Sawir to gra osadzona w świecie chylącym się ku upadkowi.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Opuszczona leśniczówka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Opuszczona leśniczówka   Pią Gru 12, 2014 8:16 pm

Zanim jeszcze Przyjaciele Natury porzucili tutejszy las i przestali się nim opiekować leśniczówkę zamieszkiwał jeden z nich. Ponoć został zamordowany, a leśniczówka pozostała i nikt jej po nim nie używał. Jest niewielka, drewniana, zbudowana przy dużym dębie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona leśniczówka   Wto Sty 06, 2015 9:27 pm

Jonathan, poszukiwacz rozrywki, postanowił jednak pójść według wskazówek listu. Wziął ze sobą również dziwny, niebieski, świecący kamyczek. Ostatnio za bardzo mu się nudziło, stąd zainteresowanie tym tajemniczym listem. Wszedł do opuszczonej leśniczówki i rozejrzał się. Westchnął, przegryzając od wewnątrz swoje policzki. Oparł się o drewnianą ścianę i zastanawiał się, po co tu przylazł. Zarzucił na siebie kaptur, opuścił głowę i czekał. Na dalszy rozwój wydarzeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Hazar

avatar

Postów : 8
Join date : 26/12/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona leśniczówka   Wto Sty 06, 2015 9:57 pm

- Znam cię na wylot, znam twe marzenia - Żarłacz mruczał pod nosem wkraczając do lasu. W ręku trzymał zmięty liścik, który kilka godzin temu wyprowadził go z równowagi do tego stopnia, że znów osmalił futrynę drzwi wejściowych. - Gówno wiesz, oszołomie...
W czasie spaceru przez las nieco się uspokoił. Emocje opadły, ogniki skaczące po jego ciele przygasły i skupiły się tylko we włosach Demona. Zatrzymał się tuż przed opuszczoną chatką, zerknął jeszcze raz na liścik sprawdzając ostatnie wersy wiadomości, po czym wcisnął karteczkę w kieszeń czarnych workowatych spodni. Nie wiedząc co go czeka po wkroczeniu do leśniczówki odruchowo podwinął rękawy popielatej koszuli. Hazar pchnął drzwi do chatki i wszedł. Wrrróć, próbował wejść. Zaczepił skrzydłami o ścianę, a drewno zaskrzypiało w proteście. Zaklął szpetnie, cofnął się i wcisnął się do chatki bokiem. Spojrzenie Żarłacza natychmiast padło na jedyną osobę w pomieszczeniu. Nie odezwał się, patrzył tylko wyczekująco na zakapturzoną postać.

----------------------------------
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona leśniczówka   Sro Sty 07, 2015 7:41 pm

Przyszedł pod tą leśniczówkę, żeby sprawdzić, co i jak. Sprawa z listem była co najmniej ciekawa, a sam Drake.. cóż, był ciekawską bestyjką. Po prostu musiał wetknąć we wszystko swój nos. Wziął ze sobą nóż, kilka bomb oślepiających, ten kamień od listu i drugi nóż. Ot, na zapas. Dobra, był już przy chatce, drzwi były otwarte, więc zajrzał do środka. Pierwszym widokiem, jaki ukazał się jego błękitnym oczkom, był jakiś palący się jegomość.
Zaś na drugi jego oczy otworzyły się szerzej. Jakby palący się koleżka nie był dziwnym, nietypowym widokiem. Mniejsza o niego... Gość w kapturze jakoś przyciągnął jego uwagę. Jakby był znajomy... Drake sam naciągnął kaptur. No, może poudawać, może się nie odzywać, pogadać zmienionym głosem, cokolwiek. Wlazł do środka i oparł się o ścianę. Spod kaptura mierzył wzrokiem obu nieznajomych.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona leśniczówka   Sro Sty 14, 2015 8:43 pm

Dziwna paczka z listem i czerwonym kamieniem wzbudziła moją ciekawość. Nie czekając spakowałem kamień do sakiewki i wyruszyłem zgodnie z instrukcją na liście w wędrówkę. Szedłem przez las w stronę leśniczówki podziwiając las i całą naturę.
- Ciekawe czy będą niewierni? Będą, będą. A jak nie będzie ich? To zabijemy kogoś innego. Tak tak to dobry pomysł.
Kiedy byłem już blisko leśniczówki wiedziałem ze nie jestem tu sam.
Może to jest jakaś pułapka? Nie głupi jesteś. Sam jesteś głupi.
Wszedłem przez otwarte drzwi do leśniczówki i stanąłem w drzwiach opierając się o kostur.
Tyle ludzi tutaj ? Czyli jednak to nie jest pułapka. A może jest ona na nas wszystkich? Poczekamy zobaczymy.
Obserwując nieznajomych czekałem na rozwój wydarzeń.
Powrót do góry Go down
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona leśniczówka   Sro Sty 14, 2015 8:54 pm

MG:

Zaraz po tym jak Mroczny Kapłan wszedł do wnętrza leśniczówki drzwi zatrzasnęły się za jego plecami. To samo stało się z drewnianymi okiennicami. Jedynym źródłem światła mogły pozostać włosy ognistego mężczyzny. Prócz tego panowała wokół ciemność. Kamienie każdego z przybyłych zaczęły się robić coraz cieplejsze, jednak nie na tyle, by poparzyć. Gdy wyciągnęliście je na zewnątrz, o ile w ogóle to zrobiliście mogliście dostrzec, że zaczynają delikatnie świecić. Światło każdego z nich odpowiadało kolorowi kamienia. Nagle klapa od piwnicy zaczęła się trząść jakby ktoś spod spodu próbował ją podnieść.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona leśniczówka   Sro Sty 14, 2015 9:12 pm

Spojrzał na pierwszego przybysza, który pojawił się w progu. Skrzywił usta. Już na wstępie pojawił się jakiś demon.
- To ty pogrywasz w... - urwał i zmrużył oczy, przyglądając się jego falującym płomieniom na głowie i skrzydłom, zupełnie tak, jakby teraz do niego dotarło, jak ten osobnik wyglądał. - w Pana Przeznaczenie? - dokończył, chociaż teraz wątpił. Jeszcze przedtem myślał, że to rzekoma "Śmierć", z którą jakiś czas temu miał do czynienia, znowu chciała się pobawić jego losem.
Następnie w progu pojawił się ktoś znajomy. Skrywanie swojej twarzy pod kaputer zbyt długo nie trwało, bo białowłosy podniósł wyżej głowę i wbił wzrok w podziemnego szczurka, który tutaj wszedł. Zaczął się śmiać, zwyczajnie.
- Nie wierzę, że masz na tyle odwagi, żeby wychodzić na powierzchnię! - powiedział dość głośno i pokręcił głową. Potem pojawiła się kolejna dziwna postać, w zupełności nie wyglądająca na mieszkańca podziemi. Spojrzał z powrotem na Drake'a. - Nie wyjdziesz stąd żywy. - uśmiechnął się arogancko i pełen satysfakcji i sięgnął po swoje sztylety.
Nagle zamknęły się drzwi. Potem okna. Zapadła ciemność. Cisza. Jonathan wlepił wzrok w ogień, który tańcował na głowie demona.
- No, to przynajmniej mamy tutaj żywą pochodnię. - rzucił luźnym tekstem, żeby nie było spiętej atmosfery całą tą sytuacją, a może żeby zmniejszyć u siebie poddenerwowanie. Ostatecznie nie wiedział, co się mogło dalej dziać. Wtedy poczuł gorąc w swojej kieszeni. Zmarszczył brwi i chwycił po kamień. Świecił. Mruknął coś pod nosem. Potem wzdrgnął się, kiedy usłyszał dobijanie się spod podłogi.
- Kurwa, co się dzieje... - zamamrotał pod nosem, odsuwając się najpierw nieco, a potem przykucnął przy klapie, świecąc sobie kamieniem. Nie otwierał, ponieważ wyobraził sobie, że z piwnicy ponownie mógł wyskoczyć jakiś mocno zgnity umarlak. Podziękował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona leśniczówka   Sob Sty 17, 2015 5:55 pm

Jakiś czas po nim wszedł do środka jeszcze jeden gość. Drake zmierzył go wzrokiem spod swojego kaptura. Dziwny jakiś, w sumie lepiej, że mógł się skrywać za materiałem, ale...
... zbyt dobrze mu to nie wyszło, tak koniec końców. Został rozpoznany przez tego samego świra, który ostatnio się nim bawił; najwidoczniej za wolno nałożył na głowę swój kaptur. Mimo wszystko uśmiechnął się kącikiem ust. Poczuł przypływ adrenaliny, taki przyjemny dreszczyk.
- Stęskniłem się za tobą od naszego pierwszego spotkania~ - Zaśmiał się nawet nie nerwowo. W razie czego ucieknie, to miał opanowane dość dobrze.
- Najwidoczniej jesteśmy sobie przeznaczeni, nie sądzisz? - Zmrużył oczy, jego ton był kpiący. Sam sięgnął po swój sztylet dość szybko i przybrał pozycję wyjściową.
- Wiesz, normalni kochankowie zostawiają malinki. Ale to też nie jest takie złe. - wskazał na bliznę na policzku. - Niektórzy lubią dzigadełkiem--
I w tej chwili zaczęło się trząść, dosłownie wszystko. Drake na chwilę stracił równowagę, jednak zaraz odzyskał ją. Było ciemno. Okej, spoko. Cicho. No, już gorzej... Miał użyć swojej ognistej mocy, jednak wtedy ogarnął, że przecież jest tu ta żywa pochodnia. Uśmiechnął się kącikiem ust, jednak postanowił wciąż być ostrożnym, żeby w razie czego odpowiedzieć na atak Jonathana.
Wyciągnął kamień z kieszeni. Świecił dziwnym, zielonym światłem. Zmrużył oczy, podejrzliwie spoglądając na przedmiot. W pierwszej chwili pomyślał, że to zasadzka Upadłego, ale w końcu pomyślał, że to raczej głupie; szczególnie widząc, że sam białowłosy jest równie zdziwiony tym, co się stało.
W następnej chwili zupełnie pożegnał się z czymś, co podobno nazywa się instynktem samozachowawczym - o ile w ogóle jeszcze coś takiego miał- klęknął przy swoim w zasadzie niedawnym oprawcy i sam zaczął przyświecać sobie kamieniem. Milczał przez dłuższą chwilę.
- Otwieramy?- Odezwał się w końcu, nienaturalnie przyciszonym i stłumionym głosem. Popatrzył na płonącego ziomka, potem na Hamleta z czaszunią. Na samym końcu popatrzył na Jonathana. Siedzieli razem w tym syfie, więc raczej nie powinien zaatakować... Prawda? W czwórkę mieli większe szanse na przeżycie. Zacisnął usta. A co, jeśli jednak go zaatakuje? Wciąż mając sztylet w gotowości, wbijał wzrok w podłoże. Mógł zadać równie retoryczne pytanie, czyli "co kto umie", jednak uznał, że zachowa je dla siebie. Lepiej by było, gdyby wiedział choćby ze względu na to, że mógłby wymyślić jakiś plan co do tych mocy, no, tak na przykład co do tego, jak mogliby ich użyć przeciwko ewentualnemu zagrożeniu spod podłoża. Nie lubił sytuacji, w których nie wiedział, co ma go spotkać. Bardzo nie lubił, szczególnie, gdy obok były nieprzewidywalne świry, które chciały zrobić mu bardzo brzydkie kuku. Westchnął w duchu, przewrócił oczami. Widać nie miał farta co do dziwnych przygód w swoim życiu.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona leśniczówka   Sob Sty 17, 2015 7:38 pm

To co się zaczęło dziać nie zaskoczyło mnie zbytnio. Byłem przygotowany na możliwą walkę, więc jak wszystko się zaczęło złapałem kostur pewniej i zacząłem analizować wszystko po kolei. Mamy gościa zapałkę i dwóch pedałów. Mogło być gorzej. Co się tu dzieje. Nagle poczułem dziwne ciepło w sakiewce i wyciągnąłem swój czerwony kamień na wierzch. Magiczny kamień ciekawa rzecz, i jak widzę nie tylko ja taki mam.
- Spory kochanków zostawicie sobie na później, teraz trzeba się zając dziwnie ruszającymi się drzwiami w podłodze, które są jak wnioskuję drogą do naszej dalszej wędrówki. Jak dla mnie pytanie czy otwieramy jest zbędne, po prostu jeśli chcemy dowiedzieć się po co się tu spotkaliśmy i o co chodzi z tymi dziwnymi kamieniami to musimy to otworzyć. Nie chcę nikogo zmuszać ale kolega który się stęsknił i pierwszy zaproponował otwarcie powinien to zrobić, a my możemy go z większą lub mniejszą uwagą osłaniać. Spokojnie wiara w Pana da ci wystarczającą siłę.
powiedziałem po czym poświeciłem czerwonym kamieniem na drzwi. Podszedłem bliżej stęsknionego chłopaka i czekałem na rozwój wydarzeń.
Powrót do góry Go down
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona leśniczówka   Sob Sty 17, 2015 8:00 pm

MG:

Uderzenia w drewnianą klapę się powielały. Cała się trzęsła, lekko podskakiwała, jednak jeszcze się nie podnosiła. Po minucie nastała ponownie cisza. Nie mogliście się jednak długo cieszyć spokojem. Po upływie jakiś pięciu sekund coś mocniej uderzyło w klapę przez co podniosła się całkiem i otworzyła. Pierwsze co to oślepiło was blask, białe światło. Usłyszeliście jakieś kasłanie, a białe światło zmalało. W tym momencie ujrzeliście wstającego starca. Nie był to jednak zwyczajny pan. W wyglądzie miał sporo z człowieka, aczkolwiek trudno stwierdzić, czy na pewno nim był. Wzrostem sięgał jakieś 165cm wysokości. Miał siwe, potargane, poplątane włosy, sięgające niewiele za ramiona. Jego broda i wąsy były tego samego koloru, była długa, mniej więcej do klatki piersiowej. Na jego głowie spoczywała para niedługich, odrobinę połamanych i podrapanych poroży. Jego oczy były również nietypowe. Nie posiadały źrenic i były koloru popielatego. Uszy starca były podłużne, końcówki nawet wyginały się już lekko w dół, zakończone szpicem. W ręce trzymał drewnianą laskę, na której szczycie znajdywał się biały karmień, który był źródłem białego światła. Ponownie zakasłał.
- Wy nędznicy!- rzucił nienawistnym tonem, mierząc po kolei wzrokiem każdego przybysza.- Złodzieje!- wrzasnął.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hazar

avatar

Postów : 8
Join date : 26/12/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona leśniczówka   Sob Sty 17, 2015 8:06 pm

// wybaczcie za opóźnienie, syf na studiach za duzo zaliczeń było zeby miec czas zajrzeć//

Zdecydowanie za dużo ludzi. W chatce zaczynał się robić coraz większy tłumek i demon nie mógł się zdecydować na to kogo posądzać o rozdawanie kamieni i tajemniczych listów. Błądził wzorkiem od jednego gości do drugiego próbuąc zorientować się co się dzieje. Dwójka na pewno się znała. Za to ostani z przybyłych gadał najsensowniej. Zerknął na chłopaka, który został wyznaczony do otwarcia klapy. Na jego oko chłystek mógł być dobrym mięsem armatnim. Jak coś wyskoczy z piwnicy i go zeżre nie będzie szkoda.
- Ma rację. Rusz cztery litery i otwieraj - rzucił lakonicznie, po żołniersku jak miał w zwyczaju. Sam stanął w okolicy klapy żeby ewentualnie rzucić ognista kulą w coś co się wyłoni z podziemi. Nie minęło dużo czasu a z piwnicy wykoczył jakiś staruszek oślepiając ich na moment. Demon był na tyle w szoku, że nie zdążył zareagować. PAtrzył w osłupieniu na Siwowłosego.
- Że niby kto co ukradł...? - wydukał zastnawiając czy nie warto by unieszkodliwić starca póki nie zaczął ich okładać swoją laską.

----------------------------------
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona leśniczówka   Sob Sty 17, 2015 8:40 pm

Jedyną najbardziej irytującą postacią mógł być ten właśnie pyskujący podziemny szczurek. Słysząc jego pyskówkę jedynie wykrzywił usta i przewrócił oczami.
- Zamknij się. - warknął jedynie, gdy ten wspominał coś o malinkach. Dziwaczne dziwadło. Zmarszczył brwi. Tym razem udało mu się go zdenerwować, jednakże sytuacja obecnie wymagała bycia skupionym na czymś innym. Siedział przy klapie i oświetlał ją kamykiem. Kątem oka zauważył, jak Drake kuca tuż przy nim. Nie miał zamiaru w zupełności zakopywać topór wojenny. Uśmiechnął się jedynie pod nosem na pytanie, ale nic nie odpowiedział, nic też nie robił, a ewentualne narzekanie ze strony panów z tyłu ignorował.
Nagle klapa wystrzeliła, a w przejściu pojawił się jakiś dziadek. Jonathan zapomniał przez chwilę o powadze sytuacji - o ile jakakolwiek była - na nazwanie ich wszystkich złodziejami, położył dłoń na plecach Drake'go i pchnął go w dół, by poleciał po schodach prosto na starca.
- Oddajemy ci złodzieja. - powiedział, teatralnie otrzepując dłonie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona leśniczówka   Sob Sty 17, 2015 9:28 pm

Już, już miał otwierać. Zupełnie, jakby miał zamiar słuchać się cholernych Upadłych. Już sięgał po klamkę klapy w podłodze, już prawie ją chwytał, a tu jak klapa się nie podniesie, jak nie trzaśnie, jak jakieś oczojebne paskudztwo go nie oślepi! Cofnął się z bardzo męskim okrzykiem bojowym i... Hej! Wcale nie brzmiał jak mała, przerażona dziewczynka! A jego twarz wcale nie była wykrzywiona najczystszym strachem! Ej, moment, co to za dziadek? Czemu ten dziadek wygląda jak nawiedzony i czemu...
Kurwa, no kurwa zawał, ten debil go pchnął! W czasie swojego niewątpliwie orlego lotu, a leciał, hehe, jak sokół na polowaniu, taki wiecie, waleczny, wydał z siebie okrzyk niekoniecznie nadający się do pokazania najmłodszym widzom:
- Ja pierdolę, kurwa, zawał, buzdyganem plus pięć..! - Prawie, ale to prawie walnął w dziadka. Podniósł się wolno, otrzepał się i popatrzył swoimi wielkimi, błękitnymi oczętami na dziadunia. Pisnął cicho, wykonał taktyczny odwrót, podczas którego potknął się i bardzo fortunnie złapał Jonathana za nogawkę, tym samym pociągnął go na dół.
... Prosto na siebie.
- Ow... Aua... - Jęknął boleściwie. - Nie rwij mnie tak, jak, kurde, dziki pies szynkę, a przynajmniej, widzisz... no nie przy ludziach!
To był Drake. To był mały, wredny padalec bez instynktu samozachowawczego. I tak, nawet w takich chwilach musiał dogryzać tym, za którymi nie przepadał. Wygramolił się spod Upadłego (hehe, suchar. :'I) i popatrzył pytająco na dziadka.
- Jaki złodziej?- Spytał w końcu.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona leśniczówka   Sob Sty 17, 2015 10:05 pm

Co za oferma, piszczy jak baba, zachowuje się jak baba, wygląda jak baba i jeszcze mówi jak baba. Jak ja nienawidzę takich pizd. Podszedłem do leżącej dwójki i stanąłem stopą na dziwnie zachowującego się faceta. To jest dobry pomysł.
- No przyznaj się kolego co ukradłeś nie z woli Pana i oddaj to, a potem zapłoniesz na stosie by odkupić swoje winy. Tylko szybko się streszczaj by starszy pan nie musiał długo czekać.
No to się zaczęło, zaraz spalimy jednego pedała więc wyprawa nie pójdzie na marne. Czekaj czekaj, czy jego kamień na lasce nie jest taki sam jak nasze? Może właśnie o tu mu chodzi o te kamienie. może mają one w sobie jakąś moc? Warto było by się tego dowiedzieć. chowając rękę z kamieniem za siebie ukłoniłem się dziadkowi.
- Witam cię zwą mnie Radasmus i mam do ciebie pytanie. Czym jest ten jasny klejnot na końcu twojego kostura? Mogę się mylić, ale wydaje mi się że kryje się w nim jakaś potężna moc. Chciałbym dowiedzieć się czegoś na ten temat, oczywiści jeśli można.
Ściągnąłem nogę z chłopaka i zrobiłem krok w tył by zachować bezpieczną odległość.
Powrót do góry Go down
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona leśniczówka   Sob Sty 17, 2015 10:28 pm

MG:

Starzec był wyraźnie sfrustrowany tym co się tu działo. Jego wzrok ciągle krążył między osobami tu obecnymi. Wyszedł całkowicie na górę i oparł laskę o ziemię.
- Nie zgrywajcie głupszych niż jesteście.- rzekł i skierował swoją laskę w stronę twarzy żarłacza szybkim gestem gasząc na moment płomienie na jego głowie. Gdy zabrał laskę z powrotem do siebie, płomienie znów się zapaliły.
- Złodzieje, zdrajcy swej krwi...kłamcy.- mruknął.- Sądzicie, że mnie oszukacie? Nie łudźcie się.- dodał i w tym momencie kamienie, które trzymali sawiryjczycy stały się bardzo gorące, parzące ich dłonie lub wypalające materiał, za którym mogłyby być schowane. Starzec postanowił najzwyczajniej zignorować pytania kapłana na temat kamienia na jego kiju. Nie to go teraz interesowało. Kamienie zaczęły po ziemi się przesuwać w jedn miejsce i uniosły się góry zawisając w powietrzu.
- Jak śmiecie tu przychodzić po tym jak mnie okradliście?- zapytał, chcąc poznać cel w jakim tu przyszli.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona leśniczówka   Pią Sty 23, 2015 10:38 am

Ten cały Drejk miał nieźle namotane w główce i najchętniej zakończyłby szybko jego żywot. Miał totalnie przechlapane, gdy złapał go za nogawkę i sprawił, że obydwoje wywinęli orła. Podniósł się zaraz i słysząc, jak się fatyguje ze słowami, miał ochotę mu przywalić, ale przypomniał sobie, że mieli jeszcze staruszka na karku. Wstał i spojrzał na Kapłana, który próbował dyplomatycznie podejść do rozgorączkowanego dziadziusia. Szybko chwycił za łachmany swojego "kolegę Drejka"
- No tu jest złodziej. Cokolwiek ci zniknęło, to jego wina. Podziemne szczury takie są. - powiedział, popychając go na przymus w stronę dziadka. Miał wyrąbane teraz. Nie wiedział o co ich osądza dziadzio, ale miał nadzieje, że może chociaż wypierdzieli stąd tego małego, irytującego gówniarza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona leśniczówka   Pią Sty 23, 2015 3:29 pm

Kiedy dziadek wszedł na górę, on ostrożnie zrobił to samo. Otworzył szeroko oczy widząc, gdy ten jak gdyby nigdy nic zgasił palącego się koleżkę. Nieźle, musiał być dość potężny. Nagle kamień, który Drake miał w dłoni, zaczął zmieniać swoją temperaturę- ta gwałtownie rosła, więc chłopak w pierwszym odruchu po prostu wypuścił go na podłogę. Wbił wzrok w swój kamień, później zauważył, że pozostałe robią to samo. Co się do cholery działo?
- Nie jesteśmy złodziejami. - Odezwał się w imieniu wszystkich. Tak mu się zdawało; gdyby którykolwiek z tu obecnych był złodziejem, to czemu wszyscy mieliby zostać zwabieni w to miejsce? Cóż, niewinność Drake'a była dla niego oczywista. Pierwszy raz na oczy widział zarówno staruszka, kamienie, jak i swoich osobliwych towarzyszy.
- I nie ukradliśmy niczego. Znaleźliśmy je... Dostaliśmy listy, kamienie były do nich dołączone. - Starał się utrzymać kontakt wzrokowy ze staruszkiem, chociaż kamyki skutecznie odwracały jego uwagę. Jego głos był niepewny, ale raczej spokojny i mówił z przekonaniem o swoich racjach. Miał nadzieję, że żaden z Upadłych nie postanowi sobie zaprzeczyć, bo może uda mu się przekonać dziadka co do tego, co mówił? No, ale życie piękne nie jest, no i oczywiście ktoś musiał zabrać swój cholerny głos. A kto? Oczywiście jego ukochany przyjaciel, Jonathan. Chłopak, szarpnięty i wbrew swej woli przemieszczony, warknął jak pies i starał się wyrwać białowłosemu.
Postawiony na ziemi, posłał Upadłemu, no, najprościej mówiąc, podkurwione spojrzenie, po czym spojrzał na dziadka, przeklinając Jonathana na wszystkie możliwe sposoby. Zabił go w myślach już ze sto razy choćby za sam fakt, że istnieje. Zupełnie nie rozumiał tej sytuacji ale miał nadzieję, że przeżyje. Nie chciał umrzeć z ręki jakiegoś dziwaka jeszcze bardziej, niż z ręki upadłych. Milczał jeszcze przez dość długą chwilę, jakby chciał sprawdzić, czy ktoś ma coś do powiedzenia.
- Co jest tam na dole?- Spytał, bo w sumie nie zwrócił na to większej uwagi. Może jakiś tunel? Cóż, kto to wie... No, pewnie dziadek. Powiedział, co wiedział, co czuł i pomyślał, że tyle wystarczy. Jeśli dziadunio był obłąkany, to w połączeniu z jego mocą, która wyraźnie była dość spora, mogło być jeszcze bardziej niebezpieczne, niż tu obecni Upadli.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona leśniczówka   Sob Sty 24, 2015 12:20 pm

Ciekawy dziadek. Kiedy mój czerwony kamień zaczną się rozgrzewać, szybko położyłem go na by przypadkiem go nie rozwalić. Widząc jak kamienie zbliżają się do siebie, a później unoszą się do góry wiedziałem ze nie są one zwykłe. Musiałem się dowiedzieć czym one są.
- Nie wiem jak ten młody, ale nasza trójka nie jest zdrajcą krwi. Młody ma rację tych kamieni nie ukradliśmy, ręczę za siebie i za moich dwóch towarzyszy, a Młodemu musisz uwierzyć na słowo. Jeśli możesz wyjaśnij nam czym są te kamienie i jaką mają w sobie moc?
Podszedłem spokojnie do Jonathana i położyłem rękę na jego ramieniu.
- Nie przyszliśmy z zamiarem jakiejś bójki czy grabieży, ktoś nas tutaj zebrał nie bez powodu.
Swoim kosturem uderzając lekko Młodego w nogę powiedziałem.
- Młody pokaż swój list panu i może wszystko się wyjaśni.
Jak co się stanie to Młody na tym lekko ucierpi, a my stojąc z tyłu będziemy mogli jakoś zareagować. Trzeba teraz tylko czekać na rozwój wydarzeń.


Powrót do góry Go down
Seth
Admin
avatar

Postów : 162
Join date : 25/12/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona leśniczówka   Nie Sty 25, 2015 4:55 pm

MG:

Słuchał każdego z przybyłych. Nie wydawał się jednak taki łatwowierny za jakiego go chyba brali. Próbowali się pokazać jako osoby niewinne, które znalazły się tu z przypadku. Od samego początku, gdy tylko poznał ich twarze wiedział kim każdy z nich z osobna jest. Żarłacz, Iluzjonista, Kapłan i jeden rodzynek Poskramiacz.
- Zważaj na swe słowa Gadzi Iluzjonisto. Twoje marne sztuczki ci się teraz na nic nie zdadzą. Nie próbuj mnie omamić.- zwrócił się do jasnowłosego, który najbardziej próbował użyć podstępu zwalając wszystko ja mieszkańca podziemi.- Kapłanie nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz.- teraz przemówił do Radasmusa. Zrobił dwa kroki w jego kierunku.- Ty najlepiej powinieneś wiedzieć co mam na myśli.- mruknął, kręcąc z dezaprobatą głową.- On jako jedyny pozostał wierny swej przeszłości. Wy natomiast poddaliście się mrocznej mocy, upadliście i staliście się plugawymi bestiami.- wskazał na poskramiacza ciemności. Nagle do jego uszu doszła wzmianka o liście, zatrzymał się i spojrzał na poskramiacza, który pierwszy o nim wspomniał. - Listy? Jakie?- zapytał i wyciągnął w jego stronę rękę, by dał mu list prosto do niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona leśniczówka   Nie Sty 25, 2015 5:08 pm

Dziadzio nie łykał taniej sztuczki, no mógł się tego domyślić. Skrzywił się nieznacznie na słowa skierowane do niego, a potem westchnął i zbliżył się do reszty, krzyżując ręce na klatce piersiowej. Słuchał słów dziadunia skierowanych do Kapłana. Cóż, skrzywił się jeszcze bardziej. Tak bardzo nie cierpiał tajemniczości. Dziadzio zachowywał się mniej więcej tak, jak kobieta z fochem. Oskraża ich o coś, mówi pierdoły i dziwi się, że nikt się nie domyśla o co mu chodzi. Powstrzymał się jednak od komentarza, miał jednak nadzieje, że dziadek chociaż w myślach im nie czytał. Zerknął spod przymrużonych oczu na Podziemnego chuderlaka. Cokolwiek będą mieli do zrobienia, zatłucze go po drodze, to było pewne. To pewnie z jego powodu dziadzio dyskryminował resztę upadłych, tak, to pewnie dlatego. Wolał póki co, pozostać bierny tej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona leśniczówka   Nie Sty 25, 2015 8:22 pm

Upadli niesamowicie go denerwowali. Sam fakt ich istnienia, fakt, że oddychali i, co gorsza, musiał z nimi przebywać. Zapałka i Hamlet akurat mniej, ale Jonathan, cóż... No tu już sprawa była bardziej rozbudowana. Tu miał tym bardziej uzasadnioną nienawiść niż ta, którą zazwyczaj darzył mieszkańców Powierzchni. Gdy Pan Czaszunia odezwał się, Drake uznał, że choć jedna osoba mówi w miarę racjonalnie. Jednak gdy uderzył Poskramiacza swoją laską w nogę, ten burknął coś pod nosem i rzucił mu zirytowane spojrzenie.
Potem głos zabrał dziadek, no a Drake uśmiechnął się szeroko na jego słowa. W końcu ktoś gada jak trzeba! Po króciutkiej chwili chłopak przestał się szczerzyć, co by nie denerwować Upadłych. Nie miał zbyt wielkiej dozy instynktu samozachowawczego w sobie, jednak obecna sytuacja wymagała pewnych zmian. Na słowa Hamleta na temat listu, a później jeszcze na reakcję dziadka, Drake wydobył swój list z kieszeni płaszcza. Może i dobrze, że jednak go ze sobą wziął? Rozprostował możliwie najbardziej świstek papieru i ustawił się tak, by światło go oświetlało, po czym przeczytał:
- "Znam cię na wylot, znam twe marzenia. Tajemne miasto, ukryte pod maską cienia. Znaleźć w nim skarb jest ci przeznaczone, by wynagrodzić tobie wszystko, co stracone. Wyrusz natychmiast przez las żyjącym zwany Przy drewnianej chatce początek wędrówki jest ci pisany." - popatrzył na swoich towarzyszy, po czym spytał jeszcze: - Wasze też tak brzmiały?
Zaraz odwrócił się do dziadunia i wręczył mu list, by sam mógł się mu przyjrzeć.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona leśniczówka   Wto Sty 27, 2015 8:58 pm

To co mówi staruszek ma sens dla osób które ślepo patrzą w przeszłość i nią żyją, ci którzy uwierzyli w Pana i idą jego ścieżką nie patrzą za siebie tylko dumnie idą do przodu.
- Jeśli ktoś ślepo patrzy w tył, to kiedyś na pewno się potknie. Taką osobą jest nasz młody kolega, który pewnie by już tak wesoło nie gadał jak byś się nie pojawił. Jeśli mamy do czegoś dojść to mów jasno i na temat. To że mnie i moich towarzyszy prowadzi Pan, nie jest złem. Złem jest niewiara i umacnianie się w niej. Podszedłem spokojnie w stronę Jonathana.
- Jeśli chcemy dowiedzieć się o co chodzi z cała tą sytuacją, to fajnie by było by karzdy z nas odzyskał swoją własność czyli kamienie. Nikt nikomu nic nie zrobi, przynajmniej do rozwiązania tej sprawy. Prawda koledzy?
Powiedziałem po czym czekałem na odpowiedź od pozostałych.
Powrót do góry Go down
Seth
Admin
avatar

Postów : 162
Join date : 25/12/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona leśniczówka   Wto Sty 27, 2015 9:26 pm

MG:

Rogaty starzec patrzył z wrogością na kapłana, gdy ten prawił swe mądrości na temat bóstwa w jakie wierzy. Kręcił cały czas głową z dezaprobatą, ale nie przerywał mu. Gdy skończył mówić szturchnął go lekko swą laską.
- Twoja idea jest błędna. Istnienie pana jest wymówką dla takich jak ty. Większość upada nie dla "Pana", ale dla własnych żądz.- odparł na jego słowa z wyraźnym niezadowoleniem. Potem wysłuchał uważnie wierszyka jaki czytał mu poskramiacz. Niemal wyrwał mu kartkę z rąk, by jeszcze sobie list przejrzeć.
- Trzeba było tak od razu.- mruknął i odwrócił się w stronę schodków w dół. - Chodźcie.- wydał polecenie i zaczął schodzić w dół. Kamyczki nadal się unosząc podążały za starcem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona leśniczówka   Wto Sty 27, 2015 9:34 pm

Słuchał tego wierszyka. Znał go... A tak, przecież właśnie to dostał w liście. Nieźle się wkurzył, gdy go przeczytał pierwszy raz. To były jakieś marne gierki. W kłótnię poglądów się nie wdawał. Tutaj jednak musiał przyznać starcowi rację. Większość nie była wierna Panu, tylko temu, co im on oferował.
- Prawda. - potwierdził to, co powiedział do niego Kapłan. Musiał iść na ugodę. - Proponuję na wstępie się przedstawić. Cholera wie, co nas czeka i pewnie będzie od nas wymagana... - urwał i spojrzał na Drejka spod przymrużonych oczu - współpraca. - dokończył. - Jestem Jonathan. Więcej wam wiedzieć nie trzeba. - powiedział i tego samego oczekiwał od reszty, chociaż Pan Żywa Pochodnia chyba sobie trochę przysnął. W momencie, gdy dziadzio ruszył, a kamienie za nim sobie lewitowały, Jonathan też ruszył za nim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona leśniczówka   Wto Sty 27, 2015 9:59 pm

Zmrużył oczy z niezadowoleniem słysząc słowa domniemanego kapłana na temat Drake'a. Nieszczególnie mu się one podobały i tak naprawdę miał zamiar zacząć jedną ze swoich sławnych pyskówek, jednak wtedy znów zaczął gadać z sensem.
- Drake. - powiedział po prostu, gdy jako pierwszy przedstawił się Jonathan. Wiedział, że i tak pewnie nie uwierzą w jego słowa, ale odezwał się znowu, przykładając jedną rękę do serca, a drugą unosząc, ot, dla podkreślenia powagi tego, co miał powiedzieć:
- Nikogo nie zaatakuję, dopóki mnie też nikt nie skrzywdzi. - zerknął znacząco na Jonathana, wyczuł też jego wcześniejsze spojrzenie. No i... Dziadek. Dlaczego dziadek nagle z dziwaka i świra przeszedł metamorfozę i zaczął zachowywać się w miarę.. normalnie? Cóż, ważne, że nie atakował. O jednego potencjalnego przeciwnika mniej. Drake ruszył za Jonathanem i dziadkiem, zerkając niepewnie na Zapałkę i Hamleta.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona leśniczówka   Sro Sty 28, 2015 6:10 pm

Nagle wszyscy zgodni, szybki postęp. Wiedziałem ze Dreake może coś kombinować więc idąc za dziadkiem i towarzyszami, bacznie go obserwowałem.
- Ja jestem Radasmus przyjaciele, i ty Dreake. Gdzie nas prowadzisz? Powiedziałem idąc wolno za grupą. Chciałbym się jak najszybciej dowiedzieć o co tu chodzi i zbadać te kamienie. Patrząc na tekst listu Dreaka i miny innych to pewnie każdy dostał podobny, jak nie taki sam. Lekko przesunąłem mój miecz bliżej prawej ręki, a lewą trzymałem pewniej kostur. Cokolwiek może tam być zapewne nie będzie przyjazne. Staruszek ma bardzo dużą wiedze na temat każdego z nas. Zastanawiająca jest postawa ognistego typka, który ciągle milczy i nic nie robi. Może się to zmieni.
Powrót do góry Go down
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona leśniczówka   Sro Sty 28, 2015 6:39 pm

MG: 

Schody przez moment się ciągnęły. Starzec szedł bez słowa w dół. Potem mieli przed sobą tunel, który ciągnął się przez kilka metrów, a zanim jakby grota. Była dość bogato zagospodarowana. Niemal przy każdej ścianie były półki, a na nich różne księgi, zwoje, przedmioty, słoiczki z dziwnymi rzeczami w środku, jakieś fiolki. Na środku znajdywał się stół i tylko jedno krzesło przy nim. Starzec wyjął jeden zwój i go rozwinął na stole. Była to mapa.
- Spójrzcie. Jest to mapa przedstawiająca pewne miasto. Nazwa jego odeszła już dawno w niepamięć. Możecie zauważyć, że znajduje się tu w Zielonym Lesie.- tłumaczył pokazując wszystko na mapie.- Miasto skrywa w sobie ponoć wielki skarb, jednak mimo posiadanej mapy nie można do niego tak łatwo dotrzeć. Lata temu inni śmiałkowie przyszli tu z podobnymi listami i mimo posiadania mapy nie odnaleźli miasta. Nie było go w tamtym miejscu.- cały czas opowiadał. Mówił teraz w miarę normalnie, jakby myśl, że go okradli odeszła w niepamięć.- Krążą pogłoski, że miasto nadal istnieje, ale nie da się do niego tak łatwo dostać. Zupełnie jakby się gdzieś przeniosło. Słyszałem też, że specjalnie je ukryto, by skarb nie wpadł z niczyje łapska.- skwitował i zwinął zwój.- Nie wiem czemu akurat wy dostaliście te listy i czemu te kamienie się znalazły pod waszymi drzwiami. Może skarb chce by ktoś go znalazł?- odparł i spojrzał na każdego mężczyznę po kolei.- Albo jesteście zwykłymi złodziejami.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona leśniczówka   Sro Sty 28, 2015 6:46 pm

Szli sobie gdzieś, a Jonathan miał wyraźnie zniesmaczoną minę. Wolałby już wyruszyć w wyprawę i napierdzielać każdego po ryju, ale nie ma tak łatwo. Dostali się nagle do groty. Białowłosy zaczął rozglądać się po wszystkim, co tu się znajdowało. Podszedł do regału z księgami, w międzyczasie, gdy starzec mówił jakieś historie. Jonathan dotykał okładki obite skórą, ścierał niektóre z kurzu. Wyciągnął jedną i zaczął czytać. Po chwili jego uwagę przykuły fiolki.
- Czy to trucizny? - spytał staruszka. Sam sięgnął po jedną, bacznie ją obserwując. Widząc jednak, że staruszek zajęty, Jonathan schował pod pazuchę fiolkę.
"Albo jesteście zwykłymi złodziejami"
Odkaszlnął.
- Złodziejami? Że niby sami ukradliśmy te listy i podrzuciliśmy pod nasz dom? - spytał, brzmiąc nieco sarkastycznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona leśniczówka   Pią Sty 30, 2015 6:00 pm

Radasmus, Drake, Jonathan i Zapałka, no po prostu świetny kwartet. Nie ma co. Już nie wspominając o ich zgraniu. Póki co nie było źle, ale chłopak miał jakieś dziwne przeczucie, że niedługo to się zmieni. Z pewnością on niczego nie sprowokuje, nie jest głupi, nie aż tak w każdym razie.
Znalazłszy się w grocie, chłopak stanął możliwie najdalej od Jonathana i wysłuchał słów starca. Dziwna zmiana w jego sposobie wypowiadania się okazała się dłuższa, niż ciemnowłosy myślał. Mimo wszystko, jego wypowiedź wciąż wydawała się Poskramiaczowi szalona. Zaginione, znikające miasto, pradawny skarb, co to ma być? Brzmi jak jedna z bajek, które rodzice dawniej mu opowiadali. Gdy Jonathan się odezwał, skierował na niego swoje spojrzenie. Jego uwadze nie umknęło też to, jak białowłosy przywłaszczył sobie jedną z fiolek. Drake nie wyglądał jednak jakby się tym przejmował- w istocie było inaczej. Miał pewien pomysł. A póki co, będzie z nimi współgrał.
- Ma rację. - odezwał się, popierając Upadłego. - To nie ma sensu. Pierwszy raz widzimy te listy i kamienie.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona leśniczówka   Nie Lut 01, 2015 2:39 pm

Tajemnicza komnata schowana pod starą leśniczówką, ciekawie. Gdy schodziliśmy zacząłem od razu przyglądać się księgom, słoiczkom i innym dziwnym rzeczom. Ciekawe co on tutaj robi z tymi rzeczami? Pewnie nic ciekawego. Kiedy staruszek rozłożył jakiś zwój na stole podszedłem do niego i zacząłem się przyglądać, jak się okazało mapie. Miasto ze skarbem, jeśli byśmy je znaleźli moglibyśmy dożo zyskać.
- Ktoś nie bez powodu dał nam te listy i kamienie, moim zdaniem moglibyśmy ruszyć na poszukiwanie tego miasta i skarbów które ukrywa. Może to być bardzo zyskowna wyprawa.
Popatrzyłem się na wszystkich towarzyszy i z pytającym spojrzeniem zapytałem.
- Co wy o tym myślicie? Gdzie jest to miejsce w którym powinniśmy zacząć poszukiwania?
Zapytałem dziadka, przyglądając się mapie.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Opuszczona leśniczówka   

Powrót do góry Go down
 
Opuszczona leśniczówka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Opuszczona leśniczówka
» Opuszczona Kapliczka
» Opuszczona stacja kolejowa
» Opuszczona radziecka baza
» Opuszczona Kuźnia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sawir PBF :: ---
Skocz do: