Sawir to gra osadzona w świecie chylącym się ku upadkowi.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Głębia Lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Jonathan White
Admin
avatar

Postów : 426
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Głębia Lasu   Sob Sie 22, 2015 1:12 pm

Miejsce niemające w swym wyglądzie czegoś wyróżniającego. Jest to gęsto porośnięta drzewami i krzewami część lasu i nic poza tym. Słońce jedynie przebija się punktowo przez korony drzew oświetlając ten teren.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sawir.forumpolish.com
Livola

avatar

Postów : 27
Join date : 17/12/2014

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Sro Lis 04, 2015 3:39 pm

Do zmierzchu pozostało jeszcze trochę czasu, ale mieszkańcy krainy południe zdecydowanie mieli już za sobą. Dzień był w miarę ciepły, bezwietrzny, o ile w ogóle można było spodziewać się choć odrobiny wiatru między gęstwiną drzew i krzewów. Gęstwina ta zdawała się zacieśniać z każdym kolejnym krokiem, gałęzie rozrastały się coraz szerzej, a krzaki pojawiały się znacznie częściej. Livola nie lubiła lasów, zwłaszcza tak bardzo tętniących życiem. Przyzwyczaiła się, że Sawir jest martwy, że ciężko znaleźć tu do tego stopnia rozwiniętą roślinność, no i całkiem słusznie, bo Żyjący Las był swego rodzaju wybrykiem natury, niebezpiecznym dla ewentualnych spacerowiczów. Nie stanowił integralnej części krainy, rządził się swoimi prawami. Tak jej się przynajmniej wydawało.
Nie wiedziała czego mogłaby się spodziewać, czy powinna obawiać się konfrontacji z ludźmi, czy może z zamieszkującymi te tereny stworzeniami. Koniec końców, doszła do wniosku, że wszystko jej jedno. Z każdym powinna sobie poradzić, ale też nie walka jest jej dzisiejszym celem. Co więc nim było? Ktoś by powiedział - odpoczynek, ale również nie o odpoczynek chodziło. Ruda czegoś szukała, ale owe coś nie zostało jeszcze określone. Cierpiała ostatnio na brak jakiejkolwiek rozrywki, listów gończych jak nie było, tak nie ma nadal, nikt też nie kwapił się do skorzystania z jej drobniejszych usług. Oczywiście mogłaby zacząć polować na Podziemnych, tylko po co? Satysfakcja z tego niewielka, a nawet jeśli, to zdecydowanie krótkotrwała.
Zatrzymała się gdzieś pośrodku lasu, nie przerywając rozmyślań nad sensem swojej wędrówki. Rozejrzała się dookoła i, z cichym westchnięciem, podeszła do jednego z drzew i oparła się o gruby pień. Miecze usytuowane na plecach nie pozwalały na cieszenie się komfortową pozycją, która przez nie komfortowa nie była, jednak ani nie narzekała, ani ich nie zdjęła. Po prostu stała, wpatrując się w dal. Ciekawe czy błądzi po tym lesie sama?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emmet

avatar

Postów : 7
Join date : 20/12/2014

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Czw Lis 05, 2015 12:59 am

Chłopak rozciągnął się z cichym pomrukiem budząc się z drzemki, na którą sobie pozwolił. Czas przyjemnie płynie, gdy się leży na sporej gałęzi mniej więcej 15m nad ziemią. A do koron drzew i tak jeszcze spory kawał był! Emmet podniósł się do pozycji siedzącej i spojrzał przed siebie po raz enty w ciągu dnia, sondując okoliczny teren. Uśmiechnął się widząc wynik swoich obserwacji. Dzika natura, gigantyczne drzewa, leśne ptactwo, które umilkło na krótką chwilę, lecz rozpoznając w nim przyjaciela natury, najpierw nieśmiało, potem coraz głośniej wznowiły swój chóralny śpiew, świergocząc zawzięcie pośród drzew. Nie było co ukrywać, Lawford czuł się w takich miejscach, jak ryba w wodzie i nie było w tym nic dziwnego.
- Kra. - Rozbrzmiał odgłos, po jego lewej.
- Co tam Aspen? - Zapytał, podnosząc ramię, na które jego towarzysz od razu wskoczył.
"Czyżby znów wyczuł coś przede mną?" - Nie byłoby to dziwne. Mimo wyrobionych instynktów, które posiadają przyjaciele natury, nie są one tak mocne, jak naturalne, dane zwierzętom.
- A może po prostu jesteś głod... - Przerwał, gdy jego elfie uszy lekko drgnęły. Emmet niczym oparzony dobył swojego łuku, płynnym ruchem nałożył strzałę na cięciwę i wycelował w potencjalne miejsce, z którego dobiegł podejrzany dźwięk.
"Are?" - Zdziwił się, a jego ramię minimalnie poluzowało cięciwę.
"Kobieta? Przynajmniej nie potwór, ale to i tak nie oznacza, że jest z podziemi. Powierzchnia ma w szeregach mnóstwo najemników." Obserwował nieznajomą, nie podejmując żadnych działań. Pod tym kątem, dzieliło ich mniej więcej 30 metrów. Emmet pozostawał w bezruchu, a jego ciemno-zielony płaszcz dodatkowo pomagał mu wtapiać się w otoczenie. Nie było mowy, by rudowłosa nieznajoma go jakimś cudem zauważyła. Mimowolnie chłopak uśmiechnął się półuśmiechem.
"Kobiety, a zwłaszcza takie to nie moja działka... Nigdy nie wiem, jak mam wobec nich postąpić. Szkoda, że nie ma tu Marcusa... To jego specjalność." - Pomyślał. Zdecydowanie żartowanie ze swojego przyjaciela to jego hobby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Livola

avatar

Postów : 27
Join date : 17/12/2014

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Czw Lis 05, 2015 1:25 am

Livola nie miała szans zauważyć przebywającego na gałęziach jednego z drzew chłopaka. Nie patrzyła w górę, absolutnie nie spodziewała się kogoś gdzieś hen, wysoko. Niby potrafiła wyczuć czyjąś obecność, gdy ów ktoś czaił się niedaleko w krzakach, ale ten tutaj ani nie czaił się w krzakach, ani właściwie nie czaił się w ogóle. Tak spróbujmy wytłumaczyć jej obniżoną czujność, bo wymówka jest całkiem niezła.
Przeczesała palcami swe długie, rude włosy, odgarniając je na lewą stronę, by nie przesłaniały prawego oka, jedynego odpowiadającego za jej zmysł wzroku. Drugie oko, choć wciąż znajdujące się w oczodole i nie wyglądające wcale upiornie, dawno temu zostało uszkodzone pewnym, precyzyjnym cięciem. Nie ma się nad czym rozwodzić, przywykła już do częściowej ślepoty.
Nie przestając wpatrywać się w dal, westchnęła sobie jeszcze kilkakrotnie, szukając spojrzeniem niewiadomego. Tak naprawdę, chciało jej się krzyczeć z nudów. Co ją napadło, by wleźć akurat do lasu? Toć już na cmentarzu miałaby więcej rozrywki, oczywiście gdyby trupy nie chciały grzecznie spać.
- Pieprzona, nudna, kurewsko nudna dziura - podsumowała stan, w jakim się znajdowała, doprawiając później tę wypowiedź kilkoma mało wyszukanymi epitetami.
Nie minęło dużo czasu, kiedy odepchnęła się w końcu od drzewa, pokręciła głową na wszystkie strony, chcąc zmusić do pracy mięśnie, i wyjęła jeden z mieczy. Obróciła nim kilka razy, nie puszczając rękojeści, potem obejrzała ostrze, aż w końcu całość tych działań skwitowała setnym już dziś westchnięciem. Odwróciła się przodem do drzewa, o jakie przed chwilą się opierała i przyjrzała mu się z uwagą godną łowcy oceniającej swoją zwierzynę.
Gówno prawda. Patrzyła na nieruchomy pień z równym zainteresowaniem, co wcześniej w nieokreśloną przestrzeń. I teraz, z tych nudów, zaczęła tępić ostrze ukochanego miecza o wspomniany pień, wycinając na nim bliżej nieokreślone wzory. Nie było to łatwe, bo kora sprawiała wrażenie grubej i dość solidnej, ale tym lepiej, bo musiała włożyć w nowe zajęcie trochę więcej wysiłku. A że biedne drzewko cierpiało przez jej działania, ranione wyrafinowanymi, głębokimi cięciami, to już nie jej sprawa. Sprawą natomiast zainteresował się malutki, bezbronny mieszkaniec lasu, który wychylił łebek zza pokrytej liśćmi gałęzi, przyglądając się rudej, zdawałoby się, z wielkimi wyrzutami. Przypominało to to wiewiórkę, ale nie wiadomo, czy wiewiórką było. Niemniej jednak, kiedy tylko zniżyło się na odpowiednią wysokość, chcąc zapewne przenieść się na inne, nieatakowane drzewo, Livola chwyciła je za futerko, wcale nie delikatnie, i oderwała od pnia, trzymając wierzgające łapkami stworzonko w powietrzu. Zabić, czy nie zabić? Oto jest pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emmet

avatar

Postów : 7
Join date : 20/12/2014

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Czw Lis 05, 2015 2:24 am

- Co ona wyprawia? - Mruknął pod nosem, cały czas bacznie obserwując rudowłosą, która gestami pokazywała, jakby miała żal i grymas do całego świata.
Z paru machnięć nieznajomej można było już wywnioskować, że bawi się ona już ostrzami nie od dziś. W sumie to mało kto w tych czasach, nie potrafi władać żadną bronią, ale to drobiazg.
Jednakże szaro-włosy zmarszczył lekko brwi, gdy owa dama znalazła sobie rozrywkę kosztem drzewa.
Drzewa są potężne, takie łaskotki są mało w stanie im zaszkodzić i chłopak wiedział o tym, lecz mimo wszystko niesmak w pierwszym wrażeniu pozostał. Nawet jego oku nie umknęła maa futrzasta kulka. Przez chwilę Emmet zapomniał o całej sytuacji, lecz w jednej chwili wszystko wróciło z potrojoną siłą, gdy ta ździra złapała niewinne zwierzątko, jakby było jakąś zabawką do dręczenia. Nie widać było po niej, by miała dobre zamiary co do małego świerściucha, do wartości życia, oraz ogółem całego lasu, który był dla Emmeta, jak wielki dom, a zwierzęta, jego współmieszkańcami. Lawford nie tracił więcej czasu na zbędne obserwacje. Wyskoczył bezszelestnie raz po raz na coraz niższe gałęzie, aż odległość między nim, a kobietą dzieliło zaledwie 15 metrów. Przyjąwszy stabilną pozycję, jego sokoli wzrok oraz ramiona zareagowały niczym automat oddając pierwszy strzał z łuku. Cel stał w jednym miejscu, chłopak również, a z taką odległością nawet amator nie miałby problemu, a co dopiero osobnik, który niemalże urodził się z łukiem. Trafienie wynosiło 100%, jeżeli nie 102% na powodzenie. Chłopak nie musiał nawet odczekać tego ułamka sekundy, podczas którego pocisk przecinał powietrze, by wiedzieć, że trafił dokładnie tam gdzie chciał. Zabójczy grot poszybował przed siebie i zatrzymał się dopiero gdy ugrzązł w drzewie, na którym jeszcze chwilę temu rudowłosa wyładowywała swoje zażenowanie.
- Powiedz mi proszę, czym ta wiewiórka Ci podpadła, że patrzysz na nią, jakbyś miała ją obrać ze skóry? Bardzo przeszkadza Ci fakt, że wyszła zbierać zapasy na zimę, która niedługo nadejdzie? Oraz co zamierzasz z nią zrobić? - Nawet nie zapytał, kim ona jest i co tu robi. Nie miało to dla niego w tej chwili znaczenia. Priorytetem było życie tej małej istotki, która próbowała się wyrwać z bolesnego uścisku nieznajomej.
Strzał chłopaka nie był bezpośrednio wymierzony w kobietę, lecz przeleciała na tyle blisko jej twarzy, by ostrzec, że chłopak nie zamierza żartować w tej kwestii. Gdyby przyjrzeć się bliżej, można by było zauważyć, że ucięła ona nawet jeden czy dwa włoski owej damy. Łucznik oblewał dziewczynę zimnym wzrokiem, a jego twarz była spokojna, lecz stanowcza. Był w stanie w każdej sekundzie zareagować, a jego prawa dłoń zaopatrzona już była w drugą strzałę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Livola

avatar

Postów : 27
Join date : 17/12/2014

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Czw Lis 05, 2015 3:01 am

Stworzonko nie przestawało wierzgać łapkami, przestraszone już teraz nie na żarty. No bo racja, niczemu nie zawiniło, rudzielcowi żadnej szkody nie wyrządziło, po prostu przebiegało po drzewie, na którym dziewczyna skupiała niemalże całą swoją uwagę i tylko tym przyczyniło się do wpadnięcia w jej łapska.
Mierzyła wiewiórkowate coś wzrokiem, podczas gdy wiewiórkowate coś zdawało się rzucać jej jakby przerażone spojrzenia, raz po raz kręcąc główką dookoła, w poszukiwaniu drogi ucieczki. Tak naprawdę nie była morderczynią... dobra, była, ale nie należała do osób zabijających dla zabawy. Jej podobnych nazywano łowcami głów, najemnikami, nie bezmyślnymi narzędziami do zabijania. Mała, leśna istotka nie zasługiwała na śmierć. Zdała sobie z tego sprawę nawet ona, ale na nieszczęście zwierzątka, ktoś postanowił interweniować, zanim Livola wypuściła je na ziemię.
Strzała świsnęła tuż obok jej twarzy, momentalnie podwyższając kobiecie ciśnienie. Fuknęła, zezłoszczona, wbijając miecz w ziemię obok drzewa. Spojrzała w kierunku, z którego nadleciała strzała - a mogła go określić dzięki temu, że ta twardo wbiła się w pień, mniej więcej wyznaczając miejsce, z jakiego przybyła - chcąc zlokalizować intruza. Pomijając fakt, że intruzem była ona, ale skąd mogła wiedzieć, że od początku miała obserwatora?
Wypuściła ciężko powietrze, starając się pohamować gniew. Zdecydowanie była istotą zbyt nerwową, a kiedy ją porządnie wkurzyć, kompletnie traciła nad sobą kontrolę. Dlatego doradza się, by raczej tego nie robić.
Złapała zwierzątko pewniej, teraz już w obie dłonie. Z daleka nie było tego widać i całe szczęście, bo nie chciała, by akurat zostało to zauważone, ale zachowywała się delikatniej niż przed chwilą, gdy pojmała malca. Ustaliła już, że nie chce skrzywdzić stworzonka, jednak wciąż mogła zmienić zdanie, a sporo zależało od łucznika.
Nie widziała go dokładnie, bo odległość do najmniejszych nie należała, a kiedy miało się tylko jedno sprawne oko, zdecydowanie traciło się ostrość przy obserwowaniu dalszych przestrzeni, obiektów czy postaci. Nie przeszkadzało jej to wcale. Wystarczyło, że zlokalizowała chłopaka, a jego głos utwierdził ją w przekonaniu, że jest tam, gdzie jej się wydaje, że jest, że jest chłopakiem, i że... próbuje bronić wiewiórkę? Strzelił do niej nie dlatego, bo miał ochotę sobie postrzelać. Obrońca uciśnionych? Uśmiechnęła się brzydko; uśmiechowi temu daleko było do uprzejmości.
- Wiewiórka pojawiła się w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie - odpowiedziała na pytanie, kto by pomyślał. Nie brzmiała miło, ale taki już miała wypracowany ton, chłodny i władczy, pozbawiony ciepła tak bardzo, jak bardzo głos może być go pozbawiony. - Jeśli zejdziesz na dół i przestaniesz do mnie strzelać, nic jej nie zrobię. Odłożę na ziemię, drzewo czy gdziekolwiek, skąd będzie mogła spieprzyć w krzaki. Jeśli jednak nie przestaniesz we mnie celować, ucierpi na tym nie tylko zwierzątko.
Była pewna siebie, bo pewności siebie nie traciła w zasadzie nigdy. Ale czy wierzyła, że osoba rzeczywiście zejdzie na dół? Cóż, stawiała na wygodę, nie uśmiechało jej się wspinanie po drzewach. Zwłaszcza że sama jeszcze nie wiedziała, czego mogłaby chcieć od tego człowieka. W głębi duszy, której, jak sama się zarzekała, wcale nie miała, ucieszyła się z czyjegoś towarzystwa. Z nudów czasami można oszaleć.
Z drugiej strony, powinna wziąć pod uwagę to, iż z pewnością jest na celowniku, a skaczący po drzewach ktoś z celnością nie ma żadnego problemu. Zastanawiało ją jednak, czy chłopak będzie w stanie stanąć przed nią tylko po to, by uratować leśne stworzonko, dlatego pokierowała rozmowę na takie, a nie inne tory.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emmet

avatar

Postów : 7
Join date : 20/12/2014

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Czw Lis 05, 2015 4:40 pm

Nastała krótka chwila milczenia, gdy padła odpowiedź na jego pytanie. Cisza była tak gęsta, że aż prawie namacalna. Słychać było jedynie szelest liści, po lekkim podmuchu wiatru.
- Ech... - Westchnął przeciągle.
Odpowiedź była tak oczywista do przewidzenia, że chłopak sam nie wiedział po co je w ogóle zadał. Przerzucił niedbale oczami, będąc lekko zbitym z pantałyku. Miała jeszcze swoje warunki? Naprawdę? Powinien po prostu teraz przeszyć jej głowę i byłoby po problemie... Ale byłoby to chyba nieetyczne, prawda? Zawsze zostaje jeszcze na przykład Shin, który rozwiązałby wszystkie problemy w mgnieniu oka. I byłyby to całkiem przyzwoite rozwiązania, zakładając, że ma się styczność z osobą złą. Emmet nie chciał wyciągać pochopnych wniosków, ale nic nie wskazywało na to, by nieznajoma miała dobre intencje do czegokolwiek. By się o tym dokładnie przekonać młody przyjaciel natury postanowił zgodzić się na obecny układ. Wiec nic nie mówiąc, odwrócił się i skoczył to po niższe gałęzie tu i ówdzie zjeżdżając płynnie po kłodach. Minęła krótka chwila, a Emmet znajdował się już na stałym gruncie. Podszedł bliżej na parę kroków i zatrzymał się w odległości 7 metrów. Stojąc twarzą w twarz mógł dokładniej przyjrzeć się kobiecie. Była trochę niższa od niego, smukła figura, długie włosy, które zdążył już zauważyć wcześniej oraz niebieskie oczy. Jego uwadze również nie umknęła blizna na lewym oku kobiety, czyżby pamiątką po jakiejś walce? Następnie Lawford przyjrzał się jej strojowi. Nie trudno było rozpoznać jej uzbrojenie, które rzucało się w oczy. Wyposażenie charakterystyczne dla cichych zabójców. Gdyby tak było, chłopak spodziewałby się ze strony nieznajomej całkiem sporej zręczności oraz szybkości. Wygląd, mimo, że nie należy po nim oceniać, nikt nie zaprzeczy, że mówi bardzo wiele o właścicielu.
Chwilowy podmuch wiatru, sprawił w delikatny ruch płaszcz młodego łucznika. Nie mówił nic, a jego skupienie działało na wysokich obrotach, kto wie, czego można było się spodziewać po tej kobiecie? Był gotów, do wszelkich działać, bądź reakcji. Nawet nie miał pewności, czy rudowłosa dotrzyma słowa, zszedł na ziemię, właśnie po to, by się o tym przekonać.


Ostatnio zmieniony przez Emmet dnia Czw Lis 05, 2015 5:58 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Livola

avatar

Postów : 27
Join date : 17/12/2014

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Czw Lis 05, 2015 5:45 pm

Czekała spokojnie, a z każdą kolejną sekundą jej złość cal po calu wyparowywała. Miało się tę zdolność do błyskawicznego wpadania w gniew, ale jednocześnie gniew ten dość łatwo dawało się ukoić. Byle nie iść w zaparte i go nie potęgować, a samo przechodziło. Przynajmniej w większości przypadków.
Przycisnęła zwierzątko do piersi, szepcząc mu krótkie "ćśś". Trzymała je teraz jedną ręką, drugą próbowała delikatnie pogłaskać po futerku, z czego szybko zrezygnowała, widząc niechęć stworzonka. Małe, niewdzięczne... Nie. To nie jego wina, że wpadło w obecny stan przerażenia. Wina leżała po jej stronie, bo to ona stanowiła istotę strachu. Idąc więc za tą myślą, nie wzmocniła uścisku i nie zrobiła niczego, co mogłoby skrzywdzić wiewiórkę. Odreagowała poprzez wykrzywienie twarzy w paskudnym, naprawdę paskudnym wyrazie, nie omieszkała też puścić maleństwu morderczego spojrzenia. Ale trwało to zaledwie chwilę, bo już zaraz jej twarz przybrała naturalnie obojętny wyraz.
Kiedy usłyszała wyczekiwany szelest liści, świadczący najprawdopodobniej o tym, że jej żądanie zostało spełnione, całą swoją uwagę skupiła dla odmiany na chłopaku. Całkiem sprawnie radził sobie ze skakaniem po drzewach, aż kilka razy uniosła w górę jedną brew, zupełnie jakby zastanawiała się, dlaczego nie spadł, skoro powinien był grzmotnąć o ziemię nie raz. Bo, cóż, oceniała go chyba swoją miarą, a ona, choć zwinna na twardym gruncie, nie potrafiłaby tak płynnie zeskoczyć z podobnej wysokości. Ale nieważne. Nic już nie było ważne, bo oto stał przed nią osobnik, który odważył się wystrzelić w jej kierunku z łuku. Momentalnie przepłynęła przez nią fala gniewu, jakiej skutkiem było zaciśnięcie palców na biednym zwierzątku, na szczęście jak szybko złość się pojawiła, tak szybko zniknęła. Rozluźniła uścisk. Maleństwo nie ucierpiało, nadal próbowało wyrwać się z "sideł".
Przyjrzała mu się, lecz jakby bez cienia zainteresowania. Tak już miała, że podchodziła do życia bez większego entuzjazmu, a przynajmniej niczego takiego jak entuzjazm nie dało się u niej zaobserwować polegając na samym zmyśle wzroku. Nie wyglądał na kogoś silnego, nie wyglądał na wojownika. Sprawiał raczej wrażenie delikatnego chłopaczka, o równie delikatnej, młodej twarzyczce. Kim był? Co tu robił? Dziwne. Dziwne, że przez jej głowę przemknęły pytania dotyczące kogoś innego. Zwykle interesowała się wyłącznie sobą.
Widziała jak bardzo był skupiony. Gotowy przystąpić do ataku? Bał się jej, tak samo jak to zwierzątko, czy po prostu kwestia ostrożności? Właściwie nie było większej różnicy.
- Zszedłeś - powiedziała w końcu, chyba dla samego odezwania się, bo nie było to stwierdzenie odkrywcze i z pewnością obeszłoby się bez niego. No, ale skoro warunki z jego strony zostały spełnione, pozostała tylko jej strona. Niby niczego nie obiecywała, jednak fakt, iż wiewiórka się już nie przyda, nie oznaczał wcale, że należy ją uśmiercić. Kucnęła powoli, oszczędzając sobie gwałtownych ruchów, i po prostu wypuściła swego jeńca na trawę, który zaraz czmychnął gdzie pieprz rośnie. Nie spuszczała przy tym wzroku z nieznajomego. Na wszelki wypadek, gdyby czasem przyszło mu do głowy coś głupiego. Podniosła się, jednocześnie łapiąc za rękojeść wbitego tuż obok miecza. I póki co, nawet ona sama nie wiedziała jeszcze, co chciałaby z nim zrobić.
- Dlaczego obchodzi cię los leśnego stworzenia? To ciekawe. Bo wiesz, tak się zastanawiam... Po której jesteś stronie? Nam raczej wszystko jedno czy coś zginie, czy nie zginie.
Jeśli nie po tej, co trzeba, to cię zabiję - chciałoby się dopowiedzieć. Livola nie do końca to miała na myśli, chociaż właśnie tak mogło to wyglądać, zwłaszcza że nie schowała broni do zawieszonej na plecach pochwy. Teraz tylko ona wiedziała, że nie odczuwa morderczych zapędów. On mógł się tego dopiero dowiedzieć albo, cóż, nie dowiedzieć przez wzgląd na podjęte decyzje. Zrobiła krok, może dwa w jego stronę, wlepiając w niego spojrzenie sprawnego oka; drugie pozostawało nieruchome. Ostrze miecza skierowane było ku ziemi, ale uścisk na rękojeści mocny i pewny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emmet

avatar

Postów : 7
Join date : 20/12/2014

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Pią Lis 06, 2015 12:21 am

Spojrzenie chłopaka stało się mniej zimne, gdy gryzoń został puszczony wolno. Teraz to chłopak by najchętniej po prostu sobie poszedł. Ale skoro już kazała mu zejść, to wysłucha to co ma do powiedzenia, o ile w ogóle coś miała, no bo po co miałaby go ściągać na dół, a później olać, prawda?
Na jej odezwę jedynie kiwnął nieznacznie głową, czekając na rozwinięcie wypowiedzi.
Emmet zmarszczył lekko brwi, gdy rudowłosa zadała mu pytania i zbliżyła się o krok czy dwa.
" Czy ona zamierza ze mną walczyć od tak sobie? Chociaż w obecnych czasach przynależność już jest dobrym powodem do wszczęcia walki i co się dziwić? W końcu żyjemy w czasach, w których panuje wojna."
- Wy? Od razu z góry zakładasz, że na pewno nie jestem po tej samej stronie co Ty? I słusznie. Szczerze to średnio mnie obchodzą te Wasze potyczki wojenne, które mają miejsca na całym Sawirze. Podziemie czy powierzchnia. Jeżeli chcecie to tłuczcie się, nic mi do tego. Jedyna różnica między tymi stronami jest taka, że ta pierwsza nie odbiera życia innych istot bez powodu. Więc gdybym miał się gdzieś podpisać, zapewne pod nimi bym to zrobił. Was nie obchodzi przyroda, ani życia ją zamieszkujące. Dlatego matka natura nigdy Was nie zaakceptuje.
No i tyle, odpowiedział na pytanie, które padło. Spojrzał na nieznajomą ze wzrokiem niczym uczeń, który był pytany przez nauczyciela, a teraz stał, jak wryty swoim spojrzeniem pytając "Mogę już sobie iść?".
Co teraz się stanie? Zaatakuje go? Zada następne pytanie? A może zaprosi go na romantyczna kolację? Tak czy inaczej Emmet był przygotowany na każdą z tych (a zwłaszcza tą ostatnią) możliwych opcji. Teraz chyba jeko kolej zapytań, nieprawdaż?
- Kim jesteś i co zamierzasz zrobić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Livola

avatar

Postów : 27
Join date : 17/12/2014

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Pią Lis 06, 2015 12:55 am

Niestety ominął ją moment, w którym spojrzenie chłopaka odrobinę się ociepliło, a może po prostu nie zwracała uwagi na takie szczegóły. Przyjrzała się jego twarzy dokładniej dopiero, gdy się do niego zbliżyła. Nie zdawała sobie sprawy z tego, że ten najchętniej by stąd zwiał, a przecież kompletnie nie było jej to na rękę. Na razie bowiem, próbowała znaleźć jakąkolwiek rozrywkę w... no właśnie, w czym? W rozmowie z nim? Nie bawiły ją rozmowy, zwłaszcza takie, w jakich nie dało się wychwycić żadnego sensu. Bezcelowe, można by rzec. Jej zdanie delikatnie uległo zmianie w momencie, w jakim białowłosy się odezwał.
Nasze potyczki wojenne? To nie były potyczki, tylko najzwyklejsza w świecie, brutalna wojna. Upadli atakowali Podziemnych, chcąc oczyścić tereny ze wszelkiego dobra, na które uda im się natknąć, ale i Podziemni chyba nie pozostawali im dłużni, bo też zdarzało im się likwidować zło. Ciekawe czy, kiedy na świecie zostanie już tylko mrok, będą jeszcze potrzebować łowców głów? Uśmiechnęłaby się do swoich myśli, jeśli tylko znajdowałaby się sama w środku tego lasu. Pewnie, że tak. Po prostu gdy zabraknie zwierzyny wśród wrogów, zaczną atakować swoich.
- Hej, ale zdajesz sobie sprawę z tego, że jesteś częścią tej wojny? Nawet wbrew swojej woli, zostaniesz kiedyś rzucony w wir walki.
Zbliżyła się do niego jeszcze trochę, aż zmniejszyła dzielącą ich odległość do, na oko, niecałych dwóch metrów. O ile się nie cofnął. Wychwyciła jego spojrzenie, które też w miarę bezbłędnie odczytała. Zakręciła mieczem młynka, obejrzała ostrze. A później wróciła wzrokiem do twarzy chłopaka.
- Jestem śmiercią. Co, jeśli ci powiem, że przyszłam odebrać życie bez powodu? W końcu nic nas nie obchodzi, chociaż błędnie to interpretujesz. Akceptacja matki natury? Co za pieprzenie. Zostaliśmy przeklęci, zawiązując pakt z diabłem. Jak sądzisz, kto, opowiadający się po stronie życia, byłby w stanie nas zaakceptować?
Brzmiała chłodno, ale i spokojnie, pewnie. Głos jej absolutnie nie drgał, a co któreś słowo wypowiadała powoli, kładąc na nie nacisk, niczym prawdziwy mówca. Miała ochotę sobie pogadać? A przecież wystrzegała się bezsensownych akcji.
- Zabiłbyś mnie, gdybym ja postanowiła zabić ciebie? - dodała na koniec, przyglądając mu się teraz z taką intensywnością, że potencjalny obserwator mógłby zacząć się dziwić, dlaczego nie wypaliła jeszcze w niczym dziury takim wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emmet

avatar

Postów : 7
Join date : 20/12/2014

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Pią Lis 06, 2015 2:08 am

Nie potrafił zrozumieć, po co ta kobieta w ogóle tu przyszła. Poluje na kogoś? Szuka skarbów? Czy po prostu z nudów, zechciało jej się bezcześcić przyrodę?
...I się zaczęło. Znów!. Wojna, wojna, wojna. Czemu wszyscy wokoło muszą mu o tym prawić, niezależnie od tego kim są i po czyjej stronie stoją? Gdyby przynajmniej mówili mu coś, czego jeszcze nie wie, byłoby to ciut bardziej znośne. Ale niestety, wszyscy co do każdego pieprzą mu fakty oczywiste.
- Już zostałem. - Sprostował krótko, no bo cóż więcej miałby mówić? Nie było powodu, by jej opowiadać o tym, jak wojna wywarła na nim piętno. O spalonej wiosce, rodzicach, jego dzieciństwie. Gdyby się zastanowić to ową dziewoję i tak by to pieprzenie nie interesowało.
Rudowłosa zbliżyła się do niego, na co chłopak nie drgnął, lecz nie podobała mu się śmiałość, jaką sobą reprezentuje owa zabójczyni. Chłopak wziął głęboki wdech, na co drzewa odpowiedziały szelestem liści.
"Przemów, a matka natura Ci odpowie."
- Czy zabiłbym Cie? Kto wie... - Odpowiedział luźno drapiąc się po głowie.
- Lecz wiem jedno... - Przerwał na krótką chwilę kontakt wzrokowy, po czym ponownie podniósł wzrok, lecz nie były to te same, kruczoczarne oczy, co sekundę temu. Ich tęczówki stały się czerwone niczym krew, jakby nie była to ta sama osoba.
- Nie lękam się śmierci. Zatem nie lękam się Ciebie. Jeżeli chcesz mi odebrać życie, nie będę błagał o litość. Jeżeli kobieta naprawdę chciała rozlewu krwi, to ją dostanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Livola

avatar

Postów : 27
Join date : 17/12/2014

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Pią Lis 06, 2015 2:58 am

To zabawne, ale nawet ona sama nie wiedziała, po jaką cholerę wciąż tu stoi i ciągnie tę rozmowę. Tak samo jak nie wiedziała, po co tu przyszła. Bo przyszła po prostu, idąc przed siebie gdzie nogi poniosą. Szukała po drodze rozrywki, prawda, jednak żadnej nie udało jej się znaleźć. Chyba?
Nie skomentowała tego krótkiego, acz wyraźnego sprostowania dotyczącego kwestii wojny. Miał rację, choć racji swych jej nie przedstawił, że zupełnie nie przejęłaby się opowiadaniami o jego przeszłości. I nie ma to nawet bezpośredniego związku z tym, kim się stała. Po prostu stwierdziłaby, że to jego własna historia, sam ją sobie przeżył, po co więc miałby informować o niej innych? Zdecydowanie była bytem wybrakowanym, jeśli chodzi o jakiekolwiek społeczne zachowania polegające na wspólnych pogawędkach o tym, co było, na poznawaniu siebie wzajemnie. Nie znalazł się jednak jeszcze nikt, kto zdołałby jej tego nauczyć. Pomijając już fakt, że na pewno bardzo by się takim naukom opierała.
Szelest liści... powinna zwracać uwagę na głosy natury? Cóż, nie można skupiać się na wszystkim, a natura akurat najmniej ją obchodziła. Równie dobrze okolica mogłaby być martwa, bez grama zieleniutkiej roślinności. Nie zrobiłoby jej to żadnej różnicy.
Chciała wtrącić się w jego wypowiedź, już nawet otwierała usta, ale ostatecznie poczekała. Poczekała, by ujrzeć nienaturalną czerwień oczu, które jeszcze przed chwilą miały zupełnie inną barwę. Próbował ją w jakiś sposób zaatakować? Ależ niemądrze z jego strony. Dobrze, że dopowiedział coś jeszcze, bo dzięki temu mogła skupić uwagę na rozmowie, a nie na pojawiającym się gdzieś w zakamarkach umysłu gniewie.
- To chyba niezbyt mądrze. Jesteś młody, prawda? Szkoda byłoby nagle umrzeć.
Wpatrując się nieprzerwanie w twarz chłopaka, schowała w końcu miecz do pochwy. Jednym, zgrabnym ruchem. Lepiej ukryć ostrze, nim zechciałaby zrobić z niego użytek. A nie widziała powodu, dla którego miałaby biegać po świecie i wyżynać wszystkich wkoło dla zabawy.
- Jeśli te twoje oczyska są wstępem do czegoś większego, daruj sobie zawczasu. Nie chcę odebrać twojego życia, bo nie zrobiłeś jeszcze niczego, co by mnie do tego sprowokowało. Nikt też nie zapłaci za twoją głowę, po co więc? I uważaj, mojej krwi nie warto przelewać.
Mogło to brzmieć dziwnie, ale Livola nie miała w zwyczaju owijać w bawełnę. Często prosto z mostu mówiła o co jej chodzi, a kiedy już zdecydowała się trochę pokręcić, zawsze później sprawę wyjaśniała. Brzydziła się kłamstwem, co czyniło ją dość specyficzną istotą mroku. A kwestia krwi? Z pewnością kryło się za tym drugie dno, nie tyczyło się to tylko konsekwencji w postaci rozdrażnienia lwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emmet

avatar

Postów : 7
Join date : 20/12/2014

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Pią Lis 06, 2015 2:46 pm

- Nie wiem czy szkoda, może to dziwne, ale jeszcze nigdy wcześniej nie umarłem. A czasem jestem naprawdę ciekaw, zwłaszcza, jak inni proponują mi w tym pomóc. - Odpowiedział. Bardzo irytowało go, gdy inni mieli o sobie wygórowane zdanie. Aż kusi by pokazać, że nie są tacy nieśmiertelni, jak im się wydaje. Zastanawiał się czy w końcu ta kobieta go zaatakuje? Czy może sam to ma zrobić? Nie obawiał się, gdyż nie było niczego, ani nikogo czego można byłoby się bać.
Jego serce przyspieszyło odrobinę na samą myśl o walce, zawsze tak miał. Lecz zapał zgasł, gdy rudowłosa ponownie się odezwała.
"...Dafuq?..." - Pomyślał zbity z pantałyku.
"Prowokuje wszelkie warunki, by zacząć walkę... A teraz mi mówi, że nie po to przyszła? Czy ona się mną bawi?" Emmet poczuł się trochę nieswojo... Typowa kobieta, tak to idealne określenie. Ten stereotyp był idealnie wymalowany na obecnej sytuacji, mówi jedno, robi drugie. Marcus ratuj przed kobietami!
- Heh miło, że zauważyłaś. - Odpowiedział co do uwagi o jego oczach, po czym dodał:
- Lecz nie byłby to wstęp... lecz zakończenie. - Sprostował z niewinnym uśmiechem.
Ciekawe co nieznajoma miała na myśli mówiąc o tym, że nie warto przelewać jej krwi. Nie miała osób, które by za nią płakały, czy co? A może miało to jakiś "gorętszy" sens? Kto tam wie, lecz chłopak nie zwrócił na to szczególnej uwagi i potraktował, jako typowe ostrzeżenie, że nie warto zadzierać z bogiem/boginią, którymi się sami podświadomie tytułowali ludzie. Miał tego po dziurki w dziobie. Dlatego woli towarzystwo zwierząt. Są szczere, wierne i nie mają tendencji do takich egoistycznych zachowań w przeciwieństwie do ludzi.
Twarz Lawforda spoważniała, po czym zapytał:
- W takim razie zapytam jeszcze raz, co zamierzasz tu robić? W jakim celu tu przybyłaś? - Cały czas nie przerywał kontaktu wzrokowego, nawet, gdy kobieta schowała broń do pochwy, a jego oczy nadal pozostawały czerwone, jak zaćmienie księżyca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Livola

avatar

Postów : 27
Join date : 17/12/2014

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Nie Lis 08, 2015 4:39 am

Puściła mimo uszu jego odpowiedź, którą uznała za co najmniej niegrzeczną. Czasami zdarza jej się pomyśleć zanim coś zrobi, a ciągnięcie tego tematu mogłoby doprowadzić do rozlewu krwi, jaki teraz uważała za kompletnie bezsensowny. Po co kogoś zabijać, jeśli jego śmierć do niczego się nie przyczyni? Wyeliminowałaby sobie potencjalny cel, a przecież w myśl zasady, że wszystko może się zdarzyć, w przyszłości rzeczywiście mógłby on stać się jej celem.
Cóż, i pewnie nawet gdyby wiedziała, że chłopak zaczął nastawiać się na walkę, nie rozpoczęłaby jej z niczego. Z drugiej strony wystarczył jeden niewłaściwy ruch, aby sprowokować ją do ataku. Można pokusić się o stwierdzenie, iż balansował on na granicy, wychodząc jej naprzeciw, a nie podkulając ogon i poddając się ewentualnym rozkazom. Nie lubiła i nie była przyzwyczajona, by ktokolwiek ją kontrował. I w istocie, bardzo kobiece było zachowanie polegające na wcześniejszym podpuszczaniu i obserwowaniu reakcji. Niestety Livola z całej tej kobiecości zachowała niewiele. Ona po prostu miała taki sposób bycia. Nie chciała nikogo prowokować, a na pewno nie świadomie, zwyczajnie jej maniera powodowała u innych odmienne myślenie.
- Zakończenie? - powtórzyła, mrużąc odrobinę oczy. Puk, puk. Podejrzliwość? - Zakończenie czego?
Nie spodobało jej się to, zdecydowanie. I doskonale można to było wyczytać z jej twarzy, która wykrzywiła się w nieprzyjemnym grymasie. Na chwilę, gdy ta chwila bowiem minęła, odetchnęła głęboko i zmusiła się do nieokazywania złości. Bo przecież nie było potrzeby się denerwować. Zaraz na pewno wyjaśni jej co miał na myśli. A krew... no nic, szkoda, że nie zapytał. Ale może będzie miał okazję, bo raczej nie przyjemność, dowiedzieć się na własnej skórze.
- Nie mam i nie miałam celu. Byłam w trakcie jego poszukiwania, aż tu nagle bum, pojawiasz się ty. Wiesz jak przesrane być najemnikiem, który aktualnie nie ma żadnego zajęcia? Zdechnąć można. Z nudów.
Cóż za godna pochwały otwartość, cóż za prawdomówność. Wbrew wszelkim pozorom nie należała do osób kłamliwych, a teraz już kompletnie nie widziała żadnego zastosowania dla jakiegokolwiek kłamstwa, dlatego słowa, jakie wyszły z jej ust, stanowiły stuprocentową prawdę. Wzruszyła sobie jeszcze ramionami, zanim przymrużyła oczy ponownie i, po wyrzuceniu cichego "hm", zamilkła. Przyglądała mu się przez chwilę, a w końcu machnęła ręką w kierunku jego twarzy, wskazując na błyszczące czerwienią ślepia.
- Co jest z tymi oczami, cholera? Nie zmuszaj mnie, bym się wkurwiła, bo naprawdę nie musi być nieprzyjemnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emmet

avatar

Postów : 7
Join date : 20/12/2014

PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   Pon Lis 09, 2015 9:49 pm

- Czego? A wszystkiego, gdyby się w ogóle coś zaczęło. - Ponownie uśmiechnął się niewinnie. Wraz z każdym grymasem, który pojawiał się na twarzy kobiety, chłopak czuł się coraz pewniej. Już on znał takich ludzi i prędzej zakocha się w kaczce, niż ulegnie narzuconej wyższości takich cebul. Ze względu na jego wiek i wygląd osiłki zawsze wnioskują, że jest on jakąś bezbronną dzieciną, która przeżywa boleśnie swoją pierwszą rozterkę sercową. Może to i lepiej? Przynajmniej nie jego, by czekało niemałe zdziwienie. Taka ładna pogoda, a chłopak musiał ją marnować na pogawędkę z wcale nie miłą osobą. Nadal uważał, że gdyby go zaprosiła na kolację, potoczyłoby się to w milszą stronę~ A tak to czuł od niej bulgoczący wulkan, który w każdej chwili może wybuchnąć. Los chciał, że akurat Emmet miał taki charakter, który nienawidzi dawać ludziom satysfakcji, a tym bardziej osobom, które na nią nie zasługują.
- O raaany, to musi być naprawdę ciężkie. Nie mieć kogo zabijać i na kogo pluć, prawda? - Rzucił niedbale, przewracając swoimi czerwonymi tęczówkami.
- Niestety tutaj, nikogo takiego nie znajdziesz. - Gdy rudowłosa znów poruszyła temat jego oczu, gdyż wcześniej nie dostała odpowiedzi, a dokładniej to odpowiedzi, którą mogłaby uznać za satysfakcjonującą, Emmet spojrzał na nią i dodał znów używając swojego zadziornego tonu.
- A co? Nie podoba Ci się? Po prostu tak sobie pomyślałem, że w nich mógłbym wyglądać na bardziej atrakcyjnego w Twoich oczach. - Rzekł. Lawford nie czuł się w żadnym stopniu zobowiązany, by odpowiadać przyzwoicie na jej pytania. Nie po tym, jak postawiła mu warunek, by zszedł na dół, gdy to ona powinna dbać o to, by jego strzała nie pojawiła się nagle, między jej oczami, na które i tak się zgodził, gdyż nie znał tej kobiety. Ta jednak jeszcze symulowała, że może go zabić w każdej chwili, więc powinien się bać, co już ostatecznie wyrobiło w nim negatywną opinię owej najemniczce, więc dlaczego miałby się teraz czymkolwiek przejmować? Niczym... A na pewno nie tą zepsutą kobietą. Chłopak spoglądał spokojnie prosto w jej oczy. Jego tęczówki zalśniły przez ułamek sekundy, a na jego twarzy pojawił się półuśmiech. Czyżby to był jej limit? Czy może się okaże bardziej oryginalna od całej reszty?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Głębia Lasu   

Powrót do góry Go down
 
Głębia Lasu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Serce zakazanego lasu
» Polana w środku lasu
» Centrum Zakazanego Lasu
» Skraj lasu
» Wschodnia częśc zakazanego lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sawir PBF ::  :: Żyjący las-
Skocz do: