Sawir to gra osadzona w świecie chylącym się ku upadkowi.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wykarczowane pole

Go down 
AutorWiadomość
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Wykarczowane pole   Sro Gru 10, 2014 9:40 pm

Dawno temu wysokie drzewa ukazywały swą potęgę. Z oporem głęboko zakorzenionych korzeni wykarczowano je. Ziemia stała się mało żyzna i pokrywa ją prymitywna roślinność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wykarczowane pole   Sro Gru 17, 2014 10:18 pm

Cudem wydostał się z dziwacznego więzienia upadłych. Omijając targowiska zdołał wykraść pelerynę i jakieś środki medyczne oraz bandaże. Umknął jak najszybciej, jednak słyszał za sobą jakieś niezadowolone krzyki sprzedawcy. No cóż, Upadły doprowadził go do przykrego stanu, więc niech ta rasa zapłaci mu za to choćby w taki sposób. Co z tego, że sprzedawcy nie zawinili bezpośrednio? Trudno, trzeba żyć dalej. Drake wydostał się z terenów tych okropnych istot i poszedł przed siebie, byleby dotrzeć do jakiegoś stosunkowo bezpiecznego miejsca. W końcu dotarł na wykarczowane pole. Tu raczej żadna paskuda nie powinna go dopaść... Przysiadł na jakimś sporym kamieniu i zaczął nakładać specyfiki na swoje rany. Gorzej będzie mu pozbyć się bólu związanego z ciosami. Zabandażował rękę, na której znajdowało się co prawda przypalone rozcięcie; tej rany szczególnie nie chciał narażać na kolejne obrażenia. Ten wypad będzie źródłem kolejnych blizn do kolekcji, świetnie...
Powrót do góry Go down
Lucjan
Admin
avatar

Postów : 60
Join date : 17/12/2014

PisanieTemat: Re: Wykarczowane pole   Czw Gru 18, 2014 9:42 am

Młody chłopak nie wiedział, że jednak nie był sam. Lucjan, beztroskie stworzenie, siedział sobie na niewielkim pagórku, a dokładniej na jednym z wyciętych pni. Szarowłosy skierował swoje wyblakłe tęczówki, gdy tylko z oddali zauważył nadbiegającą postać i spoglądał na nią jeszcze przez dłuższy czas, nawet jeśli się ona zatrzymała i coś robiła. Lucjan wstał i wyprostował się, rozciągając się i rozpościerając skrzydła, a następnie z wyskoku uniósł się w powietrze. Lotem skierował się do człowieka, który najwyraźniej był ranny. To było coś, co potrafił zrozumieć. Podświadomie chciał pomóc, jakby chcąc zapłacić za swoje dawne winy.
Wylądował twardo, ale na równe nogi i pozostał w pozycji kucającej tuż przy nieznajomym. Wyciągnął w jego stronę swoją siną, niemalże fioletową rękę, utrzymując z nim kontakt wzrokowy. Nie mógł przypuszczać, że ta osoba mogła się jego bać. Chwycił go za ranną rękę w mocny uścisk i po prostu ranie się przyglądał, zanim ją zabandażował jeszcze.

----------------------------------
Lucjan w człowieczej formie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wykarczowane pole   Czw Gru 18, 2014 10:24 am

Czy to ptak? Czy to samolot? Nie, to Żarłacz! ... Zaraz, co? Drake patrzył w niebo widząc wielką kreaturę prędko zmierzającą w jego kierunku. Był zbyt zaskoczony i w sumie też sbyt przestraszony, żeby się ruszyć. Gdyby lotnik chciał, dopadłby go w kilka sekund, może nawet i mniej by mu to zajęło... Cholera, wylądowało obok. Chłopak chciał się zsunąć z kamienia, jednak wtedy został niezbyt delikatnie złapany za rękę, w reakcji na co syknął. No to wpadł jak śliwka w kompot, po raz drugi tego dnia. Drżał, patrząc na istotę, która stała tuż przed nim. Oczy... Oczy wyrażały coś, zdecydowanie. Ból? Smutek? Możliwe. Wydawały mu się inteligentne. Stworzenie nie mogło być do końca bestią; nie czuł w jego oczach inteligencji typowej dla drapieżnika, głównym typem była ta ludzka, o ile można to tak nazwać. Długo nie mógł wydobyć z siebie głosu, jednak w końcu zdobył się na to.
- Boli - przekazał możliwie najprostszy komunikat groźnej, lecz pięknej bestii. Myślał, że go zrozumie, miał taką nadzieję. Przypuszczał, że może go zjeść, ale równie dobrze mogła starać się mu jakoś pomóc. W głowie chłopaka rodziło się pytanie "kim jesteś?", ale wątpił, by otrzymał jakąkolwiek odpowiedź. Mimowolnie zajrzał w oczy nieznajomego po raz kolejny. Starał się nie okazywać mu zbyt wiele strachu. Mogłoby to jeszcze sprowokować go do ataku... Drake słyszał, że Żarłacze są niemalże zwierzętami.
Powrót do góry Go down
Lucjan
Admin
avatar

Postów : 60
Join date : 17/12/2014

PisanieTemat: Re: Wykarczowane pole   Czw Gru 18, 2014 1:58 pm

Prześwity świadomości. Nieznajomy mógł dostrzec smutek w jego oczach, bo być może przypomniał mu się jeden obraz z przeszłości. Być może stąd wrażenie większej inteligencji Lucjana... No, i oczywiście nie zdawał sobie sprawy ze swojej siły. W sensie, zapomniał, że ludzie byli nieco delikatniejsi od niego. Dawno nie zapuszczał się dalej niż Żyjący Las. Przeszła go momentalna myśl, że człowiek był Upadłym, w końcu dobrze znał, do kogo te tereny należą. Mimo że sam był Upadłym, zapamiętał nienawiść, jaką darzył ten gatunek, będąc nawet w tej postaci. Wtedy jego źrenice zwężyły. Otworzył delikatni swoją szczękę, ukazując rząd ostrych zębów, a jego włosy wydały się być bardziej napuszone.
Przez dłuższy czas wpatrywał się w oczy rannego, widząc w nich strach. A potem coś powiedział, na co Lucek zareagował... Ze zdziwieniem? Można by tak to określić. Dawno nie słyszał ludzkiego głosu. Złagodniał mimo to i dopiero potem zrozumiał przekaz tego prostego komunikatu. Znów zerknął na ranę na ręku i rozluźnił uścisk. Ujął jego kończynę delikatnie i nachylił się lekko, po czym zwyczajnie polizał szramę. Zwyczajny gest "do wesela się zagoi" albo coś w tym stylu... Potem przeniósł wzrok na nieznajomego, puszczając jego kończynę. Spojrzenie stworzenia było wesołe, jakby się uśmiechał. Zamachał ogonem dwa razy. Kolejnym jego gestem było to, że sam wziął się za bandażowanie jego rannej ręki. Wiedział jak to się robiło, miał to niemalże wgrane. Gdyby był bardziej świadomy albo pamiętał coś więcej z jego człowieczeństwa, może spróbowałby się komunikować z nieznajomym. Teraz język, którym posługiwał się dawniej, brzmiał dla Lucjana jak obcy. Lepiej mu szła komunikacja niewerbalna. Ponownie przeniósł swoje radosne spojrzenie na nieznajomego.

----------------------------------
Lucjan w człowieczej formie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wykarczowane pole   Czw Gru 18, 2014 5:59 pm

Zauważył reakcję stworzenia i pomyślał sobie "O cholera, umrę!", więc ostrożnie zabrał rękę, ale wciąż nie chciał go atakować. Nie należy prowokować innych istot. Wow, czyżby w końcu się tego nauczył? Nie, no skąd! Drake był niereformowalną i niesamowicie upartą jednostką. Chłopak po prostu wolał nie zadzierać z istotą, która sprawiała wrażenie znacznie potężniejszej, niż poprzedni Upadły, z jakim miał styczność. Ich oczy w dalszym ciągu spotykały się, chłopak starał się wciąż znaleźć w nich cokolwiek, co wskazywałoby na dalsze zamiary srebrnowłosego. Ten zaraz stał się jakoś łagodniejszy i Drake rozluźnił się nieco i odetchnął. Nie spuszczał wzroku z jegomościa, który... Polizał go. Nie czuł obrzydzenia przez ten gest, tylko swego rodzaju czułość, mimo tego lekko zadrżał. Nie był przyzwyczajony do kontaktu cielesnego, żadnego. Ostrożnie zabrał rękę i delikatnie uśmiechnął się kącikiem ust, jakby odwzajemniając sympatię, jaką widział w oczach stwora. Chciał wstać i jakoś przywitać się z nim, ukłonić, cokolwiek, ale wtedy po raz kolejny się zdziwił; obca istota zaczęła bandażować jego skrzywdzoną, niewinną łapkę. Szczególnie, że sprawiał wrażenie takiego, który wie, co robi. Zapewne wiedział... Gdy skończył, Drake po raz kolejny się uśmiechnął.
- Dziękuję! - Powiedział niepewnie i dość wolno jak na siebie, jednak radośnie, by intencja jego słowa została odebrana jak najlepiej. Czyżby "zło", jakim byli upadli, nie było do końca takie złe?
Powrót do góry Go down
Lucjan
Admin
avatar

Postów : 60
Join date : 17/12/2014

PisanieTemat: Re: Wykarczowane pole   Czw Gru 18, 2014 6:22 pm

Obserwował jego twarz, podczas gdy polizał jego ranę. Nie zareagował źle, więc pozwolił sobie na dalszy czyn, jakim było obwinięcie jego rany bandażem. Najwyraźniej przejawy jego człowieczeństwa, choć znikome, wciąż były. Zakodowane gdzieś głęboko w nim. Lucjan na chwilę spojrzał na jego rękę, a potem znów na twarz nieznajomego. Ten ponownie coś do niego powiedział. Uśmiechał się. Sympatia za sympatię. Ponownie zamachał ogonem, niemalże jak piesek, w geście uradowania. Stworzenie nie puszczało jeszcze jego dłoni, a zamiast tego, uchwycił ją w swoje obie ręce, jakby ją badał. Była miękka, podobna do jego własnej... Naprawdę musiał nie mieć dawno styczności z jakimkolwiek człowiekiem. Przyłożył dłoń do jego dłoni, idąc wzrokiem za swoją ręką.
Potem nachylił się nad nim, zbliżając twarz do jego twarzy, chcąc bliżej przyjrzeć się jego rysom. Wówczas lewe oko Lucjana powoli zaczęło nabierać intensywnej, brązowej barwy. Zbliżył twarz do jego szyi, chcąc go powąchać. Po prostu badał jego ciało i przypominał sobie coś. Ujął twarz nieznajomego w dłonie, delikatnie, nie chcąc go skrzywdzić, bo w ogóle takich zamiarów nie miał. Dotykał jego policzków i badał. Przybliżył się do niego i go objął. Dosłownie na chwilę. Przymknął oczy.
Następnie odsunął się gwałtownie jak poparzony. Jego lewe oko zalało się całkowicie brązem, a wzrok stał się na chwilę mądrzejszy. Spojrzał na chłopaka bardziej inteligentnym wzrokiem niż dotychczas i cóż, przerażonym. Otworzył szczękę, jakby chciał coś powiedzieć, ale nie potrafił. Wydusił z siebie tylko cichy, nieludzki jęk. Zamachał kilka razy skrzydłami, robiąc parę kroków w tył, a następnie odwrócił się i z wyskoku uniósł się w powietrze. Odfrunął.

zt.

----------------------------------
Lucjan w człowieczej formie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wykarczowane pole   Czw Gru 18, 2014 7:46 pm

Szczerze zastanawiał się, czy machanie ogonem ma u tej pozornie niewinnej istoty znaczenie takie, jak u psa, czy raczej podobne do kociego. Wywnioskował jednak po mowie jego ciała i uśmiechu, że jest to raczej merdanie podobne do psiego: wyraźnie sprawiał wrażenie zadowolonego. Momentalnie dech w jego piersiach zamarł, kiedy jego ręka znalazła się w obu dłoniach obcego. Sposób, w jaki ją dotykał był dziwny, no i łaskotał, na co Drake mimowolnie zareagował chichotem. No miał łaskotki, co poradzić... Uważnie obserwował gesty nieznajomego. Wyraźnie starał się dokonać swego rodzaju porównania Poskramiacza i siebie. Sam ciemnowłosy dostrzegał w nim człowieczeństwo. W czynach, choć były nieco dzikie, zdecydowanie się ono ukazywało. Otworzył nieco szerzej oczy, ale nic nie mówił.
Coraz więcej tego nieswojego, nieznajomego dotyku, choć nie był to dotyk, hm... czuły, a badawczy, przyprawiło chłopaka o delikatne rumieńce na bladym licu. Zbliżenie do szyi chłopaka także było dość niecodzienne dla niego, ponieważ było wyraźnym naruszeniem jego przestrzeni osobistej. Postanowił wciąż nic nie mówić na ten temat, nie chcąc go rozjuszyć. Nie odsunął się też, ponieważ to, że nieznajomy póki co był łagodny i delikatny wobec niego nie musiało znaczyć, że mimo wszystko zawsze taki będzie w stosunku do chłopaka. Ku własnemu zaskoczeniu, Drake również objął Żarłacza. Na króciutką chwileczkę. Chyba obaj byli za czymś stęsknieni...
Zaraz, co się dzieje? Czemu on się odsuwa, ucieka? Czyżby Drake zrobił coś niewłaściwego? Widział to, co działo się z jego oczami. Nie rozumiał tego. Patrzył, jak nieznajomy odlatuje i znika, sam zaś ruszył w swoją stronę, śpiewając cicho pod nosem jedną z piosenek, jakie kiedyś zdarzyło mu się zasłyszeć.
Powrót do góry Go down
Madilyn

avatar

Postów : 73
Join date : 22/01/2015

PisanieTemat: Re: Wykarczowane pole   Wto Sty 27, 2015 9:06 pm

Śnieg już nieco słabiej prószył niż w przeciągu ostatnich kilku dni. Wątpiła, by tego dnia śnieżyca ją dorwała. Znów zapragnęła wyjść, powędrować, poodwiedzać różne zakątki tej krainy. Uwielbia to robić. Bycie w ruchu sprawia jej przyjemność. Spokojnym krokiem przemierzała las, aż dotarła do wykarczowanego pola. Babcia opowiadała jej, że kiedyś rosły tu wysokie drzewa o bujnych koronach. Mad żałowała, że nie mogła teraz tego zobaczyć. W obecnej chwili wyglądało to jak łąka, cała pokryta śniegiem. Przyszła tu pierwszy raz. Próbowała sobie wyobrazić jak to miejsce wygląda wiosną lub latem. Przed jej oczami widniały same piękne obrazy kwiatów, intensywnie zielonej trawy i nawet jakiś leśnych żyjątek, które tutaj żywią się trawą. Wyobrażenia o tym jak kiedyś były tu drzewa też miała i ciekawiło ją czy wyglądało to kiedyś tak jak jej sie wydawało, czy może piękniej, albo ma zbyt bujała wyobraźnię. Dziewczyna z pewnością za często buja w obłokach. Przystanęła sobie w miejscu i patrzyła na horyzont. Aiden na razie odleciał na coś zapolować, bo jednak taki smok ma swój apetyt i byle królik go nie zaspokoi. Dziewczyna zdjęła z pleców włócznię i postawiła ją na ziemi, trzymając ją jedną ręką, jakby podpierając się o nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Wykarczowane pole   Wto Sty 27, 2015 9:19 pm

Totalnie bez humoru i na trzeźwo. Starał się skupić na wyprawie, ale jednak myśli krążyły kompletnie wokół innego, a raczej kogoś innego. Co za spierdolone kurwy żyją na tym świecie. Śnieg pokrył jego kaptur całkowicie. Strzepał więc go nerwowo i spojrzał przed siebie. Trafił na wykarczowane pole. W dodatku przed nim, w niewielkiej odległości coś stało. Podszedł więc szybko do tej osoby i złapał ją za ramię.
- Ktoś ty? - spytał niemrawo i spojrzał na dziewczynkę, kiedy się odwróciła do niego całkowicie. - Ach, to ty. - mruknął, obserwując jej twarz. Jak ją złapał raz za ramię, tak jej nie puszczał. Proste. Zauważył, że miała w ręku włócznię. Na tak bliską odległość gówno mu mogła zrobić. - Czegoś szukasz? - spytał pod wpływem impulsu, jakby chciał sobie czymś zająć rozmowę. Przyglądał się jej twarzyczce uważnie. Była naprawdę ładna. Noże nawet w pewnym sensie mu kogoś przypominała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Madilyn

avatar

Postów : 73
Join date : 22/01/2015

PisanieTemat: Re: Wykarczowane pole   Wto Sty 27, 2015 9:35 pm

Miękki śnieżny puch pokrywający całe pole potrafił dobrze tuszować odgłosy stawianych kroków. Toteż nie zorientowała się szybko, że ktoś się do niej zbliża. Wyczuła cudzą obecność dopiero, gdy ręka iluzjonisty spoczęła na jej ramieniu. Wzdrygnęła a nawet podskoczyła jak poparzona i pisnęła cicho. Odwróciła się natychmiast do niego przodem i otworzyła szerzej oczy. Był taki moment, że przypuszczała, iż Dunas go dorwał już i zakończył jego żywota. Zastanawiała się kiedyś nad tym dosłownie chwilę, a potem dla własnego zdrowia psychicznego postanowiła odrzucić ten temat w niepamięć. 
- Jonathan.- mruknęła, przypominając sobie jego imię. Przez moment wpatrywała się w jego twarz, a gdy się zorientowała, że to robi szybko odwróciła wzrok. Usłyszała pytanie zadane w jej stronę i przez chwilę sama nie wiedziała jak na nie odpowiedzieć.
- Niczego.- odpowiedziała mu niepewnie.- Musiałam się tylko przejść.- dodała, jakby musiała mu się tłumaczyć. Wywoływał swoją osobą na niej coś w rodzaju stresu. Wydawał się jej dość niebezpieczny, choć wtedy nic jej nie zrobił. Pamięta jednak ten jego parszywy uśmiech kierowany prosto na nią. 
- A ty? Czemu tu przyszedłeś?- zapytała cicho i znów spojrzała na jego twarz. Przypomniała sobie o jego ręce na swoim ramieniu. Odchrząknęła i grzecznie spróbowała ją stamtąd strącić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Wykarczowane pole   Wto Sty 27, 2015 9:47 pm

Widział jej skrępowanie na twarzy. W ogóle ona była taka... Dziwna. Jak taka mała melepeta. Aż dziwne, że taka ciota miała przy sobie jakąkolwiek broń i to w dodatku włóćznię. Mocniej ścisnął jej ramię.
- Tak. Jonathan. Umiesz się chociaż posługiwać tą włócznią? - spytał bezpośrednio, może nieco chamsko. Dziewczyna odwróciła wzrok, ale nie obchodziło go to, nie zależało mu na tym, by się gapiła w jego śliczne oczy. Odpowiadała mu nawet na pytania bez problemu. Taka piękna czystość. Uśmiechnął się kącikiem ust. Złapał ją delikatnie za podbródek i równie delikatnie zmusił ją, by spojrzała tym razem na niego.
- Szukam... Czegoś. - odpowiedział, a jego kącik ust drgał ku górze, by się ułożyć w głupawy uśmiech, ale białowłosy starał się go powstrzymać. - W zasadzie to... Szukałem zwierzyny, ale mam dzisiaj wyjątkowego pecha. - posłał jej uśmiech delikatny uśmiech, choć szkoda, że sztuczny, ale grę aktorską umiał, stąd ledwo moża było to wyczuć, tym bardziej, że Mad go nie znała. - Madylin... Nie za zimno tobie tutaj? - w momencie, gdy chciała strącić jego rękę ze swojego ramiona, białowłosy po prostu ją puścił bez problemów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Madilyn

avatar

Postów : 73
Join date : 22/01/2015

PisanieTemat: Re: Wykarczowane pole   Wto Sty 27, 2015 10:06 pm

Poczuła mocniejszy uścisk na swym ramieniu, co jednak nie zmniejszało jej dyskomfortu. Ruszyła nim nawet, jakby miała nadzieję, że będzie jej to mniej przeszkadzało. Włócznia to chyba jedyna broń poza sztyletem jaką się kiedykolwiek posługiwała. Ma ją po tatusiu-meh. 
- Umiem.- odpowiedziała, próbując nadać swojemu głosowi choć odrobinę pewności siebie. Mimo wszystko i tak psychicznie ginęła w cieniu jego arogancji i stanowczości. Niedługo po tym jak odwróciła wzrok została tak czy siak zmuszona to tego, by na niego patrzeć. Czuła jakby jego lodowe tęczówki ją przenikały. Zmarszczyła brwi i mimowolnie na niego spoglądała. 
- Tutaj żadnej nie ma.- odparła na jego słowa, wierząc naiwnie w jego uśmiech. Wtedy nawet i jej wyraz twarzy nieco złagodniał, jakby na moment się uspokoiła. Cały czas śledziła jego twarz swoimi dużymi ślepiami. Ulżyło jej nawet, gdy zrzucanie jego dłoni z ramienia nie stanowiło problemy. Po tym jak ją zacisnął obawiała się jednak, że nie będzie chciał jej puścić. 
- Trochę, ale gorsze mrozy mnie spotykały.- odpowiedziała mu całkiem szczerze. Nawet jeśli miałaby mu jakoś odpyskować to nie wiedziała czemu miałaby to zrobić teraz. Poza tym sama nie wiedziała czy by umiała.- Mogę ci pomóc szukać.- zaproponowała dosyć nieśmiało, bo właściwie nie miała pojęcia co powiedzieć. Cisza ją dobijała, więc wolała odezwać się czymkolwiek, a akurat to mu do głowy przychodziło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Wykarczowane pole   Wto Sty 27, 2015 10:13 pm

Dobrze, Mad zaczynała się rozluźniać w jego towarzystwie. To tylko podsycało jego wewnętrzny ogień. Zauważył również, że smoka przy niej nie było. Nie pytał się jednak o niego.
- W porządku, wierzę ci. - odparł poważnie. Cóż, z pewnością musiała się umieć posługiwać bronią, skoro wędrowała po tych terenach.
- Ach, wiem, że tutaj nie ma. Po prostu wracałem z lasu. - udał niezadowolenie i zawód. - Niestety, nie udało mi się niczego dzisiaj upolować. - westchnął i odsunął się o mały kroczek, coby jej przestrzeni osobistej nie naruszać i nie krępować. Skrzyżował ręce na klatce piersiowej i lustrował przez chwilę Mad.
- Mnie też, jednakże takie też nie są przyjemne, prawda? - spytał w lekkim zamyśleniu. Cóż, jej propozycja o pomoc zdecydowanie go zadziwiła. Naprawdę była niezwykle naiwna. - Chcesz mi pomóc? Mi? Nie boisz się? - spytał i zaśmiał sie cicho, ale wcale nie w ten nieprzyjemny sposób. Spoglądał na nią oczekująco, swoimi lodowymi tęczówkami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Madilyn

avatar

Postów : 73
Join date : 22/01/2015

PisanieTemat: Re: Wykarczowane pole   Wto Sty 27, 2015 10:25 pm

Wcześniej wyczuwała w jego głosie wątpliwości i nie dowierzanie. Jakby chciał wyśmiać fakt, że chodzi z bronią, którą nie potrafi walczyć. Potem jednak przyznał, że jej wierzy, co jej nieco namąciło w głowie. Nieczęsto walczy, bo stara się tego unikać, ale używa jej też do innych rzeczy i nie tylko do podpory. Czasami w łowiectwie jej to pomaga, odstraszania agresywnej zwierzyny. 
- Tu ponoć też był kiedyś las, ale go wykarczowano.- podzieliła się z nim ciekawostką, bo jakoś powinna mu odpowiedzieć, a nie cały czas milczeć. Wolała chyba odzywać się niekiedy niepotrzebnie niż cały czas milczeć, choć w niektórych sytuacjach całkowicie ją zatykało. Jonathan się od niej osunął, dając jej nieco przestrzeni i aż łatwiej jej się oddychało. Nie lubiła, gdy ktoś nieznajomy był tak blisko niej. Czasami mógł być to ktoś znajomy, a i tak wywoływał pewien dyskomfort. To już zależy od osób. 
-Mhm.- przyznała skromnie i skinęła do tego głową twierdząco. Rozejrzała się dookoła, czysto obserwacyjnie, a potem wróciła spojrzeniem na jasnowłosego. Wyśmiał jej propozycję na co pochmurniała, bo poczuła się trochę jak idiotka. 
- Powinnam?- spytała. Wiedziała, że raczej tak, jednak chciała odpowiedź uzyskać od niego. Znów ciekawość się w niej obudziła.- Ale nie muszę, jeśli nie chcesz.- dodała, bo nie było to jej skrytym marzeniem. Sądziła jednak, że pozna go przy tym lepiej, a przy okazji dowie się czego może się po nim spodziewać. Prócz tego sama może nie wróci z pustymi rękoma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Wykarczowane pole   Wto Sty 27, 2015 10:36 pm

Na ciekawostkę dziewczyny, słowa "nie zauważyłem" aż same się mu cisnęły na język, ale cóż, powstrzymał się. Przytaknął tylko głową i nic więcej. Co do kwestii jej naiwności... Musi to wykorzystać.
- Nie wiem czy powinnaś czy nie. To twoja decyzja. - odparł spokojnie. - Ostatecznie jestem Upadłym... Ale tylko i wyłącznie przez to, że jestem zgubiony. - posłał znów jej sztuczny uśmiech. - Dawno nie otrzymałem od kogokolwiek propozycji pomocy - kolejne kłamstwo i przypomniał sobie Dunasa, który mu pomógł, ech - Więc z chęcią bym skorzystał. - opuścił na chwilę wzrok, udając niepewność i lekkie skrępowanie swoją "otwartością".
- Ale najpierw czy nie chciałabyś może odpocząć? Ogrzać się? Mieszkam niedaleko. - powiedział i podniósł wzrok na Mad i obeserwował ją oczekującym spojrzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Madilyn

avatar

Postów : 73
Join date : 22/01/2015

PisanieTemat: Re: Wykarczowane pole   Wto Sty 27, 2015 10:50 pm

Fakt, jest naiwna. I właśnie to zazwyczaj zsyła na nią kłopoty. Ba, sama się do nich pcha, ale orientuje się kiedy jest już za późno. Ale jeszcze żyje, więc chyba tragedii nie ma. Jonathan nie odpowiedział krótko i zwięźle. Głębsze rozmyślenia na ten temat pozostawił już jej samej. 
- Każdy popełnia błędy.- odparła. Wiedziała, że jest upadłym, jednak przejście na tą stronę jest kwestią jednej decyzji. Potem już nie można jej cofnąć. Dlatego sądzi, że nie powinna od razu ich oceniać. Dopiero gdy się już jest tym Upadłym można poczuć jak to jest, dojść do tego czy faktycznie ktoś nadaje się tylko do tej całej sekty. Tu łatwo można popełnić błąd i zapewne są tacy, którzy chcieliby wrócić do podziemi bez złych zamiarów, ale najzwyczajniej nie mogą. Uniosła jedną brew, gdy wydawał jej się na moment taki skruszony. Właściwie to nie wiedziała jak ma na to zareagować. Wierzyć w to czy nie?
- Nie jestem zmęczona.- odpowiedziała mu robiąc krok w tył. Akurat co mogło się wiązać z wizytą u niego to wiedziała. Wiedziała, że będzie musiała wejść na ich tereny, a tego się bała.- poza tym wolałabym tam nie iść.- przyznała szczerze. Nie powinno go to dziwić i ona o tym dobrze wiedziała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Wykarczowane pole   Sro Sty 28, 2015 8:04 am

Ach więc dotąd sięgała jej naiwność, tak? Do domu po dobroci by już nie chciała się zgarnąć. Zamyślił się w chwilę, wbijając swój wzrok w ziemię. Potem znów podniósł go na twarz dziewczyny. Ta odsunęła się od niego o krok, a on teatralnie przewrócił oczami.
- Nie chcesz to nie, przecież nic ci nie robię. - odparł, unosząc jedną brew. - Jeśli chcesz mi pomóc... To gdzie pójdziemy? Gdzie jest najwięcej zwierzyny? - spytał, spoglądając na nią oczekującym wzrokiem. Rzucił chwilowe spojrzenie na jej włócznię, potem rozejrzał się po okolicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Madilyn

avatar

Postów : 73
Join date : 22/01/2015

PisanieTemat: Re: Wykarczowane pole   Sro Sty 28, 2015 5:59 pm

Jonathan był w tej chwili bardzo spokojny. Zastanawiało ją, czy cały czas taki jest. Zachowania Dunasa nie potrafił pozostawić bez reakcji, gdy kryli się przed śnieżycą w jaskini. Był dla niej ogromną zagadką. Nie miała pojęcia co siedzi w jego głowie, o czym teraz myśli, jakie ma zamiary. To ją nawet frustrowało, bo jest na tyle ciekawską osobą, że interesuje ją wszystko co znajduje się przed jej oczami. Być może dlatego potrafi stać sobie na wykarczowanym polu i nic nie robić konkretnego, bo sobie po prostu obserwuje otoczenie. Dopiero gdy ujrzy coś ciekawego to się tym zajmie.
Usłyszała jego pytanie i zaczęła się zastanawiać nad jakimś miejscem. Gdy się rozglądał, odruchowo poszła w jego ślady i zrobiła to sama, bo przez moment myślała, że coś zauważył, ale nie było tam niczego specjalnego.
- Możemy iść do Zielonego Lasu. To chyba ulubione miejsce każdego żywego stworzenia.- odpowiedziała mu i nadal się chwilę zastanawiała.- Albo w leśne góry.- dodała rozważając i tę opcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Wykarczowane pole   Sro Sty 28, 2015 6:08 pm

Jonathan nie myślał tego samego o dziewczynie. Była po prostu ładna. Miał chore myśli. Mad na pewno nie chciałaby się dowiedzieć, co białowłosy tak naprawdę myślał. Marzył o obiciu jej pięknej buzi, dla swojej własnej satysfakcji. Czuł, że dzisiaj znów będzie się pogrążał w swojej własnej nienawiści do całego świata. Obserwował ją, mimo takich ohydnych, paskudnych myśli, ze spokojem.
- Zielony Las. - powiedział krótko. - Choć właśnie tam miałem dzisiaj pecha, ale kto wie, może ty mi dzisiaj szczęście przyniesiesz. - powiedział i pokręcił głową, uśmiechając się delikatnie kącikiem ust. - To chodźmy w stronę Zielonego Lasu. - powiedział, wskazując dłonią w daną stronę. Pozwolił Mad ruszyć jako pierwszej. Uśmiechnął się pod nosem ironicznie. Delikatnie chwycił za swój sztylet i od tyłu wymierzył mocny cios rękojeścią w jej głowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Madilyn

avatar

Postów : 73
Join date : 22/01/2015

PisanieTemat: Re: Wykarczowane pole   Sro Sty 28, 2015 6:25 pm

Zapewne dla niej lepiej, że nie czyta mu w myślach. Zapewne wiałaby już w popłochu lub zakopywała się w śniegu. Ona jak zwykle chce jedynie poznawać innych. Bardzo nie lubi spędzać czasu sama, więc gdyby jakiś wyjątek wśród Upadłych się pojawił, który nie jest żądny jej krwi na pewno by z tego skorzystała i znalazła kolegę.
- Może tak.- westchnęła i uśmiechnęła się nikle. Schowała kosmyk włosów za ucho i zaczęła iść w stronę Zielonego Lasu. Nagle poczuła silne uderzenie w tył głowy. Nim cokolwiek ogarnęła zakręciło jej się w głowie, przyćmiło ją i straciła przytomność. A już sądziła, że będą sobie polować, buu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Wykarczowane pole   Sro Sty 28, 2015 6:27 pm

Była taka naiwna. Tak bardzo. Za bardzo. Uderzył ją w głowę z uśmiechem na twarzy. Patrzył jak upadła na ziemię. Westchnął i pokręcił głową z dezaprobatą, załamując się jej nawinością. Chwycił ją i zarzucił na swoje ramie. Ruszył w stronę swoich terenów.

zt. oboje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wykarczowane pole   

Powrót do góry Go down
 
Wykarczowane pole
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pole turniejowe - walka na miecze
» Wielkie Pole Kurkurydzy
» Pole treningowe

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sawir PBF :: ---
Skocz do: