Sawir to gra osadzona w świecie chylącym się ku upadkowi.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Tawerna

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Jonathan White
Admin


Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Tawerna   Wto Sty 06, 2015 1:58 pm

Dla Jonathana było zaskoczeniem natomiast to, że Seth odpowiedział w miarę spokojnie i dyplomatycznie, zamiast kontynuować lub zacząć drwiny w jego stronę. Przez krótką chwilę białowłosy spoglądał na niego spod uniesionych brwi.
- Nie wiem, co w tym takiego zaskakującego. - mruknął i skrzywił ponownie usta i pokręcił głową z dezaprobatą. Spojrzał na swój kufel piwa, który od jakiegoś czasu cały czas trzymał w dłoni i nic z tym nie zrobił. Przeniósł wzrok na swojego kolegę, który coś powiedział.
- Sądzę, że wszyscy ten stopień dawno przekroczyliśmy. - odpowiedział z delikatnym uśmiechem na twarzy. Nie musiał na to odpowiadać, ale podzielił się krótką, lecz trafną refleksją na temat wszystkich mieszkańców powierzchni.
- To w takim razie się boisz? - spytał, poważniejąc na moment. Potem jego kąciki ust ponownie zaczęły drgać ku górze, by ułożyć się w kpiący uśmiech. Zaczął snuć teorie o swoim koledze. Nie sprecyzował pytania, więc nie oczekiwał już na nią żadnej odpowiedzi. Może on się bał po prostu tego, że ktoś się cokolwiek o nim dowie? Zaśmiał się cicho na tę myśl.
Gdy usłyszał odpowiedź, pokręcił głową i uśmiechnął się jeszcze szerzej, a potem zaklaskał bezceremonialnie.
- Nasz zamknięty w sobie mężczyzna w końcu odpowiedział na pytanie. A już myślałem, że jesteś wstydliwy. - powiedział w żartobliwy sposób, po czym powrócił do swojego kufla. Upił z niego kilka porządnych łyków piwa. W głowie mu "szumiało". - Więc jakie urządzałeś? - spytał z szerokim uśmiechem na twarzy, nachylając się w jego stronę bardziej, by oprzeć łokcie o stół.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Seth
Admin


Postów : 162
Join date : 25/12/2014

PisanieTemat: Re: Tawerna   Wto Sty 06, 2015 3:32 pm

Ten cały spokój i dyplomacja były chyba wyłącznie jego grą, by jakoś tylko uzasadnić swoje zachowanie tak, by nie wyszło, że jednak sobie kpi. Jednakże to, że jednak wyszło mu wiarygodnie to dobrze. Mimo to Jonathan nie pozostawił tego bez komentarza.
- W sumie racja.- przyznał. Nie ma upadłego, który by już nie był o krok bliżej piekła. Niestety nie ma drogi powrotnej. Nawet jeśli znajdą się tacy, co żałują dołączenia do szeregów zła i tak jest za późno, by wrócić do podziemi. Modły nie wystarczą by zdobyć łaskę kogoś na górze.- Zastanawiałeś się kiedyś jak tam może być?- zapytał luźno. Sam kilka razy próbował sobie wyobrazić miejsce zwane piekłem. Dla niego było ono osłonięte ciemnością, a jedynym źródłem światła byłby ogień, który może pojawić się wszędzie. Siebie samego widział brudnego z krwi, owiniętego ciężkimi łańcuchami, na których końcach są ciężary.
- Czego? Że powiem ci coś co właściwie ci się nie przyda do niczego innego jak zaspokojenia ciekawości?- zapytał unosząc jedną brew. Pewnie coś w tym jest. W tym, że nie chce by ludzie znali jego rzeczywiste oblicze, by znali jego przeszłość. Wiedzieli o nim coś poza tym, co pokazuje w danej chwili. Takich informacji mógłby użyć do bawienia się jego umysłem, niczego innego. Teoretycznie są niepotrzebne do niczego konkretnego.
- Jestem po prostu nieśmiały.- powiedział z udawaną smutną miną. Szybko jednak zniknęła i zastąpił ją nieznaczny uśmiech.- Kiedyś może się przekonasz.- rzucił na jego słowa i zaśmiał się krótko. Jonathan mógł rozumieć to jak chciał. Nie interesowało to kapłana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan White
Admin


Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Tawerna   Wto Sty 06, 2015 4:20 pm

Grą wobec czego?
Przyznał mu rację, na co Jonathan tylko się uśmiechnął kącikiem ust. Jako że miał coraz większy stan upojenia, minęło troszeczkę czasu, zanim postanowił odpowiedzieć. Zresztą, to pytanie również go zaskoczyło, w jakiś sposób. Białowłosy upił kilka łyków, odstawił kufel, zawiesił wzrok gdzieś przed sobą, a potem westchnął.
- Jak już mi wcześniej zarzuciłeś - nie mam wyobraźni. - powiedział, uśmiechając się lekko. Na tym w sumie mogła się skończyć jego odpowiedź. - Piekło jest tutaj. - dokończył i wzruszył ramionami, po czym wziął parę łyków piwa. Mógłby jeszcze więcej powiedzieć na ten temat. Piekło już przeżył i wciąż w nim żył. Uważał, że śmierć jedynie by go od tego wyzwoliła, co byłoby zbyt łagodne, wiedział, że zasługiwał, by męczyć się ze swoim jestestwem i bólem egzystencjalnym.
A jaka jest twoja wizja? - spytał beznamiętnie, chcąc po prostu poznać pogląd swojego kolegi.
- Że ktoś się czegoś o tobie dowie. - walnął prosto z mostu i naprostował od razu, gdy Seth się wypowiedział. Obydwoje w tej kwestii byli do siebie podobni. Z tym że Jonathan lubił nie przyznawać racji, a Seth po prostu unikał odpowiadania na pewne pytania. Przez moment poważnie spoglądał na swojego kolegę.
Na żartobliwe stwierdzenie o nieśmiałości i na widok smutnej miny Setha, Jonathan prychnął śmiechem pod nosem.
- Hm... - mruknął, unosząc brwi ku górze. Seth powiedział to dwuznacznie, ale najwyraźniej chciał, żeby tak zabrzmiało. Przybrał z powrotem szelmowski uśmiech. - Nie wiedziałem, że interesują cię też mężczyźni. - rzucił w jego stronę, by znowu zacząć swoją szczeniacką przepychankę słowną. Wiedział, że to miało swoje dwa znaczenia, ale Jonathan wolał zaatakować go od razu swoją interpretacją, bo... Czemu nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Seth
Admin


Postów : 162
Join date : 25/12/2014

PisanieTemat: Re: Tawerna   Wto Sty 06, 2015 8:19 pm

Obrócił teatralne oczami, gdy przypomniano mu o jego wcześniejszych słowach. Gdyby sam często nie wypominał innym co mówili to pewnie, by go to choć w małym stopniu zirytowało.
- Nie zaprzeczałeś.- mruknął wcinając się między jego dwie wypowiedzi. Po jego stwierdzeniu o tutejszym miejscu jeden kącik ust uniósł się delikatnie ku górze. Pokręcił głową z dezaprobatą i westchnął. Nie do końca się zgadzał z jego słowami. Jak wcześniej oboje przyznali wszyscy upadli są już na pierwszym stopniu do piekła. Według Setha faktycznie tak było. Stoi dopiero na którymś schodku w drodze do piekła.
- Masz chociaż pojęcie co może się dziać po śmierci?- zapytał. Po prostu stwierdzenie Jonathana było jego zdaniem zbyt pochopne. Nie mieli pojęcia co się dzieje po śmierci. Mogą uznać, że to co się dzieje jest czymś przybliżonym piekłu o jakim słyszeli, ale tak na prawdę zawsze może być gorzej i w piekle właśnie tak będzie. Inaczej nie pili by sobie teraz spokojnie piwa gawędząc o wielu sprawach.
- Ciemność. Jeżeli miałoby zaistnieć źródło światła to ogień. Owinięty łańcuchami z ciężarami na dwóch końcach...- krótko rzucił paroma rzeczami jakie z pewnością by się tam znalazły. Zapewne w rzeczywistości nie jest tam tak jak to sobie wyobraża, ale nie przejmował się z tym nazbyt. Wolał póki co żyć jak najdłużej w tym "piekle" tutaj zanim trafi do prawdziwego. - Nie nazwałbym tego strachem.- odparł wzruszając ramionami.
Słysząc interpretację jego dwuznaczności zaśmiał się kręcąc głową. Patrzył na jasnowłosego przez moment nic nie mówiąc. Dopiero po chwili wziął głęboki oddech i zareagował jakoś.
- Głodnemu chleb na myśli, co?- zawołał w jego stronę i posłał mu buziaczka, po czym ponownie się zaśmiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Tawerna   Wto Sty 06, 2015 8:40 pm

No, nie zaprzeczał. Pytanie sprawiło, że Jonathan oderwał się na chwilę od swojego kufla i spod uniesionych brwi ponownie na niego spojrzał.
- A ktokolwiek stąd ma? - spytał zdziwiony. - Wszystko może być pierdolonym domysłem. Nie byłem nigdy w zaświatach... - zmarszczył brwi i odwrócił wzrok gdzieś na bok - chyba... - mruknął cicho pod nosem, przypominając sobie akcje z Corinne i o tym, że znaleźli się w pewnym dziwnym miejscu, możliwe, że nawet w innym wymiarze, ale nie był pewien, co to było. Sytuacja była na tyle absurdalna, że nie chciało mu się jej koledze opisywać. - Mam wiele powodów, by przypuszczać, że to, co się stanie po śmierci, będzie o wiele lepsze, niż to, co dzieje się tutaj. - podsumował i powrócił do swojego kufla piwa.
- Ciekawa i dość przykra wizja. Jakieś urazy z dzieciństwa?- spytał beznamiętnie, zgrywając psychologa. - Ja wciąż uważam, że jak już, życie w piekle będzie mniej więcej takie samo jak tutaj, teraz. Patrz, większość z nas pogrąża się w swojej nienawiści do świata. Ten proces wyniszczenia jest najdłuższym procesem, ale najbardziej efektownym. - włączył mu się obiektywny tryb myślenia... Możliwe, że obiektywny. No, tak przynajmniej myślał. Po tym wszystkim zaczął się zastanawiać, po co w zasadzie rozmawiali na ten temat, ale cóż.
- Co nie zmienia faktu, że nie chcesz, by ktoś cokolwiek o tobie wiedział. - uśmiechnął się szelmowsko, analizując dokładnie jego słowa. Ludzie często byli prości w schematach postępowania.
Widząc śmiech Setha sam się zaczął śmiać. Słysząc jego odzywkę, uniósł brew. Uniósł drugą, gdy ten posłał mu "buziaczka".
- Głodny głodnemu wypomina. - powiedział po chwili, uśmiechając się znów arogancko. Przez chwilę sobie wyobraził... Nie, wróć. Zatopił swój nos w kufel piwa i dopił trunek do końca. Które to piwo było? Cholera... - Pijanych facetów nie wykorzystujesz, prawda? - spytał z zupełną powagą w głosie, ale potem się zaśmiał, bo jak się okazało - było to udawane. Zamówił sobie kolejne piwo, szumiało w głowie coraz mocniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Seth
Admin
avatar

Postów : 162
Join date : 25/12/2014

PisanieTemat: Re: Tawerna   Wto Sty 06, 2015 9:25 pm

Pytanie Setha nie było zadane, jakby przypuszczał, że ktokolwiek ma takowe pojęcie. Po prostu w ten sposób wyraził swoją opinię o tym, że określanie tego jak wygląda piekło nie jest najlepszym sposobem. Można być potem nieźle zdziwionym.
- Więc nie możesz być pewien, że wtedy będzie ci lepiej.- westchnął spokojnie. Seth nigdy super głęboko się nad tym nie zastanawiał. Teraz tak po prostu zaczęli o tym rozmawiać i to go nakłoniło do przemyśleń na ten temat. - Czy ja wiem...Skoro wszystko staje się coraz bardziej nienawistne nie może być lepiej.- odpowiedział mu w lekkim zamyśleniu. Szybko się z niego wyrwał i pozostawił go gdzieś w głębszym zakamarku swojego umysłu, bo nie chciało mu się już zbytnio o tym mówić. Mogą mieć teraz całkiem odmienne poglądy i nie ma dowody co do żadnego, więc mogliby się wieczność przekonywać do swoich wersji.
- Jakbyś sam lubił dzielić się faktami o swojej osobie.- prychnął. Jonathan miał ja najbardziej rację, ale nie wynikało to chyba ze wstydu, czy czegoś w tym rodzaju. Ogółem to sam nie chciał wracać do przeszłości i to jest główną przyczyną. Jeżeli mówi o niej sam sobie wszystko automatycznie przypomina.
- Nie próbowałem nigdy.- przyznał i uśmiechnął się szeroko, jakby słowa miały mieć jeszcze jakieś znaczenie lub sugestię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Tawerna   Wto Sty 06, 2015 9:53 pm

Cóż, ale tak zabrzmiało i tak Jonathan to odebrał. Znowu po swojemu. W każdym razie ostatecznie i tak wymienili się swoimi poglądami i tym razem białowłosy powiedział coś nieco więcej niż normalnie. Na krótką odpowiedź Setha prychnął.
- Przypuszczam. Tak samo jak ty. - naprostował kolegę. Dawno nie wdawał się w dyskusje z kimś. Z kimkolwiek, po prostu, od tak. Potem doleciały do niego kolejne słowa, a on powoli je przeanalizował i przetrawił. Westchnął i odruchowo przetarł twarz. Myślenie takie męczące. - Pierdolić to. - powiedział w końcu.
W momencie, gdy Seth prychnął, Jonathan znów oderwał się od swojego kufla i zawiesił na dłużej wzrok na twarzy swojego kolegi. Zamiast skupić się bardziej na tym, co powiedział, jego zamglony przez alkohol umysł przywołał pewną scenkę z dawnych czasów. Wyrwał się z tego zamyślenia i przyjrzał się jeszcze raz Kapłanowi.
- Ja to ja. - mruknął jedynie tyle, nie pamiętając za bardzo nawet, co powiedział przed tem Seth. Potem szybko powrócił do wypicia piwa, a w zasadzie już je dokończyć, bo zostało trochę na dnie. Choć nie był pewien swoich wspomnień, to właśnie doszedł do wniosku, że z Kapłanem miał do czynienia jeszcze wcześniej i to za czasów, kiedy najwyraźniej obydwoje zamieszkiwali Podziemia. Uśmiechnął się sam do siebie, ironicznie. Teraz nie umiał za bardzo się skupić w tym stanie na tym. Będzie się zastanawiał jutro, jak wytrzeźwieje. - Gdyby znalazł się ktos godny zaufania, to bym coś więcej o sobie powiedział. - dodał po chwili, przypominając sobie w głowie dokładniej słowa Kapłana.
- To naprawdę ciekawe wyznanie. - powiedział z lekką ironią. - Brzmiało to mniej więcej tak, jakbyś wciąż był prawiczkiem. - skomentował pod nosem nie bacząc w pewnym momencie na swoje słowa, po prostu wiele nasuwało się na jego język. Jego zamglony wzrok zaczął błądzić po tawernie, a potem znów przeniósł go na Setha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Seth
Admin
avatar

Postów : 162
Join date : 25/12/2014

PisanieTemat: Re: Tawerna   Czw Sty 08, 2015 6:13 pm

Prychnął cicho. Sprostowanie jego zdaniem było zbędne, bo mówiąc to uważał za oczywiste, że dotyczy to i jego jak i każdej żywej istoty na tej planecie.
- Nie inaczej.- mruknął. Nie miał co zaprzeczać. Nie jest bogiem i raczej nie zamierza nim się stać. Woli by dotyczyły go te same prawe natury co innych. Bycie wyróżnianym przez kogoś na górze mu się nie marzy. Dopiero, gdy jest na tym samym poziomie co inni widzi satysfakcję, gdy zaczyna się wybijać lub uda mu się w czymś kogoś przezwyciężyć. Zawdzięcza to wtedy swoim dokonaniom, a nie pomocy czegoś nad nim. Na jego kolejne stwierdzenie jedynie skinął głową. Nic dodać nic ująć. W piękny sposób zakończył temat i żaden kolejny komentarz nie był potrzebny.
Potem po nie wyróżniającej się błyskotliwością odpowiedzi iluzjonisty Seth się cicho zaśmiał. Nie po raz pierwszy spotkał się w sytuacji, w której Jonathan krytykował postawę, którą sam niekiedy sobą prezentuje. Dlatego też nie robił sobie niczego z tego. Obecnie nie świtało nic Sethowi, że mógł się już kiedyś spotkać tym Upadłym.
- Nie ma szans.- westchnął i pokręcił głową. W jego opinii na tej planecie nie ma ani jednej osoby, której można w jakikolwiek sposób zachować. Nawet najdrobniejsza oznaka czegoś w rodzaju zaufania jest ogromnym ryzykiem. Teraz nie można mieć tego poczucia nawet wobec samego siebie.
- Nie daj się zwieść pozorom.- powiedział luźnym tonem jakby nawet dokładne nie interpretował jego słów lub wcale nie przypasowywał do swojej osoby. Jonathan ma swój sposób rozumowania- tak zauważył Kapłan. Jednak nie on jedyny. Seth też ma tą przypadłość, więc nie dziwią go takie zjawiska.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Tawerna   Czw Sty 08, 2015 6:33 pm

Zdawał sobie sprawę ze swojej hipokryzji, ale nic z tym nie robił, bo po co. Teraz, jak był mocno podchmielony, to w sumie nie za bardzo zwracał uwagę na swoją postawę i co on sobą prezentuje. Westchnął. Nie było szans na spotkanie kogoś godnego zaufania, ale nawet obawiał się, czy jego wewnętrzne hamulce nie byłyby tak silne, że nawet przy bliskiej mu osobie wciąż byłby zamknięty w sobie. Dlatego też wzruszył ramionami na to stwierdzenie.
- Pierdolisz. - mruknął w odpowiedzi, jakby sam miał nadzieję na to, że jednak ktoś się kiedyś pojawi godny zaufania. Na szczęście lub nie, Jonathan nie miał żadnego przysłowia "nie ufam nikomu, nawet samemu sobie". Uważał to za jedną z najgłubszych sentencji tego świata. Wprawdzie człowiek żyje najdłużej tylko i wyłącznie ze samym sobą, więc jak mógłby nie ufać sobie.
Nie dać się zwieść pozorom... Uśmiechnął się. Wiedział, jaka była poprawna interpretacja poprzednich słów Setha, ale powiedział swoją w celach żartobliwych i niepoważnych. Oparł podbródek o dłoń, łokieć opierając o stolik. Od jakiegoś czasu zachciewało mu się spać i nużyło go coraz bardziej.
- W każdych swoich słowach brzmisz tajemniczo. - skomentował beznamiętnie. "Nie daj się zwieść pozorom", a luźny temat jedynie tyczył się jego dziewidztwa. - A może nawet jak ostrzeżenie. - zaśmiał się pod nosem. - chociaż mam nadzieję, że udowadniać mi pewnych rzeczy nie będziesz. - dodał tylko i wstał, co spowodowało, że nieco się zachwiał. Mruknął pod nosem, analizując swój stan nietrzeźwości. W momencie jak wstał, dopiero poczuł, ile w siebie tak naprawdę wlał. Usiadł z powrotem i oparł głowę o drewniany stół, zawieszając swój wzrok gdzieś przed siebie, chociaż tak naprawdę nie zwracał uwagi na to, co się działo wokół.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Seth
Admin
avatar

Postów : 162
Join date : 25/12/2014

PisanieTemat: Re: Tawerna   Pią Sty 09, 2015 9:02 pm

Seth sam zachowuje się niekiedy irytująco w sposób świadomy i z premedytacją. Wtedy jednak udaje niezwykle niedomyślnego i uznają go za debila. Nie przeszkadza mu to bardzo, bo wtedy uznają, że ma mniej możliwości niż w rzeczywistości. Wtedy może częściej zaskakiwać.
- No.- przyznał i westchnął. Jednak i tak trzymał się swojego. Sam nie wie co kiedyś może zrobić pod wpływem impulsu. Każdy ma sytuacje, w których straci panowanie nad sobą i jak wtedy sobie ufać. Ludzie mają tendencję do przeceniania lub niedoceniania swoich możliwości. Może im się wydawać, że znają siebie samego najlepiej, jednak nie wystarczająco, by móc wszystko stwierdzić. Rozsądek mówi jedno, impuls robi swoje.
- Tak sądzisz?- zaśmiał się.- Może chcę tak brzmieć. Albo samo tak wychodzi. Różnie to bywa. Z resztą walić to...- kontynuował i podrapał się po głowie. Czasami jego słowa zabrzmią inaczej niż tego zamierzał, jednak nie specjalnie żałuje tego jak wyszło. Może nie uzyskuje zawsze taki efekt jaki zamierzał, ale lepszy jakikolwiek niż żaden.
- Nie czuję takiej potrzeby.- mruknął. To co robi nie jest po to by coś komuś udowadniać. Robi to z głupich zachcianek. Raz na jakiś czas zdarzy się jakiś konkretny powód.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Tawerna   Sob Sty 10, 2015 5:26 pm

Przez jakiś czas obydwoje pogrążyli się w dziwnej, refleksyjnej ciszy. Westchnięcie Setha podświadomie wpłynęło na nastrój Jonathana i po prostu siedział cicho.
- Nie tyle co tak sądzę, ale tak jest. - skomentował, unosząc brew i uśmiechając się arogancko kącikiem ust widząc, jak ten się śmieje. Potem westchnął. Miał wrażenie, że jakimś dziwnym cudem wszystkim zależało na tej cząstce tajemniczości. - A jednak zrobiłeś się bardziej otwarty niż się tego spodziewałem. - powiedział, uśmiechając się jeszcze szerzej niż przedtem. Chociaż sam powiedział jednak o sobie nieco więcej niż zamierzał. Sam wolałby mieć o sobie opinię zadufanego w sobie, aroganckiego i przygłupawego idioty. Takie tematy zazwyczaj łamały nieco jego wizerunek, toteż rzadko takie prowadził, ba, doprowadził do takiej sytuacji, że nie miał nawet przez długi czas z kim.
Białowłosy położył głowę na stół i nie za bardzo zwrócił uwagę na to, że Seth coś powiedział do niego. Odmruknął krótkie "mhm" pod nosem i wziął głęboki wdech i wydech. Dopiero po jakimś czasie podniósł łeb, a potem podniósł swoje całe ciało, opierając się ramionami o stół. Spojrzał zamglonym wzrokiem na Setha.
- Miło się rozmawiało. - rzucił krótko i sięgnął jeszcze za jakiś pusty kufel upewnić się, czy aby na pewno jest pusty i ewentualnie przechylił go, by upić ostatnią kroplę piwa, jaka została na dnie. Potem po prostu odszedł od stołu i skierował się w stronę wyjścia, cóż, nieco chwiejnym krokiem.

zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Seth
Admin
avatar

Postów : 162
Join date : 25/12/2014

PisanieTemat: Re: Tawerna   Sob Sty 10, 2015 6:11 pm

Na słowa Jonathana uniósł ręce jakby w geście bezradności. Nie zastanawiał się nad ty czy stał się otwarty czy i nie i w jakim stopniu. Co to mówił nie wymagało od niego wielkiego wysiłku, więc po prostu mówił. Poza tym alkohol go nakłonił do pewnej wylewności i przez to stało się tak, że powiedział pewnie więcej niż gdyby był całkiem trzeźwy. To samo dotyczyło Jonathana. Jednak Seth już tego nie komentował, nie rozpatrywał. Najzwyczajniej mu się nie chciało. Drążenie trudnych tematów było dla niego zbyt ciężkie, by teraz to robić. Zapewne jeszcze nie raz zdarzy im się o czymś dziwnym pogadać i niejedną rzecz się o sobie dowiedzą.
- Żegnaj kolego.- powiedział, sztucznie słodkim głosikiem i pomachał mu paluszkami. Nie wyszedł zaraz za nim. Siedział jeszcze przez chwilę sam i rozmyślał nad poruszonymi przez nich tematami, nad tym co sobie uświadamiał w tym czasie. W końcu i to stało się dla niego męczące i zaczął wysuwać dziwne wnioski. W końcu wstał i wyszedł z karczmy.

t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Tawerna   Sob Sty 24, 2015 5:56 pm

Gdzie Jonathan uderzał, kiedy miał zły humor? Oczywiście, że do tawerny! Chociaż, gdyby się tak głębiej zastanowić, białowłosy przychodził tutaj obojętnie w jakim humorze, bo każdy humor jest odpowiedni, by się napić. Tak więc przekroczył próg karczmy, zamykając za sobą drzwi, by wiatr i zimno nie mogło mu już więcej towarzyszyć. Ściągnął z głowy kaptur, otrzepał lekko płachtę ze śniegu i pierwsze co, to zamówił sobie piwo. Rozejrzał się po tawernie. Dzisiaj nie było tak wielu ludzi, jak zwykle. Zajął stolik i wziął ze sobą drewniany kubek zalany po brzegi piwem. Usiadł przy nim i zaczął powoli popijać, wlepiając wzrok gdzieś przed siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Tawerna   Sob Sty 24, 2015 6:09 pm

Siedział tam już od jakiegoś czasu,w ciemnym rogu przy jednym z tych obskurnych stolików. Obserwował ludzi,zawsze lubił to robić. Uniósł kufel i upił z niego łyk. to dziwne,wszystko układa się jak nalezy. Dziwki dają dupy lepiej niż ostatnio,handel też całkiem dobrze idzie. To do jasnej cholery dlaczego ma tak parszywy humor? Nagle drzwi tawerny otworzyły się. Do środka weszła zakapturzona postać. Dunas założył noge na nogę i oparł głowę o rekę patrząc już lekko znudzony. Po chwili tajemnicza postać zdjęła kaptur. - Proszę,proszę- zaśmiał się cicho i mruknał jak kot coś pod nosem. Jego zguba się znalazła,od ostatniego spotkania nie dawał mu spokoju. Pewnie jego natura sadysty się w nim obudziła.
Powrót do góry Go down
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Tawerna   Sob Sty 24, 2015 6:15 pm

Najwyraźniej nie zauważył siedzącego Pana Frajera. Być może jego obraz zlewał sie z otoczeniem, gdy tylko na niego spoglądał. Tak najlepiej by zostało. Białowłosy siedział sam przy stole, po jakimś czasie podsunął drugie krzesło i położył na nim nieelegancko nogę i oparł się wygodniej o oparcie. W ręku trzymał cały czas kufel piwa i za każdym łykiem opuszczał dłoń ciężko tak, że naczynie stukało lekko o stół. Jego lodowe oczy chwilę gdzieś znów powędrowały. Na chwilę napotkał znajomą twarz, nie wlepiał się w nią długo. Czy to z wyniku obaw lub nie, nie chciał nawiązywać z tym osobnikiem kontaktu wzrokowego, ale natychmiastowo zapaliła się w nim czerwona lampka alarmująca, by na niego uważać. W końcu, ostatecznie, Upadły, jak każdy inny, mógł chcieć zemsty za jego ostatnie, chamskie zachowanie. Odwrócił więc szybko wzrok i wziął parę głębszych łyków, udając zamyślenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Tawerna   Sob Sty 24, 2015 6:29 pm

Uśmiechnął się perfidnie,i machnął na barmana. Kiedy ten podszedł mruknał cicho do ucha męzczyźnie,by ten dał mu nastepne piwo ale z "małym dodatkiem". Machnał znowu reką,by ten sobie poszedł. Czekał,a był cierpliwy,kiedy patrzył na tego zasrańca miał ochote mu robić krzywde,aż krew go zalewała. Odetchnał cicho. Spokojnie,Dunas..spokojnie. Wziął znowu do ręki kufel i upił z niego łyka,nie patrzył na Jonathana. Niech uważa,że go ignoruje.
Powrót do góry Go down
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Tawerna   Sob Sty 24, 2015 6:34 pm

Choć przez dłuższą chwilę obserwował kątem oka Dunasa, tak w pewnym momencie odleciał myślami. Nie podchodził do niego, nie chciał z nim zadzierać, toteż zignorował faktycznie jego obecność. Sączył piwo powoli, aż w końcu się skończyło. Jak zwykł, Jonathan zamówił kolejne piwo, ponieważ na jednym nigdy się nie mogło skończyć. Jedno piwo robiło jedynie smak na kolejne. Tak więc otrzymał od barmana piwo. Nie przeleciała go myśl ani przez moment, że w płynie mogło się coś znajdować. Wziął pierwszego łyka, potem drugiego i trzeciego. Nie było różnicy w smaku, ani nic z tych rzeczy, ot, po prostu zwykłe piwo. Po jakimś czasie miał wrażenie, że zaczął się dziwnie czuć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Tawerna   Sob Sty 24, 2015 6:40 pm

Przymrużył oczy i uniósł kącik ust we wrednym uśmiechu. Piwo już dawno skończył,na szczęście wypił tylko jedno. Zwykle takie rzeczy jak planował,nie robił po pijaku. Położył dłoń na rękojeści miecza,tak z przyzwyczajenia nie miał zamiaru atakować,przynajmniej teraz. Podsunał sobie krzesło obok Jonathana i uśmiechnał się urokliwie - Witaj,John,co słychać?- zaśmiał się cicho i palcami przeczesał włosy do tyłu,wlepił swoje oczy w niego,bacznie obserwując każdy jego ruch. Ten kontrolowany jak i nie. Narkotyk zaczał działać...Znakomicie.
Powrót do góry Go down
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Tawerna   Sob Sty 24, 2015 6:46 pm

Moment, w którym Dunas dosunął się do niego z krzesełkiem, był momentem, w którym Jonathan nagle złączył pewne fakty i jak oparzony upuścił kufel piwa z dłoni, a ten z hukiem upadł i rozlał się na stole. Lodowe, zdezorientowane spojrzenie zatrzymało się na uśmiechu parszywego bogacza. Dostał mocnego wirowania w głowie, a jego wzrok stał się mętny.
- Kurwa... - mruknął pod nosem i schował na chwilę twarz w dłoniach, jakby w ten sposób chciał się ogarnąć. Nie potrafił zdziałać zbyt wiele, ale pierwszą rzeczą, którą zrobił wręcz odruchowo i automatycznie - spróbował zwiać. Wstał chwiejnie i od razu musiał oprzeć się niezgrabnie o oparcie od krzesła obok. Zaczął iść w stronę drzwi. Ciężko, ale jakoś, dotarł do nich i otworzył je. Na wyjściu już raczej nie miał się o co podpierać. Wylądował na pokrytej śniegiem ziemi na czworaka. Zamknął oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Tawerna   Sob Sty 24, 2015 6:56 pm

Młody głupi nie był,ale Dunas lubił wyzwania. Nie odezwał się już więcej,tylko uśmiechał. Przerażenie w oczach chłopaka tylko go podsyciło..oo tak,nawet bardzo. Widział jak niezgrabie próbował wstać,rozwalając wszystko na swojej drodze. Wyjął z sakwy pieniądze i położył je na blacie,skinął porozumiewawczo do barmana w podzięce za swoją przysługę. Kapłan wstał i wolnym krokiem szedł za swoją ofiarą,kiedy tamten zaliczył glebę zaśmiał się wręcz teatralnie - Och kolego! Napiłes się za dużo! - zanim chwycił go w pasie i przerzucił jego jedną rękę sobie przez kark,bez problemu go podnosząc,zabrał mu sztylety,i miecz. - Oko za oko - szepnął mu do ucha - i jeszcze dodam do tego swoje trzy grosze,cukiereczku. Szedł,mając już swoją zabaweczkę w stronę lochów...

zt-oboje
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Tawerna   

Powrót do góry Go down
 
Tawerna
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Tawerna "Pod spalonym korsarzem"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sawir PBF :: ---
Skocz do: