Sawir to gra osadzona w świecie chylącym się ku upadkowi.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanie Corinne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Mieszkanie Corinne   Nie Gru 14, 2014 7:58 pm

Niewielka, skromna, ubogo zagospodarowana chatka drewniana, znajdująca się niemal na końcu terenów mieszkalnych.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Nie Gru 14, 2014 8:05 pm

Całe szczęście, że jego zasób energii był bardzo duży... Treningi dają swoje, teraz wie to na pewno. Kim do cholery był ten wariat? Co takiego zostało wstrzyknięte Marcusowi? Na bank jakaś trucizna, co nieco o nich czytał - nie widział jednak ani jak była zabarwiona, nie wiedział o niej nic. Czuł na pewno, że powoli drętwieją mu kończyny, czuł bóle głowy, miał lekkie zaćmienie...
Powinien teraz skręcić w prawo? W lewo? Nie zdecydowanie w prawo. Ból głowy nie pozwalał mu się skupić - nienawidził tego stanu. Musi znaleźć Corinne... i to szybko...
Dobiegł - znalazł miejsce, w którym się pożegnali. On poszedł wtedy prosto, ona skręciła. Podążał jej śladami, idąc cały czas przed siebie, aż znalazł dosyć biednie wyglądającą drewnianą chatę. Dobiegł do drzwi i pukając w nie mocno, wołał:
- Corinne! Potrzebuję... pomocy...!
Jego głos słabł. Nie mógł już wołać próśb, przez gardło przechodziło mu jedynie jej imię. Drzwi jednak dalej trwały zamknięte, żaden głos nie odpowiadał na wołania. Chłopak tracił siły, aż upuścił trzymany całą drogę sztylet i sam upadł pod drzwiami jej mieszkania, nieprzytomny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Nie Gru 14, 2014 8:28 pm

Sama już stawiała kroki za pomocą ostatków sił. W brzuchu miała dwie dość głębokie rany, w których nadal znajdywały się pazury dziwnego stworzenia, któremu odcięła palce. Po policzku dalej spływała krew, bo to coś drasnęło ją również w policzek. Już z oddali dostrzegła, że ktoś leży od drzwiami jej domu. Gdy się trochę zbliżyła, spostrzegła, że jest o Marcus. Sama nie wiedziała co mogło się stać. Może tak długo czekał, że aż zasnął? A może skończył pijany po wizycie w karczmie. Modliła się, by była to któraś z tych wersji, bo sama była w złym stanie, a opieka nad nim nie będzie w tym wypadku łatwa. Zbliżyła się i szturchnęła go. Był nieprzytomny. Przynajmniej oddychał. Nie miał jednak na ciele żadnych ran ani siniaków. Trudno było stwierdzić co się stało. Przekroczyła go i otworzyła drzwi. Przecisnęła ręce pod jego pachami i zaczęła go wciągać do domu. W pewnym momencie nawet wywróciła się, bo nogi już miały problem z utrzymaniem nawet ciężaru samej Corinne. Poniosła się i już wciągnęła go całego, brudząc przy okazji go swoją krwią. Zamknęła drzwi i podparła się o nie na moment, by zgromadzić choć odrobinę sił. w końcu postanowiła się wziąć w garść i ostatkami sił wciągnęła Marcusa na łóżko. Wydawał się teraz mniej umierający niż ona, bo był tylko nieprzytomny. Wyczuła u niego gorączkę, więc zamoczyła kawałek szmatki w wodzie, która się gromadziła w beczce i położyła ją na jego czole. Korzystając już z chwilowego czasu pozbierała swoje bandaże do rąk i wzięła jakieś maści z pościeranych ziół, które sama przygotowała. Przysunęła krzesło do beczki i wzięła jeszcze jakieś ścierki. Wzięła głęboki wdech i szybkim, sprawnym ruchem wyjęła szpony ze swojego brzucha. Jęknęła przez zaciśnięte zęby i od razu przycisnęła ścierkę do ran, z których krew zaczęła jeszcze intensywniej cieknąć. Jedną ręką przyciskała ścierkę do brzucha, by tamować jakoś krwawienie, a drugą pochwyciła kolejny skrawek materiału i zamoczyła go w wodzie. Potem zabrała szmatkę, którą tamowała krwawienie i przyłożyła tam tą mokrą. Zaczęła szykować sobie opatrunek. Jeden zwinięty, krótki bandaż obsmarowała z jednej strony maścią z ziół. Zabrała mokrą szmatkę i przyłożyła zwinięty bandaż, nasmarowana stroną do rany. miał on odgrywać rolę uciskania. Wyprostowała się, co sprawiło ją ból i zaczęła owijać swój tułów dłuższym bandażem, by jakoś to wszystko opatrzyć. I tak nie obejdzie się bez wizyty u medyków, ale na razie prowizorka się przyda.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Nie Gru 14, 2014 8:57 pm

Chłopak nie był świadom tego, co działo się wokół niego. Sam jedynie miał przed oczami obraz siebie i nieznajomego... Czuł ból, czuł odrętwienie, czuł żal do samego siebie. Został zwyczajnie zaskoczony - sam posługuje się telekinezą, więc mógł spodziewać się fanaberii pokroju manipulacji florą. Owszem, był czujny - nie był jednak wystarczająco czujny. I ktoś taki jak on ma chronić innych? Ktoś, kogo można tak łatwo podejść nazywa się obrońcą? Słyszał śmiech. Donośny, złowieszczy śmiech. Nie zapomni tej gęby. Znajdzie go.
Marcus... czuł, że coś się z nim dzieje. Pomimo snu wiedział, że jego ciało jest przez kogoś niesione. Otworzył wreszcie oczy. Na początku nic nie widział, próbował sięgnąć do pasa po sztylet - ledwo poruszył ręką. Próbował się unieść - nie mógł. Zobaczył jednak wreszcie, chociaż jak przez mgłę, sufit drewnianej chaty, do której przecież tak pędził. Obrócił głowę i zobaczył... ją. Momentalnie się ożywił, jednak dalej nie widział zbyt wiele.
- Corinne? To ty? - zapytał, kierując wzrok w jej stronę. Miał nadzieję, że to ona - to by oznaczało, że dotarła na czas... No i to nie były przywidzenia i rzeczywiście znalazł jej dom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Nie Gru 14, 2014 9:10 pm

Corinne w ogóle nie zwróciła uwagi na sztylet leżący, przy progu jej drzwi. Podnoszenie go nie było w tej sytuacji priorytetem. Nawet go nie zauważyła. Marcus wybrał sobie dość kiepski moment na odwiedziny, ale zważywszy na to w jakim jest stanie, zapewne celowo się do niej wybrał. Zanim w ogóle zaczął dawać oznaki tego, że odzyskuje przytomność Corinne siedziała sobie na krześle i rozmyślała. Na razie nawet nie zajmowała się policzkiem, bo rany nie były poważne. Zaczęło ją zastanawiać, czy Marcus ma jakąś rodzinę. Nie rozmawiali o tym. Spotkali się tylko ran i odbyli jedynie rozmowę w drodze po tunelu. Mimo to, gdy znalazł się w kiepskim stanie odwiedził właśnie ją. Ciekawiło ją dlaczego. Nie ma nikogo innego?
- Kiepska pora na odwiedziny, wiesz?- odparła na jego słowa i zaśmiała się krótko. Śmiech zakończyła syknięciem z bólu, bo rany na brzuchu dawały się we znaki. Niemal pewne jest to, że w środku ma coś uszkodzone, ale w tej chwili nie mogła udać się do medyków. Aż dziwne, że jej się wzięło teraz na żarty. Chyba myśl, że była w piekle i mogła tam pozostać, mając jako jedynego towarzysza Jonathana pozwoliła jej dostrzegać pozytywy życia w podziemiach nawet w tak kryzysowych chwilach jak ta. Wstała i westchnęła ciężko. Zaczęła odchodzić w stronę łóżka niosąc w ręce mokrą szmatkę. Przysiadła na brzegu łóżka obok leżącego Marcusa.
- Jak się czujesz?- zapytała. Wiedziała, że źle, ale miała nadzieję, że otrzyma jakieś konkrety.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Nie Gru 14, 2014 9:32 pm

Pal sześć sztylet, nie był on teraz ważny. Ulżyło mu, gdy odpowiedziała śmiechem. Czuł się... bezpiecznie, przy innej osobie, która nie chciała go zabić. Ba - była wobec niego miła i chciała mu pomóc. Nie miał nikogo takiego - tylko swoją przybraną matkę, którą raz na jakiś czas odwiedzał, dając jej pieniądze na utrzymanie sierocińca.
- Nie ja ją wybrałem, niestety... - westchnął chłopak, próbując znów wstać - znów mu się nie udało. Gdy Corinne usiadła obok niego, widział już dokładnie jej twarz i wszechobecne rany.
- To ja powinienem zapytać... i ustąpić Ci miejsca... - znów nie powiodło mu się wstawanie do siadu. Denerwowała go ta bezradność. - Nie czuję nóg. Praktycznie nie mogę się ruszyć. Wyszedłem po południu na powierzchnię... blisko jednej z przełęczy... jakiś mężczyzna mnie zauważył i pomimo mojej ostrożności dałem się złapać. Ten śmieć... manipulował drzewem, o które się opierałem, wyobrażasz to sobie? Wciągnął mnie w nie i wbił mi strzykawkę z jakimś świństwem. Udało mi się wyłamać więzy i poważnie go zranić... ale czułem, że słabnę, nie mogłem myśleć... dlatego pobiegłem tutaj, szukając Ciebie... - mówił, ostatnie słowa jakby przywołując z daleka. Nie pamiętał wiele z końcówki biegu - zdał się wtedy na swoją intuicję i biegł przed siebie. - ...Dziękuję, Corinne. Za pomoc.
Uśmiechnął się do niej i podniósł nieznacznie rękę, żeby dotknąć jej nogi. Czucie w dłoni powoli wracało.
- Co Ci się stało? Skąd ta krew? Skąd te rany? - zapytał zmartwiony. Widząc ją... było mu głupio. To ona powinna tutaj leżeć, to ona jest tutaj w złym stanie. On dojdzie do siebie... w końcu. To jej potrzebna jest pomoc...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Nie Gru 14, 2014 9:49 pm

Lepsza przybrana matka niż brak kogokolwiek. Corinne jest pozostawiona sama sobie, a to co się ostatnio dzieje jest istnym przypadkiem i właściwie przez to jej życie się zmienia. Ona się zmienia. Poznała Ichury i biorąc pod uwagę pierwsze wrażenie w życiu nie podejrzewałaby, że będzie mu tak dłużna, będzie mu tyle zawdzięczała. Teraz jeszcze jest wmieszana w konflikty między dwójką braćmi i czuje się jak środek, dzięki któremu mogą do siebie dotrzeć, czego nie chce. No i swoją drogą właśnie wróciła z "wycieczki", którą odbyła właśnie jednym z White'ów. Marcusa również poznała przez przypadek, bo pomyliła go z kimś. Mocno przypomina jej brata, pod wieloma względami.
Słuchała jego opowieści i próbowała chociaż skojarzyć fakty. Gdyby nie fakt, że pół dnia spędziła z Jonathanem właśnie jego by podejrzewała o atak na Marcusa i przynajmniej wiedziałaby coś o efektach działania trucizny, którą został potraktowany. Tak to nie mogła mieć pewności, że to to samo, bo ktoś inny go otruł.
- Miałeś lub nadal masz jakieś mroczki przed oczami, zawroty głowy? Ewentualne mdłości?- zapytała, bo jeśli objawy są takie same będzie wiedziała co nieco o tym jak mu pomóc. Po chwili uszczypnęła go w łydkę.- Czułeś to?- zapytała. Celem było określenie, czy całkiem nie ma czucia, czy po prostu w tej chwili samej władzy. Chciała wiedzieć z czym ma do czynienia. Żadnych ran zewnętrznych nie miał i nic nie wskazywało na to, by miał wewnętrzne. - Nie ma sprawy. Zrobiłbyś pewnie to samo.- odpowiedziała mu i posłała delikatny uśmiech. Nie wiedzieć czemu, ale czuła się jakby znała go sporo czasu, choć właściwie nie wie o nim prawie nic. Usłyszała od niego pytanie i znów sobie przypomniała o dwóch drapnięciach na swojej twarzy oraz krwi, która ją zabrudziła w jednej czwartej. Przyłożyła szybko wilgotną szmatkę, którą miała w ręce do swojego policzka i delikatnie zaczęła ścierać z niego krew, by wyglądać mniej odrażająco. Widok zakrwawionej dziewczyny zaraz po odzyskaniu przytomności nie jest chyba miły.
- Z wymarzonej wędrówki.- powiedziała nieco ironicznym tonem, nadal czyszcząc sobie twarz. W końcu wspominała mu, gdy ostatnio się spotkali, że chciałaby daleko podróżować.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Nie Gru 14, 2014 10:14 pm

Chłopak nie mógł opowiedzieć właścicielce sierocińca o tym wszystkim... ale komuś w jego wieku, z podobnym do niego podejściem już tak. Nie miał jednak nikogo, komu mógłby ufać - w jego złodziejskim otoczeniu nie było osób, którym można ufać. A tutaj spotkał kogoś, kto jest z nim szczery i nie chce go zwyczajnie oszukać... Może podświadomie tutaj pobiegł? Bo tutaj był ktoś, na kogo będzie mógł liczyć?
- Już nie mam, ale miałem. Mimo wszystko widzę trochę jak przez mgłę... - westchnął krótko. - Ledwie poczułem, że mnie dotknęłaś. Tak ledwo-ledwo. Wcześniej jeszcze czułem paskudny ból głowy i zaćmiło mnie kilka razy.
Chłopak również czuł się, jakby znał ją od bardzo dawna. Był świadom, że nie wiedział o niej zbyt wiele, podobnie jak ona na jego temat... czuł, że powinna cokolwiek wiedzieć o osobie, która właśnie leży niemrawo na jej łóżku.
- Zrobiłbym, gwarantuję. Teraz dodatkowo Ci to jeszcze wiszę. - odpowiedział jej uśmiechem. Gdy wspomniała o wędrówce... zasmucił się nieco. - Nie wyglądasz jakbyś wróciła z jednej z radosnych wędrówek. Co się wydarzyło? Kto Ci to zrobił? - zapytał, próbują znów się podnieść. Przeklął cicho pod nosem i położył się z powrotem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Nie Gru 14, 2014 10:35 pm

Uważnie analizowała jego słowa. Dobrze, że już mu przechodziło, choć słabe czucie nieco ją zmartwiło. Albo to była inna trucizna, albo dostał jej znacznie więcej- bo resztą objawów się zgadzała. Corinne może miała wiotkie ciało, ale czuła wszystko doskonale. Gdy Jonathan zadawał jej poparzenia czuła promieniujący ból z tamtych części ciała. Wtedy pragnęła, by nie mieć czucia, by stracić przytomność i nie odczuwać bólu.
- Rozumiem.- mruknęła po jego tłumaczeniu o swoim samopoczuciu. Wstała i wydała z siebie zduszone jęknięcie przez zęby. Starała się teraz ograniczać od takich odruchów związanych z bólem, ale było to ciężkie. Nie chciała, by Marcus się teraz o nią martwił, bo nie po to tu przyszedł. Wzięła naczynie i napełniła je wodą. Pamiętała, że woda jej polepszała samopoczucie po truciźnie. Cóż polepszała jej też jakaś suszonka w skręcie, ale sama jej nie posiada, więc nie poda jej Marcusowi. Takie specjały to tylko u Ichury. Wróciła na swoje poprzednie miejsce i wsunęła dłoń pod jego głowę. Lekko ją uniosła i napoiła ją odrobiną wody. Potem odłożyła naczynie na bok.
- Nie była taka.- westchnęła ze spokojem, co było i tak dziwne, zważywszy na to co się wtedy działo.- Byłam w nawiedzonym lesie i napotkałam Upadłego, z którym już miała do czynienia nieraz. Było to na starym cmentarzu. Nie obeszło się od walki, którą przerwał jakiś umarlak. Potem zaczęłam słyszeć głosy, jęki i krzyki. Było to nieprzyjemne. Nagle przeniesiono nas to jakiejś pustki, nie było tam nic, tylko ciemność.- zaczęła opowiadać i wzięła głęboki wdech, ścierając resztki krwi ze swojej twarzy. Z ran na policzku już krew tak nie płynęła jak przedtem.- Ktoś mieszał nam w głowach. Była to chyba sama śmierć. Potem przeniosła nas w miejsce, które chyba było piekłem, albo czymś podobnym. Tam zaatakowało nas dziwne stworzenie, które właśnie zadało mi te rany. Potem udało nam się uciec z tamtego miejsca i się rozeszliśmy.- dokończyła. Maksymalnie skróciła tą historię, bo mogłaby o tym wszystkim napisać książkę. - Jako chwilowego sprzymierzeńca miałam kogoś z kim toczę nieustanną walkę. Ironia, co?- dodała i zaśmiała się krótko.- Tak więc odbyłam podróż w miejsca, których na mapie nie znajdziesz.- skwitowała.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Nie Gru 14, 2014 11:41 pm

Chłopakowi szkoda było Corinne, gdy widział, jak mimowolnie się krzywi wstając z miejsca. Zrobiła to jednak, żeby dać mu wody. Marcus posłusznie napił się, po czym podziękował. Czuł się mimo wszystko nieswojo - nie chciał, żeby się nim zajmowała, samemu będąc w nieciekawym stanie.
Ta historia... no cóż, skoro jego związało dzisiaj drzewo, to nie zdziwi go już nic. Brzmiało to jednak... niezwykle. Głosy, jęki, krzyki, śmierć, piekło...
- Może to była jakiegoś rodzaju iluzja? Wiesz, nie koniecznie musieliście zostać... przeniesieni, czy coś w tym guście. - zastanowił się brunet, westchnął jednak zaraz - Ech, nie znam się na tym. Te wszystkie nadnaturalne zjawiska dalej mnie... zaskakują. Te wszystkie moce, umiejętności... No nic - całe szczęście, że jesteś cała i jesteś tutaj. - uśmiechnął się lekko do niej. Słysząc o owej ironii sam również się zaśmiał.
- Najciekawsze wyprawy to te najmniej oczekiwane, co? Nie dość, że ze swoim nemezis, to jeszcze nawet pocztówki mi nie wysłałaś! - zaśmiał się - Mam jednak wrażenie, że nie o takich wędrówkach rozmawialiśmy wcześniej. W ogóle, to poszedłem na powierzchnię odpocząć, oparłem się o drzewo i zastanawiałem się nad różnymi rzeczami. Tymczasem owy nieznajomy stwierdził, że pewnie jestem "kolejnym śmiałkiem, chcącym zdobyć skarby tej przełęczy". - udał przesadnie groźny głos typowego arcy-złego lorda. - Chyba był zaskoczony, że przyszedłem posiedzieć na powietrzu, zamiast rzucać się z nożem na kupę kamieni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pon Gru 15, 2014 10:08 am

Corinne tak czy siak czekało wstawanie i przemieszczanie się. Nawet dla samej siebie. Po prostu swoje własne problemy zdrowotne odłożyła na moment na bok. Teraz czekała już ją tylko wizyta u medyków, bo sama już nie ma jak sobie pomóc. Wysłuchała jego słów i zaśmiała się cicho. Niemal przez całą tą przygodę słyszała Jonathana, który wszystko nazywał iluzją i był niemal pewien, że to jest ona. Wiele rzeczy nią było, ale niektóre jednak nie mogły nią być.
- Brzmi to wszystko jak bajka, którą się straszy małe dzieci, gdy są niegrzeczne. Ale nie wszystko było iluzją. Iluzja nie zostawia ran.- odparła na jego słowa. Sama się na wszystkim nie znała, ale z tego co mówił Jonathan właśnie takie wnioski wyciągnęła. Skinęła delikatnie głową, bo nie wiedziała jak lepiej mogłaby to wszystko podsumować. Z jego opowieści nie umiała skojarzyć upadłego, z którym miał on styczność. Nigdy takiego nie spotkała- proste.
- Nie dziwię się. Niejedna osoba chciała sprawdzić co kryje się za przełęczą, ale nikt nie słyszał, by jednak coś tam znaleziono lub wrócono z tamtego miejsc.a Przyczyny są nieznane.- powiedziała, bo jednak sama co nieco słyszała. Też pokusiłaby się na jakieś wzbogacenie się, jednak nie czuje się na tyle gotowa, by się tam wybrać.
Dziewczyna po chwili ponownie wstała i podeszła do szafeczki. Znajdywały się w niej różne fiolki i zioła. Wyjęła fiolkę w której miała coś w rodzaju naparu z mniszka lekarskiego. Wiedziała, że ta roślina wspomaga usuwanie toksyn z ciała. Nie miała pewności ,czy zadziała w tym przypadku, ale na pewno nie zaszkodzi sprawdzić. Wróciła do Marcusa i podała mu napar.
- Wypij całe, może przyspieszy usuwanie trucizny.- poinformowała po co mu to podaje.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pon Gru 15, 2014 7:00 pm

- Czyli byłem... byliśmy niegrzeczni. - uśmiechnął się krzywo. Ten świat jest dziwny. Ale... w tym jego urok. Czasem jest dobrze, czasem jest źle, czasem kompletnie nielogicznie, czasem bywa tak, jak sobie to wymyślimy. Nie ważne jednak co by się działo, zrozumieć wszystkiego się zwyczajnie nie da.
Chłopak wysłuchał jej odpowiedzi na temat przełęczy. Nie słyszał o niej kompletnie nic, ale możliwe, że to przez zwykły brak zainteresowania. Nie była ona dla niego ważna, więc nie przejmował się jej istnieniem. Miał inne sprawy na głowie. Zdecydowanie ważniejsze. Poza tym... są prostsze sposoby na wzbogacenie się. Bardziej legalne lub mniej, jednak dalej bliżej dobra.
Marcus mógł już jakkolwiek ruszać ręką - wziął fiolkę z naparem z mlecza i wypił do dna. Oddał jej naczynko i podziękował. Przez chwilę jedyne, co dochodziło do jego uszu zdawało się być ciszą, jednak postanowił to zmienić.
- Czy mógłbym zapytać... Komu zawdzięczam pomoc? Na razie jedynie wiem, że pewnej przemiłej dziewczynie zwanej Corinne oraz że lubisz nagłe wycieczki. - uśmiechnął się lekko, jednak przymknął oczy, by otworzyć je i spojrzeć w sufit - ...Ciekawość jednak dała za wygraną, przepraszam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pon Gru 15, 2014 8:02 pm

Przytaknęła mu, bo miał jakby rację. Corinne nie jest niewiniątkiem. Niby stoi po stronie dobra, ale to nie czyni jej dobrą osobą. Posiada mnóstwo wad, zapewne więcej niż zalet i niektóre sprawy przysłaniają jej to co słuszne. Spotkało ją już wiele rzeczy, których nie potrafi tak po prostu wyjaśnić. Do niektórych nadal szuka odpowiedzi, ale z każdym dniem wydają się jej coraz bardzo odległe, bo w jej głowie pojawiają się coraz to nowe pytania.
Corinne interesuje się rzeczami, które mogłyby wspomóc jej sposób życia i funkcjonowaniu, więc dziwnym by było, gdyby nie wiedziała nic o przełęczy. Jeżeli miałaby cokolwiek ukraść to chyba tylko upadłym. Komukolwiek z podziemi by nawet nie próbowała. Wie, że nie żyje się tu ludziom łatwo, więc nie będzie im utrudniać wszystko swoim samolubstwem i zaspokajaniem własnych potrzeb.
- Pytać możesz zawsze.- westchnęła na jego słowa.- Ale nie obiecuję, że na każde pytani odpowiem.- dodała uprzedzając go. Życzliwa wobec kogoś być może, ale nie oznacza to, że od razu się przed nim całkiem otworzy mówiąc mu o sprawach, których nie lubi poruszać. - Co byś chciał wiedzieć?- zapytała czekając na jakieś konkretniejsze pytanie. To pierwsze było zbyt ogólnikowe i nie do końca wiedziała, co Marcus ma na myśli.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pon Gru 15, 2014 8:32 pm

- Nie oczekuję odpowiedzi. Zwyczajnie chciałbym się czegoś o Tobie dowiedzieć... - powiedział spokojnie, dalej patrząc w sufit - ...na przykład jak to się stało, że mieszkasz w małej, drewnianej chatce spory kawałek od centrum podziemi... Jeśli nie chcesz, to nie mów, wiadomo. Jeśli ty chciałabyś o coś zapytać, to nie ma sprawy. W końcu... jakiś nieznajomy chłopak leży bezwładnie na twoim łóżku.
Skarcił się w myślach. Nie powinien był pytać, to było głupie z jego strony. W głębi duszy liczył, że usłyszy szczerą odpowiedź. No ale błagam, przecież ona go kompletnie nie znała - czemu miałaby mu cokolwiek mówić? Marcus był momentami zbyt... jaki? Naiwny? Może. Może po prostu dał upust ciekawości?
No cóż, tak czy inaczej musiał tutaj teraz leżeć. Cieszył się, że udało mu się tutaj dotrzeć i że zielonooka dziewczyna postanowiła mu pomóc. Chciał... jakoś wykorzystać ten czas. Na przykład, żeby poznać ją lepiej. Poznać ją chociaż odrobinę. Myśląc tak teraz o tym, Marcus zdał sobie sprawę z targającej nim samotności, potrzeby rozmowy, zwierzenia. Przymknął jedynie na moment oczy i czekał na jej odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pon Gru 15, 2014 8:49 pm

Słuchała co do niej mówi, ani razu mu nie przerywając. Oparła się jedną ręką i materac łóżka, by na niej oprzeć swój ciężar, a nie głównie na mięśniach pleców i brzucha. Tak było jej wygodniej i mniej ją bolało. Starała się jak najbardziej ograniczać odruchy zmiany mimiki twarzy, spowodowanej bólem, bo jednak wolała, by Marcus teraz na to uwagi nie zwracał.
- Mieszkam właściwie w niej od urodzenia. Było tu kiedyś...przytulniej, ale sprzedałam wiele rzeczy.- odparła spokojnym tonem. Kiedyś ta chatka nie była tak zapyziała jak teraz. Matka ją regularnie sprzątała i przegania biegające po podłodze myszy. Ojciec naprawiał to co zepsute. Było tu nawet parę obrazów, innych ozdób i więcej naczyń. Nawet dywan mieli. Jednak Corinne posprzedawała graty, by przetrwać.- A właśnie...Znalazłeś się tu z przypadku?- zapytała zaciekawiona. W końcu nie co dzień mdleje się na czyjejś wycieraczce.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pon Gru 15, 2014 9:05 pm

Rodzinny dom, huh...
Sprzedała wiele rzeczy, żeby przetrwać. Sporo z nich było zapewne pamiątkami rodzinnymi... właśnie, co stało się z jej rodziną?
W ostatnim momencie Marcus ugryzł się w język. To nie jest pytanie, które powinien zadać. Kiedykolwiek. Komukolwiek. Wie, że to boli.
- Tutaj... masz na myśli twoje łóżko, czy ogół mojego istnienia? - zapytał, lekko się uśmiechając. Obrócił się na łóżku nieznacznie, żeby móc na nią bezproblemowo patrzeć. Sprawiał jednak wrażenie jakiegoś... markotnego.
- Wiesz... biegłem przed siebie. Nawet nie myślałem dokąd. Szczerze mówiąc... nie miałem gdzie pobiec, dokąd pobiec, do kogo pobiec. Miałem jednak przeczucie... że tutaj ktoś mi pomoże.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pon Gru 15, 2014 9:34 pm

Było jej szkoda, ale uznała, że niektóre rzeczy przydadzą się bardziej innym niż jej. Poza tym pamiątki są niczym w porównaniu z żywą osobą. One jedynie pogłębiały jej żal przypominając o stracie. Wiadomo- pamięta o straconej rodzinie, ale nie użala się ciągle nad sobą z tego powodu, bo to jedynie ją hamuje od dążenia naprzód.
- Miałam na myśli ogółem mój dom.- odpowiedziała mu spokojnym tonem. Nie musiała jednak długo czekać, a uzyskała jakąś odpowiedź. Zamilkła na moment po jego słowach, zastanawiając się, co właściwie powiedzieć. Niewiele by brakowało i nikogo by nie spotkał w progu tych drzwi.- No to miałeś sporo szczęścia, że w ogóle udało mi się wrócić.- westchnęła i sięgnęła po naczynie, by samej się z niego napisz. Odłożyła kubek. Starła delikatnie jeszcze odrobinę krwi z policzka, bo odrobina się jeszcze nagromadziła.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pon Gru 15, 2014 9:56 pm

- Nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę z tego powodu. - westchnął z nieznacznym uśmiechem, który jednak zaraz zniknął, a on sam odwrócił wzrok - Nie mam tutaj nikogo. Nie znam swoich rodziców, wychowałem się w sierocińcu gdzieś w centrum podziemi. Do dzisiaj pomagam pewnej starszej pani utrzymać to miejsce, bo sama nie ma pieniędzy.
Wahał się, czy wspomnieć o swojej pracy. Na razie jednak tego nie zrobił. Jeśli zapyta, to powie.
- Nie będę dalej zanudzał, wybacz. Raczej nie wróciłaś do domu, żeby słuchać tego typu historii. - westchnął, patrząc tym razem w sufit. Znów spróbował wstać - tym razem udało mu się na moment usiąść, jednak zaraz fiknął do tyłu. Grrr.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pon Gru 15, 2014 10:13 pm

Odwzajemniła jego uśmiech, delikatnym drgnieniem kącików ust ku górze. Zrobiło jej się trochę szkoda Marcusa. Wiadomo- sama lepszego losu nie ma, jednak czuje się z nim oswojona. Poza tym były czasy, gdy Corinne kosztowała życia rodzinnego. Zielonooki nie miał nawet szansy spróbować, choć możliwe, że ludzie z sierocińca byli dla niego niczym rodzina.
- W porządku.- westchnęła i uśmiechnęła się do niego, tym razem nieco raźniej.- Moje słowa mogą znaczyć niewiele, bo nie potrafię odpowiednio wczuć się w twoją sytuację. Powiem ci tylko tyle, że nie ważne, czy w czyiś żyłach płynie ta sama krew czy nie. Ważniejsze jest to, kto jest dla ciebie rzeczywiście bliski nie zważywszy na pokrewieństwo,- powiedziała i wzruszyła delikatnie ramionami. Nie mogła mu powiedzieć przecież, że to nic, że nie zna swoich rodziców. Mogła mu jedynie wskazać światło w tym wszystkim. W końcu ktoś kto teoretycznie jest naszą matką, nie jest naszą mamą. Wszystko zależy od przywiązania.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pon Gru 15, 2014 10:39 pm

Nie chciał wzbudzić jej litości, ani nic. Tylko... powiedział jej coś o sobie.
Na jej słowa nieco się uśmiechnął.
- Masz rację i twoje słowa właśnie znaczą wiele. A poza tym... wiesz, to sprawiło, że jestem taki, jaki jestem. Wyrobiło mi pewien charakter. Nie wiem "co by było gdyby", dlatego się nawet nad tym nie zastanawiam. - uśmiechnął się znów. Rozmyślanie na ten temat jest bezsensowne - cieszy się, że jest tym, kim jest. I będzie sobą aż do końca.
Spojrzał na swoją rozmówczynię. Wycierała znów krew z policzka.
- Um... znasz jakiegoś medyka, do którego warto by było się udać? Mówię teraz o twoich ranach... Wyglądają mimo wszystko na poważniejsze. - stwierdził - ...chociaż ja się nie znam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pon Gru 15, 2014 10:57 pm

Nawet nie myślała w ten sposób, że mógłby robić to celowo. Może i wyszło głupio, bo opowiedział o sobie coś, co zapewne nie jest dla niego proste, a ona nadal nie daje mu się przebić przez mur ją otaczający. Budowała go latami, a fundamenty są dość silne. Może i Śmierć go nieco naruszyła swoimi manipulacjami, jednak jak się okazuje, nie zburzyła go. Corinne ma pewne problemy w tej kwestii. Pozwala, by inni jej się zwierzali i daje rady o ile sama wie, co mogłaby powiedzieć. Sama jednak nie oczekuje tego od innych. Woli sobie cierpieć po cichu, gdzieś w środku, by nikt inny nie musiał o tym myśleć.
- Nic tak bardzo jak przeżycia nie wpływają na to jakimi jesteśmy osobami. Każda historia coś sobą wnosi do przyszłości.- podzieliła się jakąś mądrością wyssaną z kciuka. Dopiero po chwili zaczęła się zastanawiać, czy jej słowa w ogóle miały jakieś sens. No i jakiegoś się tam doszukała. Cóż, nie jest najlepsza w wygłaszaniu wzruszających przemów, głębokich myśli i godnych zapamiętania mądrości.
- Osobiście nie, ale najlepiej jeśli pójdę do samego szpitala.- mruknęła patrząc na brudną z krwi szmatkę.- Możliwe, że mam jakieś uszkodzenia wewnętrzne.- zaśmiała się ironicznie, jakby były to TYLKO uszkodzenia wewnętrzne.- Nie masz nic przeciwko, bym zostawiła cię tu samego na góra godzinę?- zapytała, uśmiechając się prosząco. W końcu nie miała zamiaru go stąd wywalać. Jeszcze nie był w wystarczająco dobrym stanie, a jakaś drzemka by mu dobrze zrobiła. W tym czasie Corinne poszłaby do medyków, którzy użyli by jakiś magicznych metod, by te poważne rany zasklepić, a potem tradycyjnych, by opatrzyć te mniejsze, co sama by już umiała zrobić.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Wto Gru 16, 2014 10:54 am

- Prawda... - przyznał jej rację. Prosta myśl, jednak prawdziwa. Życie zahartowało go w pewnym stopniu - musiał nauczyć się dbać o siebie, walczyć o swoje. Nauczył się też, że pomagając innym może wiele zyskać, nie tylko w kwestii majątkowej.
- TYLKO uszkodzenia wewnętrzne? AŻ uszkodzenia wewnętrzne! - zrobił poważną minę, a na jej pytanie lekko się zaśmiał - Jasne. Ale czasu liczył nie będę. Najchętniej bym Ci towarzyszył, ale... - uniósł się do siadu, lecz jego nogi ledwo drgnęły. Czucie wracało powoli. - ...Nie mogę.
Niech leci. Jak najszybsze opatrzenie jej ran było teraz kluczowe. No i zdiagnozowanie, czy na pewno wszystko z jej wnętrzem jest w porządku. On raczej spać nie zamierza - spał wystarczająco długo na jej wycieraczce. Teraz przynajmniej jest mu nieco wygodniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Sro Gru 17, 2014 10:59 am

Na jego prostą myśl jedynie skinęła wg głową. nie miała już nic do dodania, bo w tak krótki sposób już skwitował temat, który poruszali. Właściwie to to jedno jego słowo pozwoliło jej jeszcze bardziej sobie uświadomić, że to co powiedziało jednak nie było aż tak pozbawione logiki, ładu i składu.
Odwróciła wzrok gdzieś w bok i czekała, aż Marcus skończy ją opieprzać, walcząc ze sobą, by zaraz mu nie przerwać. Wzięła głęboki wdech i znów spojrzała na niego, gdy już skończył.
- Lepiej, żebyś został.- odparła, przyznając, że nie jest w stanie. Nie wymagała tego od niego. Wystarczy już eskortowania Corinne do szpitala przez tutejszych poskramiaczy. Powoli wstała. Usta wykrzywiły się w lekki grymas, bo ból nie ustępował. Był silniej odczuwalny za każdym razem, gdy robiła jakieś ruchy.
- Postaram wyrobić się jak najszybciej.- powiedziała i posłała mu delikatny uśmiech. Ruszyła w stronę drzwi, aż w końcu wyszła i udała się do szpitala.

zt

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Sro Gru 17, 2014 4:30 pm

Zawsze lepiej jest iść z kimś - po pierwsze, jest bezpieczniej. Po drugie, w razie jakiegoś wypadku czy utraty sił ma się kogoś, kto posłuży wsparciem. Chłopak uśmiechnął się do niej i odsalutował, jak to ma w nawyku.
- Uważaj na siebie.
Gdy tylko wyszła, chłopak rozejrzał się po pomieszczeniu - kilka szafek, półek, stolik, zielarka, całkiem normalnie. Było tutaj całkiem przytulnie, jednak czuć było pewną... pustkę. Jakby czegoś brakowało.
Marcus wyciągnął rękę, jakby chciał po coś sięgnąć. Zaraz w powietrzu przelatywały do niego zioła ze stołu, a on zwyczajnie się im przyglądał, wąchał je i oceniał, po czym odkładał na miejsce. Czytał trochę na temat zielarstwa, jednak nie znał się zapewne tak, jak ona. Przynajmniej tak mu się wydawało. W międzyczasie jeszcze przyciągnął do siebie swój sztylet i przypiął go do pasa.
W sumie... był trochę zmęczony. Bieg mimo wszystko go wyczerpał, a utrata przytomności pod jej drzwiami nie była szczytem możliwego relaksu - postanowił więc się zdrzemnąć. Dopóki Corinne nie wróci...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Sro Gru 17, 2014 9:28 pm

Corinne już nieco żwawiej niż poprzednio stawiała kroki w stronę swojego domu. Czuła się znacznie lepiej, choć i tak nie na tyle silnie, by zaraz wyłazić na powierzchnię. Straciła sporo krwi. Nadal była blada, a pod podkrążonymi oczami były delikatne cienie. Mimo to dobrze opatrzone rany robią swoje. Weszła do środka i spostrzegła, że jednak Marcus postanowił się zdrzemnąć, przynajmniej wyglądał jakby spał. Zamknęła cicho drzwi za sobą i zdjęła płachtę. Podeszła do krzesła i przewiesiła ją przez jego oparcie. Choć chciała być bardzo cicho nie obeszło się bez choćby najdrobniejszego skrzypienia podłogi. Korzystając z tego, że Marcus był jeszcze pogrążony w swojej drzemce szybko przebrała swoją górną część garderoby. Ta, którą dopiero zdjęła była podarta i niemal cała we krwi. Corinne podeszła do niewielkiego lustra, wiszącego na ścianie i spojrzała na swoje odbicie, by ujrzeć w końcu dwa draśnięcia na policzku. Odlepiła plaster z gazą, bo nie była aż tak potrzebna. Usta poskramiaczki wykrzywiły się w lekki grymas na myśl, że istnieje możliwość, iż pozostanie po tym blizna.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Sro Gru 17, 2014 10:05 pm

Marcusowi nie śniło się nic nadzwyczajnego - widział tylko pola, ogromne, zielone pola. Wędrował po nieskończenie rozległej równinie, a jego jedynym towarzyszem był wiatr, poruszający nieznacznie jego płaszczem. Sen jednak przerwany został przez kilka dźwięków... Chłopak nie otworzył jeszcze oczu, ale słyszał już, że Corinne chodziła po domu. Zaraz jednak otworzył oczy i spojrzał na nią, przeglądającą się w lustrze.
- Dużo lepiej Ci bez całej tej krwi, wiesz? Co powiedział lekarz? - zapytał, uśmiechając się lekko i wycierając oczy. Odzyskał już prawie czucie w nogach, ale gdy spróbował wstać... powiedzmy, że zakończyło się to niepowodzeniem. Zakręciło mu się w głowie i wrócił na łóżko. Przeklął pod nosem, ale nie poirytowany dał sobie spokój. Nie lubił czuć się tak... bezradnie.
- Odzyskałem czucie, ale... - odkaszlnął - ...stabilności nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Sro Gru 17, 2014 10:19 pm

Wzdrygnęła lekko, gdy cisza panująca w pomieszczeniu została nagle przerwana. Natychmiast odwróciła spojrzenie w stronę Marcusa, który jak się okazało już się obudził.
- Nie każdemu jest w niej do twarzy.- mruknęła ironicznie na jego słowa i podeszła do łóżka, by usiąść obok niego. Już po samym tym, że i on sobie usiadł poznała, że siły mu powoli wracają. To był bardzo dobry znak. Trucizna jest powoli usuwana z organizmu i w sumie w takim tempie, że lekarstwo, które kupiła nie będzie mu chyba już potrzebne. Lepiej będzie chyba zachować je na wypadek, gdyby sytuacja była gorsza. Nigdy nie wiadomo.
- Poważniejsze rany są zasklepione, reszta po prostu opatrzona. Przeżyję.- odpowiedziała na jego pytanie. Niczego konkretnego i ciekawego się nie dowiedziała, bo właściwie nic nowego by nie mogli jej powiedzieć. Był to jedynie rany po tych długich szponach dziwnego stwora i nic poza tym. Żadnego poparzenia, odmrożenia, zakażenia, otrucia, przebicia ważnego narządu. - W razie czego zostaniesz jeszcze na noc.- odparła obojętnym tonem. Wolała, by jednak nie był nigdzie sam, gdy trucizna nadal daje o sobie znać. Mogłoby mu się coś pod jej wpływem stać i tym razem nikt by mu nie pomógł, bo nikt by nie widział. Dziewczyna na moment wstała i podniosła dwa, jakby wyschnięte i twarde niczym kamień palce, na których znajdywały się dwa dziesięciocentymetrowe pazury, które były na tyle ostre, by bez większego problemu zadać jej takie rany, z jakimi tu przyszła. Trzymając je w ręku zajęła ponownie miejsce obok zielonookiego.
- Widziałeś kiedykolwiek coś takiego?- zapytała, pokazując mu dwa szpony dziwnego stworzenia, które zaatakowało ją w magmowym pustkowiu.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Sro Gru 17, 2014 10:57 pm

Kupiła mu jakiś medykament? Gdyby się dowiedział, to by się oburzył. Dziewczyna, która musiała sprzedać część wystroju swojego domku, która jak większość ludzi podziemi żyje w nie najlepszych warunkach... Oburzyłby się, definitywnie.
- Cieszę się. - uśmiechnął się, słysząc jej odpowiedź na pytanie. Całe szczęście, że z nią wszystko jest dobrze - jej rany nie były poważne, a po niej samej widać było, że czuła się dobrze. No i... wspomniała o noclegu.
- Nie ma mowy. Nie będziesz miała gdzie spać... - pokręcił głową. Nie mógł sobie pozwolić na nocowanie u niej - nie był w tak straszliwym stanie, przynajmniej jego zdaniem. - Tak czy inaczej, bardzo dziękuję za Twoją gościnność, ale...
Gdy usiadła obok i pokazała mu pazury nieznanego mu potwora, chłopak przyjrzał się im i się zastanowił.
- Nigdy czegoś takiego nie widziałem... - powiedział, drapiąc się po brodzie, jednak zaraz wpadł na pewien pomysł - Za dzieciaka uciekałem z sierocińca do biblioteki w pobliżu. Były tam różne bestiariusze... może tam moglibyśmy coś znaleźć na temat właściciela tego typu szponów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Sro Gru 17, 2014 11:25 pm

Poszła do samej groty lekarskiej. Głupio by było gdyby poszła tam by zadbać tylko o siebie. Skorzystała z okazji i wzięła jeszcze coś dla Marcusa, który jeszcze walczył z trucizną w jego krwi. Ani na moment nie ignorowała faktu, że i on nie jest w najlepszym stanie. Poza tym uznała, że i ona może kiedyś potrzebować pomocy. Krwotok nawet silny można zatrzymać, a ranę opatrzyć. Trucizny jednak nie usuwa się ot tak. Marcus i tak miał szczęście, bo mógł dostać coś znacznie gorszego.
- Dam sobie radę.- powiedziała od razu, próbując odgonić jego wątpliwości. Nie jest przecież żadną małą dziewczyną, ani damulką, która nie może się ubrudzić i musi spać na wygodnym łożu. Dla niej miejsce ma najmniejsze znaczenie, chyba że zagraża jej życiu.- Ale co?- dopytała, czekając na jakiś argument.- Gdyby miało to być problemem to bym nawet o tym nie wspomniała.- dodała uparcie z nutą stanowczości w głosie.
Posłuchała jego słów oraz rady dotyczącej biestiariusza. Przez moment zastanawiała się nad tą opcją spoglądając cały czas na odcięte szpony.
- Obawiam się, że nie znajdziemy informacji o tym czymś.- mruknęła niezadowolona. Wiadomo, że cała kraina Sawir była na prawdę niespodziewana i zawierała w sobie mnóstwo rozmaitych żyć. Jednak tamten stwór i tak wydawał jej się jak nie z tego świata. - Te pazury miałam wbite w brzuch.- westchnęła i pokręciła głową z dezaprobatą. Nie zamierzała ich wyrzucać, bo sądziła że mogą się do czegoś przydać. Rozważała nawet podjęcie próby przerobienia tego na jakieś noże.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Sro Gru 17, 2014 11:42 pm

No cóż, organizm chłopaka rzeczywiście zmagał się z trucizną - ot tak nagle mu nie przejdzie. Owszem, miał szczęście - nie była to silna trucizna, dzięki czemu już teraz wracał do siebie.
Nie wiedział co odpowiedzieć jej na ten komentarz. Przecież... teraz nie wyjdzie. Ba, teraz nawet nie wstanie. Mógłby sturlać się na podłogę, ale raczej to nie było rozsądne wyjście. Jego towarzyszka nie jest byle kim, to widać, jednak... Marcusowi było zwyczajnie głupio, że stanowi problem. Nawet, jeśli twierdziła, że tak nie jest. Wychodzi na to, że będzie musiał tutaj nocować. Martwił się jedynie, gdzie spać będzie Corinne. Nie widział tutaj innego łóżka...
- Może znajdziemy. A nawet jeśli nie, to może znajdziemy jakąś sugestię, punkt zaczepienia, cokolwiek. - westchnął. Gdy usłyszał gdzie znajdowały się te paznokcie, skrzywił się nieco. - ...Może sprawdzał, czy masz łaskotki, tylko zapomniał obciąć sobie paznokcie. - zaśmiał się jednak zaraz, żartując sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Corinne
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sawir PBF :: -
Skocz do: