Sawir to gra osadzona w świecie chylącym się ku upadkowi.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Lawford Emmet

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Emmet

avatar

Postów : 7
Join date : 20/12/2014

PisanieTemat: Lawford Emmet   Czw Sty 15, 2015 10:02 pm

Imię: Zapytaj kim jestem, no proszę... Nie chcesz mi spojrzeć w oczy? Dlaczego tak bardzo się mnie wystrzegasz? Przecież nic Ci nie zrobiłem. Wiem, że ludzie na tym świecie są zepsuci, ale nie wszyscy są tacy, z jakimi miałeś/aś w przeszłości do czynienia. Chcę się Tobie tylko przedstawić, ale jeśli nie zapytasz się to nie będę mógł... Wiesz jakie to przykre wobec mnie? No śmiało, chwyć za rękę, która Ci podaję, a ja przy okazji zdradzę Ci me imię.  Jestem Emmet.

Nazwisko: A jednak potrafisz zaufać, skoro tutaj razem dotarliśmy. Chwytając moją dłoń, podnosisz się, by kontynuować marsz przez życie i walkę za to co słuszne. Jako Twój towarzysz oferuję Ci lojalność i pomocną dłoń przez całą tą drogę. Płakać z Tobą, gdy Ci smutno, dzielić z Tobą uśmiech, kiedy się radujesz, być u Twego boku, gdy potrzebujesz. Chcąc mnie lepiej poznać pytasz mnie o nazwisko? Moje miano w pełnej okazałości brzmi Lawford. Emmet.

Wiek: Pytasz o wiek? Czy to ma jakieś znaczenie? Przecież, niezależnie od tego i tak będę lojalny wobec ciebie do samego końca, jakby nie zauważyć gdybym miał 5 lat, byłbym Ci lojalny, jak dziecko rodzicowi, gdybym miał 15, jak chłopak dziewczynie, gdybym miał 20, jak Marcus Cyanne. Zatem, co za różnica? Ech... Nadal się upierasz? To ci powiem, mam już za sobą mniej więcej 6575 dni, zatem robiąc łatwe równanie matematyczne wychodzi nam, hm... około 18lat.

Grupa: Przyjaciel Natury      
               
Wygląd: Owy młodzieniec to istota mierząca 0,00174 km z wagą 62 kg co tworzy z niego idealną kurę wyścigową. Przez swą filigranową posturą wydaje się sunąć przez powietrze co dodaje jego sylwetce elegancji i drobności. Pomimo swej porcelanowej aparycji Emmet odstaje od tłumu nie tylko dzięki swojej delikatności, jednakże sile, którą skrywa w swej aurze. Jego kruczoczarne oczy  okryte są mgłą srebrnych niczym zimowy puch pasm włosami - niweluje ono smukły profil twarzy Emmeta sprawiając, iż owa twarz wydaje się łagodniejsza. Gdyby odgarnąć jego włosy lub ogolić na łyso, zauważyć by można było, jego zbliżone do elfich uszy. Zazwyczaj ubiera się na czarno, lecz na wietrzne dni posiada szaro-zielony płaszczyk z kapturem.

Uzbrojenie: Kołczan, wiele rodzai strzał, sztylet pokryty trucizną, małe noże służące głównie do rzucania.

Ekwipunek: Fiolka z trucizną, antidotum, bomby dymne, notatnik z ołówkiem, lina, guma do żucia.

Charakter: Emmet jest typem lenia, nie całkowitego, ale nie lubi robić czegoś bezsensu. To dość cichy chłopak, lecz fakt, że nic nie mówi, nie oznacza, że nie ma nic do powiedzenia. Toleruje innych jeżeli inni tolerują jego. Jest szczery wobec swoich przyjaciół i stara się być dla nich oparciem wtedy, gdy tego potrzebują. Mimo, że potrzebuje ich, od czasu do czasu czuje mocną potrzebę odizolowania się, by pobyć chwilę sam. Fascynują go dary od matki natury, kocha przyrodę i potępia każde czyny, działające na jej szkodę, w tym znęcanie się nad zwierzętami.

Historia: Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, żył sobie pewien książę. Lecz niestety nie ma on nic wspólnego z tą historią, bowiem Emmet był przeciętnym dzieckiem, który urodził się w małej wiosce w głębi wielkiego dzikiego lasu, której istnienie było skryte przed mrocznymi siłami. Jej założycielami byli dawni mieszkańcy podziemia, którzy mieli dosyć ukrywania się oraz zatęsknili za życiem pod blaskiem ogrzewającego słońca. Założyli ową wioskę z nadzieją, że nigdy nie zostanie wykryta przez mrocznych kapłanów, a jej mieszkańcy będą mogli żyć w niej bezpiecznie i spokojnie. Dzieciństwo chłopaka było przeciętne, nie różniące się od innych, nielicznych rówieśników. Nie należał do szczególnie zamożnej rodziny, lecz środków na niezbędne rzeczy nigdy nie brakowało. Od małego przekazywano mu wiedzę, jak mądrze korzystać z darów natury i jak wiele mieszkańcy jej zawdzięczają. Nic dziwnego zatem, że Emmet pokochał przyrodę. Dziki las, był jego wielkim domem. Nabył szybkiego orientowania i zapamiętywania leśnych terenów, z innymi stworzeniami natury również miewał styczności i wiedział, jak z nimi postępować. Nigdy ich nie krzywdził bez powodu, każde z nich było jego druhem, w końcu nie są potworami, jak inni uważają. Dla niego były również ludźmi, lecz nieco innymi. Momentami wręcz bardziej rozumne i emocjonalne. Jego cała rodzina specjalizowała się we władaniu łukiem, chłopak wiedział, że pewnego dnia też dostanie ową broń, lecz wtedy obecnie był jeszcze za młody, dlatego musiał się zadowolić jedynie procą, która otrzymał od swojego ojca. Nie da się ukryć, że pokochał tego typu bronie. Ćwiczył cały czas, gdyż dla niego, poza treningiem była to również pasja. Zaczęło się od strzelania do celu, następnie przeszło do strzelania w ruchomy cel, do ruchomego celu podczas biegania, po celowaniu do ruchomego celu, podczas skakania po drzewach i różnych trudnych warunkach. Miał talent do swojego fachu... Pewnego ranka kręcąc się w lesie zastał na trawie dziwne jajo. Było ciemnego koloru i nieco większego rozmiaru od kurzego jaja. Chłopak rozejrzał się nad sobą, by zobaczyć, czy wokół nie ma żadnych gniazd, nie zauważając niczego błyskawicznie spiął się na jedno z drzew, by skacząc po mocarnych gałęziach, sprawdzić dokładniej. Nic... Nie znalazł nic, nie wiedział jakim cudem jajo się tu pojawiło, jakiego gatunku było i czy w ogóle przeżyje. Lawford przykucnął, przy krągłym, niezidentyfikowanych przedmiocie tak, że dzieliło ich zaledwie parę centymetrów, wtedy właśnie wydawało mu się, że zadrgało. Odskoczył do tyłu, jak poparzony i w milczeniu kontynuował, obserwację. Nie minęła chwila i nastąpiło drugie drgnięcie, jakby stworzenie wewnątrz chciało dać znak, że za parę dni planuje opuścić skorupę. Młodzieniec spojrzał na niebo, ciemne chmury zwiastowały deszcz, zatem zabrał znalezisko ze sobą, czując, że zobowiązany jest stworzyć należne środowisko dla przyszłego pisklaka. Tego jeszcze wieczoru skorupa jajka pękła i wykluł się z niej czarny kruczek, któremu chłopak bez zastanowienia nadał imię – Aspen, od razu wiedział, że jest w nim coś magicznego, to nie był zwykły kruk, posiadał krystaliczne czarne pióra oraz głębokie, czerwone oczy. Mijały lata, a młodzieniec i jego chowaniec stali się swoimi najlepszymi przyjaciółmi, utworzyła się nimi szczególna więź, potrafili się nawet porozumiewać, czego pozostali nigdy nie potrafili zrozumieć. Chłopak często używał swojej mocy iluzji, by upodobnić się do swojego zwierzaka i mieć skrzydła jak on oraz kolor tęczówek oczu. W wieku 12 lat Lawford dostał od swojego Ojca swój pierwszy, świeży łuk, którego solidność i wytrzymałość zawdzięczała materiałom, oraz sposobowi wyrobu, które znała jedynie głowa rodziny Lawford. Wiele lat później, pewnego wieczoru mający już 17 lat młodzieniec udał się na zbieranie poziomek, o które poprosiła go mama. Praca była długo zajęła mu parę godzin, po czym ruszył spokojnym krokiem w stronę ukrytej wioski. Po jakimś czasie Aspen nastroszył lekko skrzydła.
– Coś się stało Aspen? – Zapytał chłopak, zatrzymując się w miejscu. Po, krótkiej wymianie spojrzeń chłopak drgnął od ciarek, które przeszły mu po plecach.
– Niemożliwe... – Jęknął stłumionym głosem, po czym wystrzelił błyskawicznie w stronę domu.
Chłopak mimo swojego dyszenia, dzięki świetnemu słuchowi, które posiadał, był w stanie na odległość dosłyszeć, podejrzane jęki. Z każdym krokiem, stawały się one coraz wyraźniejsze, potem pojawił się również zgrzyt stali i ostry zapach dymu, a owe dziwne dźwięki okazały się być niczym innym tylko lamentem śmierci. Gdy Emmet wyskoczył zza drzew i gęstych kęp krzewów, spełniły się jego największe obawy. Praktycznie cała wioska płonęła, wszędzie leżały martwe ciała, niektórych z nich mógł rozpoznać, jako swoich przyjaciół oraz rodzinę, a niektóre to straszne bestie, które bez wątpienia służyły mrocznym siłom. A jednak mroczni kapłani zdołali ich jakimś cudem wykryć i wysłali swoją parszywą armię, by siała zagładę. Chłopak stał, jak wryty. Czuł, że powinien uciekać, lecz ciało odmawiało mu posłuszeństwa. Sparaliżowany, przez widok swojego płonącego domu nie mógł nawet trzeźwo myśleć. Gdzie nie gdzie nieliczni jeszcze walczyli, lecz armia przeciwnika była zbyt liczna, wraz z każdą sekundą było ich coraz więcej, niczym fala wodna, która topi całe miasto w niecałą minutę. Próba dołączenia do walki, była pewną śmiercią, a mimo wszystko ręka chłopaka niczym z automatu zdjęła łuk, który spoczywał na plecach Lawforda, druga ręka płynnym ruchem wyjęła oraz osadziła strzałę na cięciwie broni, którą chłopak wystrzelił w ułamek sekundy wraz z desperackim okrzykiem i  łzami w oczach, po czym Emmet padł na kolana. Strzała przecinając powietrze trafiła jednego z demonów prosto w głowę, sprawiając, że przeciwnik od razu runął na ziemię. Zauważyli to jego towarzysze, którzy następnie skierowali wzrok w stronę, z której nadleciał śmiertelny pocisk, a dostrzegając szczupłą sylwetkę młodzieńca, posłali w jego kierunku salwę ostrych, jak brzytwa strzał. Śmiertelny deszcz zbliżał się, by przerobić go na sito, a mimo wszystko żal chłopaka uniemożliwiła mu wszelką próbę podjęcia uniku. Gdy już się wydawało, że będzie po wszystkim Aspen wzniósł się nad płaczącym, jak dziecko chłopakiem, następnie jednym, potężnym trzepotem skrzydeł stworzył mocny podmuch wiatru, który odbił śmiertelne pociski, sprawiając, że opadły 3 metry dalej na ziemię, nie robiąc nikomu najmniejszej krzywdy. Nieprzyjaciele zbliżali się w jego stronę w zastraszającym tempie, a mimo wszystko młody łucznik siedział bezradnie, nie mogąc się pogodzić z tym co zobaczył. Jego dom, rodzice, przyjaciele, cała wioska. Niczego już nie było. Aspen chwycił w swój dziób jego kołnierz, próbując go odciągnąć, dopiero wtedy Lawford obudził się i pobiegł, znikając w zieleniach dzikości, jedynie  pozostawiając za sobą koszyk od swojej matki, wypełniony poziomkami . Jakby nie spojrzeć to dzięki niej i jej niewinnej prośbie, chłopak wciąż żyje, lecz gdyby miał wybierać, nie miałby pewności, czy nie wolałby zginąć razem z osobami, które kochał.

~ Parę miesięcy po tym pamiętnym dniu. Emmet nie posiadając już miejsca, do którego mógłby wrócić, udał się w stronę cieszącej się złą sławą, mrocznej części lasu, który był obcy nawet dla niego. Stojąc przy jego granicy, wysłał pierw swojego kruka na szybki zwiad otoczenia. Minęło raptem parę minut, a Aspen wrócił głośno kracząc, dając chłopakowi jasno do zrozumienia, że ma szybko ruszyć za nim. Widocznie zauważył coś niepokojącego. Chłopak ruszył za swoim towarzyszem, na wszelki wypadek zdejmując swój łuk i szykując gotową strzałę. Po krótkim sprincie, zatrzymał się za drzewami, przed którymi rozciągała się niewielka polana. Na jej środku jego oczom ukazały się 2 męskie postacie, na którym przeciw stanął leśny troll. Emmet znał te bestie, nie raz już miał z nimi do czynienia. Są głupie i atakują wszystko co się rusza. Może i nie były zręczne, ale nadrabiały to siłą, posturą oraz mocną, grubą skórą, która zapewniała sporą witalność. Zwykłe ataki normalnego łucznika nic by nie wskórały, chyba, że łucznik wychował się w lesie i zna się na swoim fachu, heheszki. Młodzieniec przyjrzał się dokładniej pozostałym sylwetkom, tym razem ludzkim, jeden z nich był mocno zbudowany i dzierżył jednoręczny miecz, a drugi zgrabniejszej postury sztylety. Krótko mówiąc obaj byli krótkodystansowi, co nie sprzyjało w trakcie walki z takim przeciwnikiem, jak leśny troll. Chłopak nałożywszy strzałę na cięciwę, dał sobie trochę czasu na perfekcyjne  wycelowanie, ponieważ odległość, między nim, a bestią nie należała do najkrótszych. Widząc, że potwór podnosi ramię, by zadać potężny cios, chłopak wystrzelił swój pocisk. Strzała poleciała świszcząc i przecinając powietrze. Trafiła nieprzyjaciela prosto w szyję. Z doświadczenia, wiedział, że to właśnie przy szyi i pod pachami ich skóra jest najcieńsza, przez co potwór na pewno odniósłby znaczne obrażenia. Bestia ryknęła z bólu i zaczęła cofać się, jakby powoli traciła równowagę. Mężczyźni zauważyli szanse i błyskawicznie zareagowali. Jeden z nich zadał szybkie uderzenia w oba ścięgna potwora, przez co nieprzyjaciel przewrócił się na ziemię, a drugi z mężczyzn jednym płynnym cięciem zrobił wielką wyrwę w szyi trolla, zabijając go na miejscu. Na pierwszy rzut oka widać było, że stanowili zgrany duet. Emmeta ciekawiło, kim oni są. Widząc, że niebezpieczeństwo minęło chłopak wyszedł z ukrycia i podszedł do nieznanych mu mężczyzn, którzy ku jego zdziwieniu przywitali go bardzo przyjaźnie i podziękowali za pomoc, którą im udzielił. Przedstawili się, jako Marcus i Kellan.
– Jestem Emmet, a to mój przyjaciel Aspen, to on zauważył waszą walkę z trollem i ściągnął mnie tutaj. – Wskazał kciukiem ptaka, który siedział mu na ramieniu.
- Miałem już z nimi wcześniej do czynienia. Plugawe bestie, które są wiecznie głodne. Co Was skłoniło do wejścia na tą ciemną stronę lasu, jeśli można wiedzieć? – Zapytał.
– Zdecydowaliśmy się na małe polowanie. – Odpowiedział Marcus żartobliwie patrząc na trolla.
– Może zechciałbyś do nas przynajmniej na chwilę dołączyć? Zgaduję, że znasz ten gigantyczny las lepiej niż my. – Dopytał życzliwie Kellan, na co chłopak odpowiedział pewnym skinięciem głowy. Od czasu tragedii nie miał kontaktu z żadnym człowiekiem, nic dziwnego, że czuł się dosyć samotnie.
– Z miłą chęcią.
Był to początek nowej opowieści. Opowieści o przyjaźni, trzech muszkieterach i kocie w butach, a także miłości i patriotach jeżdżących na jednorożcach, którzy zabijają wiatraki i ratują księżniczki z zamków przed strasznymi kaczkami, ale o tym kiedy indziej...

Bonus grupy: Poskromienie zwierzęcia – Emmetowi zawsze towarzyszy jego najwierniejszy przyjaciel – Aspen. Wygląda na najzwyklejszego, czarnego kruka, ale czy na pewno? Można by go nazwać mianem żelaznego kruka, gdyż jego pióra są ostre i twarde.
Co się tyczy jego umiejętności bojowych:
Swoim trzepotem potrafi wywołać mocny, aczkolwiek krótki wiatr, zdolny do odbicia np. lecącej strzały
Może wystrzeliwać swoje ostre pióra, które od razu odrastają



Moc:
Moc trucizn - Moc, która pozwala użytkownikowi wytwarzać różne substancje trujące, toksyczne w stanie ciekłym, jak i gazowym. Zatruty osobnik może doznać np. Zaburzeń, podrażnień, paraliżu ciała czy też omdlenia.

Shin Yoku - Na plecach Emmeta pojawiają się czarne skrzydła, które trzepoczą i rozrzucają swoje czarne pióra po terenie, a jego tęczówki zmieniają kolor z czarnego na czerwone. Przeciwnicy zostają złapani w iluzję, gdzie chłopak może manipulować ich zmysłami wzroku, słuchu, węchu i czucia oponentów.

Umiejętności:
- Klarowność ruchu, co oznacza, że Emmet potrafi szybko biegać i na dodatek bezgłośnie
- Wyczulony węch.
- Sokole oko.
- Wyćwiczony słuch.
- Całe życie z łukiem robi swoje, sztyletem też nie najgorzej włada, natomiast z pozostałymi broniami w ogóle nie miał do czynienia.
- Ma doświadczenie w maskowaniu się, przeważnie w terenach zielonych lub ciemnych.
- Posiada wiedzę na temat biopsychologii
- Zwinność, jak na człowieka buszu przystało~

Słabości:
- Nie ma głowy do alkoholu.
- Nie przepada za działaniem w grupie, a szczególnie nie lubi roli kapitana, boi się podejmować ryzykownych decyzji.
- Siła fizyczna to nie jest jego atut.
- Pożar lasu, Emmet nie może tego znieść
- Boi się, jak kaczka go obserwuje

Ciekawostki:
- Potrafi strzelać dwoma strzałami równie celnie, jak jedną. Z większą ilością jest już coraz trudniej.
- Uwielbia słodycze, zwłaszcza torty.
- Wstydzi się przy innych faktu, że rozmawia ze swoim krukiem, jeszcze pomyślą, że zwariował.
- Logiczne jest to, że trucizna chłopaka nie działa na niego samego.[/b]


Ostatnio zmieniony przez Emmet dnia Pią Sty 16, 2015 3:06 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Lawford Emmet   Pią Sty 16, 2015 8:45 am

W charakterze brakuje jednego zdania do minimum, ale przymknę na to oko, ze względu na rozpisaną historię. :D

Co do mocy to sobie większość już wyjaśliniliśmy, więc jest ok.
Pierwszej możesz użyć przez jeden post, a ponownie użyć po pięciu.
Drugiej możesz użyć przez dwa posty i użyć po pięciu.

AKCEPT Smile
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
 
Lawford Emmet
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sawir PBF ::  :: -
Skocz do: