Sawir to gra osadzona w świecie chylącym się ku upadkowi.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanie Corinne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Marcus



Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Czw Sty 29, 2015 10:03 pm

On nie był nadopiekuńczy! On był... troskliwy.
- Uparciuch. - zaśmiał się na jej skwitowanie. Tym razem wróciła cała i zdrowa - nie wiadomo, co mogłoby się stać... A w ten sposób, idąc razem, zawsze jest bezpieczniej! Szczerze powiedziawszy... przed spotkaniem tego upadłego aż tak troskliwy by nie był. Poczucie bezradności, niemocy i skazania na litość oprawcy bardzo mocno zakrzywiły jego pewność siebie i poczucie bezpieczeństwa. Może inaczej - nie jego samego... ale przez to martwił się o innych. On może cierpieć - niewinni nie mogą. Nie, kiedy on może temu zapobiec. Poza tym... Corinne była dla niego obecnie jedynym towarzystwem, które jest dla niego miłe, póki płaci albo póki jest potrzebny. Czuł się przy niej... sobą.
- Może i jestem uparty... Ale chyba nic na siłę, nie? - westchnął pod nosem, słysząc jej stwierdzenie. Jednak gdy usłyszał jej dalszą wypowiedź, zaciekawił się.
- Ależ oczywiście. Cóż takiego? - zapytał, patrząc na swoją rozmówczynię. Czego mogła od niego oczekiwać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin


Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pią Sty 30, 2015 10:53 am

Co za ironia, no. Chyba oboje chwilami kierowali się tym samym, czyli chcieli obalić zawziętość drugiej osoby. Jeden drugiego uważał za uparciucha i prawda jest taka, że oboje nimi są. Taka cecha może być nazywana negatywną, ale chyba częściej jej pomagała niżeli przeszkadzała. Uciążliwa była, gdy kłóciła się z Ichurą. Jednak zawdzięcza jej to, że nie poddaje się tak ławo i nie ulega. Inaczej psychicznie by wymiękła przy takim Jonathanie.
- Jeszcze tego by brakowało.- westchnęła i pokręciła głową. Nie widziało jej się, żeby ktoś na siłę targał ją na powierzchnie tylko dla swojego widzi mi się. Ona by się pewnie jeszcze bardziej zapierała rękami i nogami, a w rezultacie by się obraziła i unikałaby tej osoby, albo sprowokowałaby ją, by jej samej się odechciało wychodzenia z nią.
- Może z tobą wyjdę...Ale gdyby coś się działo musisz ratować wpierw samego siebie.- nagle spoważniała i spojrzała na mężczyznę. To było dla niej bardzo ważne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus



Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pią Sty 30, 2015 11:38 am

Czym innym jest upartość, a czym innym zawziętość. Zawziętość to dążenie do celu, nie patrząc na nic. Upór to przekonanie o własnej racji i pozostawanie przy niej, czasem nawet głupio. W tym momencie oboje byli zwyczajnie uparci.
Ale czy było złe? Patrząc na to subiektywnie, to Marcus miał rację. Tak też jemu samemu się zdawało, jednak przekonać o tym inną osobę to już problem. Jednak... była na to szansa.
Usłyszał jej warunek. Uniósł lekko brew, w zaskoczeniu.
- To tak wielki ogólnik... To za bardzo zależy od sytuacji. - westchnął, patrząc na nią. Opuścił na moment wzrok - Mimo wszystko rozumiem o co Ci chodzi. Powiedzmy, że się na to zgodzę... jeśli ty obiecasz to samo. - powiedział, podnosząc na nią wzrok. Mimo nastroju powagi chłopak dalej miał na twarzy lekki uśmiech. Podświadomie wiedział, że będzie taki moment, że będzie musiał odstąpić od tej umowy. Był tego pewien. To było zbyt zależne... od okoliczności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin


Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pią Sty 30, 2015 11:52 am

Corinne była uparta i zawzięta jednocześnie. Każda z tych cech jest wykorzystywana w innych sytuacjach. Wszystko zależy od jej potrzeby i danej chwili, tego co się dzieje i co powinna zrobić. Czasami próbuje trzymać się swojego zdania nawet jeśli jest ono głupie, bo najzwyczajniej ma jakieś swoje widzi mi się. 
 Westchnęła ciężko słysząc jego słowa. Wzięła parę łyczków herbatki, by ukoić siebie samą. Herbata jest czymś co bardzo lubi i daje jej przyjemność, więc to był taki jej rarytas i pocieszenie, gdy musi za dużo myśleć, a jej się nie chce. 
Sam jesteś ogólnik...
 Właśnie w tym momencie odzywa się ta jej głupota. Wymaga od niego czegoś, czego sama nie chce czynić. Obdarowała go częścią swego zaufania i pozwoliła, by on zaufał jej. Była świadoma w jakie bagno się wpakowała w ten sposób. Nawet jeśli da mu słowo to i tak pewnie postąpi inaczej, bo nie będzie umiała go zostawić. 
- Dobra.- mruknęła niezadowolona, a mina jej zrzedła. Nie wyglądała na oburzoną, ale jak obrażone dziecko, które się każe za zjedzenie wszystkich słodyczy. Dopiła herbatę do końca i odłożyła naczynie. Podeszła do kominka i dorzuciła do niego drewna.- Ale nie dziś.- odparła. Dopiero wróciła z tego mrozu, wolała się trochę polenić zanim znów tam pójdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pią Sty 30, 2015 12:04 pm

No tak, różne cechy przydają się w różnych sytuacjach. Swojej prawdziwej zawziętości jeszcze Corinne nie pokazał, bo nie było okazji. A upór? Jego czasem da się przekonać do zmiany zdania. Ale teraz jego upór wyszedł na dobre! Przynajmniej jego zdaniem.
Widząc jej minę zaśmiał się pod nosem. Urocze oburzenie. W głębi zareagował podobnie, tylko starał się tego nie okazywać, przez co wyszedł na zaskoczonego i zmuszonego do zgody. Oboje wiedzą, że tej umowy nie będą w stanie dotrzymać. Ale... skoro Corinne chciała mieć chociaż trochę spokojniejsze myśli na ten temat, to proszę bardzo. Chociaż sama wie, jak mało to zapewnienie będzie znaczyć.
- Dziś już nie damy rady, bo robi się ciemno. Następnym razem. - uśmiechnął się do niej. Dopił herbatę, wstał i odstawił kubek. Spojrzał na złapane króliki, spojrzał na Corinne. Znów na króliki.
- Hm... przyrządzałaś kiedyś królika? - zapytał zaraz, spoglądając na dziewczynę. Sam w sumie nigdy nie próbował go przyrządzić - tylko oddzielić mięso i tak dalej. Z reguły upolowane króliki sprzedawał na przykład w karczmie, po czym właśnie tam w zamian dostawał ciepły posiłek. Gotować jako tako potrafił... ale może ona robi to lepiej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pią Sty 30, 2015 12:17 pm

Corinne nie potrafi patrzeć na siebie jak na uroczą osobę. Gdy nie próbowała taka być. Niektórzy uważają ją za głupią, oschłą, zamkniętą lub odpychającą. Marcus miał szczęście poznać jej sympatyczniejszą stronę. Zazwyczaj pierwsze wrażenie robi inne niż w jego przypadku. Dystansuje mocno ludzi od siebie, by się do nich nie zbliżyć przez co wychodzi czasami dość chłodno. 
 Skinęła głową twierdząco na jego słowa. Nawet siłą by jej teraz nie zaciągnął. Zima nie jest jej ulubioną porą roku i właśnie wtedy wychodzi najrzadziej. W podziemiach jest znacznie mniej śniegu. Właściwie tyle ile wpadnie przez jakieś wyloty na górze. 
- Zależy co przez to rozumiesz.- westchnęła i podeszła do stolika, na którym leżały króliki. Złapała jednego za uszy i przysunęła bliżej siebie.- Przygotować go jakoś potrafię, ale nie są to wyrafinowane potrawy.- odparła wzruszając ramionami. Zaczęła oglądać zdobycz z różnych stron.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pią Sty 30, 2015 12:42 pm

Mimo wszystko zima miała swoje uroki! Piękne lasy zasypane bielą, widoki na powierzchni... Niby tak, jest zimniej, trudniej o rośliny i tak dalej, ale mimo wszystko! Marcusowi teraz przez głowę przeszło wspomnienie o Kellanie i Emmecie - jak radzą sobie ciągle na powierzchni, w puszczy, zimą? Chłopak jest za bardzo "miejscowy", żeby wyobrazić sobie ciągłe życie na powierzchni. Owszem, podróżował, ale nie były to długie podróże. Tylko ta jedna... ale miał towarzyszy, którzy się znali na rzeczy.
- To i tak będzie lepiej, niż ja! - zaśmiał się, drapiąc się po głowie - Przynajmniej nie przychodzę z pustymi rękami. Obstawiam, że jeszcze nic nie jadłaś od powrotu. - spojrzał na nią, praktycznie pewien o swojej poprawności. - Kuchta ze mnie może nie najlepszy, ale bardzo chętnie pomogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pią Sty 30, 2015 1:07 pm

Wyciągnęła swój sztylet. Był znacznie ostrzejszy niż jakieś noże kuchenne, których ma niewiele. Dobra wszystko co ma to jest tego niewiele. Spojrzała na Marcusa, gdy do niej mówił. 
- Zgadza się.- przyznała. O dziwo jakoś głodna nie było. Najadła się już nerwów, gdy błądziła po nawiedzonym lesie. Sama nie pamięta kiedy ostatnio się tak zgubiła. Osoby, które tam spotkała wcale humoru jej nie poprawiało. Dwóch upadłych, jeden niemal znienawidzony, a drugi jakiś naćpany, który popełnił ten błąd, co niegdyś ona i powalił kilka drzew w lesie. Natura musiała ich pokarać. 
- Więc możesz go oskórować...ewentualnie jeszcze wypatroszyć, a ja przygotuję resztę.- zaproponowała uśmiechając się złośliwie i zaśmiała się. Akurat te czynności był dla niej najmniej przyjemne. Wyciągnęła jakąś starą misę, by to niej wrzucać wnętrzności. (jakie to obrzydliwe). Wzięła większy gar, największy chyba jaki miała. Nalała do niego wody i położyła obok kominka. Przygotowała wszystko, by ustawić ciężki gar nad ogniem. Ustawiła na tym garnek z wodą i dorzuciła do ognia drewna.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Sob Sty 31, 2015 10:27 am

- Tak jest! - stanął na baczność z udawaną powagą i zaraz wziął się za oskórowanie królika. Sam niezbyt lubił patroszyć zwierzęta, ale cóż... ktoś musi to robić. Wziął sobie krzesło stojące obok, przysunął miskę i zabrał się za oskórowanie. Robił coś takiego w życiu... trzy razy. Za pierwszym razem wyglądało to tragicznie, a mięso było praktycznie poszarpane. Poszperał trochę w bibliotece, poczytał i zaraz wziął się za kolejną zwierzynę, co tym razem poszło mu już lepiej. Tym razem nie powinno być źle! Sięgnął więc po swój nóż myśliwski do tego typu zajęć i rozciął biednemu szarakowi brzuszek. To, co nie nadawało się do jedzenia, zaraz lądowało w misce. Skórę jednak można było sprzedać lub wykorzystać do czegoś innego. On rzemieślnikiem nie jest - raczej by opchnął za parę miedziaków lub dopłacił odrobinę i wymienił tę skórę na, na przykład, jakieś rękawiczki.
Kilka dłuższych chwil później mięso było już oddzielone, a chłopak mył już ręce. Gotową misę z mięsem podał dziewczynie. A skóra? Leżała obecnie na blacie, ale była na tyle dobrze odcięta, że rzeczywiście nadawała się na sprzedaż.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Sob Sty 31, 2015 11:57 am

Entuzjazm przy takiej robocie był jak najbardziej chciany. Zwłaszcza, że dziewczynie się nie chciało tego robić. nie wiedziała ile chłopak potrafi w dziedzinie patroszenia, skórowania i przygotowywania do jadalności, ale po tym jak się do tego zabrał uznała, że coś tam wie. Nie widziała u niego żadnych odznak jakby miał zaraz marudzić, więc zadowolona tym faktem zajęła się czymś innym. Powyciągała jakieś skromne przyprawy i zioła, które miała, bo najwyżej będą mogli sobie je dodać do mięsa.
Woda w garze zaczęła się już powoli gotować. Corinne pozwoliła, by chwilę się jeszcze pogotowała, a potem wzięła misę z mięsem. Wolała jednak wrzucić je do wrzątku, by pozabijać jakieś szkodliwe paskudztwa, które mogłyby być w mięsie. Nie chciała skończyć z zatruciem lub jakimiś pasożytami. Powrzucała parę liści jakiegoś zielska, by mięso nabrało odrobinę aromatu. Jak szaleć z jedzeniem to szaleć. Potem ostrożnie zdjęła ciężki gar z ognia i powyjmowała mięso. Postawiła miskę obok przypraw.
- Nie mam pomysłu.- westchnęła i pokręciła głową nadal patrząc nadal na mięso.- Tak na prawdę to marny ze mnie kucharz i zazwyczaj ograniczam się do prostego ugotowania lub upieczenia na ogniu.- zaśmiała się i spojrzała na Marcusa. Gotowała dla samej siebie, ale zawsze robiła to tylko po to, by czymkolwiek jadalnym zapełnić żołądek. Nigdy nie chciała tracić czasu na rozmaitym przygotowywaniu. Przysunęła bliżej przyprawy i zaczęła wybierać te, które najlepiej pasowały jej zdaniem do mięsa. Robiła wszystko intuicyjnie. Szkoda, że na tym świecie nie ma czegoś takiego jak woreczki z gotowym zestawem do przyprawienia mięsa. W końcu wzięła się do roboty, proszącym wzrokiem tego nie zrobi. Gdy uznała, że starczy podrapała się po głowie i znów spojrzała na zielonookiego.
- Może będzie jadalne.- odparła i znów się zaśmiała. Wyciągnęła stary rondel. Co jak co, ale garów mamusi nie sprzedała. Dała tam odrobinę oliwy, wrzuciła mięso i położyła pokrywkę na rondel. Zaniosła wszystko znów na ogień i pozostało im tylko czekać.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Nie Lut 01, 2015 11:33 am

Marcus obserwował spokojnie jej poczynania, licząc, że może sam czegoś się nauczy.
- Nie martw się, wybredny nie jestem. Poza tym... sam dawno niczego nie przygotowywałem. - zaśmiał się brunet - Sam często ograniczam się do "może lepiej to mięso sprzedam i zjem w karczmie lub kupię coś prostszego do przygotowania".
No cóż, taka prawda. Gotować niby potrafi, ale mając odpowiednie przyprawy... no i mięso inne, niż królicze. Wołowinę, wieprzowinę, baraninę... Cokolwiek. Teraz jednak trafić na takie mięso graniczy z cudem. Albo z ogromnymi kosztami. Wspominał teraz jak pani w sierocińcu pokazywała mu, jak przygotować bardzo dobre bitki z grzybami... Właśnie, mógłby pozbierać w najbliższym czasie trochę grzybów!
Gdy wyciągała rondel, chłopakowi przed oczami mignął moździerz. Gdy go zobaczył, wstał i po niego ruszył. Jak wcześniej nie był pewien co do smaku mięsa, tak teraz wszystko się odmieniło.
- Nic nie mówisz, że moździerz masz! - zawołał wesoło, nawet na nią nie spoglądając. Otworzył sakiewkę, z której wyciągnął kilka listków. Wziął też odrobinę tych, których ona sama użyła. Wiadomo, nie powinien sobie pozwalać na gospodarowanie jej zasobami... Tak czy inaczej, rozcierał po kolei zioła w moździerzu. Gdy skończył, podsunął jej moździerz, żeby powąchała. Nie był to jakiś intensywny zapach, ale pachniało naprawdę dobrze.
- To niby królik, ale nie powinno być tragicznie... Co o tym sądzisz? - zapytał jeszcze, spoglądając na nią. Zdjął na moment rondel z ognia, odsunął przykrywkę i dodał owych przypraw, by zaraz odstawić mięso znów na ogień.
- No, zobaczymy jaka tragedia z tego wyjdzie. - zaśmiał się lekko zielonooki, sprzątając pożyczony przed chwilą sprzęt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Nie Lut 01, 2015 11:56 am

Wybredny to on się stanie jeśli zje coś, co sama przyrządziła. Ona ma już niemal wypalone kubki smakowe o jest zdolna zjeść chyba wszystko. Nieraz była już w opałowej sytuacji gdzieś w lesie i jedynym jedzeniem były jakieś owoce, które i tak mogły być ryzykowne dla jej zdrowia. Co cię nie zabije to wzmocni, prawda? 
- Po udanych łowach lub poszukiwaniach jedzenia wolę sprzedać większość zanim się zepsuje. Nie trzymam więcej niż jest mi potrzebne.- odparła. Jeśli znajdzie sporo ziół lub jakieś gniazdo z jajami, ewentualnie uda jej się coś upolować to zostawia sobie tyle ile potrzebne jest jej do przetrwania. Resztę woli sobie po prostu sprzedać. Spojrzała zaskoczona na Marcusa, gdy ten nagle doszukał się moździerza. 
- Jedna z niewielu rzeczy jaka mi pozostała po mamie.- westchnęła i uśmiechnęła się nieznacznie. Trudno jej było się uśmiechać radośnie na myśl o tym, że jej już nie ma. Jednak na taki skromny zdołała się zmusić. Spoglądała na poczynania poskramiacza i usiadła sobie na prześle przy stole. Oparła się jednym łokciem o jego blat, a swój policzek o dłoń. 
- Skończymy najwyżej z zatruciem pokarmowym.- zaśmiała się. Właściwie taka perspektywa nie była jej tak straszna. Po tych wszystkich latach żołądek się trochę zahartował i coś musi być bardzo ciężko strawne. 
- Dobrze, że drugiego królika nie ruszyliśmy, bo mogłoby się okazać, że wszystko zostało stracone.-odparła i czekała, aż ich wyśmienite danie będzie gotowe.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Wto Lut 03, 2015 7:34 pm

Wypalonymi to bym raczej jego kubków smakowych nie nazwał. Tak jak wspominałem, pomimo trudnych warunków, Marcus jest przyzwyczajony do warunków podziemia, gdzie zawsze ma pieniądze na swoje potrzeby, czasem zachcianki. Głównie jednak potrzeby.
Sprzęt jej mamy... jedna z niewielu rzeczy, których nie sprzedała... Chłopak dotknął dłonią jej ramienia i również nieznacznie się uśmiechnął. Doceniał to. Rozumiał choć trochę jak się czuła... Może nie aż tak, bo on nigdy swoich rodzicieli nie poznał i raczej nie pozna, ale wydawało mu się, że rozumie tak czy inaczej.
- Aż tak bardzo nie wierzysz w nasze umiejętności?! - udał oburzenie - Wyjdzie genialnie! Albo chociaż nieźle. Jak będzie "okej" to też nie pogardzę... - zaśmiał się, drapiąc się po głowie. - No, mamy królika awaryjnego. Zima zimą, ale dobrze, że chociaż te dwa złapałem!
A ich danie? Zaraz było gotowe. Chłopak wyjął naczynie z ognia, wyłożył całkiem ładnie pachnące mięso na dwa talerzyki i ustawił im na stoliku. Dał również sztućce, po czym usiadł naprzeciw niej.
- Nie wygląda źle... - uśmiechnął się wesoło, widząc, że potrawa wyszła im całkiem nieźle, przynajmniej pod względem wyglądu i zapachu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Wto Lut 03, 2015 7:58 pm

No niestety Corinne nigdy nie była nastawiona na to, że jedzenie, które przyrządza będzie rajem dla jej ust. Mimo to i tak zawsze wierzyła, że to zje. Unikała jedzenia chyba tylko tego, co trujące, a to że jej dania są niemal toksyczne, to już inna kwestia. Są bodźce, na które jej żołądek zaczął się uodparniać.
Odwzajemniła jego uśmiech, próbując zrobić to z przekonaniem. Wiedziała, że on ma inną sytuację. Każdy ma swoje inne słabe punkty i kwestie, które ich poruszają. Nie wymagała od niego zrozumienia, właściwie od nikogo nie oczekiwała, że w pełni podzieli z nią każde uczucie. Wątpiła, by ktoś potrafił. Czasami ma wrażenie, że jest totalnym odludkiem. Nie kwestia w tym, że jest tak pokrzywdzona, że nikt nie jest w stanie tego pojąć. Po prostu sądzi, że nikomu by się nie chciało nawet próbować. Być może dlatego nie jest tak wylewną osobą, zamkniętą.
- Śmiem w nie wątpić.- odparła i zaśmiała się ironicznie. Zje to mięso tak czy siak. Jeśli nie spróbuje to się nie dowie czy dobre. Kto wie? Może ich mieszanka ziół okaże się wspaniałym wynalazkiem, który będzie pieścił ich podniebienia.
Marcus ją we wszystkim uprzedził. Czuła się nieco bezradnie. Zabawne było to, że wszystko działo się w jej chatce, a zanim zdążyła choćby kiwnąć palcem Marcus był szybszy i już to zrobił. Jej wzrok tylko go śledził i obserwował jego poczynania. W końcu wszystko zwolniło i mogli usiąść, by coś zjeść.
- Spalone nie jest, a to już coś!- zawołała i złapała za sztućce. Przysunęła do siebie swoją porcję i spojrzała na nią. Zaciągnęła się zapachem potrawy, przymykając oczy.- Pachnie...jadalnie.- zaśmiała się i ukroiła sobie kawałek.- No to siup! Smacznego.- zawołała jeszcze i wzięła pierwszy kawałek do buzi. Powoli żuła i badała smak mięsa.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Wto Lut 03, 2015 8:26 pm

Nic nie poradzi na to, że Marcus jest nadzwyczajnie empatyczny i bardzo często myśli o innych, zamiast o sobie. Potrafi postawić się na czyimś miejscu, zrozumieć sytuację, dopasować radę... A co do jego zasuwania po jej mieszkaniu - może i był gościem, ale bardzo chciał jej nieco ułatwić życie. Przyniósł jedzenie, które pomógł przygotować - on sam także będzie jadł, więc powinien jej jakoś pomóc. Nie przyszedł tutaj przecież oczekując obiadu. To nie karczma. A ona nie jest jego służką.
- Jeszcze zobaczysz, zatęsknisz za tym smakiem! - zaśmiał się, słysząc o jej wątpliwościach.
Gdy wszystko było gotowe, a oni zasiedli przy stole, chłopak życzył jej smacznego i ukroił sobie mały kawałek mięsa. Spróbował. Hmm, nie było takie złe. Było całkiem łagodne i w miarę delikatne. Gdy już przełknął, spojrzał na nią z zaciekawieniem.
- I jak?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Wto Lut 03, 2015 8:43 pm

Jadła ten jeden kawałek w niezwykłym skupieniu. Musiała porządnie przeanalizować smak tego mięsa. Zastanawiała się, czy smakuje tak jak powinno. Dawno nie jadła niczego jakoś poprzyprawianego, więc nie pamięta nawet jak powinno to smakować. W końcu przełknęła i spojrzała na Marcusa po tym jak usłyszała jego pytanie.
- Znacznie lepsze niż się spodziewałam.- odpowiedziała mu z uznaniem i ukroiła sobie znów kawałek. Zaczęła już normalniej jeść, choć pragnęła się tym delektować. Chwilami szkoda jej było to jeść, jakby bała się, że się skończy szybciej niż by tego chciała.
- Tobie smakuje?- spytała ciekawa i jego opinii. Sama w międzyczasie zajadała się potrawą z królika. Dla niej nie był to skromny posiłek. Czuła się jakby się właśnie nim rozpieszczała. Nie chciała jednak przestawać. Niemal zapomniała, że coś może tak smakować.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Wto Lut 03, 2015 11:33 pm

Trzeba przyznać, że w byle karczmach tak nie przyprawiano potraw. Pamięta on tego typu smak jedynie ze swoich wczesnych wyczynów w kuchni, kiedy pakował co tylko mu do głowy przyszło prosto do potrawy. Nie ważne czym to było - ile on dobrego żarcia napsuł wtedy, to głowa mała. Teraz jednak wiedział co robi. Mniej więcej. Ale wyszło całkiem dobrze!
Na pochwałę ich dzieła Marcusa przepełniła duma.
- Szczerze? Znacznie lepsze niż się spodziewałem! - powtórzył za nią, bo sam nie wierzył, że im to jakkolwiek jadalne wyjdzie. Owszem, nie było to skromne i wykraczało poza ich podziemne normy, jednak mieli to teraz przed sobą - niech jedzą, póki jest! Całe szczęście, że został jeszcze jeden królik!
- Najlepszy posiłek, jaki jadłem od kilku tygodni, to na pewno. - uśmiechnął się do niej, w jego głosie także było słychać uznanie - on tylko lekko doprawił danie, to przecież ona większość roboty tutaj odwaliła!
Chłopak owszem, jadł powoli, jednak talerz raz-dwa ostał się pusty. Brunet rzeczywiście się najadł.
- I ty mówiłaś, że marny z Ciebie kucharz! - zaśmiał się z lekką ironią w głosie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Sro Lut 04, 2015 7:04 pm

Potrawa pewnie nie była tak wyśmienita, jak Corinne uważała. Nawyk jedzenia czegoś co nie ma zbyt wielu rozmaitych smaków i nie jest jakoś przyprawione sprawił, że ten królik wydawał jej się najlepszą rzeczą, która spotkała ją tym tygodniu. Zaskakujące jak jedzenie potrafi uszczęśliwić człowieka.
Gdy powtórzył po niej zaśmiała się krótko i zaraz po tym znów napełniła swoją buzię kawałkiem mięsa. Na talerzu było tylko mniej i mniej z jej porcji. W pewnym momencie zaczęła brać nawet mniejsze kęsy, by rozkoszować się smakiem choć odrobinę dłużej.
- Nie inaczej. Sama nie wiem, kiedy przyrządzałam coś podobnego.- westchnęła nieco rozmarzonym tonem. Zapewne i tak od jutra znów zacznie jeść skromnie. Niekiedy brakuje jej składników, a są i chwile kiedy po prostu uważa takie papranie się z potrawą za marnowanie czasu skoro można to szybciej zrobić, a i tak będzie jadalne. Jej talerz też został już pusty. Niewiele brakowało, a zaczęłaby go jeszcze wylizywać. Na taki jednak akt sobie na szczęście nie pozwoliła, bo już całkiem wyszłaby na dzikusa, który dawno niczego dobrego w gębie nie miał.
- Bez twojego wsparcia, by wyszło inaczej.- odparła i posłała mu radosny uśmiech. Zaraz wstała, wzięła naczynia, sztućce i zaczęła wszystko myć.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Sro Lut 04, 2015 9:50 pm

Nie była aż tak wyśmienita, jak czuła to dziewczyna, to na pewno. Jednak... to dalej było coś ponad normę, ponad tę smutnie niską normę. Przynajmniej dobry posiłek poprawił jej humor - to mu wystarczyło.
- Nazbieramy następnym razem trochę ziół i zrobi się coś jeszcze lepszego! - powiedział brunet. Trzeba myśleć pozytywnie! Może nawet wcześniej znajdzie jakąś książkę kucharską w bibliotece... To brzmi jak pomysł!
- Oj tam, pobawiłem się tylko tym moździerzem... - wzruszył skromnie ramionami i odpowiedział jej uśmiechem na uśmiech - Ale widzisz jak przydatna jest męska ręka w kuchni?
Gdy zaczęła zmywać, on nie wiedział zbytnio co robić. Zapytał się jak może jej pomóc, ale raczej w zmywaniu nie ma jak. Usiadł więc z jej zielnikiem i sprawdził nieznane mu zioła. Nawet kilka znalazł wśród stronnic zeszytu... Mało przydatne, średnio przydatne, całkiem dobre jako przyprawa, dobre na opatrunek... Nie jest źle...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Czw Lut 05, 2015 4:45 pm

Skinęła energicznie głową na jego słowa. Ziół nigdy za wiele. Niektóre można suszyć i również się przydadzą, więc nie zepsują się jak owoce, warzywa, a tym bardziej mięso.
- Tylko lepiej sporządźmy sobie najpierw jakiś przepis, bo nie zawsze wrzucanie przypraw na oślep stworzy coś dobrego.- zaśmiała się. Gdyby mieli zawsze bez większego namysłu dodawać różne przyprawy to by pewnego dnia stworzą wybuchową mieszankę dla żołądka. - Przypomniałeś mi, że w ogóle go mam.- westchnęła kręcąc głową. I moździerz umyła i chowała do szafki. Zanim odpowiedziała na jego kolejne słowa po prostu się zaśmiała, zakrywając dłonią usta. - A wy byście tylko kobiety tam zaganiali!- zawołała i znów się zaśmiała. Właściwie perspektywa zamiany ról wydawała jej się ciekawa. Pamięta jak mama coś pichciła, a ojciec w tym czasie pucował swój miecz lub coś majsterkował. Gdyby wykonywali czynności na odwrót mogłyby się dziać ciekawe rzeczy.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Pią Lut 06, 2015 10:41 pm

- Zanim jakiś sporządzimy... - uśmiechnął się - ...nauczmy się czegoś prostego z jakiejś książki kucharskiej. - zaproponował. Taka prawda - skoro nie potrafią zbyt wiele, to warto by było się najpierw podszkolić! On niby wiedział co robi z tymi przyprawami, ale nie wiedział jak to wyjdzie z króliczym mięsem...
- Ciekawe co jeszcze ciekawego tutaj masz, a co można wykorzystać... - uśmiechnął się lekko pod nosem, spoglądając na szafkę. Nie będzie jej teraz przecież przeszukiwał, ale był ciekawy czego jej mama mogła jeszcze używać w kuchni.
- No wiesz... kobiety są w wielu rzeczach dobre. Między innymi w gotowaniu. Poza tym... wiesz, tak zawsze było. Mężczyzna - wojownik, polował. W domu było bezpiecznie... My to zwyczajnie z troski robimy! - zaśmiał się Marcus. No, może jeszcze liczyła się adrenalina. I przygody. - Są jednak kobiety, których do garów nie zagonisz - za bardzo je do przygód ciągnie. Ale kto się temu dziwi? Dla przygód warto się buntować!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Sob Lut 07, 2015 8:55 pm

- W porządku.- zgodziła się z nim. Użycie jakiegoś przepisu było dość dobrym i mało ryzykownym pomysłem. Poza tym może skojarzy parę innych przepisów i może jakieś by sobie przepisała. Jeszcze tego brakuje...by stała się jakimś kuchcikiem tutejszym. Na to by się w życiu chyba nie zgodziła.
- Niewiele. Jeżeli serio cię to ciekawi to sobie to sprawdź.- odparła na jego słowa i uśmiechnęła się do niego delikatnie. Darzyła go częścią swojego zaufania. Poza tym nie wiedziała, co takiego strasznego mogłoby się stać, gdyby przeszukiwał jej szafki. Wiele w nich nie skrywa. Nic, co byłoby jej tajemnicą. Żadnego niewolnika nie przechowuje, dziwnym zabaweczek też nie. Kompromitujących zdjęć nie ma, bo nie było aparatów.
- Wyobrażasz sobie mnie jako gospodynię domową?- zapytała i zaśmiała się kręcąc głową. Usiadła sobie na krześle i oparła łokciem o stół. Nachyliła się lekko nad nim i oparła policzek o dłoń.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Nie Lut 08, 2015 3:05 pm

Gotowania książki kucharskiej może nie jest aż tak zaskakujące, ale zawsze są jakieś początki... Zawsze mogą coś efektownie skopać, wysadzić w powietrze tę chatkę... spalić czajnik... No, cokolwiek! Tak czy inaczej, pomysł wydawał się brunetowi naprawdę sensowny.
- Zrobię to, gdy innym razem będziemy tutaj coś kaleczyć w kuchni. - zaśmiał się pod nosem. Nie wiedział, co trzymała w szafkach, ale lepiej nie być wścibskim. Z resztą, na co to komu?
Na jej pytanie uśmiechnął się wesoło.
- Nie mam zielonego pojęcia, ale chyba nie. Raczej nie chciałabyś być kurą domową, co, awanturniku ty? - zaśmiał się spoglądając na nią i na jej bliznę. Ech, ty wędrujący uparciuchu... Ona mimo wszystko była młodą kobietą, której Marcus nie widział w roli byle gosposi. Poza tym... czemu musiałaby pracować sama? Chłopak na przykład lubił pomagać i czuł się dobrze, kiedy w domu pomagał jak mógł. Poza tym... robienie czegoś wspólnie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Nie Lut 08, 2015 7:51 pm

Efektowne niszczenie różnych rzeczy jest nie lada frajdą. Dobra, gdy skosiła pół lasu to nie było zabawy, bo zaraz zjawił się dziwny stwór, który o mało ich nie zabił. Przez moment się zastanawiała i już całkiem uznała, że książka kucharska to jak najlepszy pomysł. W jej domu było niewiele, więc gdyby coś tu eksplodowało to już nic by chyba po chatce nie zostało. Pewnie poszłaby spać do kogoś na wycieraczkę.
- Jak tam sobie chcesz.- mruknęła obojętnie i wzruszyła ramionami. Przekazała mu tylko to, że nie musi się krępować i może szukać w jej szafkach jeśli czegoś chce. Nie miała nic, co mogłaby ukryć. Skarbu nie przechowywała, zwłok w szafce nie miała.
- To z pewnością nie dla mnie.- oznajmiła i dogłębniej przeanalizowała jego słowa.- Zaraz...co? Awanturniku? Czemu?- spytała, dopiero ogarniając, że coś takiego powiedział. Uniosła jedną brew i patrzyła zdziwiona na niego.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Nie Lut 08, 2015 8:18 pm

- Nic, nic. Tak mi się powiedziało. - uśmiechnął się pod nosem na jej reakcję. Może awanturnik to było złe określenie. - Miałem na myśli raczej poszukiwacza przygód. Trochę rozrabiającego przy okazji.
Rzeczywiście, troszkę źle się wysłowił. Nic to - raczej jej tym nie uraził. Teraz jednak zdał sobie sprawę ile czasu minęło od jego wyjścia z domu. Wstał i z krzesła i spojrzał na drzwi, by zaraz wrócić wzrokiem na dziewczynę.
- Tak czy inaczej, chyba nadszedł na mnie czas... - stwierdził i podszedł do swojego płaszcza. Schował do niego swój nóż myśliwski, którym wcześniej patroszył szaraka. Co będzie robił, gdy wróci do siebie? Odpocznie przed nocną eskapadą? W ogóle jakąkolwiek planował...? A może powinien zwyczajnie dać sobie na dzisiaj spokój ze wszystkim i zwyczajnie odpocząć? Nie, to by było zbyt proste.
Założył na siebie co do niego należało i odwrócił się do Corinne z już poważniejszą miną.
- Kiedy mam się zjawić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Nie Lut 08, 2015 8:41 pm

Jej również zdarza się powiedzieć coś inaczej niż zamierzała. Niektóre rzeczy w głowie brzmią znacznie lepiej niż w rzeczywistości. Tak trudno jest się wygrzebać, gdy ktoś zrozumie cię inaczej niż chciałeś. Potem dopiero się robi zamieszanie, gdy próbujesz to odkręcić.
- Samo tak wychodzi.- mruknęła, odrobinę sfoszona niczym dziecko. ale szybko rozpogodziła się ponownie. Jej rozrabianie na ogół polega na bronieniu się przed jakimiś dupkami, ale tak bywa i chyba będzie. Trudno teraz spotkać kogoś normalnego.
- Dzięki za dzisiejszy obiad.- powiedziała i uśmiechnęła się do niego. Chwyciła królika, którego nie ruszali za uszy i podeszła z nim do Marcusa. Wcisnęła go w ręce ubranego już poskramiacza.- Weź go. Za tamtego jednego jestem wdzięczna.- odparła. Uznała, że należy mu się chociaż część jego łowów. Jeden królik był już hojną darowizną, dlatego wolałaby żeby wziął sobie drugiego. - Za cztery dni ci pasuje? Mam parę spraw do pozałatwiania.- zapytała, patrząc na niego oczekująco. Wolała jednak zabezpieczyć się na parę dni, gdyby znów miało się coś z nią stać. Jej pech sprawia, że jednak często coś jej się dzieje. Jutro na pewno wyjdzie na powierzchnię, więc wolała, by nie odwiedzał jej tak szybko na wypadek gdyby miał ją zastać poturbowaną i zmasakrowaną.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marcus

avatar

Postów : 61
Join date : 13/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Nie Lut 08, 2015 8:53 pm

- Nie ma sprawy. Cieszę się, że jesteś z niego zadowolona. - uśmiechnął się na jej podziękowanie. Nie mógł jednak zabrać drugiego królika - akurat te kilka dni będzie musiał zostać w podziemiach, a pożywić się będzie mógł w karczmach... Chciał go jej oddać, jednak ta wcisnęła mu go zanim on w ogóle o tym pomyślał.
- Najchętniej to bym go zostawił, dobrze o tym wiesz. - posłał jej lekki uśmiech. A na pytanie zaraz odpowiedział. - Za cztery dni. Ja również mam trochę spraw... zwłaszcza w centrum... Przy okazji skombinuję jakąś książkę kucharską. - pomyślał na głos. Miał już wychodzić, ale jeszcze podszedł do niej i dotknął jej ramienia.
- Uważaj na siebie. - spojrzał ze spokojem w jej zielone oczy. Ufał, że będzie ostrożna. Był świadom, że nawet ta ostatnia blizna jest dowodem tego, że nie może być niczego pewien... Ale miał taką nadzieję. Uśmiechnął się mimowolnie. Otworzył drzwi i wyszedł, rzucając tylko za sobą krótkie Do zobaczenia.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   Nie Lut 08, 2015 9:02 pm

Zaśmiała się krótko, ironicznie. Pokręciła głową i wróciła spojrzeniem na jego twarz.
- A ty dobrze wiesz, że wolałabym, żebyś to ty go wziął.- odparła na jego słowa. Upartość tej dwójki znów się udzieliła. Nie pozwoliła mu to zostawić tego królika mimo wszystko.
Spojrzała na dłoń, która spoczęła na jej ramieniu, a potem na Marcusa, który jak zwykle się o nią martwił. Wzięła głęboki wdech i westchnęła.
- Zawsze staram się uważać.- mruknęła i posłała mu uśmiech. Odprowadziła wzrokiem Marcusa do drzwi i odpowiedział mu na jego pożegnanie. Potem najzwyczajniej zaczęła sprzątać. Dorzuciła do ognia i poszła spać. Obudziła się wczesnym rankiem i wyszła ze swojej chatki.


zt

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Corinne   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Corinne
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sawir PBF :: -
Skocz do: