Sawir to gra osadzona w świecie chylącym się ku upadkowi.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Opustoszałe wzgórza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Corinne
Admin


Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Wto Sty 13, 2015 6:59 pm

- Nie myślę tak.- odparła, próbując choć odrobinę się wybronić z tego co mówił. Nie było tak, że sądziła, iż wszyscy chcą z nią gdzieś wychodzić. Po prostu znów ktoś chce jej towarzyszyć na powierzchni, nie rozumiejąc tego, że ona po prosu nie chce. Corinne sama dostrzegała pewne podobieństwa w zachowaniu White'ów. Objawiało się jednak w innych sytuacjach. Ironiczny śmiech u Ichury pojawiał się, gdy najzwyczajniej się denerwował, u Jonathana przeradzał się w gardzący i pochodził od jego rozbawienia całą "zabawą".
Stała zdezorientowana przed barierą, która uniemożliwiała jej dalsze pójście naprzód. W przeciwieństwie do Ichury, nie waliła w nią pięściami. Jedynie sprawdzała ją. Pukała jak do drzwi, próbowała przesunąć po niej dłonią lub ją popchać. Nic to nie dawało. Odwróciła się, by spojrzeć, co robi Ichura. Zmierzał w jej stronę. Również ruszyła w jego kierunku, bo bariera sprawiała, że wszystko było jedno. Nagle do jej uszu dotarł dziwny śmiech, jakby biegała gdzieś naćpana hiena. Corinne natychmiast się rozejrzała i jedyne co spostrzegła do świecące w zapadającym mroku ślepia, które się przemieszczały. Nie wiedziała co to za stworzenia.
- Nie jesteśmy tu już sami...- stwierdziła z niezadowoleniem. Nie była to spostrzegawcza uwaga, ale sama wyszła z jej ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichura White
Admin


Postów : 92
Join date : 11/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Wto Sty 13, 2015 7:16 pm

"Nie myślę tak". Prychnął. Znowu. Ale nie odezwał się. Corinne przez jakiś czas sama miała swoje dziwne wzburzenie emocji, zarzuciła mu, że chciał jej coś wmówić. Nie znał dokładniej jej psychiki, ale skoro go odrzucała, to w końcu na własne życzenie. Niestety, zrządzeniem losu utkwili tutaj razem, bo jakaś dziwna siła ograniczała im ruch. Zapadał zmrok, robiło się ciemniej, a także i zimniej. W tej sytuacji żałował, że nie miał żadnej mocy dotyczącej ognia, coby teraz podgrzać chociażby atmosferę wokół nich. Niektórzy tak potrafili.
Do jego uszu doleciał śmiech. Zaczął się rozglądać. Na słowa Corinne jedynie pokiwał głową potwierdzająco. W ciemnościach migały pary oczu.
- Co to za stworzenia? - mruknął, ale samego siebie. Obydwoje w końcu i tak nie wiedzieli.

MG: Z czasem było widać, że w ciemnościach pojawiło się pięć par oczów. Piątka tych stworzeń okrążała dwójkę zamkniętą w polu. Jedna z tych postaci po jakimś czasie przekroczyła tę barierę.
- Mięęęęsooo. - wychrypiał pod nosem nieludzkim głosem i oblizał wargi. Stworzenie przypominało człowieka, jednakże było ciemnego koloru skóry podchodzący pod fiolet, miał wydłużone uszy, lekko przygarbioną, ale muskularną sylwetkę, a para oczu dziko spoglądała na dwójkę. Reszta stworzeń wciąż była poza obrębem magicznego pola i przyglądała się scenie, chichocząc pod nosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin


Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Wto Sty 13, 2015 7:55 pm

Corinne nie miała pojęcia co to za stworzenia. Nie wiedziała też czego chcą. Domyśliła się dopiero jak jeden z nich się odezwał. Poskramiaczka zrobiła dwa kroki w tył i rozejrzała się dookoła. Z każdej strony widziała co najmniej jedną parę wlepiających się w nich ślepi. Mogła jedynie wywnioskować, że znają choć częściowo ich mowę o ile nie całkiem. Dziewczyna pochwyciła swój sztylet, by móc się bronić w każdej chwili. Próbowała przyjrzeć się stworzeniu, które się do nich zbliżało, analizując jego wygląd.
- Czym ty jesteś?- zapytała, choć nie oczekiwała, że to coś koniecznie jej odpowie. Możliwe, że znało pojedyncze słowa.- Idź sobie szukać mięsa gdzie indziej.- rzuciła w stronę stworzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichura White
Admin


Postów : 92
Join date : 11/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Wto Sty 13, 2015 9:06 pm

Ichura również nie miał pojęcia, z jakimi stworzeniami mieli obecnie do czynienia. Nie wiedział, które baczniej obserwować. Chwycił dłońmi za swoje noże i czekał na dalszy rozwój sytuacji. Tymczasem naprzeciw nich wyłoniło się jedno z tych stworzeń, które przypominało mniej więcej ludzi, chociaż pewnie dawno swoje człowieczeństwo porzuciło. Usłyszał głos Corinne. Potem tego stworzenia. Wykrzywił nieznacznie usta.
Przez chwilę zastanawiał się czy nie użyć od razu swojej mocy i nie dać dyla. Postanowił poczekać z tym jeszcze chwilę.
- Pięciu na dwóch? Trochę niesprawiedliwe. - skomentował luźno, choć wewnętrznie był nieco zdenerwowany, jego serce biło szybciej. Czuł ogółem napływ adrenaliny.

MG: Stworzenie obnażyło swoje zęby i zawarczała nieprzyjemnie, gdy z ust potoczyła się obrzydliwa wydzielina. Zielone oczy wbiły się w dziewczynę, która do niego przemówiła.
- To nasz teren. - odpowiedziało chrypliwym, nieprzyjemnym i nieludzkim tonem. Zupełnie nie było to odpowiedzią na pytanie, ale stwór zwyczajnie to zignorował. Zaczął powoli stawiać kroki w stronę dwójki. Z tyłu ponownie rozległy się śmiechy. - Spaliliście nasze miasto. Zapłacicie za to. - kolejne nieprzyjemne słowa padły z ust stworzenia. Przez barierę przedostała się reszta stworzeń i również podeszła nieco bliżej dwójki. Byli okrążeni. Zapadła cisza.

Nagle jeden z nich ruszył bardzo szybko w stronę Corinne, chwytając ją za ramię, a drugą ręką wymierzając mocny cios z pięści w brzuch, by dziewczyna się zgięła.
Dwójka stworzeń ruszyła w stronę Ichury. Jeden z nich próbował wymierzyć cios ogłuszający w głowę, a drugi próbował go przytrzymać za ramię, mocno zaciskając na nim swoje długie pazury.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Sro Sty 14, 2015 8:46 pm

Pytanie zadane przez Corinne zostało zignorowane. Mimo to dowiedziała sie czegoś więcej o zamiarach tych stworzeń. Nie chodziło o sam głód, chęć spożycia poskramiaczy. Najwidoczniej chciały pomścić spalone miasto, należące zapewne niegdyś do nich.
- Jest gdzieś tak napisane?- zapytała, rozglądając się jakby szukała tabliczki z napisem "Uwaga! Teren dziwnym ludzio-hien. Wstęp zabroniony.". Szybko wróciła wzrokiem na coś co mogłoby przypominać nawet żarłacza. Dziwne jednak było, że wszystkie miały te same cechy wyglądu.
- Udowodnij, że to my. Nie dam się ukarać za coś czego nie zrobiłam.- odpowiedziała stworzeniu człekopodobnego. W tym momencie spostrzegła, że kolejne stworzenia przedostają się przez barierę, a następnie ruszają do ataku. Jeden z nich biegł prosto na nią. Odsunęła się w bok, próbując uniknąć uderzenia. Prócz tego postanowiła się jakoś obronić. Jeżeli unik jej się udał zaraz po tym kopnęła go i wymierzyła cios sztyletem w miejsce, gdzie powinien znajdywać się mostek. Wyjęła sztylet z jego ciała i wbiła sztylet w plecy tego stworzenia, które trzymało Ichurę.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichura White
Admin
avatar

Postów : 92
Join date : 11/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Sro Sty 14, 2015 9:50 pm

Wydawało mu się śmieszne, że zostali osądzeni o takie coś. Przez chwilę zastanowił się, skąd te stworzenia snuły takie wnioski i o jakie miasto chodziło... Było jakieś tutaj, dokładnie w tym miejscu, ale to było wieki temu. Przysłuchiwał się tylko i mocniej zaciskał dłonie na rękojeściach. Nie miał nic do powiedzenia, cokolwiek zresztą by nie powiedział, wiedział, że to nie zmieniłoby nastawienia tych dziwnych stworzeń.
Wtedy ruszyły. Ichura przyjął pozycję obronną i próbował uchylić się przed ciosem w głowę, ale wtedy poczuł, jak coś zacisnęło się na jego ramionach i mocno wbiło pazury. Nie miał czasu myśleć o tym, co działo się Corinne i jak sobie radziła. Dźgnął ostrzem w tył tak, by trafić stworzenie w brzuch, żeby go puściło.

MG:


Na gadanie Corinne cała piątka stworzeń zasyczała złowrogo, już nikt nie fatygował się z odpowiedzią.

Stworzenie najpierw chciało uchwycić Corinne, a potem uderzyć. W momencie, gdy ona się odsunęła, stworzenie zrezygnowało z łapania jej. Wtedy dziewczyna kopnęła stworzenie, ale nie udało się jej wymierzyć ciosu w mostek stworzenia, gdyż stworzenie chwyciło ją zgrabnie za nadgarstek i przyciągnęło do siebie na tyle blisko, że warknęło jej nieludzko prosto w twarz. Gwałtownie wykręciło jej rękę, przez co nie miała szansy na odwet dla Ichury.

Ichura uniknął ciosu w głowę, ale nie uniknął już schwytania go za ramiona. Długie pazury nie przebiły jego lekkich naramienników, więc miał szczęście, że podziurawiło mu jedynie pelerynę. Ichurze udało się dźgnąć stworzenie w bok, przez co żałośnie zaskowytało i odsunęło się o kilka kroków. Wówczas Ichura mógł poczuć mocne uderzenie z pięści w policzek, co go ogłuszyło i powaliło na ziemię. Wtedy stworzenie rzuciło się na niego, usiadło na nim i zaczęło go podduszać.

Pozostała dwójka przyglądała się widowisku, wykrzykując nieludzkim głosem różne słowa w nieznanym języku. Kiedy jeden z ich towarzyszy został zraniony w brzuch i zaczął krwawić, jeden z nich zaciągnął go do tyłu, a drugi wyszedł na jego miejsce, jednakże tym razem podleciał do Corinne, chcąc wgryźć się jej zwyczajnie w rękę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Sro Sty 14, 2015 10:03 pm

Udało jej się uniknąć ciosu to już coś. Myśl, że znów wpadła w kłopoty, zaraz po tym jak wyleczyła się z poprzednich nie była pocieszająca. Faktycznie ciąży nad nią jakieś fatum. Powinna chyba zbadać tą sprawę, bo jeszcze trochę i zacznie wierzyć w każde zabobony. Teraz jeszcze jej pech przelał się na Ichurę, bo przebywa tu z nią. Nie udało jej się jednak zranić sztyletem stworzenia. Złapało ją za nadgarstek i zaczęło go wykręcać. Niestety nie posiadała drugiego sztyletu. Mimo to nie rezygnowała z ataku drugą ręką. Zamachnęła się i wymierzyła pięść wolnej ręki w twarz tego czegoś. Chciała uwolnić jakoś rękę, więc jeśli cios jej się udał spróbowała wyrwać swój nadgarstek z jego uchwytu. Następnie podjęła kolejną próbę skaleczenia go sztyletem. Machnęła nim przed sobą, by choć drasnąć wpierw stwora, a dopiero potem spróbowała wbić go w tą samą okolicę, co chciała wcześniej.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichura White
Admin
avatar

Postów : 92
Join date : 11/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Sro Sty 14, 2015 10:19 pm

Czując luz, Ichura odwrócił się w stronę odsuwającego się stworzenia, nie zapominając o tym drugim. Niestety jego reakcja była zbyt późna i zanim się obejrzał, leżał już na ziemi ogłuszony i przygwożdżony przez stworzenie. Oprzytomniło go dopiero to, że poczuł ucisk na szyi, co zmusiło go do sięgnięcia dłonią po swój upuszczony podczas upadku sztylet i wbił je w szyję stworzenia, a potem zepchnął go z siebie, widząc, że Corinne jest w opałach i że w jej stronę biegło kolejne stworzenie, użył swojej mocy błotnistej zasadzki, by stworzenie wpadło do utworzonego bagna.

MG:
Corinne próbowała uderzyć stworzenie pięścią, jednakże jej cios był zbyt słaby, żeby w jakikolwiek sposób ogłuszyć stworzenie. Ono powaliło dziewczynę na ziemię tak, by dziewczyna upadła brzuchem do ziemi, a stworzenie przygwoździło jej głowę od tyłu, przyciskając bosą stopą.

Ichura sięgnął po swój sztylet i udało się mu dźgnąć stworzenie w ramię, przez co syknęło nieludzko. Udało mu się również go zepchnąć, a także powiodło mu się wytworzenie zasadzki pod stopami stworzenia, które biegło w stronę Corinne. Ugrzęzło w błocie, zaczęło wyć i wiercić się w błocie, przez co zagrzebywało się coraz głębiej, aż zaczęło się topić.
Wtedy Ichura mógł poczuć dźgnięcie z tyłu, tuż pod ostatnim, kończącym się żebrem. Nie było ono głębokie - na jego szczęście - bo stworzenie dawno zapomniało jak obsługiwać się bronią. Jednakże rana była bolesna, uciążliwa i po wyjęciu ostrza zaczęło z niej dość mocno krwawić.

Dwa ranne stworzenia uciekły. Jedno było ranne, drugie zwyczajnie postanowiło się nim opiekować.
Jedno stworzenie topiło się w błocie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Sro Sty 14, 2015 10:29 pm

Corinne prawa ręka okazała się jednak za słaba. Poskramiaczka jest leworęczna, dlatego właśnie ową ręką włada bronią, a że była wykręcała nie mogła nic nią zrobić. Tylko prawa jej pozostała do bronienia się. Wtedy nawet nie spostrzegła kolejnego stwora biegnącego na nią. Została powalona na ziemię, w dodatku brzuchem na dół. Po chwili poczuła jak śmierdząca stopa czegoś, co mogło być kiedyś człowiekiem zaczęło przygniatać jej głowę do ziemi. Obróciła ją natychmiast na bok, by nie mieć nosa pogruchotanego. Zacisnęła mocniej dłoń na rękojeści sztyletu i wbiła go w łydkę nogi, która przygniatała jej głowę. Zaraz po tym zepchnęła ją z siebie i zerwała się do pozycji stojącej. Zamachnęła się dwukrotnie ostrzem, by przeciąć skórę tego czegoś gdziekolwiek. Zamachnęła się jeszcze raz jakby chciała go drasnąć, ale tym razem celując w szyję, by albo wbić w nią ostrze, albo rozciąć głęboko skórę. O ile jej się udało, powaliła na ziemię stworzenie, wyjmując swój sztylet. Gdy już była chwilowo wolna wywołała niesamowity ból w klatce piesiowej stwora, który dźgnął Ichurę, by ten objął przewagę w ich walce.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichura White
Admin
avatar

Postów : 92
Join date : 11/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Sro Sty 14, 2015 10:49 pm

Widząc, że jego moc poskutkowała mógłby triumfować, ale nie było na to czasu. Przekładając chociaż na chwilę zdrowie Corinne nad swoje mógł już poczuć tego skutki. Przeklął, czując promieniujący i palący z tyłu. Przebicie mięśni? Z pewnością. Ichura opadł z syknięciem pod nosem na ziemię, zanim stworzenie zdążyło wyjąć sztylet. W locie ostrze zostało wyjęte, stąd jego rana została bardziej nacięta i wywołało to jeszcze większy ból. Wił się na ziemi przez chwilę, a potem próbował ogarnąć myśli. Jego wzrok skoncentrował się na stworzeniu, które zaczęło krzywić się z bólu - w każdym razie było zajęte czymś innym niż tym, żeby dalej atakować Ichurę, a to było równoznaczne z tym, że musiał skorzystać z szansy i użył swojej kolejnej mocy cierni. Ciernie wyrosły z ziemi i szybko obwinęły i to stworzenie, które atakowało wcześniej Ichurę i to, które atakowało Corinne.
Gdy tylko mu się udało, leżał, nie wiedząc co ze sobą zrobić. Nie wiedział jak wstanie, nie wiedział jak ma oddychać, każdy ruch przyprawiał go o ból w tym miejscu.
- Cholera...

MG: Corinne udało się zadać cios w łydkę. Ostrze gładko przecięło ścięgno stworzenia, przez co od razu runęło na ziemię i nie umiało wstać. Zaczęło czołgać się po ziemi i skowyczeć, ale gdy zauważyło, że Corinne zbliża się ku niemu zadać cios, zasyczało i chwyciło ją za nogę, by ją wywrócić. Uparte, złośliwe stworzenie

Wtedy moc Ichury zadziałała. Obydwa stworzenia zostały przytrzymane przez kolczaste ciernie. Tamtej dwójki stworzeń nie było, ale nie zapowiadało się na to, że nie wrócą. Już wkrótce z oddali było słychać o wiele więcej chichotów, mieszanych z okrzykami bojowymi i podnoszącymi morale swoich towarzyszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Czw Sty 15, 2015 6:50 pm

Corinne od razu zerwała się na równe nogi. Moment, w którym wbiła sztylet w nogę stworzenia sprawił, że zyskała choć odrobinę przewagi. Chwilami miała pewne problemy z stwierdzeniem, czy powinna to coś zabijać. Wygląda jakby kiedyś miało większy związek z człowieczeństwem niż teraz. Jednak jego skowyczenie, kły, natura powoli odrzucało to myśl. Złapało to ją nagle za nogę, na co jak poparzona natychmiast spróbowała ją wyrwać, by zaraz po tym kopnąć mocno stwora w głowę. Ponowiła kopnięcie, po czym odsunęła się dwa kroki w tył. Wtedy spostrzegła, że jest stworzenie oplatane przez kolczaste ciernie. W tym momencie postanowiła zakończyć jego żywota. Podeszła i rozcięła sztyletem jego tętnię szyjną. Do jej uszu dotarły ponownie odgłosy chichotów, tym razem w zwiększonej ilości. Podbiegła do Ichury, by zainteresować się jego stanem.
- Trzymasz się?- spytała szybko i spojrzała na niego. Spostrzegła plamę krwi na jego plecach, co ją zmartwiło. Delikatnymi gestami próbowała mniej więcej sprawdzić jak duża może być jego rana. Co chwilę rozglądała się na boki, by mieć pewność czy żadne kolejne stworzenie się na nich nie rzuca. Corinne nie miała przy sobie nic, co mogłoby się przydać do opatrzenia rany. Czuła się w tej kwestii bezradna.
- Dasz radę wstać?- zapytała, próbując utrzymać choć odrobinę opanowany ton. Wiadomo, jeżeli by zdecydował się spróbować wstać na pewno mu pomoże.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichura White
Admin
avatar

Postów : 92
Join date : 11/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Czw Sty 15, 2015 7:30 pm

Do jego uszu doleciał śmiech dochodzący z oddali. Przeklął pod nosem. Wtedy postanowił ponownie wstać, chociażby do pozycji siedzącej, ale było to nie lada wyzwaniem. Syknął pod nosem, widząc jak kątem oka Corinne do niego się zbliża. Nie zwrócił za bardzo uwagi na to, czy dziewczyna zabiła tamto stworzenie. Jego myśli krążyły wokół bólu. Pocieszał się tym, że mogło być gorzej.
- Ta... - mruknął w odpowiedzi i poczuł, jak dziewczyna delikatnie przejechała po jego ranie. Wykrzywił usta. - Lepiej się stąd zwijać... - dodał, po czym zaczął podnosić na równe nogi, ale przyjął oczywiście pomoc Corinne. Dał radę wstać. Sukces. - Chodźmy. - powiedział i zaczął iść, trzymając się odruchowo za ramię.

MG: Jeden żyjący stwór szarpał się jak szalony wśród cierni, nie zwracając z początku uwagi na ból. Potem się uspokoiło. Zaczął głośno i żałośnie wyć. Wówczas z oddali można było usłyszeć odpowiedź na nawoływanie, a potem dziką furię. Potem nastała cisza. Zupełna.

Grot strzały ze świstem przeciął powietrze tuż obok dwójki Podziemnych. Strzała mocno wbiła się w ziemię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Czw Sty 15, 2015 7:38 pm

Skinęła twierdząco głową na jego stwierdzenie. Schyliła się lekko i pomogła Ichurze wstać. Myśl, że jeśli nic więcej teraz im się nie przytrafi będzie mogła mu użyczyć swej pomocy nie była jednak tak pocieszająco, w porównaniu z tym, że tak czy siak nie uszło bez choćby jednej rany. Pozwoliła, by się o nią podparł, a sama obejmowała go jedną ręką, by pomóc mu w chodzie jakkolwiek. Zmierzali więc w ten sposób w jakimś kierunku. Ważne było, by odejść od stworzeń jak najdalej. W końcu zapadła kompletna cisza, co nieco podniosło ją na duchu, bo śmiała myśleć, że to już koniec i mogą wrócić do swoich nor. Ulga nie trwała długo, bo nagle usłyszała cichy świst lecącej strzały, która wbiła się w ziemię obok nich. Odwróciła od razu głowę, by spojrzeć za siebie i zbadać, kto wymierzył w nich strzałę.
- To jakaś kpina...- mruknęła z niezadowoleniem pod nosem, rozglądając się i szukając właściciela strzały.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichura White
Admin
avatar

Postów : 92
Join date : 11/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Czw Sty 15, 2015 7:47 pm

Starał się iść w miarę szybko. Nie odzywał się nic. Po prostu. Wciąż za bardzo myślał o tym, że go boli. Nie takie rany już znosił przecież. Ta była po prostu nieprzyjemna i przede wszystkim uciążliwa. Szli razem z Corinne, a ona mu pomagała. Bardzo miły gest i go doceniał.
Usłyszał za sobą świst, a potem dźwięk wbicia się ostrza w glebę. Odwrócił się powoli do tyłu. Załamał się nieco i mruknął coś pod nosem. Wziął głęboki wdech.
- Mam złe przeczucia... - stwierdził nieco zrezygnowanym i pesymistycznym tonem. Złapał Corinne za ramię i szarpnął, by ją przymusowo obrócić w przeciwnym kierunku. Jego instynkt podpowiadał, że lepiej nie było szukać właściciela strzały. - Musimy zwiewać. - powiedział do niej i zaczął biec. Było to trudne i bolało go nawet bardziej, ale dawał radę.

MG: Corinne szukała w ciemnościach właściciela wystrzelonej strzały, ale zamiast tego, widziała z oddali pary świecących się oczu. Po chwili było słychać świst kolejnej strzały.
I kolejnej.
Jedna przeleciała tuż obok Corinne, przecinając jej policzek.
Druga spudłowała i ponownie trafiła w ziemię. Strzelali na oślep.
Po chwili strzał zaczęło padać więcej. Nim się dwójka obejrzała, sfera zaczynała być obsypywana coraz większą ilością strzał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Czw Sty 15, 2015 7:56 pm

Większa ilość świecących ślepi nie była miłym widokiem. Chyba wolałaby już żeby był to jeden upadły niż te natręty.
- Jasne.- zgodziła się z nim i poczuła jak strzała kaleczy jej policzek. To ją jeszcze bardziej zmotywowało do ucieczki. Zaczęła więc biec i pilnowała, by Ichura nie został w tyle. Nie chciała go zostawiać w tyle. Nie wiedząc czemu uznała, że wolałaby sama zdać się na pastwę tych stworzeń niż porzucić Ichurę. Adrenalina ponownie jej podskoczyła. Nie pamięta kiedy ostatnio znalazła się w podobnej sytuacji. Fakt, razem z Jonathanem wiała przed podejrzaną istotą, ale nie zależało jej tak na jego życiu jak na poskramiacza. Nie wiedziała jak ocenić towarzyszące jej uczucie i potrzebę koniecznego pilnowania go teraz.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichura White
Admin
avatar

Postów : 92
Join date : 11/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Czw Sty 15, 2015 8:12 pm

Natomiast Ichura czuł się nijak. I w zasadzie czuł, jak z jego rany sączy się więcej krwi podczas ruchu, ale z dwojga złych, lepiej się wykrwawić niż trafić w łapy tych dziwnych stworzeń. Co jakiś czas podnosił łeb, widząc jak Corinne go przegania i biegła z przodu. Za nim natomiast wciąż świszczały spadające i wbijające się w glebę strzały. To w ogóle nie było dobre. Zaczął oddychać jeszcze szybciej, również czując adrenalinę we krwi. Sprawiła, że zaczął myśleć bardziej trzeźwo i mniej skupiał się na bólu.
- Tędy! - wrzasnął do Corinne, pokazując jej ruiny jakichś budowli, chyba najbardziej uchowanych. Zdawało się, że znajdowało się tutaj kiedyś wielkie miasto. Kiedy tam dotarli, Ichura schował się za pierwszą lepszą ścianą, by uniknąć strzał.

MG: Stworzenia goniły dwójkę Podziemnych nieustannie w akompaniamencie chichotania i różnych okrzyków. Groty strzał wciąż padały na ziemię. Zbliżając się do ruin większego miasta mieli szansę na ukrycie się. Niestety, podczas próby skrycia się białowłosy poczuł jak w jego udo wbił się grot.
Znajdowali się wśród wyburzonych ścian jakiegoś dawnego, skomplikowanego budynku. W kącie stała wielka sterta starego, spalonego drewna. Na środku była dziura, zdawało się, że była ona głębsza i być może dokądś prowadziła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Czw Sty 15, 2015 8:29 pm

Biegła. Oddychała szybko i dość płytko. Spostrzegła, że Ichura zaczął powoli oswajać się z nieprzyjemnym uczuciem bólu, bo radził sobie w biegu. Co lepsze zaraz coś wymyślił. Pobiegła oczywiście za nim, bo nie chciała teraz zostawać sama ani też, by on został. Od razu przywarła plecami do ściany. Przetarła jednym gestem krwawiący policzek jakby odruchowo. Nagle jedna ze strzał trafiła w nogę Ichury.
- Szlag.- mruknęła z niezadowoleniem. Było to kolejne utrudnienie w ich ucieczce, ale na razie nie wiedziała co na to poradzić. Nie zamierzała jej teraz wyciągać, bo pogorszyłoby to sprawę. Rozejrzała się nerwowo i spostrzegła jakąś dziurę. Nie wiedziała co dalej się może znajdywać, ale uznała że może być to chociaż jakąś kryjówką. Sama nie znała możliwości tych stworzeń, ale jednak nie mieszkały w podziemiach jak oni, więc możliwe, że ich oczy nie są tak przystosowane do ciemności jak ich.
- Chodź.- rzekła stanowczo. Przerzuciła sobie jego jedną rękę przez barki, a sama go objęła. Znów była dla niego żywą podpórką. Zaczęła go prowadzić tak szybko jak mogli w stronę dziury, by do niej wleźć.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichura White
Admin
avatar

Postów : 92
Join date : 11/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Czw Sty 15, 2015 8:43 pm

Rozjaśnienie jego mózgu długo nie trwało. Szybko poczuł ból w udzie. Rzucił się na ziemię, skrywając się tym samym już za ścianą i klnąc i jęcząc. Sięgnął dłonią do tyłu, by upewnić się, czy to na pewno strzała, czy może coś innego... Taka nadzieja, że to jednak było coś o wiele lepszego, łatwiejszego do pozbycia się z jego nogi, niż strzała. Ale jednak to była strzała. Lekko jej dotknął i poczuł od razu, że grot był dość głęboko wbity. Syknął.
- Szlag. Po prostu... Kurwa! - doczołgał się do Corinne. Dziewczyna pomogła mu znowu wstać i znowu posłużyła mu za podporę, co z innego punktu widzenia nie odpowiadało mu to. Nie chciał obarczać dziewczyny żadnym ciężarem i nie chciał być uciążliwy. Zaczęli zmierzać w stronę dziury. Ichura kuśtykał, bo nic na to nie mógł poradzić.

MG: Dwóch Podziemnych zaczęło zbliżać się w stronę dziury. Było ciemno, ale jako istoty lepiej widzące w ciemnościach, dwójka mogła dostrzec podłoże, jednakże nie mogła ocenić dokładniej wysokości.
Strzały przez chwilę przestały padać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Czw Sty 15, 2015 8:55 pm

Dla niej to było nic. Nie czuła się jakby robiła dla niego coś wyjątkowo dobrego. Tak samo nie traktowała go jak obciążenia. Była mu wielce dłużna po tym jak on jej pomógł wcześniej, gdy leżała nieprzytomna u podnóża gór. Jeszcze wcześniej przypomniał jej czym jest zabawa, dawno się nie śmiała tyle co wtedy. Za to również jest mu wdzięczna, choć dla niektórych może być to błahostka. Teraz miała okazję jakoś spłacić swój dług, choć nie czuła by było to wystarczające.
Weszli do dziury, której było bardzo ciemno. Jedyne co potrafiła w niej dostrzec to grunt pod ich nogami. Mimo to nie zamierzała się zatrzymywać. Szła i prowadziła Ichurę nadal przed siebie, by znaleźć się jak najdalej od tamtych stworzeń. Zwolniła też, by nie męczyć poskramiacza.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichura White
Admin
avatar

Postów : 92
Join date : 11/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Czw Sty 15, 2015 9:13 pm

Akurat w kwestii śmiania się nie wiedział, że w jakiś sposób pomógł Corinne. Nie myślał również o tym, że dziewczyna miała u niego dług, mimo że powiedział jej kiedyś, że pewnie będzie miała okazję, by to zrobić. Wejście do dziury było również trudne, a raczej jeśli chodzi o upadek na jego nogi. W ciemnym tunelu rozległ się krzyk z bólu. Klęczał, opierając się jeszcze rękami o mokre podłoże. Potem znów wstał przy pomocy Corinne. Szli jakiś czas.
- Przepraszam. - mruknął od tak, mącąc ciszę.

MG: Za plecami dwójki mogło się słyszeć z oddali głosy, jednakże nie zdawało się, by ktokolwiek schodził do tuneli. Czyżby sobie odpuścili?

Ichura mógł poczuć po chwili piekący ból w okolicy wbitego grotu, który powoli rozpływał się po całym jego ciele, co powodowało u niego dreszcze i zimny pot.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Czw Sty 15, 2015 9:23 pm

Ichura padł na kolana. Ona od razu pospieszyła mu z pomocą. Nie widziała innej opcji. W sumie to czuła się w obowiązku, by teraz mu służyć pomocą, nie wyobrażała sobie, by miała postąpić inaczej. Wiedziała, że go boli. Rozumiała to. Nie mogła jednak z nim tu siedzieć, zostać, czekać na cud. Musieli iść i choć sprawiało mu to ból i tak pomogła mu wstać i prowadziła go ciemnym tunelem. Corinne jest od niego znacznie drobniejsza, więc poniesienie go nie skutkowałoby niczym dobrym. Wywróciłaby się pewnie razem z nim i jeszcze bardziej przysporzyła mu bólu.
- Nie przepraszaj.- powiedziała z powagą, jednocześnie determinacją. Starała się ignorować fakt, że chodzenie go męczy. Nie mogła pozwolić na to, by teraz tu zostali. Musieli się stąd wydostać.- Nie masz za co.- dodała i prowadziła go dalej. W pewnym momencie zaczęła czuć jak jego ciało zaczyna drżeć, przez co jeszcze bardziej się o niego zmartwiła.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichura White
Admin
avatar

Postów : 92
Join date : 11/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Czw Sty 15, 2015 9:36 pm

Czuł się na tyle fatalnie, że to był idealny czas, by przeprosić. Ech, jego logika. Czuł coraz większy ból w ranie, oraz dreszcze. Potem poczuł jak jego ciało zaczynało oblewać zimno. A więc mogło być gorzej. Snuł pewne wnioski. Może grot strzały był zatruty? Z dziwnych powodów wolał o tym nie mówić. Wolał, żeby Corinne nie wiedziała o tym, że z nim może być jeszcze gorzej i wolał, by utrzymywali szybsze tempo.
- Mam. - powiedział na ciężki wydechu. - Przepraszam za tamto. - dodał ciężkim i niemrawym tonem głosu. Wcale nie chodziło mu o jego stan. Chodziło mu o tę sytuację, w której zaczął z niej kpić, zanim to wszystko się zaczęło. Nagle poczuł się na tyle słabo, że nogi się pod nim ugięły i już siła Corinne nie mogła utrzymać go w pionie. Znów opadł na klęczki, podpierając się rękami. Taki ruch jak najbardziej wpłynął na jego rany na ciele, ale nie miał na bardzo za to wpływu, Wykrzywił usta. Długo nie potrafił ukryć przed Corinne, jak bardzo się czuł.
- Coś czuję... Że nie dojdę... - wydyszał ciężko i opuścił głowę.

MG: Corinne również zaczęła się dziwniej czuć. Jej ciało zaczęło oblewać się zimnem, miała dreszcze i czuła lekkie zmęczenie. Nie było to jednak na taką skalę jak w przypadku Ichury.

Groty strzał musiały być zatrute.

Ichura czuł się coraz gorzej i słabł nie tylko ze względu na truciznę, ale również z powodu wykrwawiania się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Czw Sty 15, 2015 10:00 pm

Corinne wyczuwała to, że coraz trudniej mu się szło. Coraz mocniej opierał ciężar ciała na niej, ale nic w związku z tym nie mówiła. Nie chciała by czuł się źle z tym, że się o nią podpiera. Była teraz odpowiedzialna za jego powrót do podziemi, a przynajmniej ta się czuła. Dopiero po chwili zrozumiała o co mu chodzi.
- Wyraziłeś swoją opinię. To nie jest zabronione.- odpowiedziała i westchnęła. Była na niego wtedy zła, a potem już czasu nie było by o tym myśleć. Niemal zapomniała o tamtej sytuacji. Teraz mieli gorszy problem niż ich "trudne sprawy". Wiedziała, że miał wtedy rację, jednak czasami niektórych rzeczy nie potrafi tak po prostu do siebie przyjąć.
Ichura ponownie upadł, wypadając z jej objęcia. Zmarszczyła lekko brwi, bo zaczynała gubić głowę, nie wiedząc co ma zrobić. Możliwe, że zaczęła ją ogarniać wewnętrzna panika. W końcu spotkała się z podziemnym na powierzchni no i ma. To czego się tak bała.
- Dojdziesz. Musisz dojść.- powiedziała już nieco zestresowanym tonem, choć nadal próbowała zachować stanowczy ton w takiej sytuacji.- Zapomniałeś, że to ty tutaj jesteś szczęściarzem?- dodała próbując jakoś go podtrzymać na duchu. Sama zaczęła się dziwnie czuć, jakby zaczynała ją dobierać gorączka. Znów przetarła krwawiący policzek. Przykucnęła obok niego. Stwierdziła, że to jak się podpiera musi być dla niego bardzo niewygodne. Objęła więc go w miarę delikatnie i zaczęła ustawiać go do pozycji wyprostowanej, ale nadal klęczącej, by barków nie obciążał. Gdy już to zrobiła położyła dłonie na jego ramionach i tak go trzymała, by znów się nie odchylił do tyłu. W momencie, gdy go prostowała poczuła na nim krople zimnego potu.
- Coś jest nie tak...- szepnęła do siebie zastanawiając się co takiego. Ona sama się kiepsko czuła, ale nie aż tak jak on.- Strzały! To one!- zawołała, bo ją olśniło.- Usiądź.- powiedziała, pomagając mu w siadaniu. Wyjęła sztylet i odcięła kawałek materiały ze swojej płachty. Owinęła go nad strzałą w odpowiedniej odległości od niej i związała, zaciskając go mocniej, by reszta trucizny z groty miała trudniejszy dostęp. Ręce jej się lekko trzęsły, bo dawno tak jak teraz się o nikogo nie bała.- Nie pozwolę ci tu zostać.- mruknęła, patrząc na jego nogę. Zawiesiła wzrok na strzale, szukając jakiegokolwiek rozwiązania.No tak! Olśniło ją. Gdy Marcus leżał u niej otruty ona była na chwilę w grocie lekarskiej, by opatrzyć rany. Kupiła wtedy medykament, który miał służyć przy truciznach. Tak jej medycy powiedzieli. Wyciągnęła fiolkę z sakwy i spojrzała na nią.
- Musisz to wypić. Może pomóc.- powiedziała patrząc na twarz Ichury. Choć ręce jej się trzęsły udało jej się otworzyć fiolkę i przyłożyć ją do warg Ichury, by wypił lek.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichura White
Admin
avatar

Postów : 92
Join date : 11/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Czw Sty 15, 2015 10:19 pm

To już był drugi raz, kiedy oberwał jakąś trucizną. Spostrzegł się nieco wcześniej, że to musiało być to, jednak nie dzielił się tym z Corinne. W jakiś sposób zdecydował, że to był najlepszy moment na te ich trudne sprawy, choć drążyć nie miałby zamiaru nawet przy trzeźwym myśleniu. Po prostu przeprosił. Na jej słowa się nie odezwał.
W momencie, gdy dziewczyna chciała go motywować, mogła spotkać się u Ichury z dużą determinacją. Próbował wstać, ale nie miał kompletnie sił. Kątem oka widział, jak dziewczyna przykucnęła przy nim. Poczuł, jak go obejmuje, by mógł się na niej oprzeć i pozostać w wygodniejszej pozycji. Gdy go złapała za ramiona, Ichura pozwolił sobie na chwilę oprzeć głowę o jej ramię. Zaraz potem dziewczyna go wyprostowała. Nieco mętnym wzrokiem spojrzał jej w oczy i spróbował skupić się na słowach.
- Wiem... - mruknął tylko tyle i wziął głęboki oddech. "Usiądź". Tak też zrobił, przy pomocy dziewczyny. Oparł się delikatnie o ścianę, obserwując, co robiła Corinne. Okazało się, że zajmowała się jego raną. Na ból jedynie reagował lekkim skrzywieniem na ustach i cichym stęknięciem. Przez chwilę przyglądał się jej chaotycznym ruchom dłoni, a potem przeniósł wzrok na jej twarz i uśmiechnął się nikle.
- To też wiem. - powiedział niemalże szeptem, gdy usłyszał, że go nie zostawi. Widział jednak, że to nie było koniec opiekowania się jego stanem. Po chwili dostał fiolkę, w której było najwyraźniej lekarstwo. Wypił je bez żadnych sprzeciwów.
- Ja wciąż mam szczęście. - powiedział, odwołując się do jej poprzednich słów. Oparł głowę o zimną ścianę i przymknął oczy i uśmiechnął się kącikiem ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Czw Sty 15, 2015 10:34 pm

U niej objawiały się już lekko paniczne zachowania, gesty. Dawno nie w padła w taki stan. Czuła, że jeśli teraz czegoś nie zrobi to Ichura faktycznie tu zostanie i nie daj boże umrze. Ta sytuacja niemal zmusiła ja do przypomnienia sobie tematu ich kłótni i nieprzyjemnych wspomnień. Wywoływało to u niej wewnętrzny paraliż. Wszystko robiła jak automat, trzęsącymi się rękami. Gdy pomagała mu się wyprostować jeszcze silniej odczuwała to jak jego ciało drży. Znacznie silniej od jej dzięki czemu nawet nie odczuł zapewne u niej podobnych objawów.
Podała mu całą dawkę leku, by przyniósł jak najlepsze skutki. Porcję kupiła na jedną osobę, bo jednak miedziakami nie sra. Wolała jednak dać całe Ichurze i dać mu większą szansę na usunięcie trucizny niż dać mu za mało i nic miałoby to nie dać. Z nią jest znacznie lepiej niż z nim. Mimo to i tak to jego szczęście nie opuszczało. Nie na co dzień Corinne ma w zapasie jedno lekarstwo na trucizny. Po podaniu mu leku uklękła przed nim, siadając na swoich piętach.
- Pozazdrościć.- odparła na jego słowa, a jeden kącik jej ust lekko drgnął ku górze. Widać było, że teraz znacznie jej ulżyło, że się uspokoiła.- Działa?- zapytała jednak dla pewności.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichura White
Admin
avatar

Postów : 92
Join date : 11/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Czw Sty 15, 2015 10:48 pm

Zdawało się, że oberwał dzisiaj dość mocno, a i tak zachował minimalny optymizm. Nieważne, jak bardzo sytuacja mogła być zła, cieszył się, że Corinne przy nim była. Sam ten fakt podnosił go na duchu. Jeśli miałby tutaj zdechnąć jak pies, to przynajmniej przy godnej osobie, która zapamiętałaby jego ostatnie słowa.
Był w takim stanie, że nie zwrócił uwagi na to, że lekarstwo było dla jednej osoby. Po wypiciu odtrutki na razie nic się nie działo. Czuł jedynie, że chce mu się bardziej spać i był okropnie zmęczony. W dodatku znów zaczął zwracać uwagę na ból.
- Ty też je masz. - powiedział słabo, wciąż mając zamknięte oczy. Siedząc i opierając się o zimne ściany zaczął drżeć z zimna. - Sam nie wiem... - odmruknął ciężko w odpowiedzi. - Jak bardzo krwawię? - zapytał zupełnie nie znając swojego stanu albo zwyczajnie zapominając jak głębokie były rany i jak bardzo mogło z nich krwawić.
Nagle zaśmiał się cicho pod nosem.
- Nie tutaj chciałbym umrzeć. - stwierdził już o głośniej i bardziej barwnym tonem, ale potem zakaszlał. - Nie wiem czemu, ale to mi coś przypomina. - dodał i otworzył oczy. Spojrzał na Corinne, która klęczała naprzeciw niemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Czw Sty 15, 2015 11:05 pm

Ichura zamknął oczy, choć nadal był komunikatywny. Mimo to wolała, by jednak nie zamykał powiek. Obawiała się, że jak zaśnie to już nie będzie chciał się obudzić. Może i była to kolejna paranoja, jednak chciała tego bardzo uniknąć.
- Otwórz oczy.- mruknęła i znów przetarła swój policzek. Był to odruch. Czuła, że coś cieknie po jej skórze i nie myślała nad tym jak wykonywała ten gest. Po chwili dotarł do niej jego słowa. Uniosła jedną brew nieco zdziwiona tym co powiedział.
- Czemu tak sądzisz?- zapytała nadal lekko zdumiona tym. Jej poziom szczęścia był niezwykle niski w porównaniu z Ichury. Spostrzegła, że znów drży i miała nadzieję, że jednak trucizna i tak z niego schodzi.- Lekarstwo nie powstrzymuje krwawienia.- odparła niemrawo. Nie wiedziała jak może mu opatrzyć nogę. Nie mogła mu wyjąć strzały z nogi- tyle wiedziała. Nawet gdyby to zrobiła to natychmiast potrzebny byłby dobry opatrunek Na jego kolejne słowa zastygła na moment, a jej mina pochmurniała.
- Nie mów tak.- powiedziała nico surowo.- Nie umrzesz tutaj, ani nigdzie w najbliższym czasie.- dodała i znów spojrzała na jego twarz. Testament i ostatnią wolę napisze kiedy indziej. Ma na to czas, a przynajmniej taką myślą Corinne chce się karmić - Co takiego?- zapytała zaciekawiona. Nie miała pojęcia jaką. Po chwili przypomniała sobie, że trucizna nie była jedynym problemem, a krwawienia się ot tak nie pozbędą.- Dasz radę pójść?- spytała niepewnie, bo jednak nie chciała od niego wymagać zbyt wiele, a jednocześnie chciała mu jak najszybciej pomóc.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichura White
Admin
avatar

Postów : 92
Join date : 11/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Czw Sty 15, 2015 11:22 pm

Gdy dziewczyna kazała mu otworzyć oczy, mogła usłyszeć przytakujące mruknięcie, ale mimo wszystko nie zrobił tego. Lepiej mu było tak i tyle. Nie myślał o tym, że jak zaśnie, będzie to problemem dla nich obojga. Natomiast nie umknęła mu nutka zdziwienia w pytaniu, jakie dziewczyna zadała. Znowu zaśmiał się pod nosem.
- Bo tak samo jak ty i ja uchodzimy z życiem. - odpowiedział słabo po jakimś czasie, gdy zdobył siły na odpowiedź. - Tylko że nasze tarapaty trochę się różnią. Mimo wszystko... - wziął głęboki wdech. - zawsze się kończą lepiej, niż ktokolwiek mógłby się spodziewać. - mówił to, co w zupełności przynosiło mu na język. Mówił szczerze i od serca. Stwierdzenie Corinne o tym, że lekarstwo nie powstrzymuje krwawienia, również go nieco rozbawiło.
- Stworzę takie, które będzie. - powiedział z uśmiechem na twarzy. Mówił, to co mu głowa nanosiła na język, nawet jeśli komentarze były zbędne. Cóż, w każdym razie Ichura nie miał nigdy styczności z alchemią, więc dopuszczenie go do robienia lekarstw z pewnością zagroziłoby ich podziemnemu światu.
- ... I nie chciałbym umrzeć teraz. I nie umrę.- dodał zaraz po tym jak usłyszał słowa Corinne. Jego myśli zaczęły odlatywać w stronę wspomnień.
- Sytuację z dzieciństwa. Dziecinne wybryki, podczas których stałem się poszkodowany. Znałem dziewczynę, dawniej. Byliśmy mali. W pewnym sensie przypominasz mi ją. - opisał sytuację w mocnym skrócie i zaśmiał się. Czuł się lepiej. W momencie, gdy usłyszał o tym, czy jest w stanie wstać, odchylił się od ściany i przy pomocy Corinne próbował stanąć na chociażby tę jedną, zdrową nogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Sob Sty 17, 2015 5:06 pm

Westchnęła niezadowolona nieco jego reakcją. Twierdzące mruknięcie nie było jednak wykonanie czynności, o którą go prosiła. Bała się tego, że zaśnie.
- No otwórz je.- powiedziała nieco nerwowym tonem, jakby użerała się z dzieckiem, które nie chce zjeść obiadu. Krótkie zdenerwowanie wynikało z tego, że się o niego martwiła. Nie wyobrażała sobie w tej chwili powrotu do podziemi bez niego. Sama nadal jeszcze czuła delikatne dreszcze i silniejszy chłód, co jej nastroju nie poprawiało.
- Grunt, że jakoś uchodzimy z życiem.- stwierdziła, próbując skwitować rozmowę na ten temat. Nie było co się licytować o to kto ma większego fuksa lub kto go nie ma. Było to bezsensowne, bezcelowe.- Tak samo jak morderczą zupę?- zapytała i zaśmiała się. Ichura chyba wiąże swoją przyszłość z tworzeniem substancji różnej maści i o rozmaitym działaniu. Najpierw mordercza, trująca zupa, teraz lek na wszystko. Całkowicie uzdrawiające.
Posłała mu delikatny uśmiech słysząc jak mówił o tym, że nie umrze. Nie zastanawiała się nad tym, czy będzie widział uśmiech, czy nie, bo w końcu oczy miał zamknięte. Uśmiech był niemal odruchowy, bo jego słowa odrobinę podniosły ją na duchu. Przynajmniej nie był tak zrezygnowany. Słysząc, że nie dojdzie się przeraziła i omal nie wpadła w całkowitą panikę.
- W pewnym sensie?- powtórzyła po nim, jakby chciała wiedzieć w jakim sensie dokładniej. Nie wymagała, że odpowie. Po prostu była ciekawa i albo zaspokoi jej ciekawość, albo i nie. Ichura odchylił się od zimnej ściany. Corinne natychmiast wstała. Przeszedł ją dreszcz, ale postanowiła go zignorować. Ważniejsze było dla niej, by pomogła mu wstać, co też uczyniła. Znów objęła go jedną ręka jak wcześniej, by go prowadzić. Szli powoli wzdłuż tunelu czekając na jego koniec.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichura White
Admin
avatar

Postów : 92
Join date : 11/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Sob Sty 17, 2015 5:45 pm

Zdenerwowany ton głosu Corinne wciąż na niego nie działał. Znowu odmruknął coś w stylu "mhm". Cóż, przynajmniej je później otworzy.
- Dokładnie. - przytaknął jej na słowa. Dobrze, że przynajmniej tym razem nie próbowała podważać jego słów. Cóż, zdecydowanie byłby to zły moment na sprzeczanie się z jego słowami, skoro Ichura nie do końca mógł się skupiać nad konkretnymi myślami i argumentować. Słysząc wzmiankę o morderczej zupie prychnął pod nosem śmiechem. Jego brzuch zaczął drżeć od cichego śmiechu.
- Uświadomiłaś mnie właśnie, że to, co kiedykolwiek stworzę, będzie mieć podobne zastosowanie, co ta mordercza zupa. - powiedział i poszła kolejna salwa śmiechu, która mu szybko przypomniała o jego bolących ranach i o tym, że jednak jego ciało nie było gotowe na jego poczucie humoru, ale trudno. On potrzebował śmiechu i poczucia humoru. Jeśli je miał, to oznaczało, że jeszcze nie umierał.
- Tak, w pewnym sensie... Nie wiem jakim. - skrzywił się, nie wiedząc bardziej czy to przez to, że nie wiedział dokładniej, czy przez to, że przeszła go fala bólu w momencie, gdy postanowił wstać. - W takich momentach lubię rozpamiętywać wiele rzeczy. Jestem zbyt... - urwał i syknął pod nosem, czując jak stanął niechcący jego zranioną nogą. - Sentymentalny. - dokończył i westchnął cicho. Czuł się nieco lepiej. Chwycił się mocno Corinne i zaczęli iść przed siebie. Wykrwawiał się i wkrótce znów mógł opaść z sił.

MG: Z oddali zaczęło dochodzić małe światełko. Gdy dwójka podziemnych doszła do danego punktu, zauważyli na górze dziurę, przez którą wpadało blade światło księżyca. Znajdowało się jednak ona dość wysoko, na szczęście do wyjścia prowadziły krzywe schody stworzone z kamieni. Wspinaczka była nie lada wyzwaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Sob Sty 17, 2015 7:46 pm

Wzięła głęboki oddech, głośno wypuszczając powietrze nosem, by się przypadkiem nie denerwować jeszcze bardziej. Nie powtórzyła się ponownie, choć w pewnym momencie już chciała siłą mu podnieść powieki.
- Obiecaj, że nigdy mnie tym nie poczęstujesz.- oparła i zaśmiała się krótko. Dziwiło ją, że w takiej sytuacji jak ta mieli czas i jakiekolwiek chęci na żartowanie i śmianie się. To oznacza, że albo jest z nimi tak tragicznie, że nie pozostaje im nic innego, albo po prostu im się polepsza i jednak nie jest tak źle w porównaniu z tym jak mogłoby być.
Natychmiast zatrzymała się, gdy syknął z bólu. Nie chciała go teraz na siłę ciągnąć. Fakt, lepiej by dotarli do groty lekarskiej jak najszybciej, jednak nie mieli już na plecach dziwnych stworzeń.
- Wielu tak ma.- odpowiedziała. Ona sama rozpamiętuje wszystko i to bardzo często.- Grunt, by przeszłość nie przyćmiewała ci teraźniejszości.- dodała. Uświadomiła sobie, że sama robi inaczej, jednak nic już o tym nie powiedziała. Te jej paranoje, lęki przyprowadziła z przeszłości przez co teraz ma taką blokadę.
Ruszyli dalej. Droga się nieco ciągnęła, zwłaszcza, że oboje byli zmęczeni. Corinne nadal drżała, gdzieniegdzie pojawiały się krople zimnego potu, jej samej było zimno. Ichura to już w ogóle był w złym stanie. W pewnym momencie jednak zielone oko poskramiaczki dostrzegła światełko w tunelu. Dosłownie.
- Ichura, spójrz!- powiedziała z wyraźną ekscytacją, na którą udało jej się zdobyć.- Zbliżamy się do wyjścia.- dodała i nadal szła, prowadząc go w stronę światła.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichura White
Admin
avatar

Postów : 92
Join date : 11/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Sob Sty 17, 2015 8:25 pm

Tak, było im wesoło nawet w takiej sytuacji. Corinne znowu sprawiła, że się zaśmiał.
- Hej, ale zupę to ja potrafię zrobić. Nie znasz mojej kuchni. - powiedział luźnym tonem, ignorując ból i cóż, tym razem mu to wyszło. Na sekundę zapomniał o nim, wydobywając z siebie pozytywne emocje. - Jeśli przeżyję... - zaczął z nikłym uśmiechem na twarzy. - ugotuję ci najwspanialszą zupę na świecie. - dokończył i zaśmiał się pod nosem. Romantyzm level: Ichura. To była jego kolejna głupia obietnica. Ale zrobi kiedyś zupę.
Idąc, mniej mógł skupić się na swoich myślach ze względu na ból. Zaciskał szczękę. Mimo to, słuchał Corinne. Nawet jeśli zajmowało mu czasu przetwarzanie informacji, lubił ją słuchać. Sam głos podnosił go na duchu, sprawiał, że wydobywał z siebie resztki determinacji. Starał się stłumić mimowolnie umykające stęknięcia z jego gardła.
- Każdemu przyćmiewa. - odmruknął krótko, nie rozwijając żadnej myśli na ten temat. Mętny wzrok dostrzegł blade światło w tunelu. Stał się nagle taki niemrawy, że nawet nie odczuł radości z tej nowiny. Wkrótce oboje stali przy kamiennych schodach. Białowłosy, chwiejąc się nieco, uniósł głowę ku górze i westchnął, widząc przed nim te schody. Potem opuścił łeb i wydobył z siebie ciche parsknięcie. Puścił się nagle Corinne, by zaraz oprzeć się ściany tunelu. Zrobił to celowo, jednakże jego ciało było ociężałe i drętwe. Oparł się ramieniem o zimną ścianę i zaczął ześlizgiwać się do pozycji kucającej. Miał nawet wrażenie, że rany go mniej bolały.
- Wybacz... - wydyszał. Zacisnął nieznacznie dłonie na zimnej ziemi. - Przepraszam... - kolejne słowo przecisnęło się przez jego gardło. Zamknął oczy. Starał z siebie wykrzesać ostatnie resztki sił. - Tak bardzo bym chciał ci towarzyszyć w drodze powrotnej. - dodał cicho. - ... A-ale ciało mi odmawia posłuszeństwa. - usiadł, opierając plecy i głowę o zimną ścianę. - Tak bardzo chciałbym ci towarzyszyć w drodze powrotnej i umrzeć dopiero wtedy, gdy będę miał pewność, że dotrzesz tam bezpieczna. - powtórzył, rozwijając swoją myśl. Przełknął głośno ślinę i zamknął oczy, czując, jak świat wiruje. Ichura, no dawaj, wstawaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Sob Sty 17, 2015 8:56 pm

Przez moment się wahała. Minęło kilka sekund zanim mu odpowiedziała, bo jednak nie wiedziała, czy ta propozycja była groźbą, czy jednak miłym gestem.
- Trzymam cię za słowo.- odpowiedziała w końcu i zaśmiała się cicho pod nosem. Corinne właściwie nie pamięta kiedy ostatnio zupę jadła. Przynajmniej taką normalną. Bo te jej to kiepskie imitacje zup, które nie smakują jak powinny. Czasami po prostu ugotuje warzywa, wrzuci kawałek mięsa i jakieś pozostałości przypraw. Ale i tak nie równa się to z prawdziwą zupą!
Gdy szli nie zastanawiała się, czy słucha ją czy nie. Znaczy wolałaby, by jednak to robił, jednak nie myślała nad tym, czy go to jakoś interesuje. Mówiła, by nie zapadała głucha cisza, bo ona byłaby dla niej najgorsza. Więc jeśli Ichura nic nie mówił, ona to robiła.
- Niestety. Najgorsze jest rozmyślanie, czy w przeszłości można było jakoś na coś zaradzić...-odparła, a jej usta wykrzywiły się w lekki grymas. Ona sama sobie zadaje bardzo często to pytanie. Niekiedy przeradza się to w obwinianie się.
Nagle Ichura się jej puścił i oparł natychmiast o ścianę. Zaczął się zsuwać w dół. Corinne natychmiast kucnęła przy nim i odgarnęła włosy z jego twarzy, by widzieć, czy przypadkiem ie zasypia.
- Przestań.- powiedziała cicho.- Przestań tak mówić!- niemal wrzasnęła. Znów zaczęła rodzić się w niej panika. Czuła jak zaczyna się w niej wszystko gotowa, choć jednocześnie było jej zimno. Z kucaka przeniosła się na klęczka.- Dasz radę, musisz dać! Nie poddawaj się!- złapała dłońmi jego kołnierz i zaciskała je, lekko szarpiąc materiał.- Nie rób mi tego...Nie możesz mnie teraz zostawiać...- dodała już ciszej ze smutkiem, opuszczając głowę.- Błagam cię, chodź ze mną.- powiedziała jeszcze ciszej, cieniutkim głosem. Mówiła jakby nie umiała pojąć, że siły nie ma. Ręce znów zaczęły jej się trząść, a na jej czole pojawiło się więcej kropel potu. Gdy mówiła, jej głos lekko drżał. Czułą jakby coś ją uciskało w gardło.

----------------------------------

Jestem cichym szeptem swoich myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichura White
Admin
avatar

Postów : 92
Join date : 11/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Sob Sty 17, 2015 9:21 pm

"Trzymam cię za słowo." Zaśmiał się, ponownie. Nie miał zamiaru zatruwać przecież Corinne. Jeśli wydostanie się stąd i przeżyje, to na drugi dzień pewnie zbierałby się z łóżka na powierzchnię, by nazbierać składniki na tę jebaną zupę.
Ichurze coraz ciężej szło skupianie się na sensie słów. Przeszłość... Przestał nagle o niej myśleć, jakby przechodził w jakieś dziwne fazy swojego umysłu. To był stan przedśmiertny? Nie... Chyba. Nie wiedział.
- Wszystko, co się wydarzyło, musiało się zdarzyć... - powiedział ciężkim głosem. - Gdybyśmy tylko byli w stanie... - syknął - zapobiec nieszczęściom, nigdy nie bylibyśmy w stanie uczyć się na błędach. - a jednak wciąż gadał, wciąż potrafił kontynuować temat. Przełknął głośno ślinę.
Opierał się o ścianę i oddychał ciężko. Poczuł dotyk na czole. Dłonie Corinne odgarnęły jego włosy. Rozchylił lekko powieki i spojrzał w jej intensywnie zielone oczy. Uśmiechnął się nikle, a potem westchnął, widząc jej desperacje w oczach. Poczuł, jak jej dłonie, zaciskające kołnierz, drżały. W jakiś sposób zrobiło mu się żal jej reakcji. Nigdy nie widział takich emocji na jej twarzy. Znali się jakiś czas, ale w większości sprawiała wrażenie dziewczyny, która nie dałaby się czymkolwiek skruszyć. W jakiś sposób też chciał, żeby, mimo wszystko, te emocje na jej twarzy nie zagościły. Mętne, smutne i bez motywacji żółte tęczówki spoglądały w jej oczy. Wyciągnął na przeciwko niej rękę. Dłonią złapał za jej podbródek i zmusił do tego, by na niego spojrzała. Posłał jej delikatny uśmiech, choć jego twarz była pokryta zmęczeniem. Potem odepchnął się od ściany, znów tłumiąc w sobie ból i po prostu objął ją jednym ramieniem.
- Pomóż mi wstać. - powiedział pewnym siebie głosem tuż przy jej uchu. Oparł głowę o jej ramię, wciąż ignorując ból w udzie i z tyłu pleców. Strzała w jego nodze wciąż tkwiła, ale jebać. Po jakimś czasie mimowolnie zaczął krzywić się z bólu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   

Powrót do góry Go down
 
Opustoszałe wzgórza
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Opustoszały dom
» Opustoszały plac zabaw
» Wzgórze startowe przy Gibraltar Road
» Wilcze Wzgórze rodu O'Connor, Irlandia
» Wzgórza rezerwatu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sawir PBF :: ---
Skocz do: