Sawir to gra osadzona w świecie chylącym się ku upadkowi.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanie Corinne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Corinne
Admin


Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pią Sty 02, 2015 8:13 pm

Pokręciła głową powstrzymując niemal odruchowy uśmiech na jego słowa. Podparła się łokciami o stół i uniosła jedną brew.
- Aż tyle warte może być to widowisko?- zapytała półżartem, jakby prośba z jej strony miałaby być czymś wielkim i trudnym do zrealizowania. Prosząca, błagająca Corinne- to dopiero zjawisko! Teraz to była błahostka i proszenie nie stanowiło dla niej problemu. Jednak jeśli chodzi o sprawy bardziej znaczące w życiu to ma chyba z tym problem. Nie polega to na tym, że ma problem z wykrztuszeniem tego słowa, bo jest zołzą, ale z tego, że woli sobie radzić sama niż o coś prosić.
- Tylko jeśli sam będziesz tego chciał.- odparła spokojnie na jego sugestię odnośnie zielnika. Nie wymagała, ani nie oczekiwała tego od niego, więc nie sądziła, że będzie do niego kiedyś z zeszytem lecieć, żeby coś tam powpisywał. Prędzej przyjdzie z roślinką, pytając jak się nazywa.
- Dziś trudno o takie.- znów użyła półżartu. W końcu teraz na prawdę trudno o dobre towarzystwo, z drugiej zaś strony właśnie się przechwaliła, stąd akcent, który informował, by nie brać tego całkiem na poważnie.
Zaśmiała się nieco głośniej niż zwykle na jego stwierdzenie. W końcu potaknęła mu.
- Niezawodna metoda. Wypróbuj kiedyś.- odpowiedziała na jego spostrzeżenie. Sięgnęła ponownie po kawałek jedzenia i zjadła.- Trzymam cię za słowo.- powiedziała, wyobrażając sobie tak wyposażoną wycieraczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus



Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pią Sty 02, 2015 8:50 pm

- Może jest, a może nie? - powiedział, udając tajemniczość - Może kiedyś się przekonasz. Kiedyś... Ale wracając do zielnika - nie ma sprawy. Przynajmniej jakoś mogę Ci ułatwić życie. I, tak poza tym, mogę znać inne rośliny niż w tej książeczce. I znać bardziej praktyczne informacje. - celnie zauważył. Poza tym... to kolejny powód, by odwiedzić bibliotekę blisko sierocińca. I sam sierociniec. Powinien o tym wspomnieć. Dodał więc: - Jakby coś, to wiele zielników jest w bibliotece, o której wspomniałem wczoraj.
Przechwaliła? I tak chłopak się z tym zgadzał - Corinne była dla niego wspaniałym kompanem do rozmowy. Słuchała go, chyba nawet czasem rozumiała i czasem podzielała jego zdanie. Wiadomo - poznawanie różnych opinii jest zdrowe, ale zgodzenie się w jakiejś kwestii również. Chyba ciekawa była, co myśli brunet - przynajmniej jemu tak się zdawało. Marcus sam był zafascynowany rozmową z zielonooką - mimo wszystko chciał poznać bliżej kobietę, która, nie ukrywajmy, uratowała mu życie. Nie znał się zbytnio na truciznach - mogło to być cokolwiek. Nawet jeśli nie trucizna by go zabiła, to bandyci, dzikie zwierzęta, potwory, mógł umrzeć z odwodnienia i głodu. Ona na szczęście mu pomogła, dzięki czemu może teraz siedzieć z nią przy stole i się śmiać. Z przelotnego zamyślenia wyrwał go jej przyjemny dla ucha śmiech.
- Uszyłbym sam, gdybym umiał szyć. Dobra, szycie do moich talentów się nie zalicza. Ale nie zdziw się, jak naprawdę zobaczysz poduszkę obok moich drzwi! - zaśmiał się pod nosem, jednak gdy ostatecznie śmiechy umilkły, podjął inny temat.
- Zapewne niedługo przyjdzie na mnie czas... Masz jakieś konkretne plany na dzisiaj? Bo mi owy wypadek co nieco namieszał, przez co sam nie mam żadnych planów. A że sam już czuję się całkiem zdrowo... - uśmiechnął się mimowolnie - ...to może mógłbym Ci jakoś pomóc. Bo jak na razie to tylko ukróciłem Ci zapasy jedzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin


Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pią Sty 02, 2015 9:16 pm

Zmrużyła lekko oczy, nadając swojemu spojrzeniu nieco groźnego wyrazu. Szybko jednak wróciła o normalności, bo miało być to jedynie reakcją na jego "tajemnicze" zachowanie.
- Przepisuję jedynie te najpotrzebniejsze. Miejsce występowania, działanie, wygląd- bo jednak moje rysunki nie zawsze wiele pomagają...- odparła na jego słowa.- Ale dzięki. W razie znalezienia tajemniczego chwasta będę wiedziała, gdzie się z nim udać.- dodała i uśmiechnęła się delikatnie. Doceniała jego chęci do pomocy, na prawdę. Teraz większość osób zajmuje się jedynie własnymi sprawami i nie interesują ich potrzeby innych. Właściwie zielnik nie był pilną potrzebą i z pewnością sama by sobie z nim poradziła, jednak uzupełnienie niektórych informacji zajęłoby jej więcej czasu. Corinne chce być jak najbardziej samodzielna. Swoją wiedzę zawsze ma pod ręką, innych nie. Dlatego gromadzenie jej jest bardzo praktyczne.
- Do moich też, więc w tym ci raczej nie pomogę.- westchnęła, unosząc dłonie w geście bezradności.- Ale pamiętaj. Jeśli zdarzy mi się zawitać u progu twoich drzwi i nie zobaczę tam leżącej poduszki będziesz miał poważny problem.- ostrzegła go kierując nawet palec wskazujący w jego stronę. W końcu i tak obie dłonie znów spoczęły na drewnianym blacie stołu.
Na moment zapadła cisza, bo temat jakby im się wyczerpał. Nie trwało to jednak długo, bo Marcus zaraz ją przerwał.
- Nie musisz się spieszyć, nie wyganiam cię.- rzekła zapobiegawczo, by przypadkiem nie sądził, że jedynie marnuje teraz jej czas, który cenny nie jest, bo właściwie sama jeszcze nie wie co ze sobą zrobić.- Właściwie to nie mam. Sam wiesz, że i ja wróciłam z dziwnej "przygody" i jeszcze chyba tego nie przetrawiłam.- powiedziała i prychnęła cicho na samą myśl o tym co się działo. Gdyby nie rany mogłaby przysiąc, że wszystko było złym snem. W sumie to póki nie wspomniała o swojej przygodzie kompletnie nie pamiętała o swoich draśnięciach na policzku. Nie bolały tak, jak w brzuchu, więc uwaga szybko je opuściła.- Na razie nie masz jak mi pomóc. Muszę tylko czekać, aż rany się jako tako zagoją. Co do zapasów...nie musisz się o to martwić. Uzupełniam je na bieżąco, a jest ich niewiele, bo mieszkam sama, rzadko miewam gości, więc nie potrzeba mi więcej.- dodała i uśmiechnęła się nieznacznie. Z głodu jeszcze nie konała. Rzadko co przynosi mięso większej zwierzyny. Zazwyczaj jest to królik i on sam starcza jej nie na długo, ale to i dobrze. Zepsułby się. Gdy połów i zbiory na powierzchni są udane, nadmiar żywności sprzedaje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus



Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pią Sty 02, 2015 10:03 pm

Będzie wiedziała do kogo się udać. Marcus mimowolnie się uśmiechnął, słysząc, że docenia jego pomoc. To prawda, większość ludzi obecnie jedynie dba o siebie i ich świat kończy się na przeżyciu ich samych. Brunet wierzył, że pomagając innym, skłania też inne osoby do pomocy. Widząc, że ktoś jest bezinteresowny, daje ludziom nadzieję. A nadzieja rodzi bohaterów.
Zaśmiał się lekko, widząc, jak grozi mu palcem. A po dłuższej ciszy i zapewnieniu, że jest tutaj mile widziany, spojrzał na nią wesoło.
- Jakby coś, to możesz liczyć na moją pomoc. No tak... Ty też miałaś ciekawą wyprawę, racja. Jak tam rany? Na policzku prawie nic już nie widać. A jak tam... po łaskotkach? - zapytał, wskazując jej brzuch, z lekko zmartwioną miną. Pomogła jemu, a sama była dalej ranna. Teraz jednak się już opatrzyła i powinna tylko czekać i odpoczywać... A nie spać na stołach!
- Jakby coś, to przydaję się w czasie zbieractwa lub polowania. Powiedzmy... że przyśpieszam trochę szukanie. - uśmiechnął się pod nosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pią Sty 02, 2015 10:16 pm

Corinne czuła się w pewien sposób dowartościowana dzięki temu, że pomogła Marcusowi. Jej samej trzeba było jakiś czas pomóc, bo inaczej umarłaby z wycieńczenia leżąc nago, przysłonięta jedynie jakąś szmatą u podnóża gór. Czuje się strasznie dłużna wobec osoby, która ją wtedy znalazła i udzieliła pomocy. Było z nią znacznie gorzej niż z Marcusem. Jednak i tak to, że mu teraz pomogła pozwoliło jej myśleć o sobie jak o kimś kto jednak choć odrobinę jest użyteczny.
- Mam nadzieję, że blizn na policzku nie będzie, choć nie to jest najważniejsze.- odparła i dotknęła gojącej się skóry na policzku. Krew już w tym miejscu zakrzepła, dzięki czemu już nie leciała z ran.- Po łaskotkach też dochodzę do siebie. Ale o wspinaniu się mogę zapomnieć na jakieś dwa dni.- dodała, wzruszając ramionami. Właściwie po dwóch dniach rana jeszcze będzie nie do końca zagojona, jednak Corinne jest na tyle uparta, by wspinać się mimo to. Gdy wychodzi na powierzchnię dość często wchodzi na drzewa. Czasami znajduje gniazda, w których są jaja.
- A ty? Jak się czujesz?- zapytała, bo jednak sama nie wiedziała czy już z nim dobrze, czy jeszcze potrzebuje czasu. Ona sama nie pamięta jak dług była pod wpływem trucizny. Uciekała ranna i jeszcze pod jej wpływem. Po drodze przytomność straciła, a gdy sie obudziła to już tylko rany ją wykańczały. A ile leżała nieprzytomna tego nie wie nikt.
- Przyśpieszasz? Interesujące...- powiedziała potakując.- W jaki sposób?- zapytała zaciekawiona tym co jej odpowie.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pią Sty 02, 2015 10:47 pm

Wspominałem, że pomaganie innym poprawia samopoczucie? W sumie czasami tylko to podtrzymywało u Marcusa zapał do działania. Czasami problemy go przytłaczały... ale bywało, że pomagał innym i Ci inni pomagali jemu. To było dla niego ważne.
- Raczej nie będzie, to dosyć delikatna rana. Uroda nie ucierpi, spokojnie. - uśmiechnął się do niej - Dwa dni to dosyć krótko jak na łaskotki gdzieś w okolicach żołądka i wątroby... - zastanowił się brunet - Ale jak uważasz. Z resztą, rozumiem Cię. Nie potrafiłbym odpocząć tych kilku dni... A tym bardziej, że musiałbym zdobyć jedzenie. Lub chociaż się ruszyć, żeby je kupić. - westchnął cicho. Na pytanie o swoje zdrowie, uśmiechnął się wesoło - Dużo, dużo lepiej. Czuję już normalnie nogi, jednak mam momentami problemy z gwałtownym poruszaniem nimi... Ale nie jest już tak źle. Mogę samodzielnie chodzić. Z bieganiem gorzej. Ale tak czy inaczej - dzięki twojej pomocy dużo, dużo lepiej. Jeszcze raz dziękuję. - podziękował po raz kolejny, pochylając nieznacznie głowę przed nią. A na jej ciekawość... Zaśmiał się lekko.
- Oj, nie mogę od tak zdradzać wszystkich swoich asów. - spojrzał na nią chytrym wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Sob Sty 03, 2015 7:41 pm

Choćby najmniejszy przelotny uśmiech na twarzy jakiejś osoby spowodowany drobnym gestem z naszej strony potrafi sprawić mnóstwo satysfakcji.
- Jestem spokojna.- mruknęła.- Po prostu za każdym razem, gdy ujrzę swoje odbicie i blizny po tych ranach powrócą wspomnienia z tamtych wydarzeń. Wolałabym tego uniknąć.- dodała dość beznamiętnie. Jeśli czegoś nie ma się w zasięgu wzroku bardzo łatwo jest tego unikać.Unikaj tego co cię rozprasza.- wykuta regułka w głowie Corinne. Przypomina sobie o niej, gdy jakaś pokusa odwraca jej uwagę od czegoś co jest ważne. Wiadomo, byle blizny nie były znaczące w jej życiu. Po prostu miło by było na nie nie patrzeć i przypominać sobie o tamtych wydarzeniach.
- Medycy się bardzo postarali. Użyli swojej magii. Ranami wewnętrznymi nie muszę się bardzo martwić jak na razie.- odparła na jego wspomnienie o łaskotkach. Na rany wewnętrzne postanowili zaradzić swoimi medycznymi mocami, które przyspieszają regeneracje tkanki. Prócz tego pozostała głęboka rana w skórze i to ona chyba teraz boli najbardziej.
- Jeszcze dzisiaj wrócisz całkiem do siebie.- westchnęła i posłała mu delikatny uśmiech.
No i Marcus ponownie postanowił zachować dla siebie swoje zdolności, które ponoć są tak bardzo przydatne. Corinne pokręciła głową z dezaprobatą.
- Znów tajemnice. Tak bardzo mi nie ufasz?- spytała z udawaną srogością. W końcu nie wytrzymała z tym udawaniem i zaśmiała się krótko.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Sob Sty 03, 2015 11:47 pm

- Och. Rozumiem. - westchnął, słysząc jej odpowiedź na temat blizn i mimowolnie złapał się za lewą rękę. Przed oczami widział twarze dzieci tamtego mężczyzny... Nie, nie myśl teraz o tym. Wróć na ziemię.
- Obyś była w stanie kopać nadprzyrodzone tyłki jak najszybciej. - uśmiechnął się brunet, gdy opowiedziała mu o staraniach medyków. Zastosowanie magii w medycynie to wspaniały pomysł - dużo lepszy, niż wykorzystanie jej do zniszczenia, często torturowania i zabijania niewinnych... Ale cóż poradzisz. Jest dobro, jest więc też zło. On przynajmniej go tak wiele jeszcze nie spotkał. Owszem, miał kontakt z bandytami, miał na rękach krew pewnego okultysty, jednak dalej to był tylko byle pionek w całej tej grze. Były jeszcze figury. No i dama i król. Zapewne potężni. Może nawet ich moc wykracza wszelkie przewidywania.
- Mam taką nadzieję. Przydałoby mi się trochę świeżego powietrza... może jednak nie tam, gdzie ostatnio. - westchnął, jednak zaraz się uśmiechnął - Tobie też jakiś odpoczynek na powietrzu mógłby się przydać.
Na udawaną srogość westchnął głośno, jednak zaśmiał się pod nosem.
- Uratowałaś mi życie. Zdecydowanie Ci ufać. - stwierdził. Najpierw uśmiechnął się, a za nią cichutko podniósł się kubek, zawędrował zaczerpnąć wody i zaraz znalazł się w powietrzu nad stołem, tuż przed nią. - Może się napijesz?
Postawił spokojnie kubek przed nią, po czym spojrzał na jej zielnik - przyleciał on do niego, rozłożył się przodem do dziewczyny, a kartki jakby same się wertowały.
- Dopiero od kilku lat ćwiczę tę umiejętność. Telekineza. To właśnie to uratowało mi tyłek, gdy zaskoczył mnie ten kapłan w lesie. - westchnął. To prawda - gdyby nie to, byłby kompletnie bezsilny. - Mam jeszcze... trudno mi to wyjaśnić. - zakłopotał się, jednak zaraz wpadł na pomysł jak może to przedstawić.
- Miałaś kiedyś taki sen, że... widzisz siebie z boku? Widzisz jak wszystko się dzieje, panujesz nad sobą, ale nie widzisz swoimi oczami, tylko jakbyś stała gdzieś obok? To mniej więcej coś takiego. Gdy zamknę oczy... - uczynił, co powiedział - ...to właśnie coś takiego widzę. Mogę dowolnie nas obejść, zajrzeć Ci na półki, zejść pod podłogę, zajrzeć przed dom... nawet patrzeć twoimi oczami. Dzięki temu łatwiej mi polować i zbierać rośliny. Zamknę oczy... i wiem co i gdzie wokół mnie jest. - skończył swój wywód i otworzył oczy. Patrzył teraz na dziewczynę, której zdradził właśnie swoje taktyki. Mogła je wykorzystać przeciw niemu... ale był pewien, że tego nie zrobi. Ufał jej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Nie Sty 04, 2015 3:28 pm

Zaśmiała się krótko słysząc jego słowa. Perspektywa kopania cudzych tyłków bez większych problemów było dość przyjemną wizją zważywszy na to co mogłaby wtedy osiągnąć. Wystarczy pomyśleć ile dni straciła na leczenie się po stoczonych walkach. W wypadku spełnienia się takiej wizji uniknęłaby tego, bo z walk wyszłaby zwycięsko.
- Na samą myśl mnie korci, by już gdzieś wyjść.- powiedziała, a jej ton był nieco rozmarzony.- Ale dziś jest to chyba niemożliwe.- dodała już niemrawo i westchnęła ciężko. Oparła się plecami o oparcie krzesła, zsuwając ręce ze stołu. W tym momencie spostrzegła, że naczynie zaczęło wędrować po jej mieszkaniu. Właściwie to unosiło się nawet w powietrzu. W milczeniu śledziła kubeczek obserwując to co się z nim działo. W końcu znalazł się ponownie przed nią na stole wypełniony niemal po brzeg wodą.
- Chętnie.- odpowiedziała nieco zdumiona i chwyciła na czynie do ręki. Zbliżyła do ust i napiła się parę łyków, po czym odłożyła je. - Faktycznie przydatna.- odniosła się do jego mocy. Właściwie to była bardzo praktyczna. W ilu sytuacjach musi ratować tyłek. Corinne ratując samą siebie wyłamała część lasu falą uderzeniową przez co wpakowała się w kolejne tarapaty. Miała więc czego pozazdrościć.
- No mniej więcej wiem o co chodzi.- odparła, gdy tłumaczył jej swoją drugą moc. Była pod jeszcze większym wrażeniem. Chyba żadna z jej mocy nie pomogłaby jej w polowaniu, czy też znajdywaniu przedmiotów. Właściwie to jedna mogła, ale Corinne wolała tego nie stosować. Musiałaby dać silne cierpienie stworzeniu zanim by zakończyła jego życie.
- A jeśli założymy, że tracisz wzrok. Twój zmysł całkowicie przestaje funkcjonować. Czy moc będzie wtedy działała?- zapytała zaciekawiona. Wiadomo- nie zamierzała wydłubywać mu widelcem oczu, choć dałoby i się to sprawdzić w inny sposób. Rzecz w tym, że nie wiedziała na czym jeszcze dokładniej to polega. Czy moc pochodzi konkretnie od oczu, czy może od czegoś innego.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Nie Sty 04, 2015 9:29 pm

- Dziś pewnie nie... Niestety. - spojrzał na nią trochę zasmucony, jednak zaraz wrócił do opowiadania o swoich umiejętnościach.
- Bardzo przydatna. Ratuje mi tyłek baaaaardzo często. - uśmiechnął się - Sam nie wiem jakie są limity tej mocy... Trenuję regularnie i rzeczywiście widzę postępy. - stwierdził. Jakie było jego najwyższe osiągnięcie? Chyba jak przytrzymał ruiny budynku nad sobą i uciekającym towarzyszem... Tak, to chyba to. - Jeżeli się skupię... to mogę wiele.
Corinne zadała zaraz pytanie, którego nieco zaskoczyło.
- Hm... Będzie. Nawet jak tutaj biegłem, to traciłem wzrok, mroczyło mi się przed oczami. Zamknąłem je... i pędziłem przed siebie. Ale gdy traciłem przytomność nie mogłem sprawdzić, czy jesteś w domu - traciłem kontakt z rzeczywistością i nie mogłem się skupić. Ale gdy jestem przytomny, to zawsze mogę. - stwierdził, dalej zaskoczony pytaniem, jednak ostatecznie zapytał - A czemu pytasz?
No i... był bardzo ciekawy jakie umiejętności ona posiada. Była Poskramiaczem jak on - umie więc wytworzyć falę uderzeniową, tak jak on. Co więcej... nie wiedział. Może miało to związek z tym pytaniem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Nie Sty 04, 2015 9:49 pm

Wzruszyła ramionami i rozejrzała się po wnętrzu pomieszczenia właściwie bez żadnego celu. Przez moment nie wiedziała gdzie podziać swoje spojrzenie. Dopiero gdy Marcus się znów odezwał utkwiło na jego twarzy.
- Ćwiczenia do podstawa.- stwierdziła. Nie dotyczy to tylko mocy, ale wszystkich umiejętności jakie posiadają. Kiedyś nie umiała zrobić najprostszej pułapki na jakąś wiewiórkę. Ojciec ją nauczył to robić i wychodzą jej coraz lepsze i na lepsze zdobycze niż wiewiórka, choć nawet ona może być pociesznym przysmakiem jeśli się nie ma nic.
- Z ciekawości...- westchnęła i położyła jedną dłoń na stole. Zaczęła cicho stukać palcami w blat.- Albo wiesz co...pokażę ci skąd ta ciekawość.- odparła nagle prostując się. Sam zaprezentował swoją moc to i ona mogła. Akurat tą chyba miała najsłabiej wyćwiczoną, bo jest tak banalna, że nie wymaga niczego wielkiego. Skupia się na jednym zmyśle. Kąciki jej ust uniosły się lekko ku górze, tworząc delikatny nieznaczny uśmiech. W końcu użyła swojej mocy na Marcusie, bo wiedziała, że to mu nie zaskoczy. Nagle mimo otwartych oczu zaczął widzieć jedynie pustkę. Wpłynęła na niego mocą oślepiania. Jego źrenice się rozlały po tęczówce, zabarwiając ją całą na czarno. Po kilku sekundach przywróciła mu widzenie.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pon Sty 05, 2015 12:03 am

- Aha! Czyli to było coś więcej niż ciekawość! - uśmiechnął się dumnie. Tak jak myślał! Jej moc ma coś wspólnego z jego mocą! Jego dumę przerwała dopiero... pustka przed oczami. To nie była byle ciemność, jakiś ciemny pokój. To była pustka. Nie widział nic. Miał wrażenie, że wyczulił mu się nawet słuch. Zamknął oczy, by ujrzeć znów uroczą i uśmiechniętą twarz Corinne. Mimowolnie się nawet uśmiechnął.
Gdy czuł, że wzrok wraca, otworzył oczy. Oczy go delikatnie piekły.
- Możesz wyłączyć także inne zmysły? Tak w ogóle... czytałem, że gdy traci się jeden ze zmysłów, to wyostrzają się pozostałe. I rzeczywiście, takie miałem wrażenie przez tę chwilę. Odrobinę, ale i tak. Warte zapamiętania. - uśmiechnął się wesoło, a w jego oczach widoczny był entuzjazm. Dawno nie rozmawiał z osobą, która posiadała nadnaturalne moce. Przynajmniej... nie rozmawiał o nich samych. A już tym bardziej nie przy stole, zwierzając się sobie nawzajem.
- Co jeszcze potrafisz? Zmienisz mnie w królika? A może twój śmiech goi rany? - zaśmiał się cicho chłopak, żartując sobie troszkę. Jej moc zaskoczyła go nieco, jednak był zupełnie spokojny i mimo wszystko dalej sobie żartował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pon Sty 05, 2015 8:52 pm

Uśmiechnęła się łobuzersko. Nie miała co przed nim ukrywać, że jednak jest powód ciekawości. Wiadomo- kogoś kto nie ma takiej mocy też mogło by to interesować, tak po prostu. Jednak ją ciekawiło, czy jego moc oprze się jej mocy. Gdy testowała to na nim obserwowała jego zachowanie. Wyglądał jakby sam był zaskoczony, jednak pewne ukojenie wystąpiło, gdy zamknął już oczy.
- Nie. Wyłącznie wzrok.- odpowiedziała spokojnie. Właściwie to jedynym dobrym dodatkiem do usunięcia byłby słuch lub ewentualnie dotyk, bo to one mogą jeszcze ją na czymś nakryć. Jednak i tak rzadko używała tejże mocy, więc nigdy nie zastanawiała się co by było gdyby mogła kogoś pozbawić większych możliwości w zakresie zmysłów. Dopiero Marcus nakłonił ją do przemyśleń.
- I zgodzę się z tobą. My możemy chyba lepiej doświadczyć tego niż Upadli ze względu na to, że przemieszczamy się po ciemnych tunelach.- stwierdziła. Mieszkańcy podziemi mają nawet przystosowane oczy, by lepiej widzieć w ciemnościach. Prócz tego z doświadczenia lepiej wiedzą jak korzystać z innych zmysłów.
- Żadne z tych rzeczy. Właściwie to trudno leczyć w ten sposób. Mało komu jest do śmiechu przy ciężkich ranach.- odpowiedziała mu. Bycie królikiem jej się nie marzyło. Wolałaby chyba bardziej drapieżnym zwierzęciem. Z leczenia śmiechem też by często nie korzystała zważywszy na to, że nie przy każdym sobie pozwala na takie okazywanie swojego humoru. Marcus może czuć się zaszczycony.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pon Sty 05, 2015 9:25 pm

Mogła wyłączyć jedynie wzrok. Cóż, to i tak bardzo przydatna moc. Nagłe, całkowite oślepienie przeciwnika jest bardzo skutecznym sposobem na odwrócenie walki. Może nawet lepszym, niż jakieś biedne wykorzystanie telekinezy.
- Dokładnie. Może i czasem podróżujemy po powierzchni, ale tutaj się wychowaliśmy. To nasze tereny - wiemy jak tutaj żyć i umiemy to wykorzystać. - powiedział całkiem dumnie. Taka była prawda! W podziemiach Upadli mieliby trudności z przemieszczaniem się. Oj, mieliby.
Marcus udał zawód, że Corinne nie wyczaruje mu króliczka.
- Szkooooooooda. Ale jak byś tak wyczarowała królika z rękawa... - w ruch poszła jego wyobraźnia, Corinne jako iluzjonistka... Dobra, dobra, starczy! Brunet zaśmiał się cicho. Nie mógł pozbyć się z głowy widoku dziewczyny w stroju iluzjonisty. Razem z kapeluszem i czarną różdżką. I nim samym, w roli przystojnego asystenta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pon Sty 05, 2015 9:58 pm

Telekineza wydawała jej się jednak bardziej przydatna przy krytycznej sytuacji niż oślepianie. W końcu jeśli ledwo się wstaje można zrobić krzywdę przeciwnikowi jakimś przedmiotem, a co po oślepieniu go jak i tak się nie da rady uciec. No może najwyżej schować, ale na ile?
- Ciemność nie jest naszym najgorszym przeciwnikiem...- westchnęła. Sięgnęła po ostatni kawałek warzywa, bo długo go nikt nie ruszał i odsunęła od siebie talerzyk. W niektórych tunelach można się łatwo zgubić. Podziemnym się to zdarza. Jednak Upadły, który nigdy w nich nie był miałby nie lada problem. Jak poradziłby sobie w miejscu, gdzie wszystko wygląda niemal tak samo i widoczność nie jest tak dobra?
- No szkoda.- odparła. Właściwie dostrzegła jakiś plus, który jednak psuł wizję pięknych czarów, iluzji. Mianowicie mogłaby z takiej mocy korzystać zamiast polować. Gdyby królik był materialny- rzecz jasna. - Często używasz swoich mocy?- zapytała zaciekawiona.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pon Sty 05, 2015 10:31 pm

Cóż... wszystko zależne jest od sytuacji. Czasami to telekineza może okazać się mniej skuteczna...
- Wiesz, traktuję swoje moce jako coś... normalnego. Telekineza to przedłużenie moich rąk. A ta wizja... Zastępuje mi wzrok bardzo, bardzo często. - uśmiechnął się do niej, w międzyczasie kierując palcem w stronę szafki, gdzie stały naczynia - wylądował tam zaraz talerz, z którego ostatni kawałek zjadła dziewczyna. Nie chciał wspominać o swoim... hobby. Pracy. Głównym zajęciu, któremu poświęca tyle czasu. Mogłaby... źle go zrozumieć. - Powiedzmy, że ułatwiają mi one życie na każdej płaszczyźnie. Tylko od nadużywania telekinezy... czasami zdarzy mi się, że zaboli mnie głowa. Ale bardzo, bardzo rzadko. Ale na to mam swoje sposoby. - uśmiechnął się znów. Westchnął jednak przeciągle, po czym wstał z krzesła.
- Bardzo dziękuję Ci za ratunek. Wydaje mi się jednak, że trochę nadużywam twojej gościnności. Poza tym... czuję się na tyle dobrze, że mogę zająć się sprawami, które na mnie czekają od wczoraj. Jak mówiłem, ten wypadek troszkę pokrzyżował mi plany. - uśmiechnął się krzywo - Poza tym, muszę kupić sobie nowy płaszcz. Tamten śmieć... wciągnął mi go. W drzewo. Ach, nie ważne, rozumiesz. - zakłopotał się nieco, jednak postanowił przedstawić jej pewną myśl.
- Co byś powiedziała na to, że jutro wpadnę i pomogę Ci w jakimś polowaniu i zbieractwie? Zakładając oczywiście, że będziesz wystarczająco dobrze się czuć. Co ty na to? Wydaje mi się... że to niegłupi pomysł. Co ty na to? - zapytał, chowając swój leżący na szafce sztylet za pas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pon Sty 05, 2015 10:56 pm

Skinęła delikatnie głową z uznaniem. Ciekawie wytłumaczył to w jaki sposób traktuje swoje moce. Mimo wszystko swoich wolała tak nie traktować. Jej chyba nie zostały tak trafnie dobrane jak jemu. Nie rzecz w tym, że są bezużyteczne, bo się przydają. Jednak jak wcześniej wspomniano porównywanie z czymś normalnym jej nie odpowiada. Zbyt krzywdzące są.
- Ja staram się jednak używać ich jedynie, gdy uznam to za konieczne. Teraz był to wyjątek.- odparła spokojnie. Teraz pokazała mu jedną ze swoich mocy jedynie dla sprawdzenia jego reakcji. Innych wolała na nim nie testować, bo byłoby to dla niego skrajnie bolesne. - Rozumiem.- mruknęła cicho na jego kolejne słowa. Nie wtrącała się w jego sprawy, bo najzwyczajniej nie wypadało. W końcu nie są na tyle bliskimi osobami, by powinno ją to w ogóle obchodzić. Poza tym ona sama nie zwierza się ze swoich porachunków z niektórymi osobami. Uniosła lekko brwi, gdy usłyszała jego odpowiedź. Mogłaby być bardzo zachęcająca. Byłaby taka, gdyby Corinne nie byłaby...sobą. Dla niej taka perspektywa nie wydawała się taka przyjemna.
- Wychodzę tylko sama.- odpowiedziała mu niemrawo, uprzedzając swoje słowa odchrząknięciem.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pon Sty 05, 2015 11:34 pm

Przyjął... odpowiedź z pewną niepewnością.
- Sama stwierdziłaś, że dopiero za dwa dni będziesz w stanie się na przykład wspinać. Chcę, żebyś wyzdrowiała, dlatego mam zamiar iść z Tobą. Ułatwię Ci trochę życie. Co, jak pójdziesz sama i ktoś Cię zaatakuje? Nie chcę, żebyś musiała lądować na mojej wycieraczce. O ile byś wylądowała. - powiedział z pewnym smutkiem w głosie, jednak zaraz do niej podszedł i dotknął jej ramienia. - Posłuchaj. Widzę tę dumę... Nie chcę, żeby z jej powodu stało się coś złego. Poskramiacze powinni sobie pomagać, nie? Wpadnę jutro zobaczyć jak się czujesz. Ale proszę - nie idź jutro sama na powierzchnię. - powiedział spokojnie, z pewnym zmartwieniem w głosie. Martwił się o nią. Widział, że mimo magii leczniczej ona dalej nie czuje się dobrze. Zwłaszcza, gdy się porusza. Jest w stanie wyjść na powierzchnię i zbierać rośliny czy może nawet zapolować - ale gdy spotka Upadłego... Marcus nie chciał mieć jej na sumieniu. Dlatego jeszcze dodatkowo zapytał proszącym głosem - Dobrze?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Wto Sty 06, 2015 12:02 am

Wzięła głęboki wdech i słuchała jego słów. Wzrokiem znów krążyła po wnętrzu pomieszczenia. Wyglądała jakby słuchała właśnie jakiegoś kazania na temat tego jak powinna się zachowywać. W sumie to prawie tak było.
- Dla tego wyjdę dopiero za co najmniej dwa dni.- odparła na jego słowa. Nie miała zamiaru obolała biegać po lesie. Nawet jeśli nie upadły to większe zwierze mogłoby ją dopaść. Wolała aż tak nie ryzykować. Nie przerywała jednak Marcusowi, gdy ją pouczał. - Nie, ty nie rozumiesz. Tu nie chodzi tylko o dumę. Po prostu jeśli wychodzę to tylko sama. Wiem, że chcesz pomóc, ale nie oczekuję tej pomocy na powierzchni.- mówiła nieco marudnym tonem, bo tego typu rozmowa była dla niej nieco męcząca psychicznie. Już podobną miała z Ichurą, który orzekł, że będzie ją eskortował czy tego chce czy nie. Z tego co się działo wynika, że jednak mu zabrakło zapału. Na jego proszące pytanie wstała z krzesła i podeszła do łóżka, by zacząć poprawiać na niej pościel. Musiała dać zajęcie swoim rękom.
- Nie proś mnie o to.- dodała ponuro i usiadła na łóżku, które dopiero pościeliła.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Wto Sty 06, 2015 12:20 am

Marcus nie chciał brzmieć jak typowy rodzic, opiekun, czy ktokolwiek tego typu. On tylko... chciał dobrze. Gdy odpowiedziała, że wyjdzie dopiero za dwa dni, nie wiedział jak zareagować. Jej zapasy nie były zbyt wielkie... Niewielkie racje niezbyt sycących roślinek. Nie brzmi zbyt dobrze.
Dodała jeszcze kilka słów. Chłopak westchnął głośno.
- Może i nie rozumiem. Nie będę więc prosił. Tak czy inaczej... jak wolisz. - spojrzał jej w oczy - Nie mogę przecież Cię do niczego zmusić.
Pomachał jej przelotnie i uśmiechnął się na pożegnanie.
- Następnym razem postaram się nie zemdleć pod drzwiami. I przepraszam za tę gadaninę. Do zobaczenia.
Po pożegnaniu się z Corinne, otworzył drzwi i wyszedł z chatki. Zobaczył nawet na ziemi ślad, który zrobił, gdy upadł nieprzytomny. Huh. Trzeba ruszyć do centrum. Musi zabrać kilka rzeczy z mieszkania. W końcu... nowy płaszcz sam się nie znajdzie. A może jednak?

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Wto Sty 06, 2015 12:21 pm

Ta cała opiekuńczość była dla niej zrozumiała. Z podobnego względu nie chciała by ktokolwiek wychodził z nią. Raz w życiu miała towarzysza do wędrówek po powierzchni i go straciła. To nie był byle kto. To był jej brat, z którym z resztą pomyliła Marcusa. Chce wchodzić w pojedynkę, by nie towarzyszyło jej poczucie odpowiedzialności za drugą osobę. Strata jej byłaby dla niej dodatkowym bólem, obciążeniem sumienia. Obwiniałaby się za to, że go nie uratowała bez względu na to ile wynosiłoby prawdopodobieństwo, że jej się uda.
- W porządku. Nic się przecież nie stało.- mruknęła na jego ostatnie słowa i odprowadziła go wzrokiem do drzwi.- Do zobaczenia.- zawołała za nim jeszcze wyszedł. Gdy już znalazł się poza jej domem wstała i zaczęła mnie więcej ogarniać śmieci się tu krzątające. Wypadałoby też zmyć z podłogi krew...Prócz tego schowała jeszcze szpony tajemniczego stworzenia do szufladki. Potem już nie miała wiele do roboty i wyszła.

zt

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Nie Sty 25, 2015 10:55 pm

Wróciła dopiero co z swojej długowiecznej wędrówki po nawiedzonym lesie. Był to jakiś koszmar. Zgubiła się i łaziła w kółko, potem przez jakiegoś kretyna musiała walczyć z śnieżnym stworem. Wyjścia na powierzchnię nie mogą się kończyć spokojnie, no nie mogą. Weszła do domu, ale wszystko otrzepała ze śniegu przed drzwiami, a nie w środku. Powiesiła swój płaszcz na wieszaku i pierwsze co to rozpaliła w kominku. Kiedy jej się udało wzięła swój mały czajniczek, nalała do niego wody i powiesiła nad ogniem, by się ugotowała. Było jej zimno, bo w końcu długo była na powierzchni. Wzięła więc koc, owinęła się nim i usiadła sobie na krześle przed kominkiem.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pon Sty 26, 2015 12:18 am

Zaniepokojenie. Było koło jedenastej, kiedy ogarnęło chłopaka. Dziewczyny nie było w domu. Wyruszyła gdzieś? Miała nigdzie się nie ruszać przez dwa dni... Może poszła do miasta? Poczeka na nią. Czekał godzinę, dwie... Przecież spotkałby ją po drodze, gdyby wyszła tuż przed jego dotarciem. Musiała wyjść na powierzchnię. Co za uparciuch!
Chłopak poszedł na powierzchnię sam. Nazbierał nieco ziół, z czego kilku jakoś nie kojarzył. Zadziwiająco, upolował też dwa króliki. Zostawił pułapki jak tylko dotarł na jakąś większą polanę, a że nie padał przesadnie śnieg, to udało mu się nawet coś złapać. Po udanym zbieractwie postanowił wrócić do domu, zwłaszcza, że był już wieczór. Jednak dalej zastanawiało go, gdzie jest Corinne... Ostatecznie jednak wracając postanowił zahaczyć o jej mieszkanko.
I poszedłby dalej, jeszcze bardziej zaniepokojony, ale zobaczył śnieg na wycieraczce. Podszedł zatem do drzwi i zapukał. Tym razem przynajmniej nie leży na wycieraczce...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Wto Sty 27, 2015 1:42 am

Woda się powoli zaczynała gotować, jednak nie na tyle, by już ją zabierać. Przez cały czas siedziała i patrzyła sobie na ogień w kominku jak to miała w zwyczaju i rozmyślała nad wszystkim. Z zadumy całej wyrwał ją odgłos pukania. Wstała spokojnie, zostawiając koc na podłodze i ruszyła w stronę drzwi. Otworzyła je i spojrzała na postać stojącą za nimi. Był to Marcus. Posłała mu delikatny uśmiech i przypomniała sobie nagle i bliźnie na policzku. Była właściwie na tym samym miejscu co jeszcze niedawno zagojone rany po draśnięciu. Tą ranę pozostawiła jednak strzała, która jedynie otarła się grotą o jej policzek. Nie obeszło się bez rozcięcia skóry i pozostawienia blizny tym razem. Podrapała się odruchowo nad blizną, próbując ją dyskretnie przysłonić. 
- Cześć. Wejdź.- Powiedziała i otworzyła szerzej drzwi wpuszczając go do środka. Gdy już wszedł zamknęła za nim drzwi.- Miło cię znów widzieć.-odparła i podeszła do koca, który zostawiła na podłodze. Poskładała go i położyła na łóżku. W tym momencie czajnik z wodą zaczął gwizdać. Podbiegła do kominka i zabrała czajnik znad ognia.- Herbaty?- zapytała i położyła czajnik na blacie. Wyjęła dwa kubki i nalała do nich wrzątku.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Wto Sty 27, 2015 11:00 am

A jednak była w domu! Na widok dziewczyny brunet rozpromieniał, jednak przez coś wyglądała nieco inaczej. I wyglądała... na zmęczoną.
- Doberek. Mi też Cię miło widzieć... zwłaszcza, że byłem tutaj wcześniej. I Ciebie nie było. - powiedział, wchodząc do środka, jednak w jego wypowiedzi nie było żadnego wyrzutu. Odstawił dwa zające na stolik, razem z sakiewką z ziołami. A herbata? - Poproszę.
Zdjął płaszcz i powiesił go na wieszaku obok jej płaszcza. Kurczę, podobał mu się ten nowy nabytek. Lepszy od poprzedniego!
Ale wracając do tematu.
- Obiecałem wpaść. Pomyślałem, że może jednak dałabyś się przekonać, żeby mi potowarzyszyć na górze. Ale widać... samotne wyprawy, pomimo - odchrząknął - tego potrzebnego dwudniowego odpoczynku bywają zbyt kuszące. Chciałem poleżeć na wycieraczce i poczekać, ale... jakoś długo Cię nie było. - uśmiechnął się mimowolnie, patrząc na nią, nalewającą wody do kubków. Dostrzegł teraz coś na policzku. Tylko to nie było zadrapanie z ostatniego razu.
- Co Cię tak urządziło? - zapytał spokojnie, opierając się plecami o ścianę. - I co Cię jednak podkusiło, żeby wcześniej wyjść?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Wto Sty 27, 2015 6:10 pm

Uśmiechnęła się bezradnie. Chyba częściej można ją zastać w jakiejś starej grocie lub na powierzchni niż w jej starej chatce. Nie miała w jaki normalny sposób sie wytłumaczyć, że jak zwykle jej nie było. Zapewne idąc na niezapowiedzianą lub jakąkolwiek wizytę można być gotowym, że jej się nie zastanie. Marcus był uparty i ponowił swoją próbę. 
 Zaczęła parzyć herbatkę i stała sobie przy kubeczkach przez moment. Zaraz wyciągnęła cukier, bo jest taka szalona, że było ją na to stać. Wzięła jeszcze dwie łyżeczki. Chwyciła w dłonie dwa kubki i ruszyła w stronę stolika, spostrzegła jednak leżące na nim zwłoki króliczków i sądziła, że nie będę najlepszym dodatkiem do herbatki. Odstawiła je więc z powrotem na blat, gdzie ją parzyła. Posłodziła sobie dwie trzy łyżeczki, pomieszała i wzięła do rąk. 
- Tam masz cukier, jeśli chcesz to sobie posłódź.- powiedziała i ruszyła w stronę łóżka by usiąść na jego brzegu. 
 Znów zaczęto ją przekonywać do wspólnych wędrówek. Westchnęła ciężko i na parę sekund to przemilczała. Musiała dokładniej przebadać swoje przeczucie. Ostatnio jest zbyt trafne, dlatego jeszcze bardziej się go obawiała. Z Ichurą również nie chciała wychodzić, a gdy się spotkała z nim na samej powierzchni to musiało się coś zdarzyć. Co lepsze Ichura ledwo uszedł z tego z życiem. Tylko ona może mieć takiego farta. 
- Wiesz, że nie uważam tego za najlepszy pomysł.- powiedziała nieco marudnie. Objęła dłońmi kubek i patrzyła sobie na pływającą w nim herbatkę.- Gdybym sama wiedziała...- zaśmiała się ironicznie. Nie miała pojęcia czym było to co ich atakowało. Zapewne to coś kiedyś było człowiekiem, ale teraz z ledwością go przypomina. - Nie muszę ci się tłumaczyć.- mruknęła i napiła sie gorącej herbaty.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Wto Sty 27, 2015 10:58 pm

Wstał i posłodził sobie łyżeczką cukru. Lubił słodkie jedzenie, lubił także słodką herbatę. Wrócił na miejsce i usiadł, odstawiając herbatę obok.
- Już mi odpowiadałaś, wiem. I nie musisz mi się tłumaczyć. Byłem tylko ciekawy co wygoniło Cię z domu i na dodatek ładnie porysowało. No, może trochę się martwię. Moooożeeee. - wzruszył ramionami młodzieniec - To akurat twoja sprawa, czy chodzisz sama ze względu na dreszczyk emocji, z przyzwyczajenia, z zamiłowania samotności czy z czegokolwiek. Ale to, że nie jest to najrozważniejsza decyzja... Z resztą, nie będę Ci tutaj nad głową siedział jak nad niegrzecznym dzieckiem. - zaśmiał się pod nosem chłopak. - Nie przyjmuje się gości, żeby Ci robili kazania. Jak się czujesz? I pytam teraz nie tylko o to z poprzedniego spotkania. - powiedział, patrząc teraz na nią. Trochę było mu głupio, że dziewczyna na jego oczach wraca poobijana do domu i na dodatek nie chce dać sobie pomóc. Pal sześć troskę - to byłoby dla nich obojga korzystne! Westchnął krótko. Przynajmniej podzieli się królikami i sprawdzi zioła - może jakieś się jej przydadzą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Sro Sty 28, 2015 6:14 pm

Zaśmiała się krótko i pokręciła głową. To było miłe, że się o nią martwił, ale czuła się przez to częściowo jak niedojda. Przypomniała sobie nawet ostatnią kłótnię z Ichurą. Miał wtedy rację, a ona jak głupia trzymała się swojego, bo jest zbyt dumna, by czasami na spokojnie przyznać się do błędu. I tak w sumie się trochę nauczyła z tamtego spotkania.
- Niepotrzebnie. Jakiś szwank zawsze jest, ale jak widać nadal żyję.- powiedziała spokojnie i posłała mu delikatny uśmiech. Nigdy nikt nie był wobec niej nadopiekuńczy Rodzice troszczyli się o nią, ale jednak nie przesadzali. Nie była od nich uzależniona i się szybko usamodzielniała. Marcus faktycznie lubił jej prawić. Nie był nawet świadom tego jak przypomina jej brata, którego już nie ma. Momentami czuje nawet z tego powodu smutek, bo przypomina sobie o tym, że go straciła. Jednak cieszy się, że poznała Marcusa. Możliwe, że poniekąd zaczyna jej go zastępować, ale się odzwyczaiła od takiego uczucia. 
- Czemu ci na tym zależy?- spytała nagle i wzięła łyk herbaty.- Na tym, by razem pójść na górę?- dodała, by wiedział o co jej chodzi.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Sro Sty 28, 2015 7:08 pm

Chłopak nie chciał być nadopiekuńczy - był po prostu bardzo empatyczny, myśli zawsze najpierw o innych. Nie chciał jej pomagać na siłę, ale...
- Potrzebnie, potrzebnie. Ale najważniejsze, że to nic strasznego. - uśmiechnął się do niej w odpowiedzi na jej uśmiech. Może to kwestia tego, że o niego nikt nigdy się nie martwił? Może dlatego Marcus czuje taką wewnętrzną potrzebę troski o kogoś? Nie wiedział o jej bracie zupełnie nic. Nie wiedział, że czasem budzi w niej smutek...
- Wiesz... - spojrzał w sufit - Raz, martwię się o twoje zdrowie. Sama widzisz w jakim stanie wracasz do domu. Dwa... Byłoby nam prościej. Oboje posiadamy jakąś wiedzę i umiejętności... - uśmiechnął się pod nosem, po czym napił się herbaty. Była całkiem dobra. Spojrzał teraz prosto na dziewczynę. - Trzy... zawsze przyjemniej wyjść z kimś. Same pozytywy! - zaśmiał się cicho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Czw Sty 29, 2015 6:57 pm

No to przez tą swoją empatię był nadopiekuńczy. Co za różnica...Corinne też troszczy się o ludzi. Może dlatego nie chce z nimi wychodzić? Jest tak pechową osobą, że zawsze jej się musi coś przytrafić i to nie tylko przez upadłych. Jej pech ostatnio spadł na Ichurę, co ledwo przeżył. 
- No właśnie. Nic strasznego.- skupiła się na tym jednym stwierdzeniu, które było dla niej najkorzystniejsze w danej chwili. O tym, że strzała, która zraniła jej policzek była zatruta wolała już nie wspominać. Tak będzie lepiej dla ich obojga. Dobrze na razie dla niego, że nie wiedział również o jej bracie. Zacząłby się zamartwiać jeszcze czymś innym. Zapewne jeszcze mu kiedyś o tym opowie, jednak nie w tej chwili. 
- Nie dasz za wygraną, co?- stwierdziła, kończąc pytaniem. Sądziła, że będzie ją tym zamęczał przed długi czas. Możliwe, że nawet do czasu, aż się zgodzi.- Musiałbyś mi coś obiecać...-powiedziała spokojnie, napiła się herbaty i uniosła wzrok na niego.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Czw Sty 29, 2015 10:03 pm

On nie był nadopiekuńczy! On był... troskliwy.
- Uparciuch. - zaśmiał się na jej skwitowanie. Tym razem wróciła cała i zdrowa - nie wiadomo, co mogłoby się stać... A w ten sposób, idąc razem, zawsze jest bezpieczniej! Szczerze powiedziawszy... przed spotkaniem tego upadłego aż tak troskliwy by nie był. Poczucie bezradności, niemocy i skazania na litość oprawcy bardzo mocno zakrzywiły jego pewność siebie i poczucie bezpieczeństwa. Może inaczej - nie jego samego... ale przez to martwił się o innych. On może cierpieć - niewinni nie mogą. Nie, kiedy on może temu zapobiec. Poza tym... Corinne była dla niego obecnie jedynym towarzystwem, które jest dla niego miłe, póki płaci albo póki jest potrzebny. Czuł się przy niej... sobą.
- Może i jestem uparty... Ale chyba nic na siłę, nie? - westchnął pod nosem, słysząc jej stwierdzenie. Jednak gdy usłyszał jej dalszą wypowiedź, zaciekawił się.
- Ależ oczywiście. Cóż takiego? - zapytał, patrząc na swoją rozmówczynię. Czego mogła od niego oczekiwać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pią Sty 30, 2015 10:53 am

Co za ironia, no. Chyba oboje chwilami kierowali się tym samym, czyli chcieli obalić zawziętość drugiej osoby. Jeden drugiego uważał za uparciucha i prawda jest taka, że oboje nimi są. Taka cecha może być nazywana negatywną, ale chyba częściej jej pomagała niżeli przeszkadzała. Uciążliwa była, gdy kłóciła się z Ichurą. Jednak zawdzięcza jej to, że nie poddaje się tak ławo i nie ulega. Inaczej psychicznie by wymiękła przy takim Jonathanie.
- Jeszcze tego by brakowało.- westchnęła i pokręciła głową. Nie widziało jej się, żeby ktoś na siłę targał ją na powierzchnie tylko dla swojego widzi mi się. Ona by się pewnie jeszcze bardziej zapierała rękami i nogami, a w rezultacie by się obraziła i unikałaby tej osoby, albo sprowokowałaby ją, by jej samej się odechciało wychodzenia z nią.
- Może z tobą wyjdę...Ale gdyby coś się działo musisz ratować wpierw samego siebie.- nagle spoważniała i spojrzała na mężczyznę. To było dla niej bardzo ważne.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pią Sty 30, 2015 11:38 am

Czym innym jest upartość, a czym innym zawziętość. Zawziętość to dążenie do celu, nie patrząc na nic. Upór to przekonanie o własnej racji i pozostawanie przy niej, czasem nawet głupio. W tym momencie oboje byli zwyczajnie uparci.
Ale czy było złe? Patrząc na to subiektywnie, to Marcus miał rację. Tak też jemu samemu się zdawało, jednak przekonać o tym inną osobę to już problem. Jednak... była na to szansa.
Usłyszał jej warunek. Uniósł lekko brew, w zaskoczeniu.
- To tak wielki ogólnik... To za bardzo zależy od sytuacji. - westchnął, patrząc na nią. Opuścił na moment wzrok - Mimo wszystko rozumiem o co Ci chodzi. Powiedzmy, że się na to zgodzę... jeśli ty obiecasz to samo. - powiedział, podnosząc na nią wzrok. Mimo nastroju powagi chłopak dalej miał na twarzy lekki uśmiech. Podświadomie wiedział, że będzie taki moment, że będzie musiał odstąpić od tej umowy. Był tego pewien. To było zbyt zależne... od okoliczności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pią Sty 30, 2015 11:52 am

Corinne była uparta i zawzięta jednocześnie. Każda z tych cech jest wykorzystywana w innych sytuacjach. Wszystko zależy od jej potrzeby i danej chwili, tego co się dzieje i co powinna zrobić. Czasami próbuje trzymać się swojego zdania nawet jeśli jest ono głupie, bo najzwyczajniej ma jakieś swoje widzi mi się. 
 Westchnęła ciężko słysząc jego słowa. Wzięła parę łyczków herbatki, by ukoić siebie samą. Herbata jest czymś co bardzo lubi i daje jej przyjemność, więc to był taki jej rarytas i pocieszenie, gdy musi za dużo myśleć, a jej się nie chce. 
Sam jesteś ogólnik...
 Właśnie w tym momencie odzywa się ta jej głupota. Wymaga od niego czegoś, czego sama nie chce czynić. Obdarowała go częścią swego zaufania i pozwoliła, by on zaufał jej. Była świadoma w jakie bagno się wpakowała w ten sposób. Nawet jeśli da mu słowo to i tak pewnie postąpi inaczej, bo nie będzie umiała go zostawić. 
- Dobra.- mruknęła niezadowolona, a mina jej zrzedła. Nie wyglądała na oburzoną, ale jak obrażone dziecko, które się każe za zjedzenie wszystkich słodyczy. Dopiła herbatę do końca i odłożyła naczynie. Podeszła do kominka i dorzuciła do niego drewna.- Ale nie dziś.- odparła. Dopiero wróciła z tego mrozu, wolała się trochę polenić zanim znów tam pójdzie.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Corinne
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sawir PBF :: -
Skocz do: