Sawir to gra osadzona w świecie chylącym się ku upadkowi.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanie Jonathana White'a

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Mieszkanie Jonathana White'a   Czw Gru 11, 2014 4:59 pm

Chata znajdująca się na obrzeżach mniejszych miast niskobudżetowych niedaleko wyniszczonych lasów. Domek służy mu w większości tylko do spania, do opatrzenia mniejszych ran czy do zabawy z jakimiś szczurkami podziemnymi. Są trzy pomieszczenia - główny salonik, chociaż i tak małych rozmiarów, z kominkiem, kuchnia oraz toaleta. Panuje tu kurz i zapach drewna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana White'a   Nie Sty 25, 2015 9:03 pm

Dawno tu nie był. Ostatnie dni sprawiały, że coraz częściej nachodziły go chujowe myśli. "Demony przeszłości", jak to Dunas określił. Stał się nerwowy. Wszedł do swojego domu, czyli do chaty, która służyła mu ostatnio tylko do spania, bo ostatnio nawet nie przynosił do siebie żadnych ofiar, by je podręczyć. Żadnych szczurków Podziemnych. Rozebrał swoją zbroję, ale płachtę założył z powrotem. Było tu zimno. Skierował się do kominka, by rozpalić w nim ogień. Dopiero po dłuższym czasie mu się udało, gdyż, jakoś tak pechowo dzisiaj, wszystko źle mu szło.
- Kurwa... - mruczał pod nosem przekleństwa, dopóki mu się nie udało. Wtedy odszedł niespokojnie i skierował się do szafki, w której miał zapas nalewek. Że niby tendencje do łatwego upijania się? Bzdura. Wyciągnął również skręta. Otworzył trunek i wziął pierwsze trzy łyki na rozgrzanie, a potem odpalił skręcisza i z niego wziął pierwsze trzy buchy. Usiadł na krześle, naprzeciw szyby, w której widział swoje odbicie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana White'a   Nie Sty 25, 2015 9:10 pm

Skręt był jednak mieszanką. Przypomniał sobie, że wcześniej eksperymentował i dodawał do roślinki inną substancję. Taki dodatek do tego lekkiego, przyjemnego narkotyku. Pił i palił na przemian. Robiło mu się ciepło. Odwrócił wzrok od okna, a skierował na ogień w kominku. Pił szybko, a buchy brał dość głębokie. Nie minęło dużo czasu jak skończył palić skręta, a z buteleczki nie było już połowy trunku.
- Huuuh... - wymamrotał sam do siebie, czując zawroty głowy i spowolnione tempo. - Ech, nieważne... - mruczał i na chwilę przechylił się do przodu, łapiąc się za głowę. Zaczął śpiewać jakąś piosenkę pod nosem. Śpiewali ją mu rodzice, gdy był mały, nie? Tak, to była ona. Przez to wszystko zaczęły nachodzić go różne, dziwne myśli albo zmory jego przeszłości, jak kto wolał. No i naszła go nawet taka dziwna myśl. Spojrzał na swoje marne odbicie w oknie. Zaczął kiwać głową, jakby chciał sprawdzić, czy ta osoba w odbiciu, była na pewno tą osobą w odbiciu, jaką był naprawdę (?).
- Czego ja kurwa chcę? - spytał siebie samego pretensjonalnie i wziął kilka porządnych łyków nalewki. - Och, tak, wiem, moja moc. Jest świetna. - mruczał swoje skróty myślowe. Skupił się na swoim odbiciu i chciał użyć swojej mocy hipnozy na samym sobie, bo był teraz ciekawy, czy ona na niego zadziała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana White'a   Nie Sty 25, 2015 9:17 pm

Przesiedział w skupieniu na swoich własnych oczach już jakieś 20 minut, kiedy zrozumiał, że to nie działa.
- No nieźle mnie pojebało... - stwierdził, czując, jak jego oczy piekły. Było to ewidentnie skutkiem narkotyku. Spojrzał przymulonym spojrzeniem na nalewkę. Nawet nie wiedział, kiedy cała poszła. - Chłopie, coś czuję, że jutro będę cierpiał na brak alkoholu. - powiedział na głos, patrząc się na swoje odbicie i machając do niego ręką, jak podczas zwykłej konwersacji z człowiekiem.
- Brak alkoholu? - spytał zaraz siebie samego, śmiejąc się na głos, kiedy schylał się do szagfki, by wyciągnąć kolejną nalewkę. - Myślisz, że zdążysz to wszystko wypić, cieniasie? - zaszydził sam z siebie. Zaraz potem spojrzał złowrogim wzrokiem na swoje odbicie. Mimo że odzwierciedlało ono jego czyny, ruchy, wszystko, zdawało mu się, że twarz w odbiciu się z niego zwyczajnie naśmiewała, układając się w ironiczny i pogardliwy uśmiech. Przetarł oczy i zamrugał pare razy. Drobne omamy, był tego świadomy, ale jak już poczuł fazę...
- Widzisz, pierdolony gnojku, ja nie mam słabej głowy w porównaniu do ciebie. - rzucił w stronę odbicia i wziął kilka pierwszych łyków, zaraz po tym jak otworzył butelkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana White'a   Nie Sty 25, 2015 9:27 pm

Zaśmiał się na głos. Wyśmiał samego siebie. A właściwie nie on, tylko ten on w odbiciu lustrzanym. Ten frajer faktycznie był irytujący. Zawsze taki był?
- Co ty chcesz komu udowodnić? - zapytała postać w odbiciu. - I przede wszystkim komu? - prychnął pod nosem. Jonathan mierzył postać niebezpiecznym, przymulonym wzrokiem i wziął parę łyków. Czekaj, właśnie, komu? - Samemu sobie? - dalej pytała go postać w odbiciu. Zmarszczył brwi.
- Taaak. - mruknął ciężko w odpowiedzi. Wszystko stało się dla niego wolne. Zaburzenie poczucia czasu. To było takie piękne. - W sumie masz rację. - przyznał mu racje i kiwnął głową w geście uznania. - Tylko tu mogę być prawdziwy. Frajerze, tylko przed tobą mogę się otworzyć i zacznę od mojego pierwszego wyznania - nie mam mocnej głowy do alkoholu... - powiedział i znów kiwnął chwiejnie głową. Postać w odbiciu perfidnie się zaśmiała.
- Ale! Ale, ale, ale! - wyciągnął przed siebie gwałtownie rękę. - Ale nie mam też słabej, pamiętaj o tym. - dokończył i wziął kolejny łyk nalewki. Nie zauważył, kiedy ona tak ubywała.
- Tylko że po co pijesz sam?
- Bo nie mam z kim. Zresztą, nieee, po co, nie będę kogoś zadręczać tego typu pierdoleniem, jak teraz tobie. - odpowiedział, krzywiąc się.
-[b] A musisz akurat mnie tym zadręczać?
- spytała postać i sama się skrzywiła.
- A komu kurwa innemu?
Postać przemilczała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana White'a   Nie Sty 25, 2015 9:29 pm

Nagle ocknął się z tego dziwnego omamu. Zamrugał oczami i pokręcił głową, patrząc na odbicie w szybie. Wstał chwiejnym krokiem, mrucząc pod nosem niezrozumiałe rzeczy, choć głównie były to przekleństwa. Tak samo chwiejnym krokiem skierował się w stronę drzwi. Nie czuł się po tej mieszance najlepiej, zdecydował, że mróz go nieco ocuci.
Tylko jego logika była na tyle posrana, że wziął ze sobą butelkę nalewki, by pić ją dalej po drodze.

zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana White'a   Czw Sty 29, 2015 4:55 pm

To był cud cudów, że w ogóle tu dotarł o własnych siłach w tym stanie. Cholerni medycy, nawet porządnie wyleczyć z ran nie potrafili. Kiedy dotarł do drzwi, oparł się o nie ciężko, a potem złapał za klamkę i otworzył. Wszedł do tego zimnego, zapyziałego mieszkania. Ta nora miała jeden plus - zapas alkoholu i suszonki.
Chwiejnym krokiem ruszył w stronę szafek i wyjął nalewkę. Wziął kilka łyków na rozgrzanie, a potem żałośnie spojrzał w stronę kominka. No tak. Musiał rozpalić ogień. Inaczej tu zamarznie. Po prostu nie było szans, by tego nie zrobił. Nawet jeśli był padnięty i bolały go ręce, to wziął się za rozpalanie ogniska, siedając na krześle przed kominkiem. Krzesał i krzesał i wykrzesał... Dopiero po dłuższym czasie, ale okropnie się namęczył. Gdy wreszcie mu się to udało, wyprostował się, opierając się o oparcie krzesła i chciał odetchnąć, ale zamiast tego poczuł zawroty głowy. Szybko się nachylił w stronę ognia i odpalił skręta. Wstał ociężale i skierował się w stronę łóżka. Zanim się położył, wziął parę łyków znów i runął na plecy, co skończyło się bólem i syknięciem pod nosem. W dłoni miał jeszcze dwa skręty, które będzie sobie odpalać z czasem, gdy obecny skręcik się skończy palić. Leżał i spokojnie sobie popalał, zamykając oczy i myśląc o tym wszystkim, co go dręczyło. Nie umiał się tego pozbyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana White'a   Czw Sty 29, 2015 5:36 pm

Szedł leniwym krokiem na obrzeża miasta. To była raczej ta biedniejsza część dzielnicy,nmężczyźnie to nie przeszkadzało,sam wychowywał się w gorszych warunkach. Znalezienie domu Jonathana okazało sie banalnie łatwe,popytał może dwie osoby a każdy wiedział,gdzie ten chłopak mieszka. Wszyscy stanowczo odradzali mężczyźnie,pójście tam. śniegu trochę było tu więcej niż w środkowej części miasta,pewnie nikt tu nie odśnieżał.
Przystanął nieopodal,przyglądając się chatce. Była w kiepskim stanie,ale mozna byłoby ją trochę naprawić. Trochę drewna i byłaby jak nowa. Odetchnał głęboko,ból głowy troche zelżał,ale ten inny rodzaj bólu tylko się podwoił. Czuł się chujowo i tyle. Podszedł do drzwi i otworzył je powoli i po cichu,chciał tylko zerknać,czy jest u siebie czy może w lecznicy,u medyków. Popatrzył na deski na podłodze,były już troche stare. Starał sie nie nadepnąć tej,która by zaskrzypiała. Kiedy tylko zauważył Jonathana leżącego na łóżku i palącego trawkę,chciał się juz odwrócić i wyjść. Jednak przystanął i patrzył na niego,oparł sie o ściane i skrzyżował ręce na piersi.
Powrót do góry Go down
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana White'a   Czw Sty 29, 2015 5:49 pm

Kiedy Dunas wszedł, mógł zobaczyć przyjemną hasz komorę w jego domku, a także ją poczuć. Zdawało się przez chwilę, że białowłosy się wyłączył. Ba, to było bardz, baaardzo prawdopodobne. Jego moc czasem działała cuda. Czasem mógł oszukać swój umysł i odciąć się od bólu fizycznego. Teraz zwyczajnie jego psychika poszła do tego "pustego pokoju" w jego głowie i tak sobie siedział. Obojętność. Otworzył oczy. Nieźle zdążył już tutaj nakopcić. Dym w pewnym momencie zaczął szybciej się ulatniać, a do jego mieszkania znów dostał się chłód. Mruknął coś niezrozumiałego pod nosem i ciężko dźwignął się do pozycji siedzącej. Powędrował wzrokiem w stronę drzwi wyjściowych. W progu jednak ujrzał Dunasa. Jego serce zabiło w pierwszej chwili szybciej, potem obleciała go masa dziwnych i nieprzyjemnych uczuć z dodatkiem wątpliowści. Przemiła mieszanka. A a propos mieszanek... Dzisiaj żadnych eksperymentów nie próbował, więc niemożliwe, że miał omamy/
Nie był przygotowany psychicznie na jego wizytę. W ogóle nie był przygotowany teraz na cokolwiek, ledwie rozpalił kominek. Spoglądał na Upadłego szeroko rozwartymi oczami, oddychając szybko i płytko, nie wiedząc, co powiedzieć. Co teraz białowłosy czuł? W każdym razie nie wiedział, na czym w ogóle stał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana White'a   Czw Sty 29, 2015 5:58 pm

Mężczyzna patrzył na Jonathana,który po chwili usiadł. Znowu jarał,co za dzieciak. Chociaż,gdyby nie Madilyn w jego domu,pewnie byłby w gorszym stanie,pewnie nie obyłoby się bez ran na jego ciele. Białowłosy skierował na niego wzrok,z początku pewnie myślał,że Dunas to tylko efekt ziółek,później jednak chyba załapał,że mężczyzna na prawdę tu stoi. Był..przestraszony? Brunet opuścił ręce wzdłuż ciała. Sam nie wiedział co ma zrobić,podejść,czy nie? Może po prostu wyjdzie?
Nogi same zdecydowały,podszedł do chłopaka i przysiadł obok niego,nadal patrząc w jego przerażone oczy. Wyjał z jego ust skreta i wziął parę buchów jak gdyby nigdy nic.
Powrót do góry Go down
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana White'a   Czw Sty 29, 2015 6:05 pm

Po czystych ziółkach nie ma halucynacji. Nie robił więcej mieszanek, ostatnią spalił właśnie wtedy, gdy Dunas zbierał go z ulicy. Widział na twarzy wahanie się mężczyzny. Sam nie wiedział, co miał robić. Bał się nie jego, ale sytuacji, bo był w niej nowy. Jak małe dziecko. Ten jednak ruszył w jego stronę, a białowłosy nie spuszczał z niego oczu. Chociaż, kto wie, może w jakiś sposób się bał...? Nie rozumiał reakcji Dunasa z wtedy, gdy znalazł się w celi. Miał wrażenie, że chciał go wtedy zabić. Przynajmniej w tamtym momencie.
Mężczyzna usiadł obok niego i wziął jego skręta i sam zaczął go palić. Jonathan spoważniał nagle na twarzy, która nabrała ostrzejszych rys. Podparł się rękami, sycząc z bólu i wstał, kierując się w stronę kominka, by odpalić sobie kolejnego skręta, którego wcześniej miał w drugiej dłoni. Cóż, mógł odpalić od poprzedniego, ale pod wpływem jego wewnętrznych emocji musiał się od niego po prostu odsunąć.
- Wytłumacz mi... - zaczął głośno, kiedy w końcu się zebrał. - Dlaczego? - spytał, odpalając skręta, którego wziął potem do ust. Nie umiał się bardziej rozwinąć na ten temat na razie. Wstał i odwrócił się w stronę bruneta, spoglądając na niego przygaszonym wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana White'a   Czw Sty 29, 2015 6:14 pm

Pierwszy raz widział u Jonathana takie spojrzenie,nigdy nie wyglądał tak beznadziejnie,jak teraz. Nawet w lochach,kiedy Dunas go pokaleczył miał tę iskrę w oczach a teraz?
Zaciągnął się i spuścił wzrok z Jonathana - Zadałbym Ci to samo pytanie - mruknął nie wyciągając peta z ust. Prawdę mówiąc,brunet był zawsze rozgadany,ale teraz,jakoś..tak po prostu słów zebrać nie mógł.
Czuł się dziwnie,inaczej niż zwykle. - ...widziałeś portret Niny..wiedziałeś..- zacisnął szczęki,znowu poczuł jakby wpadał w sidła demonów. Opuścił lekko głowę w dół i skrzywił się,patrzył tępo w ziemię. - ...była do niej podoba..odegrałeś się na niej tylko po to,żeby bardziej skopać mi dupsko - po czym wyprostował się i uśmiechnął się,z bólem - wiesz,udało Ci się Jonathan. Moje gratulacje - wstał i wypuścił dym z płuc. Nie mógł dłużej tam siedzieć,wstał gwałtownie i wyrzucił peta w ogień kominka. skierował się w stronę drzwi.
Powrót do góry Go down
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana White'a   Czw Sty 29, 2015 6:34 pm

Lustrował go. Białowłosemu było ciężko, ale postanowił stanąć twarzą w twarz z tą... Naprawdę pokręconą sytuacją. Już pierwsze słowa Dunasa sprawiły, że z nerwów uderzył pięścią w szafkę obok, a ta się zatrząsła. Nie zwracając uwagi na ból, powiedział podniesionym tonem:
- Że co kurwa? Pytasz się mnie, dlaczego ją torturowałem, jakbyś sam tego samego, gnido, nie zrobił ze mną. - wyrzucił mu bezpośrednio. Najwyraźniej ziółka nie zadziałały efektownie uspokajająco. Jego emocje gwałtownie wypełzły na wierzch. Zauważył, że ten opuszcza głowę i mruczy coś o... Ninie? Spojrzał na niego spod uniesionych brwi. Zamknął się na moment, słuchając go do końca. Ten frajer nagle wstał i zaczął iść w stronę wyjścia.
- Co za... - warknął pod nosem i ruszył za nim, łapijąc go o za ramię, zmusił go do tego, by się obrócił w jego stronę. Był pod wpływem dziwnych emocji, przestał kompletnie zwracać uwagi na sówj stan zdrowia. Przyparł go od razu do ściany. - Myślisz, że po tym, za przeproszeniem, bazgrole, rozpoznałem podobieństwo Niny w tej dziewczynie? - spytał, uniemożliwiając mu jakikolwiek ruch, na moment czując więcej siły. Oddychał głośno i nieregularnie. Wpatrywał się Dunasowi intensywnie i z powagą. - Nie wiedziałem. - powiedział i westchnął. - Po prostu kurwa nie wiedziałem... Nie wiem, za kogo mnie masz, ale nie zniżyłbym się aż tak nisko, nawet jeśli może się wydawać, że jestem na samym dnie. - zacisnął szczękę i odwrócił wzrok. Puścił go i się od niego odsunął. - Gdybym chciał się na tobie odegrać... Zrobiłbym to już wtedy, no wiesz... Ale na tobie, bezpośrednio. - dodał i złapał się za głowę, nie mogąc znieść napływu tych dziwnych emocji. Nienawidził kurwa mówić o sobie. Tak bardzo tego nienawidził... Odwrócił się tyłem do Dunasa i zapatrzył się w kominek, paląc sobie blanta. Starał się uspokoić.
- Nie zatrzymuję cię. To były dość ciekawe - zaśmiał się, ale nie ironicznie. - relacje. Miałem wrażenie, przez moment, że miałem bliską mi osobę. Za szybko się z tym myśleniem chyba rozpędziłem. - mówił, niekoniecznie do niego, ale też mówił sam do siebie, jakby chciał sobie coś przegadać, siebie zrozumieć. - I kurwa omal mnie nie zabiłeś. - mruknął pod nosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana White'a   Czw Sty 29, 2015 6:59 pm

Ucieczka,inaczej tego nie mógł nazwać. Chciał spierdolić stąd jak najszybciej ale został przywarty do ściany,stan chłopaka był ciężki,jego rany do końca się nie wyleczyły. Mimo to,przytrzymał bruneta i powstrzymał go od wyjścia. Miał już coś powiedzieć na temat tego torturowania.
Nie byłeś dla mnie wtedy ważny
Przymknął lekko oczy,patrząc w te lodowe ślepia. Teraz żałował,że wtedy wszedł do tej jaskini,że zabrał Jonathana w tawernie,że go torturował,że rozmawiał z nim na plaży..że rozmawiał z nim u siebie w domu. Żałował powoli,że go poznał,na początku czuł spokój a teraz? Jakaś zadra w sercu ciągle dawała o sobie znać a teraz wręcz chciała pociąć je na kawałki. Hah,serce. Czy on je w ogóle posiadał?
- Nie rozpoznałeś...- powtórzył za chłopakiem,nie wierzył mu. Dlaczego mu kurwa nie mógł uwierzyć?
Słuchał go uważnie a każde słowo uderzało w niego jakby było powtarzane setki razy.
Czyli Dunas po prostu skatował chłopaka od tak..wręcz prawie zabił? Oparł się o ścianę. Tak bardzo nie miał już na nic siły,był już wykończony dosłownie wszystkim. Osunął się na ziemię i usiadł na tej zimnej i drewnianej podłodze. Wszystkie emocje skumulowały się w jednej chwili,ile można dłużej tak to wszystko trzymać. Niezliczone ilości łez,modlitw czegokolwiek żeby w końcu przestać czuć ten jebany ból. A teraz czuł się jeszcze gorzej. Przez swoja obsesje na punkcie swojej siostry praktycznie stracił kogoś,kto był przy nim w ciężkiej chwili. Chciałby coś powiedzieć,nie przychodziło mu nic do głowy,po prostu siedział i patrzył na ten jebany sufit. Zakrył dłonią oczy i zacisnął zęby,cos ciepłego spłyneło mu po policzku. Dawno juz nie uronił żadnej łzy,jakby wyczerpał cały swój zapas...
Powrót do góry Go down
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana White'a   Czw Sty 29, 2015 7:17 pm

Czuł, jak serce mu waliło z dużą prędkością. Co za cholerna sytuacja. Widział, że Dunas mu nie wierzył. Z czasem jednak jego mina rzedła. To Jonathan był poszkodowany. Nie był może łatwy w zrozumieniu go i trzeba się dużo wysilić, często docinał, ale nie sądził, by go skrzywdził kiedykolwiek słowami. Na moment się odwrócił i powiedział, to co powiedział. Usłyszał, jak ten osuwa się o ścianę. Odwrócił się w jego stronę i to, co zobaczył, znowu go poruszyło. Zrozumiał, że to, że dotychczas na Dunasie się nie odegrał, było kwestią tego, że miał do niego jakąś dziwną słabość. Pewnie mężczyzna nawet tego nie zauważył, tego drobnego szczegółu. Jonathan miękł na widok jego emocji. Zwyczajnie. Był sponiewierany przez niego, jak najgorsza szmata, a mimo to podszedł do niego i przykucnął. Serce dalej biło jak oszalałe. Zdecydowanie starczyło mu wrażeń na dziś. Znów zaczął czuć się okropnie, jeśli chodziło o jego stan fizyczny. Dokończył skręta i wyrzucił końcówkę na bok.
Położył dłoń na dłoni Dunasa, która zakrywała jego twarz. Zauważył, jak łza spływa po jego policzku. Dunas sam nie był lepszy od Jonathana. Sam był skomplikowany, na tle jego chujowego dzieciństwa. Nieważne, jak Dunas chciałby się osłonić, by Jonathan nie zauważył jego łez, białowłosy siłą odciągał go od tego, by zasłonił twarz. Czuł się coraz gorzej. Ujął w dłonie jego twarz, wpatrując się w jego oczy. Potem nachylił się w jego stronę i wtulił się w niego. Wplótł dłoń z tyłu jego głowy, chcąc go do siebie przycisnąć. Jednakże po chwili jego ucisk się rozluźnił, a ręka, która podtrzymywała z tyłu głowę mężczyzny, opadła. Zwyczajnie odleciał, z wycieńczenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana White'a   Czw Sty 29, 2015 7:36 pm

Czuł się,jakby został wrzucony do innego świata,bez kolorów,zapachów. Wszystko nijakie i zimne,drzewa bez liści,martwe. Na moment uchwycił jak chłopak się do niego przybliża,złapał za rękę bruneta. Nie szarpał się,nie miał po co. Znowu popadł w swoja nostalgię,widział kawałki widzianej oczami i swojego chorego umysłu. Poczuł ciepło,białowłosy obejmował go. Mimowolnie wtulił się w chłopaka,trzymał go mocno jakby zaraz miał odejść,zamknał spuchnięte oczy.
Uścisk zaczał być coraz słabszy, oderwał się przestraszony od Jonathana trzym,ając go rozpaczliwie za rękę. Chłopak stracił przytomność.
Dunas wtulił w siebie Jonathana i okrył go płaszczem,sam nie wiedział..mimo,że ogień w kominku palił sie dość mocno,brunet zamarzał,było mu cholernie zimno. Wolał jednak zdjąć z siebie ten płaszcz i okryć nim Jonathana. Od ziemi było najzimniej. Objął go mocniej i podniósł,położył się na łóżko a na sobie zimnookiego. Okrył ich obu kołdrą,będą grzać siebie nawzajem. Dunasa w tym momencie nie obchodziło,że to dość krępująca pozycja,teraz raczej mało co dla niego znaczyło. Przeczesywał palcami te białe włosy i patrzył jak śpi.
Czuł się bardziej zmęczony,powieki były ciężkie. Chciał je zamknąć tylko na chwilę,mimo tej walki zasnął.
Powrót do góry Go down
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana White'a   Czw Sty 29, 2015 7:58 pm

A Jonathan nie wiedział, gdzie się znajdował. Widział zapłakaną twarz Dunasa. Słabość niepasująca żadnemu mężczyźnie i do której sam by się nie posunął. Ale taka słabość... Nie była zła. Kruszyła go i to mocno. W momencie, gdy ten się do niego wtulił, poczuł jakąś dziwną ulgę. I z tym przyjemnym uczuciem zaraz potem odleciał.
Ta piękna magia teleportacji. Kiedy Jonathan odpłynął sobie od tak w sen i tak długo nie poleżał na mężczyźnie, bo po prostu sam się sturlał. Przebudził się po jakimś czasie. Odwrócił głowę w stronę Dunasa, który spał. Wstał i najpierw wolał dodać drewna do kominka. Że też musiał odlecieć... Ech. Brunet pewnie znów musiał go nieść na rękach. Skrzywił się nieco, a potem uśmiechnął się sam do siebie pod nosem. Owszem, jego ciało dalej było obolałe. Łeh. Westchnął, siedząc chwilę na krześle przy kominku i zastanawiając się nad wieloma rzeczami. Potem wrócił z powrotem na łóżko, siadając na jego brzegu. Okrył dokładniej Dunasa, zdając sobie sprawę, że tutaj było zimno. Cóż, pewnie był przyzwyczajony do ciepła, jakie panowało w jego rezydencji. Jego zachowanie samo go zadziwiało. Wstał i znowu poszedł do szuflad, wyciągając kolejnego skręta... Ech, pewnego dnia będzie musiał usiąść i zrobić kolejne, bo zapas mu się powoli kończył. Odpalił go od kominka i zaczął się zaciągać nim porządnie. Siedział na krześle przy kominku i oglądał, jak Dunas śpi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana White'a   Czw Sty 29, 2015 8:15 pm

Nie pamiętał kiedy zasnął,przebudzał się jedynie od czasu do czasu. Zamruczał coś niezrozumiałego pod nosem,pomacał się po brzuchu,żeby objąć chłopaka który na nim leżał.ale nie było go. Otworzył powoli oczy i przewrócił się na bok.
Przetarł dłonią oczy, i usiadł. Pierwsze co zobaczył to Jonathan siedzący na krześle,patrzył na niego. Nie mógł patrzeć mu w oczy,odwrócił wzrok - na mnie chyba czas... - mruknął dość cicho pod nosem. Opuszkami palców pomasował sie po skroniach,bolały go jak cholera.
Próbował przypomniec sobie zdarzenia z wczorajszego wieczoru. No tak... Znowu skatował Jonathana bezsensu. Najwidoczniej,nie umiał się tego pobyć,tej agresji.
- Przepraszam - powiedział unosząc oczy na chłopaka - pewnie to i tak bez znaczenia,ale przepraszam. Ja...- ych,to było trudniejsze niż jaka kolwiek walka - ...za wszystko, Jonathan - nikły uśmiech pojawił sie na jego twarzy,jak szybko przyszedł tak szybko poszedł. Wstał powoli z łóżka i westchnał głęboko,teraz mógł sie przyjrzeć tej chatce,była mała. Trochę bałaganu..ale dość przytulna.
Powrót do góry Go down
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana White'a   Czw Sty 29, 2015 8:29 pm

Frajer zaczął się przebudzać. Jonathanowi po trochu powracał temperament i zadziorność, ale uśmiechnął się nie w sposób, w jaki miał zwyczaj. Może był nieco rozbawiony teraz... Choć nie powinna byłą go cieszyć, ale na to wszystko po prostu w tym momencie spojrzał z perspektywy trzeciej osoby. Oglądał jak Dunas siada na łóżku i przeciera oczy. Gdy się odezwał, Jonathan uniósł wyżej podbródek i zaciągnął się suszonką.
- Nie musisz. - powiedział i na chwilę przymknął oczy. Na chwilę zastanawiał się, co odpowiedzieć. Gdy już wiedział, otworzył oczy i znów na niego spojrzał. - Tak musiało być. - zawsze tak mówił, gdy bywało źle i nic nie szło po jego myśli, a chciał na przymus się z łatwością ze wszystkim pogodzić. - Nie oszukujmy się. Takiego aroganckiego frajera jak ja musiała dopaść w końcu karma za wszystko, co zrobiłem. Nie zrobiłbyś tego ty, zrobiłby to ktoś inny. A ta dziewczyna... - urwał, na chwilę odwracając wzrok na swojego skręta, a potem z powrotem na Dunasa. - ... mogła umrzeć. - powiedział całkiem poważnie. Nachylił się nieco, opierając łokcie o swoje kolana.
- Powiem ci coś, jak już jesteśmy otwarci. Od dzieciaka kieruje mną nienawiść. Rzadko spotyka mnie coś dobrego, ale jeśli już coś polubię, to mogę to również nienawidzieć jednocześnie w takim samym stopniu. - rzekł i strzepał skręta. Sam nie wiedział, czemu to mówił... Może coś w rodzaju ostrzeżenia? - Ale to, że otarłem się o śmierć, otworzyło mi oczy. - mówił, przez dłuższy czas wpatrując się w drewniane belki na podłodze. Zauważył kątem oka, że mężczyzna wstał. Białowłosy uniósł swój wzrok i spoglądał na niego, nie wiedząc co chciał zrobić... Wyjść?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana White'a   Czw Sty 29, 2015 8:41 pm

Wiedział,że mogła umrzeć..i to doskonale. Ale Jonathan też mógł,ludzie dopiero kiedy cos tracą to wtedy zaczynają doceniać. Podszedł do niego i kucnał przy nim,spokojnie słuchając co ten mówi. - jak bardzo mnie polubiłeś? - nadal był dość zaspany,i nie ogarniał tej kuwety jeszcze za dobrze. Uśmiechnał się ciepło a następnie usiadł na ziemi patrząc chłopakowi w oczy. - Obawiam się,że kiedyś sie zrewanżujesz - zaśmiał sie po cichu,humor mu chyba wracal.
- Chciałbym sie z Tobą kiedyś nachlać,wrzeszczeć jakieś durne teksty piosenek i zasnąć najebanym w trzy dupy i budzić sie z Toba na tym zasranym kacu - no tak,romantykiem też nie był,ale przyjemnie by było pójść tak luźno,napić się bez żadnych przykrych zakończeń. Znowu się zaśmiał z samego siebie i położył swoją dłoń na dłoni Jonathana.
Powrót do góry Go down
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana White'a   Czw Sty 29, 2015 9:18 pm

Nie spuszczał z oczu Dunasa, jak ten podchodził do niego i kucnął przy nim. Pytanie sprawiło, że poczuł się dziwnie. Przez chwilę patrzył na niego pozornie obojętnie. Wyrzucił i tak już kończącego się skręta. Uśmiechnął się kącikiem ust.
- Tak samo, jak cię nienawidzę. - mruknął w jego stronę. Cały czas opierał się łokciami o kolana, nachylając się w stronę siedzącego na podłodze Dunasa. Na wspomnienie o tym, że się zrewanżuje, uniósł brew. - Nie daj mi więcej powodów, które zmusiłyby mnie do rewanżu. - powiedział całkiem poważnie, przekręcając głowę na bok. Wpatrywał się w jego twarz. Jego słowa... To nie tak, że nie były romantyczne. One były romantyczne inaczej, no proszę. Parsknął śmiechem pod nosem, kątem oka widząc, jak mężczyzna dotyka jego ręki. Spojrzał na chwilę na jego dłoń, a następnie znów spojrzał na twarz Dunas.
- Kiedyś? Na ch uj czekać. - powiedział i obkręcił się do tyłu, sięgając do szafki i wyciągnął nalewkę. - To chyba idealny moment. Zatopimy smutki w alkoholu i schlejemy się elegancko. - powiedział, odkręcając korek. Położył butelkę między swoimi nogami, wciąż się nachylając. Zanim jednak się wyprostował, przybliżył twarz do twarzy Dunasa i pocałował go zupełnie znienacka. Odsunął się od niego, uśmiechając się kącikiem ust, tym razem już w jego stylu, ironicznie. Potem wziął łyka z butelki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana White'a   Pią Sty 30, 2015 3:11 am

Jonathan zawsze miał wyczucie czasu na wyjęcie buteleczki z alkoholem,uśmiechnął sie znacząco i wziął butelkę z rąk chłopaka,po czym upił łyka.  Wstał z tej zakurzonej ziemi i pochylił się nad białowłosym,jego twarz była blisko,za blisko. Obiecał sobie,że więcej nie spróbuje przeleciec chłopaka za wszelką cenę. - Skoro tak..lubię cię tak bardzo,jak Ty mnie nienawidzisz. Nawet bardziej. - przymknał lekko oczy,ocierając sie policzkiem  o policzek Jonathana,cofnał się i znowu usiadł na ziemi. - Wypijmy za nasze Demony Przeszłoci,żeby w końcu sie od nas odjebały - zaśmiał się cicho. Wstał i wyszedł

zt


Ostatnio zmieniony przez Dunas dnia Pią Sty 30, 2015 8:12 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana White'a   Pią Sty 30, 2015 9:00 am

Westchnął. Jak bardzo Jonathan mógł nienawidzić Dunasa? Miał ku temu przecież duże powody w końcu, nie?
- Bardzo. - odpowiedział, wpatrując się zimno w mężczyznę. Ten faktycznie wciąż miał napuchnięte powieki i czerwone oczy. Bardzo go to kruszyło. W końcu zanim zasłabł, jak zauważył łzy na jego twarzy, miał w dupie całą tę sytuację, która się między nimi wydarzyła. Uśmiechnął się kącikiem ust, słysząc, że nie da mu powodów do rewanżu. - Zobaczymy. - mruknął pod nosem. To nie tak, że w niego nie wierzył... Dobra, nie wierzył w tej kwestii Dunasowi. Był zbyt impulsywny, emocjonalny i agresywny, często zachodząc w reakcji z irytującym skurwielem jak Jonathan, jest to niemalże mieszanka wybuchowa. To będzie piękna, patologiczna przyjaźń.
Zaraz... Przyjaźń?
Obserwował cały czas Dunasa, który chciał jakby coś powiedzieć. Cholera wie, ogólnie. Nagle wstał. Wtedy białowłosy wstał również. Słysząc jego odmowę, przekręcił głowę i skrzywił się, mamrocząc coś pod nosem "frajer wpada mi na chatę, a teraz nie chce się ze mną napić". Na uwagę o tym, że ma tu posprzątać, również się skrzywił.
- To następnym razem nie siadaj na podłogę, jak ci na niej kurz nie pasuje. - zaśmiał się ironicznie, krzyżując ręce na klatce piersiowej. Mężczyzna się nagle do niego zbliżył, a on cały czas obserwował jego twarz, nawet gdy był tak blisko. Na jego słowa uśmiechnął się, czując dreszcz. Zaśmiał się, znowu spoglądając na sytuację z perspektywy trzeciej osoby. Gdy ten się odsunął, białowłosy westchnął. Gdyby mężczyzna teraz nie szedł, pewnie dłużej by się z niczym nie powstrzymywał. Obserwował, jak ten dorzuca do kominka, jak podchodzi do niego, jak czochra go po włosach i jak odchodzi. Sam również był kaleką emocjonalnym. Ale wcale nie czuł się starzej. Czuł się jak dzieciak, takie nowe doświadczenie... Było nawet całkiem fajne.
- Frajer. - rzucił mu na odchodne, a widząc jak znika za drzwiami, siadł na łóżko i pogrążył się w długich refleksjach na temat swojego parszywego życia. Przez dłuższy czas odpoczywał na chacie, ale w końcu kiedyś trzeba było ruszyć swoje cztery litery.

zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana White'a   Sob Sty 31, 2015 8:00 pm

Dni mijały, białowłosy czuł się na tyle, by w końcu wyjść na zewnątrz i na coś zapolować. Generalnie jakiś zapas by się przydał. Wbił na swoje mieszkanie w ręku trzymając dwie upolowane wiewióry. Rzucił je na podłogę obok kominka. Przystanął na chwilę i rozejrzał się po pomieszczeniu. Oprócz panującego tu zimna panował tu również brud. Westchnął ciężko pod nosem.
- Jebać to... - mruknął pod nosem i zabrał się za rozpalenie ognia w kominku. Gdy mu się udało, wziął się za patroszenie zwierzątek. Potem mięso wbił na metalowy pręt nad ogniem. Niech się smaży. Ch uj. Po jakimś czasie zaczęło tu panować ciepło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana White'a   Sob Sty 31, 2015 8:20 pm

No tak,sprawy sie troche pokomplikowały. Miał iśc w zupełnie inne miejsce,jednak dostał cynk,że jedna z jego "dziewczyn" po prostu wpadła. Cóż,niby jest się z czego cieszyc bo klient nawet poprosił Dunasa o jej rekę,na co musiał przystanąć. Przez kilka zasranych dni spędził przed papierkami,owszem,lubił to robić,ale nie wtedy kiedy miał inne plany.
Czasem mu się nawet przysneło z głową na biurku. Na szczęście,kiedy praca się skończyła,wpadł na chwile do domu,po torbę do której dołożył jeszcze coś prócz alkoholu i skrętów.

Dzis nie było tak mroźno jak sie spodziewał,na szczęście. Szedł wydeptaną ścieżką,do domu białowłosego. Prawdopodobnie był wkurwiony na Dunasa,że ten sobie od tak wyszedł.
Zapukał do drzwi i złapał za klamkę nie czekając na odpowiedź,zdjął skórzaną torbę i zasłonił się ją
- Tylko mnie nie lej,torby też nie radzę...tu jest prowiant - zaśmiał się cicho widząc chłopaka przed kominkiem. Wyglądał duzo lepiej niż ostatnio,co bardzo ucieszyło bruneta.
Powrót do góry Go down
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana White'a   Sob Sty 31, 2015 8:31 pm

W jakiś sposób wiedział, że Dunas kiedyś do niego wpadnie. W sumie nie wiedział, czemu sam tego nie zrobił. Usłyszał pukanie do drzwi, wow, to takie rzadkie. Słyszał również, jak drzwi uchyliły się z lekkim skrzypnięciem, zresztą, od razu zimno na chwilę zaglądneło do jego mieszkania. RNie odwórcił się. Usłyszał głos Dunasa za sobą.
- Frajer. - przywitał go ciepło. Odwrócił się w jego stronę i obdarzył go ironicznym uśmiechem. - Ciekawy byłem, kto się stęskni pierwszy... Prowiant? - nagle zmienił szybko temat, kiedy przeanalizował dokładniej, co brunet do niego powiedział. Zmarszczył lekko brwi, spoglądając na torebkę. Uśmiechnął się jeszcze szerzej niż przedtem. - Mam nadzieję, że tym razem nie będzie żadnych niespodzianek. - dodał z delikatnym, sarkastycznym uśmiechem, choć powiedział to na poważnie. Skinął do niego głową, żeby wlazł do jego mieszkania i się rozgościł. Przy okazji zwierzę się upiekło nad ogniem, to wziął i zdjął je przez jakąś grubszą szmatę co by się nie poparzyć. Położył to na stole, na tej szmatce.
- Przyszedłeś w odpowiednim czasie, bo napiłbym się... - odezwał się do niego i usiadł na krześle przy kominku, obracając się razem z krzesłem w jego stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana White'a   Sob Sty 31, 2015 8:39 pm

Jak zwykle ciepły i uroczy...cały jego jebany urok. No nic,położył delikatnie torbe na ziemi i przysiadł na łóżku.
- Nie,tym razem obędzie sie bez bonusów - zaśmiał sie cicho pod nosem i zaczął wyjmować flaszki obok torby. Wziął tego dosyć sporo,w końcu oboje mięli sie najebać w trzy dupy i jeszcze trochę. Następnie na łóżko rzucił papierośnicę
- Lepiej się czujesz?- zapytał nie odrywając wzroku od torby. Wyjał również mały pakunek z naleśnikami. Wstał z łózka i minął Jonathana,odłożył pojemniczek na stół i oparł się lekko o niego. - Chyba sie nie stęskniłes za bardzo? - skrzyżował ręce na piersi patrząc na kominek. Cóż,Dunas się stęsknił za tą jego parszywą,ciągle ironizującą gębą.
Powrót do góry Go down
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana White'a   Sob Sty 31, 2015 8:54 pm

Znacie kawał o czasie? "Czasie napić", haha. Cały czas obserwował Dunasa. Teraz tak bardziej zaczął zwracać uwagę na jego ruchy. Potem jego uwagę przykuło raczej coś ciekawszego - flaszeczki. Zagwzidał z wrażenia, widząc ilość.
- No to zaszalejemy. - zaśmiał się pod nosem. Zauważył jak Dunas wyjął z torby coś jeszcze i skierował się w stronę stolika. Pakunek na nim położył, a białowłosy spoglądał na to przez chwilę spod przymrużonych oczu. Potem nachylił się w stronę stołu i leniwie sięgnął ów pakunek. Rozpakował go, a w środku ujrzał naleśniki.
- Naleśniki? - wymamrotał pod nosem. Zaczął się śmiać. - O kuuurwa, zrobiłeś je dla mnie? - po prostu go to śmieszyło, ale nie wyśmiewał tego. To wydało mu się takie... Urocze i nie pasujące do Dunasa, tak jakoś. W ogóle to było takie niepasujące. - Dzięki. - powiedział po chwili i w geście podziękowania położył rękę na jego przedramieniu i go poklepał. W sumie właśnie upiekł sobie mięso, ale jeśli mu podsuwali pod nos coś lepszego, to wolałby jednak z tego skorzystać. Zaczął jeść naleśnika. Słysząc pytanie przełknął i spojrzał na moment na ogień.
- Prawie umarłem z tęsknoty... - rzucił nieco sarkastycznie. - Czemu wtedy tak szybko wyszedłeś? - spytał całkiem poważnie, nie spoglądając w stronę Dunasa. Wrócił z powrotem do jedzenia naleśnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana White'a   Sob Sty 31, 2015 9:03 pm

Z tym zaszalejemy to trochę wystraszył Dunasa...nie to,że się bał Jonathana,mógłby tego dzieciaka złamac w pół gdyby chciał,ale biorac pod uwagę ile juz mu wpierdolił,nie zdziwiłby sie jak na kacu obudziłby sie w lochu. Ta wizja go trochę rozbawiła.
- Na zdrowie - życzy firma "Udław się" dodał w myslach i znowu podszedł do łóżka,na którym przysiadł. Skrzyzował ręce na piersi i patrzył jak młody wcina podarunek. - oooooj,bo sie rozkleję - kącik ust uniósł się ku górze na wiesc,że umierał z tęsknoty.
-Cóż,musiałem zająć sie Twoją zwierzyną z lochów - Wzruszył ramionami - musiałem jej jakos odpłacić to....cierpienie - skrzywił się lekko przypominając całą tę scenę. Cóż,przez furie w jaką wpadł,były to urywki,jednak i tak dość nieprzyjemne. Otworzył pierwszą butelkę i zrobił kilka łyków,chrzaknął,alkohol dosc mocno palił w gardło.
Powrót do góry Go down
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana White'a   Sob Sty 31, 2015 9:22 pm

Ach, tak bardzo sobie nie ufali. Jonathan nie chciał rewanżu, mimo że miałby do niego całkowite prawo. Jeśli by się postarał, też nieźle sponiewierałby Dunasa, ale... Nie mógłby. Chociaż, dla zabawy, czemu nie. Z chęcią zobaczyłby minę bruneta, gdyby obudził się w lochach, a przed nim siedziałby Jonathan. Ciekawe, co by wtedy zrobił.
Na powiedzenie "na zdrowie" mruknął pod nosem krótki "mhm" i wkrótce już zjadł całego naleśnika. Tylko od Dunasa miał okazję zjeść coś porządniejszego. Piękna perspektywa. Spojrzał na Dunasa, który usiadł na łóżko. Białowłosy sam wstał i przysiadł obok niego. - Domyślam się. - rzucił jak zwykle zimnym tonem. Sam chwycił butelkę, otworzył i wziął pierwsze łyki. Paliło w przełyk. - Cóż to jest? - spytał, mając na myśli oczywiście trunek. Wzrok zawiesił na tańczącym ogniu w kominku. Przysłuchał się słowom Dunasa. Zobojętniał na dłuższą chwilę, przypominając sobie, jaką krzywdę chciał wyrządzić dziewczynie, a jaką już zdążył wyrządzić. Westchnął cicho.
- Nic jej nie jest? - spytał tak po prostu, bo zdawał sobie sprawę z tego, że Mad w jakiś sposób była ważna dla Dunasa ze względu na jego przeszłość. Wziął kolejne łyki trunku, bo przy takich tematach należy się napić. Potem zwyczajnie wstał i zaczął ściągać z siebie uzbrojenie, bo ino wszedł i jak usiadł w zbroi, tak siedział. Potem sięgnął do szafki i wyciągnął dwa skręty.
- Chcesz? - spytał, spoglądając oczekująco na Dunasa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Jonathana White'a   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Jonathana White'a
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Wzór Karty Postaci
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sawir PBF :: ---
Skocz do: