Sawir to gra osadzona w świecie chylącym się ku upadkowi.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanie Corinne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Corinne
Admin


Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Sro Gru 17, 2014 10:19 pm

Wzdrygnęła lekko, gdy cisza panująca w pomieszczeniu została nagle przerwana. Natychmiast odwróciła spojrzenie w stronę Marcusa, który jak się okazało już się obudził.
- Nie każdemu jest w niej do twarzy.- mruknęła ironicznie na jego słowa i podeszła do łóżka, by usiąść obok niego. Już po samym tym, że i on sobie usiadł poznała, że siły mu powoli wracają. To był bardzo dobry znak. Trucizna jest powoli usuwana z organizmu i w sumie w takim tempie, że lekarstwo, które kupiła nie będzie mu chyba już potrzebne. Lepiej będzie chyba zachować je na wypadek, gdyby sytuacja była gorsza. Nigdy nie wiadomo.
- Poważniejsze rany są zasklepione, reszta po prostu opatrzona. Przeżyję.- odpowiedziała na jego pytanie. Niczego konkretnego i ciekawego się nie dowiedziała, bo właściwie nic nowego by nie mogli jej powiedzieć. Był to jedynie rany po tych długich szponach dziwnego stwora i nic poza tym. Żadnego poparzenia, odmrożenia, zakażenia, otrucia, przebicia ważnego narządu. - W razie czego zostaniesz jeszcze na noc.- odparła obojętnym tonem. Wolała, by jednak nie był nigdzie sam, gdy trucizna nadal daje o sobie znać. Mogłoby mu się coś pod jej wpływem stać i tym razem nikt by mu nie pomógł, bo nikt by nie widział. Dziewczyna na moment wstała i podniosła dwa, jakby wyschnięte i twarde niczym kamień palce, na których znajdywały się dwa dziesięciocentymetrowe pazury, które były na tyle ostre, by bez większego problemu zadać jej takie rany, z jakimi tu przyszła. Trzymając je w ręku zajęła ponownie miejsce obok zielonookiego.
- Widziałeś kiedykolwiek coś takiego?- zapytała, pokazując mu dwa szpony dziwnego stworzenia, które zaatakowało ją w magmowym pustkowiu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus



Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Sro Gru 17, 2014 10:57 pm

Kupiła mu jakiś medykament? Gdyby się dowiedział, to by się oburzył. Dziewczyna, która musiała sprzedać część wystroju swojego domku, która jak większość ludzi podziemi żyje w nie najlepszych warunkach... Oburzyłby się, definitywnie.
- Cieszę się. - uśmiechnął się, słysząc jej odpowiedź na pytanie. Całe szczęście, że z nią wszystko jest dobrze - jej rany nie były poważne, a po niej samej widać było, że czuła się dobrze. No i... wspomniała o noclegu.
- Nie ma mowy. Nie będziesz miała gdzie spać... - pokręcił głową. Nie mógł sobie pozwolić na nocowanie u niej - nie był w tak straszliwym stanie, przynajmniej jego zdaniem. - Tak czy inaczej, bardzo dziękuję za Twoją gościnność, ale...
Gdy usiadła obok i pokazała mu pazury nieznanego mu potwora, chłopak przyjrzał się im i się zastanowił.
- Nigdy czegoś takiego nie widziałem... - powiedział, drapiąc się po brodzie, jednak zaraz wpadł na pewien pomysł - Za dzieciaka uciekałem z sierocińca do biblioteki w pobliżu. Były tam różne bestiariusze... może tam moglibyśmy coś znaleźć na temat właściciela tego typu szponów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin


Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Sro Gru 17, 2014 11:25 pm

Poszła do samej groty lekarskiej. Głupio by było gdyby poszła tam by zadbać tylko o siebie. Skorzystała z okazji i wzięła jeszcze coś dla Marcusa, który jeszcze walczył z trucizną w jego krwi. Ani na moment nie ignorowała faktu, że i on nie jest w najlepszym stanie. Poza tym uznała, że i ona może kiedyś potrzebować pomocy. Krwotok nawet silny można zatrzymać, a ranę opatrzyć. Trucizny jednak nie usuwa się ot tak. Marcus i tak miał szczęście, bo mógł dostać coś znacznie gorszego.
- Dam sobie radę.- powiedziała od razu, próbując odgonić jego wątpliwości. Nie jest przecież żadną małą dziewczyną, ani damulką, która nie może się ubrudzić i musi spać na wygodnym łożu. Dla niej miejsce ma najmniejsze znaczenie, chyba że zagraża jej życiu.- Ale co?- dopytała, czekając na jakiś argument.- Gdyby miało to być problemem to bym nawet o tym nie wspomniała.- dodała uparcie z nutą stanowczości w głosie.
Posłuchała jego słów oraz rady dotyczącej biestiariusza. Przez moment zastanawiała się nad tą opcją spoglądając cały czas na odcięte szpony.
- Obawiam się, że nie znajdziemy informacji o tym czymś.- mruknęła niezadowolona. Wiadomo, że cała kraina Sawir była na prawdę niespodziewana i zawierała w sobie mnóstwo rozmaitych żyć. Jednak tamten stwór i tak wydawał jej się jak nie z tego świata. - Te pazury miałam wbite w brzuch.- westchnęła i pokręciła głową z dezaprobatą. Nie zamierzała ich wyrzucać, bo sądziła że mogą się do czegoś przydać. Rozważała nawet podjęcie próby przerobienia tego na jakieś noże.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus



Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Sro Gru 17, 2014 11:42 pm

No cóż, organizm chłopaka rzeczywiście zmagał się z trucizną - ot tak nagle mu nie przejdzie. Owszem, miał szczęście - nie była to silna trucizna, dzięki czemu już teraz wracał do siebie.
Nie wiedział co odpowiedzieć jej na ten komentarz. Przecież... teraz nie wyjdzie. Ba, teraz nawet nie wstanie. Mógłby sturlać się na podłogę, ale raczej to nie było rozsądne wyjście. Jego towarzyszka nie jest byle kim, to widać, jednak... Marcusowi było zwyczajnie głupio, że stanowi problem. Nawet, jeśli twierdziła, że tak nie jest. Wychodzi na to, że będzie musiał tutaj nocować. Martwił się jedynie, gdzie spać będzie Corinne. Nie widział tutaj innego łóżka...
- Może znajdziemy. A nawet jeśli nie, to może znajdziemy jakąś sugestię, punkt zaczepienia, cokolwiek. - westchnął. Gdy usłyszał gdzie znajdowały się te paznokcie, skrzywił się nieco. - ...Może sprawdzał, czy masz łaskotki, tylko zapomniał obciąć sobie paznokcie. - zaśmiał się jednak zaraz, żartując sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Czw Gru 18, 2014 7:33 pm

Ona to by nie miała nawet problemu, by walnąć się obok niego, odwrócić się plecami i spokojnie spać. W je życiu nadarzyło się tyle sytuacji, że nie łatwo ją ot tak skrępować. Nie rzecz w tym, że jest bezwstydna, ale wie, że są gorsze rzeczy od spania z kimś w jednym łóżku. Ba, jak była przywiązana do łóżka Jonathana i jeszcze pod wpływem trucizny ten położył się bezczelnie obok niej i tak spali. Mogłaby też spać na podłodze, na krześle. Gdziekolwiek.
- To możemy kiedyś pójść to sprawdzić. Z resztą chętnie odwiedziłabym ten sierociniec.- odparła i posłała mu delikatny uśmiech. Była ciekawa Masz jakiś problem?! jest, bo właściwie nigdy tam nie była. Nie miała potrzeby. Sądzi, że jest to bardzo ważne miejsce dla Marcusa, skoro tyle robi dla ludzi, którzy tam są, więc chociaż raz chciałaby pójść razem z nim.
- A ja wiem...- westchnęła wzruszając ramionami. Powoli obracała szpon w ręce i go oglądała. W końcu odłożyła go na bok.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Czw Gru 18, 2014 7:56 pm

Marcus też nie miałby problemu, chodziło mu głównie o nią. Nie chciałby, żeby krępowała się w swoim własnym mieszkaniu. Jemu nie będzie to przeszkadzać - będzie ogromnie wdzięczny, że pozwoli mu tutaj zostać na noc, zważywszy, że do domu sam nie dojdzie.
- Kiedyś się sprawdzi. - stwierdził, a gdy wspomniała o sierocińcu, mimowolnie się uśmiechnął - Naprawdę? Dzieciaki by Cię polubiły, to na pewno. Nie jest tam ładnie, czy przyjemnie... ale to dla nich jedyny dom. Gdy zobaczą, że ktoś z zewnątrz się nimi interesuje... powinny poczuć się zdecydowanie lepiej. To bardzo miło z twojej strony! - uśmiechnął się do niej wesoło. Ciekawiło go, czemu chciałaby zobaczyć ten sierociniec... Może szkoda jej było tych dzieci? A może czysta ciekawość? Nie wiedział.
Gdy westchnęła, odkładając szpon, on spojrzał na nią i powiedział spokojnie.
- Przynajmniej już po wszystkim. Tutaj jest bezpiecznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Czw Gru 18, 2014 8:23 pm

No, czyli oboje mogliby się bez spiny dogadać. W kwestii wygody Corinne na prawdę jest mało krytyczna. Sądzi, że nie powinno się narzekać, bo są chwilę, gdy można pomarzyć nawet o najtwardszym łóżku lub chociaż skrawkiem materiału, który posłużyłby jako narzuta.
- Tak sądzisz? Niezbyt znam się na...dzieciach.- odparła i zaśmiała się krótko. Nigdy nie musiała się żadnym dzieckiem zająć, więc nie wiedziała jak to się robi. Nic dziwnego, gdyby szukała pewnego dnia poradnika na ten temat. Więcej chyba wie o zwierzętach niż o dzieciaczkach.
- Póki co.- mruknęła i wstała. Zbliżała się powoli już noc, więc robiło się coraz chłodniej. Corinne podeszła do niewielkiego kominka. Powrzucała kilka kawałków drewna do środka i rozpaliła ogień. Teraz przynajmniej się cieplej choć odrobinę zrobi. Kucnęła sobie przy palącym się już kominku i spoglądała na tańczące płomienie.- Wiesz cokolwiek o swoich rodzicach?- zapytała, wpadając w chwilową zadumę.- Jak nie chcesz, nie musisz odpowiadać.- dodała nieco ponuro, bo stwierdziła, że może nie chcieć o tym mówić. Spytała tak nagle, właściwie nie wiedzieć czemu.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Czw Gru 18, 2014 9:44 pm

- Na dzieciach... nie trzeba się znać. Oj, zobaczysz! - zaśmiał się chłopak, słysząc jej odpowiedź. On dorastał wśród innych dzieci, chociaż nie był jakiś bardzo otwarty czy towarzyski. Ale ze względu na jego ciągłe odwiedziny już będąc dorosłym, trochę się nauczył i podopieczni bardzo go lubią... to może kwestia cukierków, które przynosi, ale on twierdzi, że to ta charyzma.
Obserwował, jak dziewczyna rozpalała ogień w kominku. W pomieszczeniu zrobiło się nieco cieplej, a ona przykucnęła sobie jedynie przy źródle ciepła. No i... zadała pytanie. Tak nagle.
- Skoro zapytałaś, to odpowiem, nie ma sprawy. - uśmiechnął się lekko pod nosem - Nie wiem nic a nic. Wiem tylko, że zostawili mnie pod drzwiami sierocińca jakoś... zimą. Idąca do pracy starsza pani mnie znalazła i przygarnęła. No i... żyłem sobie z innymi dzieciakami przez te szesnaście, siedemnaście lat. - powiedział, patrząc w ścianę. Obrócił się jednak tak, by ją widzieć. - Nie czułem, że była moją mamą, czy coś. Po prostu... doceniałem jej poświęcenie dla nas wszystkich. I szanowałem ją. Dalej to robię. I dlatego jej pomagam jak mogę...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pią Gru 19, 2014 8:38 pm

Corinne nie posiada żadnego doświadczenia w kwestii zabaw z dziećmi. Na prawdę miała mało z nimi do czynienia. Zawsze była zajęta innymi sprawami.
- Żebyś się nie zdziwił, jeśli będą mnie nie lubić.- prychnęła i znów się zaśmiała. Wiadomo, aż takiej tragedii chyba z nią nie jest, ale na żarty o ubarwia. Mimo to nie wiadomo, czy zrobi dobre wrażenie. Rzadko jakoś stara się tworzyć u kogoś jakąś opinię. Wszystko samo wychodzi, a że jej zachowanie czasami niektórych zraża, bo jest zbyt konkretna i za mało się uśmiecha podczas załatwiania jakiś spraw. Słuchała uważnie słów Marcusa ani na moment nie odrywając wzroku od paleniska. Potrafiła się w ogień wpatrywać jak zahipnotyzowana. Nie wiedzieć czemu, po prostu płomienie przyciągają jej spojrzenie.
- Silnie odczuwasz, że ci tego brakuje?- zadała kolejne pytanie.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pią Gru 19, 2014 9:07 pm

- Nie przesaaaadzaj. - uśmiechnął się lekko. Dzieciaki są prostymi istotkami, naprawdę.
Zapytała, czy odczuwa brak rodziny...
- Wiesz... jak byłem mały, to było mi z tego powodu często przykro. Ale wiadomo - były dzieciaki, nie czułem się taki samotny. Gdy byłem starszy rozumiałem swoje położenie i wiedziałem, że nie ma sensu się smucić. To nawet nie chodzi o to, że nie znam swoich rodziców - czasem boli zwyczajnie świadomość, że nie mam nikogo, kto na mnie by czekał lub o mnie pamiętał. Rodzina, przyjaciele... - westchnął, przymykając oczy - Kręciłem się w nieciekawym towarzystwie, w którym nie można ufać nikomu. To może być jeden z powodów braku przyjaciół...
Marcus zdał sobie sprawę, że właśnie się jej zwierzał ze swojej samotności. Nagle zrobiło mu się trochę głupio, że wygaduje takie rzeczy - kto chciałby czegoś takiego słuchać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pią Gru 19, 2014 10:09 pm

Westchnęła na jego kolejne słowa odnośnie dzieciaków. W końcu machnęła ręką i przestała sobie tym zawracać głowę. Co ma być to będzie. Albo polubią albo nie. Jeśli nie to ich pech.
Sama nie wiedziała skąd się wzięła jej ta cała zaduma. Tak nagle zaczęło ją to zastanawiać i prostu pytała. Nie narzekałaby, gdyby nie chciał odpowiadać, bo w końcu było to dla niej bardzo zrozumiałe. Wiedziała o czym mówił. Ona sama też nie miała raczej przyjaciół, ale nie kręciła się też w żadnym towarzystwie. Obie kwestie wynikały z jej braku ufności. Nawet do ludzi mieszkających w podziemiach.
- Nawet własnemu sumieniu jest trudno zaufać.- mruknęła, gdy skończył mówić. Sądziła tak, bo brała pod uwagę samą siebie. Sama ze sobą się kłóciła, jak wtedy, gdy mogła już zabić Jonathana. Uważała, że na to zasługuje, z drugiej strony się wahała i nie była pewna, czy właśnie to należałoby zrobić, choć ma taką szansę. Niemal podjęła decyzję, już wymierzyła sztyletem, ale Pan Przeznaczenie ją powstrzymał poprzez rozpoczęcie swoich gierek. Corinne postanowiła zmienić pozycję z kucającej na siedzącą i po prostu siadła po turecku na podłodze dla większego komfortu.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Sob Gru 20, 2014 12:12 am

Mimo wszystko, Marcus się uśmiechnął. To, o czym mówił jakoś nie miało dla niego teraz znaczenia - po co komu smutki? Lepiej zmotywować się, żeby coś z tym zrobić. To dużo lepsze wyjście niż bezsensownie rozmyślać! Przyglądał się teraz dziewczynie siedzącej przed kominkiem... a raczej jej plecom.
Spróbował wstać z łóżka - udało mu się to, jednak zaraz musiał złapać się szafki, żeby się nie przewrócić. Powoli podszedł do niej i usiadł ostrożnie obok niej, po turecku. Płomyki żywo i w pewien sposób hipnotyzująco tańczyły w kominku. Wyciągnął rękę w stronę ognia, czując przyjemne ciepło.
- A jak wyglądało twoje dzieciństwo? - zapytał w pewnym momencie, przymykając oczy. Mieszkała w tym małym domku, w którym nie pozostało już wiele śladów po jej rodzinie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Sob Gru 20, 2014 12:53 pm

Siedziała sobie i towarzyszyło jej przyjemne uczucie, gdy ogień w kominku ogrzewał delikatnie jej ciało, które znajdywało się dość blisko. Obróciła głowę, by spojrzeć na Marcusa, gdy słyszała jak się przemieszcza. Wolała widzieć, gdyby jednak się wywrócił, albo potrzebowałby dużej pomocy. Jak się okazało jakoś sobie poradził, co dawało dobre znaki.
- Polepsza ci się.- skomentowała i znów odwróciła się w stronę kominka, by nadal czuć ciepło na swoich bladych policzkach. Nadal towarzyszyło jej lekkie pieczenie z dwóch szram na jednym z nich, ale udawało jej się to ignorować. Było to nic w porównaniu z ranami jakie już miała. Skórę jest łatwo przeciąć. Marcus przysiadł obok niej i również zadał jej pytanie. Normalnie miałaby chyba w odruchu wymijanie się od odpowiadania na takie rzeczy. Powstrzymał ją jednak fakt, że sama przed chwilą zadawała podobne pytania, a on odpowiadał. Byłoby niesprawiedliwie, gdyby nie chciała mówić.
- Teraz jak tak myślę to w miarę beztroskie. Mieszkałam tu razem z rodzicami i starszym bratem. Nie myślałam o tym w jakiej biedzie żyjemy. Byłam dość kapryśna i uparta. Już wtedy wymykałam się z domu, ale włóczyłam się tylko w podziemiach. Rodzice opowiadali mi różne rzeczy o powierzchni, więc bałam się tam wychodzić. Teraz...cóż. Wiem, że nie były to tylko bajki do straszenia dzieci, ale jednak nie umiem tu usiedzieć. Coś z dzieciństwa pozostało.- pozwoliła sobie na dłuższą wypowiedź, choć i tak nie powiedziała wszystkiego. Wspomniała jedynie o dzieciństwie, czyli tak jak chciał. Właściwie to można stwierdzić, że jej dzieciństwo skończyło się gdy skończyła 8 lat.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Nie Gru 21, 2014 8:42 pm

Rzeczywiście, polepszało mu się, ale bez ściany i szafki już dawno by leżał na podłodze. Co nie znaczy, że nie podniósłby się i nie ruszyłby dalej!
Zabrał dłoń. Powoli w pokoju robiło się coraz cieplej, a jemu samemu było teraz wyjątkowo przyjemnie - najpierw obserwował ogień, jednak gdy sama zaczęła opowiadać o swojej przeszłości, spojrzał na nią. Nie oczekiwał odpowiedzi - gdyby nie odpowiedziała, nic by się nie stało. Stwierdził, że jego wywód... był takim jego małym wybrykiem. Nie musiał, ale jednak chciał i odpowiedział. Jego zdaniem należała jej się wiedza - przyjęła go do siebie i pomaga mu wrócić do zdrowia. Będzie miał zamiar się jej jakoś za to odpłacić - zastanawiał się nad zostawieniem jej małego upominku w formie sakiewki z pieniędzmi. Będzie je musiał jednak najpierw odzyskać - jego cały majątek został w małym mieszkanku blisko centrum podziemi. Najwyżej wybierze się na jakiś wypad... na przykład do czyjejś rezydencji. Zobaczy. Na razie nie jest w stanie przejść prosto paru metrów bez pomocy ściany.
- Dokąd uciekałaś? - zapytał, zaciekawiony - Cóż, nie ma tutaj zbyt wielu miejsc wartych odwiedzenia nocą.
Tak przynajmniej myślał. Sam uciekał do biblioteki lub w celach... zarobkowych. Tak czy inaczej przyświecał mu ku temu szczytny cel - zdobycie wiedzy i umiejętności i pomoc innym. Nie był to po prostu jego byle kaprys. Jako dziecko był bardzo skryty i gdy chciał coś osiągnąć, starał się na to zapracować. Nauczyć się jak można to zyskać, co można zrobić, aż w końcu... tego dokonać. Polegał jedynie na sobie i na tym, co wyczytał z książek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Wto Gru 23, 2014 11:44 am

Zapewne gdyby nie uraczył ją wcześniej odpowiedziami na jej pytania i to jeszcze w sposób tak otwarty sama teraz nie chciałaby niczego w tym temacie mówić. Właściwie to i tak pominęła bardzo wiele rzeczy, by jej opowiastki nie były sbyt rozległe i nudne. Corinne nie było trzeba niczego wzamian. Teraz już częściowo zrozumiała Ichurę, gdy ona zachowywała się podobnie. Samo to, że dostarczał jej towarzystwa i rozmawiał z nią było czym, za co była mu wdzięczna. Nie czułą się przez to tak samotnie. Dawno nikogo nie witała w swoich progach.
- Do tuneli, odwiedzałam niezagospodarowane groty. Wszędzie. Jedynie od wyjść się trzymałam z dala.- odpowiedziała mu i na samą myśl o tym jak kiedyś wymykała się i bawiła uniósł się jeden kącik jej ust.- Dziecięca wyobraźnia pozwalała mi ujrzeć tu znacznie więcej.- odparła na jego słowa. "Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma"- prawa?

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pią Gru 26, 2014 3:25 pm

Dziecięca wyobraźnia to naprawdę magiczna rzecz. Potrafiła zmienić straszną, pustą przestrzeń w niebiańskie królestwo, w którym nie było miejsca dla strachu. Dzieci potrafią zauważyć światło i dobroć praktycznie zawsze - to umiejętność, której brakuje ludziom dorosłym. Oj, brakuje. Nazywają to dziecięcą naiwnością, jednak jego zdaniem było to coś... coś wyższego. To nie była naiwność - to była pewna wiara, przekonanie o wewnętrznej dobroci innych.
- Nawet teraz warto mieć w sobie coś z dziecka. - uśmiechnął się lekko - Dostrzeganie pozytywów jest zawsze przydatne!
Jakby tak o tym pomyśleć... Marcus dorósł całkiem szybko. Bardzo dobrze się stało, że był ciekawy świata i znalazł bibliotekę.
- Długo już jesteś... tutaj sama? - zapytał po chwili zamyślenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Sob Gru 27, 2014 1:01 pm

Corinne choć dość szybko musiała porzucić dziecięce, beztroskie życie nadal ma pewne zachowania godne ośmiolatka. Można w ten sposób powiedzieć nawet o jej upartości. Czasami specjalnie, by już na przekór zrobić zachowuje się inaczej niż ktoś by tego chciał. Dzieci czasami upierają się przy czymś dopóki na własnej skórze nie przekonają się jakie jest zagrożenie. Corinne chce sama zdobywać doświadczenie. Na nic jej czyjeś powiastki, jeżeli sama tego nie sprawdzi. Nic nie uczy człowieka jak samodzielne sprawdzanie oraz błędy jakie można popełnić. Czasami wmawia sobie jakieś wręcz absurdalne zasady, których chce się trzymać, bo uważa, że dzięki nim będzie jej znacznie łatwiej.
- Czy twoim zdaniem w każdym istnieje jeszcze jakaś choćby najmniejsza cząstka dobra?- zapytała, ciekawa jego odpowiedzi. Oderwała w tym momencie spojrzenie od tańczącego ognia w kominku, kierując je na Marcusa. Na ten temat można usłyszeć wiele opinii i chciała poznać ich jak najwięcej. sama nie wie co o tym myśleć. Przygoda z Jonathanem, trwająca na granicy życia i śmierci pokazała jej nieco inne oblicza nie tylko upadłego, ale i jej samej. Od zamyślenia oderwało ją pytanie Marcusa. Uniosła lekko brwi i odchrząknęła.
- Zdefiniuj słowo "długo".- powiedziała i zaśmiała się krótko, ironicznie.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Nie Gru 28, 2014 11:07 am

Wiadomo, trzeba ustalić sobie pewne zasady i się ich trzymać. Ważne jednak, aby owe zasady były zgodne z naszymi przekonaniami i moralnościami. Życie w zgodzie z samym sobą to przecież podstawa! Marcus nie mógłby znieść podporządkowania się czyimś zasadom, zwłaszcza sprzecznym z jego własnymi. A poza tym... bezsensowny upór potrafi przynieść naprawdę nieprzyjemne konsekwencje. Czasami warto posłuchać się czyjejś rady lub samemu przemyśleć pewne decyzje.
Chłopak usłyszał mniej lub bardziej egzystencjalne pytanie, a rozmówczyni wreszcie na niego spojrzała. Przymknął oczy i skierował wzrok na ogień.
- W każdym istnieje cząstka dobra. Mimo wszystko świat jest w pewnej... równowadze, harmonii, tak to nazwijmy. W każdym z nas jest dobro, ale i zło. Nawet najbardziej prawy Poskramiacz ma w sobie tę niewielką cząstkę zła, jednak potrafi nad nią panować. Na przykład empatią, współczuciem, pewną dumą. Co do tych złych... po prostu tego po nich nie widać. - westchnął, spoglądając na nią - W nich również jest dobro. Ale jest też arogancja, bezduszność, skupienie na własnych celach. Wśród niektórych jest już tylko obłęd, kierują się żądzami, instynktem, podstawowymi potrzebami. Ale w każdym z nich jest choć odrobina dobra. I czasem nawet da się ją wydobyć. Z każdego. - uśmiechnął się, patrząc już teraz na nią. Lubił robić wywody na różnego rodzaju tematy. Zwłaszcza, gdy rozmówca chce usłyszeć odpowiedź.
- Wiesz... Pojęcie względne. Zależy od punktu widzenia. A tak mniej więcej, jak długo? - zapytał, odwracając się w jej stronę zupełnie, będąc teraz bokiem do kominka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Nie Gru 28, 2014 8:08 pm

Sytuacja może wydawać się paradoksalna, ponieważ zasady jakimi kieruje się Corinne nie są jej przez nikogo narzucone. Samodzielnie je sobie wymyśla i wbija do głowy, sądząc że to jej pomaga. Niekiedy faktycznie tak jest, ale bywają sytuacje, że odsuwają ją jedynie od osób, z którymi mogłaby na prawdę się dogadać. Z drugiej strony dzięki niektórym udaje jej się rozmawiać bez zbędnych utrudnień, które większością osób mogłyby już targać. Corinne nie byłaby sobą, gdyby interesowało ją to, kto na co jej pozwala. Ona wiele rzeczy robi po swojemu, a gdy ktoś próbuje zrobić jej na przekór jeszcze bardziej się upiera.
- Pewnie masz rację.- westchnęła i podkuliła do siebie nogi, obejmując je rękami.- Niektórzy upadli nie chcą, by choć najmniejsza cząstka dobra w nich została zauważona.- dodała, ponownie potwierdzając jego słowa. Nadal wpatrywała się w ogień, jakby ją hipnotyzował. Ogień jest może i niebezpiecznym żywiołem, ale jednocześnie pięknym. Kojarzy jej się ze słońcem, do którego tak jej tęskno, gdy wraca do domu. Chciałaby móc spędzać całe dnie na powierzchni bez obawy, że coś może jej tam grozić.
- Sama już nie wiem. Trzy, może cztery lata. Czas jest niczym iluzja.- odpowiedziała mu, starając się by ton jakim mówiła brzmiał obojętnie. Właściwie to jej się udało, bo jest już w tym wyćwiczona. Nawet samego Jonathana zaskoczyła taką postawą, gdy sobie z niej kpił.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pon Gru 29, 2014 1:27 pm

Trzymanie się reguł jest ważne, jednak zawsze może przydarzyć się coś, co zmusi nas do jakichś ustępstw... lub zmiany reguł. Życie.
Zamyślił się przez moment. Dziewczyna sprawiała wrażenie, jakby kompletnie nie przejmowała się życiem samotnie, odejściem rodziny... Może po prostu tak chce żyć? Jej przesadna obojętność jednak nie dawała mu spokoju. On sam nie miał rodziny i w pewien sposób odczuwa to do tej pory... A co dopiero mieć i ją stracić...
- Tak, czas płynie strasznie szybko. - westchnął. Spojrzał na nią znów - Wiesz, to był ciężki dzień. I dla Ciebie, i dla mnie. Powinnaś odpocząć. - uśmiechnął się do niej, jak to miał w nawyku i spróbował wstać. Oparł się o ścianę plecami i odetchnął.
- Tylko... pokaż mi gdzie mam spać. Jeśli masz jakiś koc, to nawet tutaj mogę. - wskazał wzrokiem miejsce, na którym przed chwilą siedział. Podłoga mu nie straszna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pon Gru 29, 2014 8:13 pm

Corinne miała w zwyczaju odpowiadać w ten sposób na tego typu pytania. To było dla niej najprostsza metoda. Niekiedy demotywowało to ludzi do dalszego podejmowania tego tematu, co było pomocne. Gdyby odpowiadała w taki sposób jaki się czuje, zaraz rzucono by w nią gromem pytań. Odpowiedzenie w sposób radosny byłoby natomiast nienormalne i dziwaczne. Kto by z radością o czymś takim mówił? Obojętność jest tu najlepszym rozwiązaniem. Poskramiaczka próbuje tworzyć wrażenie jakby nauczyła się z tym żyć i była całkiem pogodzona z takim faktem.
- Odpocznę po śmierci.- mruknęła nieznacznie, jakby miał być to jakiś skromny żarcik. W rzeczywistości była to pierwsza myśl jaka jej się nasunęła i podzieliła się nią na głos. - Nie, nie. Jesteś moim gościem. Połóż się na łóżku.- powiedziała zaraz po nim i wstała ostrożnie z lekkim grymasem na twarzy. Podrapała się w lekkim zastanowieniu. Podeszła do szafki i wyjęła z półki poskładany w kostkę koc. Położyła go na razie na szafce. Bardziej jej zależało na tym by Marcus był wypoczęty. O siebie martwi się zawsze na końcu. - Poza tym i tak muszę jeszcze coś zrobić.- dopowiedziała, dodając argument, by na razie dać sobie spokój ze spaniem. Podeszła do następnej szafki i wyjęła z niej zioła, które kiedyś nazbierała i duży zeszyt. Położyła to wszystko na stoliku i przyniosła sobie atrament i pióro.- Podczas snu lepiej się znosi truciznę we krwi.- odparła.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pon Gru 29, 2014 8:56 pm

Niby tak, ukrywanie emocji sprawia, że słyszy się mniej pytań. Ale... czy lepiej trzymać w sobie wszystkie smutni i cierpienia? Wszystkie problemy i emocje? Marcus przed byle kim nie dzielił się emocjami, to prawda. Ale... nigdy nie lubił kisić w sobie tego wszystkiego. Poza tym, bardzo docenia szczerość - podstawę większości relacji międzyludzkich.
- Wcześniej jednak warto się wyspać. - spojrzał na nią prosząco. - Poza tym, to trochę się jednak wprosiłem. Robię to tylko dlatego, że nalegasz. I że musiałbym najpierw sięgnąć po ten koc. - zaśmiał się lekko pod nosem. Szafka, na której położyła koc, była po drugiej stronie pomieszczenia. Musiałby... dojść prosto do owego koca. Niemożliwość.
Usiadł na łóżku, zdjął powoli buty i górną część ubrania, zostawiając jednak metalową rękawicę. Rozmasował lekko bolące ramię i westchnął, obserwując jej działania.
- Ty też powinnaś odpocząć. Nie siedź zbyt długo, dobrze? - poprosił spokojnie, patrząc na stawiany przez nią na stoliku atrament.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pon Gru 29, 2014 9:41 pm

Działanie Corinne nie polegało na kłamaniu. Pod żadnym pozorem. Czasami w drodze wyjątku się zdarzy, jednak częściej stosuje się do maksymalnego ograniczania przekazu wiadomości. Pomija jakieś szczegóły, które mogą być raczej znaczące, ale rozmówca nie musi o tym wiedzieć. Wracając do kłamstw- rzuca nimi rzadko. Ostatnio poczuła się niemal zmuszona do jego użycia, ponieważ chciała działać na bezpieczeństwo osoby, u której i tak jest już dłużna. Nie czuje się z tym dobrze, ale sądzi że tak będzie lepiej. Ichura był mocno zdenerwowany tym co jej się stało i bardzo chciał znaleźć tego kto jej to uczynił. gdyby się dowiedział, że jego własny brat doszłoby do ich spotkania, a tego woli uniknąć. Lepiej było powiedzieć, że przez truciznę nie pamięta.
- Gość to gość.- odpowiedziała mu spokojnie, jednocześnie stanowczo. Nie traktowała go jakby się faktycznie wprosił. Był w kiepskim stanie i było to dla niej zrozumiałe. Nie mogła odmówić pomocy. Corinne wyciągnęła jeszcze jakąś książkę, którą pożyczyła od pewnej zielarki. Wszystko sobie poukładała na stoliku i przysunęła do niego krzesło, na którym wcześniej siedziała.
- Jasne, muszę zapisać sobie tylko kilka rzeczy.- odpowiedziała i posłała mu delikatny uśmiech. Zanim przystąpiła do pisania wrzuciła jeszcze dwa kawałki drewna do kominka. Usiadła przy stoliku. Pochwyciła ziele do ręki i oderwała od niego kawałek. Położyła na otwartej, pustej stronie i tuż obok przerysowała. Nie był to jakiś piękny rysunek, ale ważne było by wiedziała jak wygląda roślina. Otworzyła książkę i znalazła w niej tą samą rośliną. Zaczęła przepisywać podstawowe informacje na jej temat. Corinne od jakiegoś czasu tworzy własny zielnik, by mieć go w zasięgu ręki. Książkę będzie musiała kiedyś oddać, a swój zeszyt może mieć tylko dla siebie. Po jakimś czasie skończyła opisywać tą jedną roślinkę i wzięła drugą. Z tą miała większy problem. Nie umiała jej znaleźć w książce. Zmęczenie i ją zaczęło dopadać i wreszcie zasnęła na krześle z głową na książce, a rękami na stoliku.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pon Gru 29, 2014 11:43 pm

Chłopak zasnął dosyć szybko, jednak jego sen był niespokojny. Widział tego mężczyznę, który bez skrupułów wbił mu tę cholerną strzykawkę... Truciznę... Słyszał ten głupi śmiech. Widział swoje błędy. Brak czujności. Życie w podziemiach przyzwyczaiło go do pewnej normalności... Popełnił błąd. Nie ma tłumaczenia. Nie wie, co by się z nim stało, gdyby nie pomoc Corinne. Corinne... zduszone wołanie leżącego pod drzwiami bruneta... Cisza.
Obudził się nagle, w środku nocy. Czuł spływający po jego czole pot, który zaraz otarł dłonią. Przyśpieszone tętno, nerwowy oddech. Zamknął oczy i starał się opanować nerwy. To tylko przeszłość. Wyciągnij naukę, to więcej tego nie doświadczysz. Przynajmniej tak pomyślał. Musiał się czegoś napić. Wody. Odwinął kołdrę i z pewnymi problemami, choć już mniejszymi, wstał.
Rozejrzał się po pokoju. Leżał dalej w tym samym łóżku, pod kołdrą. Ogień w kominku powoli dogasał, jednak wciąż bił od niego pewien nieznaczny blask - dostrzegł dzięki temu śpiącą na krześle dziewczynę. Westchnął pod nosem. Sięgnął najpierw po naczynie, w którym podała mu wcześniej wodę - nabrał jej znów i się napił. Od razu lepiej... Spojrzał jednak zaraz na zielonooką.
Dziewczyna zasnęła na książce, jednak jej zeszyt leżał sobie spokojnie obok. Chłopak sięgnął po niego i rzucił na łóżko. Wziął koc z szafki obok i delikatnie przykrył nim Corinne, noce bywają tutaj zimne. Uśmiechnął się mimowolnie. Prosił, żeby nie siedziała długo. Zabrał pióro i kałamarz i ruszył z powrotem do łóżka. Położył się, jednak nie zamierzał teraz spać - nie mógłby zasnąć i tak. Otworzył jej zeszyt i przejrzał co takiego w nim zawarła. Trochę na zielarstwie się znał - czytał wiele książek, były wśród nich również zielniki i encyklopedie... Przymknął na moment oczy, by skupić myśli, po czym na nowej stronie naszkicował liść znanej mu rośliny z pamięci. Podobnie jak ona, zapisywał w ten sam sposób informacje na temat owego okazu. Opisał w ten sposób... ze cztery rośliny. No i dodatkowo ten liść, którego ona nie mogła znaleźć. Zmęczenie jednak dawało się we znaki - odstawił kałamarz i pióro na miejsce, jednak zapomniał o zielniku... I zasnął. A zielnik leżał spokojnie na kołdrze obok niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Wto Gru 30, 2014 9:17 pm

Jej sen był tak chaotyczny, że właściwie nie była w stanie przywołać coś konkretnego. Chyba jedynym elementem, który zapadł jej w pamięci to widok jej matki, która uciekała właściwie nie wiadomo przed czym dokładnie. Z perspektywy jaką widziała w śnie wyglądało to jakby uciekała przed nią samą. Znalazły się w pewnym momencie na starym cmentarzu, gdzie miała okazję zabić Jonathana. Potem już nastał przeskok akcji i znów chaos opanował jej umysł.
W końcu nastał dość wczesny ranek. Corinne zaczęła powoli unosić ociężałe powieki, zmuszając się już do całkowitej pobudki. Podniosła głowę z twardej powierzchni stolika i dopiero wtedy uświadomiła sobie, że zasnęła właśnie w takim miejscu. Nie pamiętała nawet kiedy. Kolejnym zaskoczeniem dla niej było to, że koc, który kładła na szafce teraz przykrywał jej plecy i ramiona. Z początku nie zauważyła, że przybory, których używała przy uzupełnianiu zielnika zniknęły sprzed jej nosa. Przeciągnęła się leciwie i wstała. Poskładała niedbale koc i zostawiła go na krześle. Podeszła do łóżka, na którym spał Marcus. Usiadła ostrożnie na brzegu i wzięła do rąk swój zeszyt. Otworzyła go i spostrzegła, że znajdywały się w nim nowe zapisy o roślinach, których właściwie nie znała. Między innymi o tej, której nie mogła znaleźć w książce. Kartkowała zielnik i czytała nowe informacje w nim zawarte.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Wto Gru 30, 2014 9:46 pm

Reszta snu chłopaka była już spokojna. Widział równiny, zielony ogrom łąk przed swoimi oczami... Marzenie o podróży, wędrówce po Powierzchni... Te wszystkie zwierzęta, rośliny... I ta świadomość jak wiele miejsc czeka na zwiedzenie. Chciałby poznać nieznane. Oj, chciałby.
Powoli Marcus się budził. Poczuł, jak ktoś siada na krawędzi łóżka, jednak nie otwierał jeszcze oczu. Dopiero po dłuższej chwili postanowił wstać. Pierwsze, co ujrzał, to zeszyt, w którym w nocy notował to, co pamięta... o roślinach? Tak, zapisał przecież sporo przydatnych informacji o owym notatniku, właśnie o ziołach. Zaraz potem ujrzał zaczytaną dziewczynę.
- Dzień dobry... Miałaś nie siedzieć do późna. - powiedział spokojnie, przeciągając się, po czym uśmiechnął się do niej. - Obudziłem się w nocy i zastałem Cię... na krześle. No i... pozwoliłem sobie odrobinę uzupełnić twój zielnik. Mam nadzieję, że się nie gniewasz z tego powodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Wto Gru 30, 2014 10:06 pm

Od czytania stron zielnika oderwał ją męski głos, należący rzecz jasna do Marcusa. Spojrzała natychmiast do niego i zanim mu odpowiedziała cokolwiek znów musiała uporać się z myślą, że jest tak podobny do jej brata.
- Wolałam skończyć.- mruknęła na jego słowa. Wtedy przynajmniej pamiętała by uzupełnić zielnik. Często o tym zapomina lub nie znajduje odpowiedniej chwili. Ostatnio coraz rzadziej się tym zajmuje. Właściwie nie musi częściej, bo coraz więcej roślin się tam znajduje i coraz mniej jest takich, których nie zna. Wiadomo- i tak jest ich mnóstwo, ale jeszcze ich nie znalazła.- Nie, w porządku. Nie wiedziałam, że się na tym znasz. Niektórych jeszcze chyba nie spotkałam.- odparła i uśmiechnęła się delikatnie. Zamknęła zeszyt i odłożyła go do szafki. Podeszła do innej i powyciągała z niej jakieś warzywa i jakieś jadalne korzenie. Umyła je, obrała i pokroiła, po czym ułożyła na talerzyku, który zaniosła na stół.
- Nie jesteś głodny? Wiem, że to dość skromne śniadanie, ale w tej chwili nie mam żadnych mięs, bo zanim by je zjadła pewnie by się zepsuły.- zwróciła się znów do Marcusa. Schowała koc tam skąd go wzięła i usiadła na krześle.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Wto Gru 30, 2014 10:57 pm

- ...I chyba nie wyszło. - uśmiechnął się lekko - Na to będzie jeszcze czas. No cóż... mam wiele talentów. Bywam czasem bardziej przydatny, niż na to wyglądam. - zaśmiał się pod nosem, odpowiadając na jej wypowiedź.
Chłopak postanowił ruszyć tyłek. Odkrył kołdrę, zsunął nogi na ziemię i... wstał. Bez problemu. Uśmiechnął się wesoło, robiąc kolejne kroki w jej stronę. Lekko się zachwiał, ale już praktycznie wszystko było dobrze. Sięgnął po swoje ubranie i raz dwa się odział. Czuł, że niedługo przyjdzie na niego czas i będzie musiał wrócić do siebie... by zadbać o nowy plan działania.
- Może odrobinę. Nie wiem jak Ci się odwdzięczę za tę gościnność... - spojrzał na nią z ogromną wdzięcznością w oczach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Wto Gru 30, 2014 11:15 pm

Wzruszyła ramionami w geście bezradności na jego stwierdzenie. Cóż, jak widać zmęczenie przewyższyło zawziętość poskramiaczki i zasnęła przy stole, nie dokańczając swoich zapisków. Nie pamiętała już nawet tego, jak coraz bardziej leżała na stole, znużona i już nieco znudzona szukaniem jednej roślinki.
- Pochwalisz się jeszcze jakimś?- zapytała i uśmiechnęła się delikatnie. Jej uśmiech miał lekki figlarny akcent. Sięgnęła po jeden kawałek z talerza i zjadła go. To co było na tym talerzyku można było jedynie nazwać zagryzką lub dodatkami do niedorobionej zupy niż śniadaniem, ale cóż...nie była przygotowana na wizytę gościa.
- Nie musisz. Towarzystwo mi wystarcza.- odpowiedziała i znów posłała mu delikatny uśmiech. Właściwie to były dla niej najtrafniejsze słowa, bo jednak dawno nikogo tu nie gościła. Nie przepada przebywać w swojej małej chatce, bo kojarzy jej się jedynie z samotnością i przywołuje same wspomnienia o rodzinie, którą straciła. Chyba dzięki temu, że znajdywał się tu ktoś poza nią udało jej się jakoś zbyć te nieprzyjemne skojarzenia.
- Jeśli będę konała, będę przynajmniej wiedziała na czyjej wycieraczce się położyć.- dodała żartobliwie i zaśmiała się.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Czw Sty 01, 2015 5:04 pm

- Pochwalę się, jeśli ładnie poprosisz. - uśmiechnął się niewinnie i sięgnął po jeden z kawałków na talerzu. - Chyba, że będę musiał pokazać przy jakiejś okazji, będąc potrzebny. Ale na przykład jeśli chcesz, to mogę dalej uzupełnić Ci zielnik o to, co sam wiem. - zaproponował, po czym zjadł wzięty przed chwilą kawałek warzywa. Mógłby w sumie iść zapolować i nadmiar mięsa oddać jej... Z reguły i tak je sprzedawał, a jakby tym razem je zwyczajnie oddał, to nic by mu się nie stało. A w jakiś sposób by jej wynagrodził jej pomoc.
- Cieszę się, że moje towarzystwo Ci nie przeszkadza. Szczerze mówiąc, to dawno nie miałem tak ciekawego towarzystwa. - odpowiedział jej równie miłym uśmiechem. To była jak najbardziej prawda - raz, że jest samotny, dwa, że utrzymuje kontakty jedynie z dziećmi z sierocińca i średnio rozgarniętymi informatorami. Już Ci pierwsi są bardziej elokwentnymi rozmówcami. Przy Corinne miał wrażenie... że może mówić o czym chce. A niczego tak nie docenia, jak wolności. Również słowa.
- Widzę, że spanie na stole poprawiło Ci humor. - zaśmiał się, słysząc jej żartobliwą wypowiedź - Specjalnie przygotuję przy wejściu poduszkę z podpisem "W razie umierania i oczekiwania na pomoc od pewnego tymczasowo nieobecnego bruneta". Żeby chociaż wygodnie było!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pią Sty 02, 2015 8:13 pm

Pokręciła głową powstrzymując niemal odruchowy uśmiech na jego słowa. Podparła się łokciami o stół i uniosła jedną brew.
- Aż tyle warte może być to widowisko?- zapytała półżartem, jakby prośba z jej strony miałaby być czymś wielkim i trudnym do zrealizowania. Prosząca, błagająca Corinne- to dopiero zjawisko! Teraz to była błahostka i proszenie nie stanowiło dla niej problemu. Jednak jeśli chodzi o sprawy bardziej znaczące w życiu to ma chyba z tym problem. Nie polega to na tym, że ma problem z wykrztuszeniem tego słowa, bo jest zołzą, ale z tego, że woli sobie radzić sama niż o coś prosić.
- Tylko jeśli sam będziesz tego chciał.- odparła spokojnie na jego sugestię odnośnie zielnika. Nie wymagała, ani nie oczekiwała tego od niego, więc nie sądziła, że będzie do niego kiedyś z zeszytem lecieć, żeby coś tam powpisywał. Prędzej przyjdzie z roślinką, pytając jak się nazywa.
- Dziś trudno o takie.- znów użyła półżartu. W końcu teraz na prawdę trudno o dobre towarzystwo, z drugiej zaś strony właśnie się przechwaliła, stąd akcent, który informował, by nie brać tego całkiem na poważnie.
Zaśmiała się nieco głośniej niż zwykle na jego stwierdzenie. W końcu potaknęła mu.
- Niezawodna metoda. Wypróbuj kiedyś.- odpowiedziała na jego spostrzeżenie. Sięgnęła ponownie po kawałek jedzenia i zjadła.- Trzymam cię za słowo.- powiedziała, wyobrażając sobie tak wyposażoną wycieraczkę.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pią Sty 02, 2015 8:50 pm

- Może jest, a może nie? - powiedział, udając tajemniczość - Może kiedyś się przekonasz. Kiedyś... Ale wracając do zielnika - nie ma sprawy. Przynajmniej jakoś mogę Ci ułatwić życie. I, tak poza tym, mogę znać inne rośliny niż w tej książeczce. I znać bardziej praktyczne informacje. - celnie zauważył. Poza tym... to kolejny powód, by odwiedzić bibliotekę blisko sierocińca. I sam sierociniec. Powinien o tym wspomnieć. Dodał więc: - Jakby coś, to wiele zielników jest w bibliotece, o której wspomniałem wczoraj.
Przechwaliła? I tak chłopak się z tym zgadzał - Corinne była dla niego wspaniałym kompanem do rozmowy. Słuchała go, chyba nawet czasem rozumiała i czasem podzielała jego zdanie. Wiadomo - poznawanie różnych opinii jest zdrowe, ale zgodzenie się w jakiejś kwestii również. Chyba ciekawa była, co myśli brunet - przynajmniej jemu tak się zdawało. Marcus sam był zafascynowany rozmową z zielonooką - mimo wszystko chciał poznać bliżej kobietę, która, nie ukrywajmy, uratowała mu życie. Nie znał się zbytnio na truciznach - mogło to być cokolwiek. Nawet jeśli nie trucizna by go zabiła, to bandyci, dzikie zwierzęta, potwory, mógł umrzeć z odwodnienia i głodu. Ona na szczęście mu pomogła, dzięki czemu może teraz siedzieć z nią przy stole i się śmiać. Z przelotnego zamyślenia wyrwał go jej przyjemny dla ucha śmiech.
- Uszyłbym sam, gdybym umiał szyć. Dobra, szycie do moich talentów się nie zalicza. Ale nie zdziw się, jak naprawdę zobaczysz poduszkę obok moich drzwi! - zaśmiał się pod nosem, jednak gdy ostatecznie śmiechy umilkły, podjął inny temat.
- Zapewne niedługo przyjdzie na mnie czas... Masz jakieś konkretne plany na dzisiaj? Bo mi owy wypadek co nieco namieszał, przez co sam nie mam żadnych planów. A że sam już czuję się całkiem zdrowo... - uśmiechnął się mimowolnie - ...to może mógłbym Ci jakoś pomóc. Bo jak na razie to tylko ukróciłem Ci zapasy jedzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pią Sty 02, 2015 9:16 pm

Zmrużyła lekko oczy, nadając swojemu spojrzeniu nieco groźnego wyrazu. Szybko jednak wróciła o normalności, bo miało być to jedynie reakcją na jego "tajemnicze" zachowanie.
- Przepisuję jedynie te najpotrzebniejsze. Miejsce występowania, działanie, wygląd- bo jednak moje rysunki nie zawsze wiele pomagają...- odparła na jego słowa.- Ale dzięki. W razie znalezienia tajemniczego chwasta będę wiedziała, gdzie się z nim udać.- dodała i uśmiechnęła się delikatnie. Doceniała jego chęci do pomocy, na prawdę. Teraz większość osób zajmuje się jedynie własnymi sprawami i nie interesują ich potrzeby innych. Właściwie zielnik nie był pilną potrzebą i z pewnością sama by sobie z nim poradziła, jednak uzupełnienie niektórych informacji zajęłoby jej więcej czasu. Corinne chce być jak najbardziej samodzielna. Swoją wiedzę zawsze ma pod ręką, innych nie. Dlatego gromadzenie jej jest bardzo praktyczne.
- Do moich też, więc w tym ci raczej nie pomogę.- westchnęła, unosząc dłonie w geście bezradności.- Ale pamiętaj. Jeśli zdarzy mi się zawitać u progu twoich drzwi i nie zobaczę tam leżącej poduszki będziesz miał poważny problem.- ostrzegła go kierując nawet palec wskazujący w jego stronę. W końcu i tak obie dłonie znów spoczęły na drewnianym blacie stołu.
Na moment zapadła cisza, bo temat jakby im się wyczerpał. Nie trwało to jednak długo, bo Marcus zaraz ją przerwał.
- Nie musisz się spieszyć, nie wyganiam cię.- rzekła zapobiegawczo, by przypadkiem nie sądził, że jedynie marnuje teraz jej czas, który cenny nie jest, bo właściwie sama jeszcze nie wie co ze sobą zrobić.- Właściwie to nie mam. Sam wiesz, że i ja wróciłam z dziwnej "przygody" i jeszcze chyba tego nie przetrawiłam.- powiedziała i prychnęła cicho na samą myśl o tym co się działo. Gdyby nie rany mogłaby przysiąc, że wszystko było złym snem. W sumie to póki nie wspomniała o swojej przygodzie kompletnie nie pamiętała o swoich draśnięciach na policzku. Nie bolały tak, jak w brzuchu, więc uwaga szybko je opuściła.- Na razie nie masz jak mi pomóc. Muszę tylko czekać, aż rany się jako tako zagoją. Co do zapasów...nie musisz się o to martwić. Uzupełniam je na bieżąco, a jest ich niewiele, bo mieszkam sama, rzadko miewam gości, więc nie potrzeba mi więcej.- dodała i uśmiechnęła się nieznacznie. Z głodu jeszcze nie konała. Rzadko co przynosi mięso większej zwierzyny. Zazwyczaj jest to królik i on sam starcza jej nie na długo, ale to i dobrze. Zepsułby się. Gdy połów i zbiory na powierzchni są udane, nadmiar żywności sprzedaje.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pią Sty 02, 2015 10:03 pm

Będzie wiedziała do kogo się udać. Marcus mimowolnie się uśmiechnął, słysząc, że docenia jego pomoc. To prawda, większość ludzi obecnie jedynie dba o siebie i ich świat kończy się na przeżyciu ich samych. Brunet wierzył, że pomagając innym, skłania też inne osoby do pomocy. Widząc, że ktoś jest bezinteresowny, daje ludziom nadzieję. A nadzieja rodzi bohaterów.
Zaśmiał się lekko, widząc, jak grozi mu palcem. A po dłuższej ciszy i zapewnieniu, że jest tutaj mile widziany, spojrzał na nią wesoło.
- Jakby coś, to możesz liczyć na moją pomoc. No tak... Ty też miałaś ciekawą wyprawę, racja. Jak tam rany? Na policzku prawie nic już nie widać. A jak tam... po łaskotkach? - zapytał, wskazując jej brzuch, z lekko zmartwioną miną. Pomogła jemu, a sama była dalej ranna. Teraz jednak się już opatrzyła i powinna tylko czekać i odpoczywać... A nie spać na stołach!
- Jakby coś, to przydaję się w czasie zbieractwa lub polowania. Powiedzmy... że przyśpieszam trochę szukanie. - uśmiechnął się pod nosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Corinne
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sawir PBF :: -
Skocz do: