Sawir to gra osadzona w świecie chylącym się ku upadkowi.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Opustoszałe wzgórza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Corinne
Admin
avatar

Postów : 175
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Opustoszałe wzgórza   Sro Gru 10, 2014 9:39 pm

Znajdują się tutaj ruiny miasteczek wybudowanych przez przodków. W powietrzu unosi się popiół, groza i ból. Czasem słychać czyjeś pojękiwania lub czyiś ciężki oddech tuż przy uchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Livola

avatar

Postów : 27
Join date : 17/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Czw Gru 18, 2014 7:34 pm

Livola nieczęsto zapuszczała się na tak odległe tereny, jednak rozchodząca się w błyskawicznym tempie wieść o wypuszczeniu listu gończego zmusiła ją w końcu do ruszenia swojego leniwego zadka odrobinę dalej. Dawno już nie słyszała o tym, by wtargnięcie Podziemnego na Tereny Zła wywołało takie zamieszanie. Może wzięło się to stąd, że wszyscy Upadli pilnowali swoich zdobyczy zbyt zawzięcie, by jakiejś udało się uciec? A może te małe tchórze przestały tak często wychylać nosa ze swych norek? Cóż, nie żeby jakoś szczególnie ją to obchodziło.
Postawiła kolejny krok na słabo zarysowanym terenie jakiejś dawnej posiadłości. Zatrzymała się, rozglądnąwszy się uprzednio na boki. Dopiero później ogarnęła wzrokiem bardziej rozległy obszar, okręciła się nawet wokół własnej osi, by zobaczyć, czy czasem nikt nie podąża jej śladem.
- Jak tu, kuźwa, nieprzyjemnie - mruknęła pod nosem, kopiąc w bliżej niezidentyfikowany kamień. A może we fragment czaszki? Cokolwiek by to nie było, uderzyło o pozostałość ściany budynku, wydając głuchy odgłos przecinający przyprawiającą o ból głowy ciszę. Naprawdę jej się tutaj nie podobało. W powietrzu wisiała cholernie ciężka atmosfera, zupełnie jakby miasteczko to nigdy nie zostało porzucone - prędzej jakby spotkała je zagłada.
Westchnęła. Teraz, kiedy już o tym pomyślała, zrezygnowała z nadziei, że jakikolwiek mieszkaniec podziemi zapuściłby się w te okolice. Przeczesała palcami wilgotne włosy. Śnieg łączył się tutaj z wszechobecnym kurzem, z unoszącym się nad ziemią popiołem, co sprawiało, że stawał się jeszcze brudniejszy niż w pozostałych częściach krainy. Spojrzała w niebo, zanim owinęła się szczelniej płaszczem i opuściła ruiny domu, wracając na, jak jej się wydawało, główny trakt. Było zimno. Diabelnie zimno. Ale nie szła tu przecież na darmo, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichura White
Admin
avatar

Postów : 92
Join date : 11/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Czw Gru 18, 2014 7:47 pm

O ironio, jakiś Podziemny tutaj był. I był to przypadkiem Ichura. Tym razem zadbał o swoje uzbrojenie oraz także o ubiór. Opłatki śniegu delikatnie opadały na jego narzutę. Jego kaptur i ramiona były pokryte już lekko puchem. Popiół. To miejsce było nieprzyjemne i wzbudzało w nim ciarki. Przypominał sobie tę lokalizację, o dziwo. Miał tylko nadzieję, że nie spotka tu znów napalonej upadłej.
Widoczność była nieco ograniczona. Wkrótce zobaczył na przeciw siebie obraz stojącej tyłem do niego postaci. Od razu przeklął w duchu, krzywiąc usta. Stał i patrzył jak wryty, nie wiedząc co zrobić. Śnieg już trochę napadał, więc jego kroki było słychać. Wątpił, że dziewczyna naprzeciw niego należała do Podziemnych. Uśmiechnął się kpiąco, sam do siebie. Znów będzie miał pecha. Szczęście i pech, tak bardzo nierozłączne od siebie rzeczy. Odruchowo sięgnął po dwa noże, obiema rękami. Wziął zamach i rzucił precyzyjnie w nieprzyjaciela ostrzem. Oczywiście, miała czas by tego uniknąć, powiedzmy, że wypuścił to, by upadłą zastraszyć.
- Jestem bardziej celny w rzucaniu niż łucznik w strzelaniu z łuku. - powiedział dość głośno, przyjmując dobrą minę do złej gry. Nie spuszczał wzroku z postaci ani na moment. - A ostrza wbijają się głębiej niż grota strzał. - dodał zaraz potem nieco ciszej, uśmiechając się jeszcze szerzej. Ciekawe, jak tym razem mu bitwa pójdzie... Wiedział, że już nie miał odwrotu, nie było szans na ucieczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Livola

avatar

Postów : 27
Join date : 17/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Czw Gru 18, 2014 8:14 pm

Czyli jednak dalszy spacer miał okazać się obfity w zdobycze? Ognistowłosa popełniła dziś ten jeden błąd, który mógł ją kosztować naprawdę wiele. Rozejrzawszy się raz i nie dostrzegłszy żywego ducha uznała, że marne szanse na spotkanie tu kogokolwiek. Na szczęście jej uszu dobiegł cichutki, może nawet lekko przytłumiony odgłos kroków. Odgłos, który wkrótce ustał. We wszechobecnej ciszy, jaka panowała wśród tych starych, budzących grozę pozostałościach po jakimś miasteczku, nie było szans tego przeoczyć. A może Liv miała po prostu wyczulony słuch? W końcu była kimś w rodzaju łowcy, tropiciela. Nie od wczoraj zajmowała się wyłapywaniem zagubionych podziemnych myszek. Ale to nie było istotne. Liczyło się, że usłyszała świst powietrza i zdążyła paść na ziemię, zanim rzucone przez nieprzyjaciela ostrze sięgnęło jej ciała. Podniosła się natychmiast i zamiast się odwrócić, zajęła się otrzepywaniem swoich rąk i ubrania z popiołów i śniegu. Skrzywiła się, rzucając pod nosem wiązanką przekleństw, mniej więcej zaraz po tym, jak nieznajomy skończył mówić. Potrzebowała chwili, by zorientować się nad sensem i znaczeniem jego słów. Dopiero wtedy się odwróciła. Powoli, bez żadnych gwałtownych ruchów, ręce trzymając wsparte na biodrach. Było jasne, że nie sięga do broni, którą miała jak zwykle na plecach. Zmierzyła stojącą naprzeciwko postać wzrokiem, po czym zwyczajnie wywróciła oczami.
- Jaja sobie robisz, nie? - Odpowiedziała nieprzyjemnie, tonem jakby zwracała się do idioty. Może właśnie za takiego go uważała? Rzadko atakowano ją na dzień dobry, więc i nie zareagowała od razu złością. Najpierw trzeba było zrozumieć zaistniałą sytuację.
- Jesteś pewien, że chcesz mnie atakować? Że niby trafisz swoją rzutką prosto w moje serce i będzie po sprawie? - Kolejne pytania padły z jej ust. Uśmiechnęła się, obserwując uważnie ruchy przeciwnika. Gdyby spróbował rzucić jeszcze raz, w ostateczności użyłaby swojej mocy teleportacji, by przenieść się tuż za niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichura White
Admin
avatar

Postów : 92
Join date : 11/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Czw Gru 18, 2014 8:26 pm

Obserwował jej ruchy i jej podejście do sytuacji. Rzutu sztyletem udało się jej uniknąć, co oznaczało, że była w miarę czujna. Ichura zmarszczył delikatnie brwi, gdy usłyszał jej pierwsze słowa. Nonszalancja i arogancja. Tak, to zdecydowanie była Upadła. Przemilczał, spoglądając na przeciwnika spod kaptura. A potem po prostu się zaśmiał.
- Aaa... Czyli mogę sobie iść? W takim razie żegnam. - powiedział beztroskim tonem i z kpiącym uśmiechem na twarzy, po czym zaczął iść w jakimś kierunku i udał, że po prostu ją zignorował. Wziął to tak, jakby miał po prostu wybór nie atakowania jej, nawet jeśli już sam to zrobił, posyłając jej mocarny nóż groźby. Zawsze był czas na ichurkowe poczucie humoru. Jego dłoń wciąż zaciskała się na rękojeści noża w razie, gdyby dziewczyna miała zamiar go zaatakować. W głowie układał pewien plan i plany awaryjne, w razie kryzysowej sytuacji. Brał również pod uwagę możliwość, że dziewczyna posłuży się swoimi mocami, których niestety jeszcze nie znał. Plusem było to, że ona również nie znała jego. Może nawzajem obydwoje siebie zaskoczą?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Livola

avatar

Postów : 27
Join date : 17/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Czw Gru 18, 2014 8:55 pm

Zamrugała kilkakrotnie w reakcji na jego słowa, kompletnie zdezorientowana. On naprawdę był idiotą czy ki czort? Nie dość, że ją zaatakował, podczas gdy to ona powinna atakować jego, to jeszcze ją zignorował i zwyczajnie sobie poszedł. Trzeba mieć jaja, serio. Albo, jak wyżej wspomniano, nie mieć za grosz rozumu. Ciekawe jak było w jego przypadku?
Przyglądała się jak mężczyzna odchodzi, przez chwilę rozważając opcję wyjęcia miecza. Porzuciła jednak szybko ten pomysł, bo przecież na zmierzenie się z jej maleństwami trzeba sobie najpierw zasłużyć. Zamiast tego odwróciła się i poszukała w śniegu śladu sztyletu rzuconego przez nieznajomego. Nie było to szczególnie czasochłonne, bo śnieg przed nią pozostawał nienaruszony. Podniosła broń za rękojeść, dbając o to, by czasem nie dotknąć ostrza. Nie miała pojęcia czy nie jest zatrute, a biorąc pod uwagę jej niekorzystne w tym wypadku przypadłości, wolała nie ryzykować.
- Heej! - Krzyknęła za nim. Zdążył już oddalić się na znaczną odległość, ale na szczęście była jeszcze w stanie go wypatrzeć, mimo dość ograniczonej widoczności. Ruszyła, powiedzmy że w pogoń, przyspieszając znacznie kroku, ale nie przechodząc do biegu. Jeśli on również nie przyspieszył, powinna lada moment się z nim zrównać. Tak czy siak, była spokojna o swoją pozycję. Gdyby rzeczywiście zaczął uciekać, mogłaby sobie pomóc mocą, choć ta nie zadziała na dalekie obszary.
- Jeśli się grzecznie zatrzymasz, nie skrzywdzę cię... tak bardzo - rzuciła głośno, nie przerywając "pościgu". W ręku cały czas trzymała jego broń, ale nie zastanawiała się jeszcze nad jej ewentualnym wykorzystaniem. - Pogadajmy, co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichura White
Admin
avatar

Postów : 92
Join date : 11/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Czw Gru 18, 2014 9:12 pm

Zdziwonko? Taki piękny zwrot akcji, Ichura taki nieprzewidywalny i dynamiczny. W momencie, gdy się odwrócił, słyszał za sobą kroki, ale dziewczyna nie zmierzała w jego kierunku. Przeszła go myśl, że może próbowała sama rzucić w niego nożem, ale jednak nie usłyszał żadnego charakterystycznego świstu za sobą. Najwyraźniej na moment ją zatkało, a Ichura zastanawiał się, jak bardzo musiała być nieprzygotowana na taką sytuację. Jak bardzo była głupia, że stała w miejscu i pozwoliła od tak mu sobie pójść... Może faktycznie miał takie dziwne, głupie szczęście w życiu? Aż sam się dziwił.
A jednak nie miał takiego szczęścia. Usłyszał za sobą krzyk dziewczyny, a potem kroki, dość szybkie, ale nie był to bieg. Odwrócił się dosłownie na moment, ale zaraz znów ponowił swój chód, nieco szybciej. Następnie przeszedł do biegu. Uśmiechał się kącikiem ust. Mimo pewnej odległości, dotarły do niego słowa dziewczyny. Ona się w coś bawiła? Zatrzymał się na chwilę, oddychając szybko.
- Pogadać? Wybacz, nie lubię rozmawiać z Upadłymi o pogodzie. - rzucił w jej stronę, prostując się i spoglądając na zbliżającą się dziewczynę. Ponowił swój chód, ale szedł tyłem, będąc odwrócony w jej stronę. Wolał na nią patrzeć i zachowywać pewną odległość, tak na wszelki wypadek. Jego dłoń ponownie zacisnęła się na nożu, czego dziewczyna nie mogła zauważyć, gdyż ten ruch został wykonany pod jego długą, pokrytą śniegiem płachtą. Dziwnym cudem, nie miał już podejścia do upadłych ze złością. Wciąż im nie ufał, ale jakoś poznanie Morgana sprawiło, że bardziej... Hm... Utożsamił się z nimi? Jeśli można to tak nazwać. Ostatecznie znanie jakiegoś upadłego i przebywanie z nim normalnie można byłoby uznać za zdradę, a Ichura przestał po prostu o tym myśleć, by nie robić sobie problematycznych refleksji. Po co było sobie utrudniać życie, prawda?
- Nie mamy o czym rozmawiać. Ewentualnie możesz mi oddać mój nóż, chyba po to się pofatygowałaś, prawda? - przyjmował cały czas lekkoduszną postawę i ignorancką wobec nieznajomej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Livola

avatar

Postów : 27
Join date : 17/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Czw Gru 18, 2014 9:53 pm

Oczywiście, że nie przewidziała takiej akcji z jego strony. W końcu to dla niej coś nowego, nie była przyzwyczajona do osób decydujących się w jej obecności na samowolkę. A już na pewno nie została przyzwyczajona do osób atakujących ją bez powodu po to tylko, by później bezkarnie sobie spierdzielić. To nie miało prawa tak działać. Co więcej, ruda nie bawiła się często w kotka i myszkę. Nie darzyła tejże zabawy pozytywnymi uczuciami, dlatego też już po jakimś czasie zaczęła się irytować. Przeszła do biegu, kiedy zorientowała się, że i on biegnie. Uparty człowieczek jej się trafił, nie ma co. Wszyscy tam tacy są? Czyżby od tak dawna nie miała kontaktu z podziemnymi mieszkańcami? Chwila, moment. Nie mogła z góry zakładać, że facet jest z podziemi. Skrycie na to liczyła, to prawda, ale dopóki nie zyska pewności...
Cóż, zyskała ją niedługo później. Nie lubi rozmawiać z Upadłymi o pogodzie? A to zbieg okoliczności, ona również nie przepadała za tym tematem. Zwłaszcza, że pogoda była dziś wyjątkowo upierdliwa. Buty zapadały się w miękki puch, utrudniając szybsze poruszanie się. Dobrze, że ten zatrzymał się na moment, by przedstawić jej czego nie lubi robić, dzięki temu mogła zbliżyć się do niego bardziej. Fakt, że później szedł tyłem również działał na jej korzyść. Potrzebowała zmniejszyć dystans jeszcze odrobinę. Spróbowała ocenić swoje szanse na zrealizowanie planu, ale nie znała możliwości przeciwnika. Powinna podjąć się ryzyka?
Prychnęła, na nieszczęście mężczyzny doskonale słysząc jego ostatnie dwa zdania. Zirytowała się jeszcze bardziej. I na co mu to było? Wyciągnęła przed siebie rękę dzierżącą sztylet, włożyła więcej wysiłku w przyspieszenie, by mieć pewność, że nie dzieli ich więcej niż dziesięć metrów i... zniknęła.
Pojawiła się zaraz tuż za jego plecami, więc jeśli nie zdążył się wcześniej zatrzymać, idąc tyłem prawdopodobnie natknął się na przeszkodę w postaci jej ciała. Przyłożyła przygotowany nożyk do jego gardła, cały czas stojąc za nim. Nie było między nimi dużej różnicy wzrostu, więc nie miała z tym większego problemu.
- Nie szarp się, nie atakuj, nawet nie drgnij, to nic ci nie będzie - wysyczała cicho. Nie potrzebowała podnosić głosu, kiedy miała pewność, że i tak ją usłyszy.
- Nie lubię chamskich odzywek skierowanych w moją stronę, więc lepiej zastanów się dwa razy zanim kłapniesz jęzorem.
Czy naprawdę nie zamierzała go w żaden sposób skrzywdzić? Wbrew pozorom była istotką prawdomówną, czego biedny Podziemny nie mógł wiedzieć. Nie powiedziała na razie nic więcej, chciała najpierw zorientować się, czy myszka będzie chętna do współpracy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichura White
Admin
avatar

Postów : 92
Join date : 11/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Czw Gru 18, 2014 10:07 pm

A więc miał do czynienia również z upartą Upadłą. Widział wyraźnie poirytowanie na jej twarzy i było mu z tym nawet do śmiechu, gdyby nie to, że nagle... Zniknęła? Dosłownie za jednym mrugnięciem oka. Nie było jej przed nim, a zamiast tego poczuł na swojej szyi zimne ostrze. Cóż to był za rodzaj magii? Uśmiech zniknął mu z twarzy, ale nie na długo. Zaraz potem znów uśmiechnął się. Dobra mina do złej gry. Jego dłoń nieznacznie, bez szmeru, bez znacznego, większego drgnięcia, zacisnęła się mocniej na jego nożu. Przełknął głośno ślinę, gdyż czuł presję i napiętą sytuację. Pocieszała go jedna myśl, że droga nie była bez wyjścia.
Nieznajoma mogła poczuć, jak coś z nienaturalną siłą odepchnęło ją od Ichury na kilkanaście metrów. Wielka fala uderzeniowa wybuchła, mając za białowłosego swoim epicentrum. Cały puch i śnieg został zmieciony wokół Ichury w promieniu kilkudziesięciu metrów, wraz z Upadłą, która jeszcze niedawno z taką pewnością siebie przykładała nóż do jego szyi. Białowłosy odwrócił się w jej stronę, ale zanim na nią spojrzał, zerknął na dół.
- Uh... Nieźle. - skomentował swój wyczyn. - Gdyby tylko tak łatwo się kurze sprzątało... - dodał sam do siebie i spojrzał na dziewczynę. Perspektywa takiego szybkiego zamiatania była naprawdę dobra, dopóki nie rozsadzało się swojej własnej chaty. Zaczął iść w stronę dziewczyny, która upuściła jego nóż w trakcie lotu. Podniósł go i dał na swoje miejsce. Tym razem nie będzie tak, że ktoś mu perfidnie zakosi jego noże, o nie. Za długo na nie pracował, za dużo stracił godzin i swojej energii życiowej, by kupić je nowe.
- Chciałaś pogadać... A martwy raczej nie jestem rozmowny. - skwitował z nader wesołym głosem, uśmiechając się szeroko. Nie wiedział, czemu to powiedział, choć było to bezsensu, ale mi się nie chce tego edytować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Livola

avatar

Postów : 27
Join date : 17/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Czw Gru 18, 2014 10:51 pm

Gdyby wiedziała jaką mocą dysponuje ten oto osobnik, prawdopodobnie nigdy nie zdecydowałaby się na użycie swojej teleportacji w tak lekkomyślny sposób. Jednak zaryzykowała i odniosło to dla niej deczko zgubny skutek.
Bez żadnego ostrzeżenia wyleciała w powietrze, upuszczając nóż. Nie żeby był jej jakoś szczególnie potrzebny, ale fakt, że nie potrafiła utrzymać w ręku broni wydawał się być nieco upokarzający. W każdym razie, po zakończonym locie gruchnęła zdrowo o ziemię, wydając z siebie zduszone jęknięcie. Nawet ona nie była zbudowana z kamienia i jak każdy odczuwała ból. Szczególnie, że poleciała na plecy, a na plecach nosiła dwa skrzyżowane miecze. Uderzyła się też w głowę, więc potrzebowała chwilki na oprzytomnienie i zorientowanie się, co w ogóle miało miejsce. Złapała ręką za głowę, rozmasowując obolałe miejsca. Wypluła z ust roztopiony już śnieg pomieszany z jakimś syfem. Później namierzyła wzrokiem sprawcę całego zamieszania. Zmierzał w jej kierunku, mówiąc coś do niej. Podniosła się do siadu, dowiadując się przy okazji, że tyłek też sobie obiła. Ruszyła ramionami, wyprostowała się. Chyba wszystko było w porządku, poza kilkoma siniakami nabitymi o jej własną broń.
- I właśnie dlatego mówiłam, żebyś nie atakował, pieprzony idioto.
Teraz już ani nie syczała, ani nie szeptała. Po prostu warknęła. Była zła i złość ta idealnie odwzorowała się na jej twarzyczce. Wstała powoli i wyjęła jeden miecz. Chwyciła go w prawą dłoń.
- Naprawdę chciałam zapytać o parę rzeczy. Najwyraźniej po dobroci nie rozumiesz - powiedziała jeszcze, zanim rzuciła się w jego stronę usiłując go zaatakować. I o ile udało jej się pokonać dzielącą ich odległość i jeśli oponent niczego nie wykombinował, nie celowała w niego ostrzem. Widać było, że bardziej zależało jej na ogłuszeniu przeciwnika - mierzyła czubkiem rękojeści w głowę.
A co chciała osiągnąć? Kij wie. Za bardzo była wkurzona, by mieć w tym wszystkim jakikolwiek cel poza przyrównaniem przeciwnika do parteru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichura White
Admin
avatar

Postów : 92
Join date : 11/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Czw Gru 18, 2014 11:05 pm

Szkoda, że Ichura nie widział jej w locie i jej momentu gruchnięcia na ziemię. Teraz stał i spoglądał na nią lekko z góry. Pierwszy raz spotkał tak nieudolnego przeciwnika. Taka perspektywa była nawet fajna, a wcześniej się nieco bał... Obserwował jej ruchy i mimikę. Warknęła w jego stronę, na co Ichura przeczesał dłonią swoje włosy, krzywiąc usta.
- Czyli dlaczego? - spytał, zgrywając zwyczajnie idiotę, bo stwierdził, że w stosunku do niej mógł sobie na to pozwolić. Zauważył jak wstała, na co Ichura znów zacisnął dłonie na obu nożach i lekko zgiął nogi, będąc w razie czego gotowym na jakikolwiek ruch.
- Każdego, kto... - urwał, widząc, jak dziewczyna poderwała się do biegu. Zmarszczył brwi i zwyczajnie zrobił unik, schylając się nieco, gdy ta mierzyła w jego głowę. A kiedy tak się schylił nieco, podhaczył jej nogę, próbując ją zwyczajnie wywrócić. - Każdego, kto nie chce z tobą rozmawiać, traktujesz tak niemiło?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Livola

avatar

Postów : 27
Join date : 17/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Czw Gru 18, 2014 11:43 pm

Zauważyła, że ten wyraźnie się rozluźnił i wpieniło ją to równo. Pewnie kompletnie straciłaby nad sobą kontrolę, której i tak miała niewiele, co było widać po jej nieprzemyślanych akcjach, ale w jej umyśle nagle zapaliła się ostrzegawcza lampka. Jego rozluźnienie miało swoje wyraźne plusy, a w głowie Livoli zaczął powstawać plan adekwatny do zachowania przeciwnika. Wzięła głębszy oddech, jeszcze podczas idiotycznego porwania się na niego z mieczem. Dlaczego ona w ogóle zawracała sobie zad człowiekiem, którego nie szukała? Zdała sobie sprawę już po drodze, że to nie ten Podziemny z listu. Gdyby jej tylko tak nie wkurzył...
Uniknął jej ciosu, schylając się, więc opuściła broń ostrzem w dół, wywijając nią zwinne kółeczko. Jak się okazało dobrze, że nie cięła, inaczej od zamachu ciężej byłoby zachować równowagę, zwłaszcza że postanowiono podciąć jej nogę. Była w stanie z tego wyjść, nawet robiąc zwyczajny przewrót, ale zamiast tego poleciała na ziemię, w międzyczasie mocno chwytając mężczyznę za ramię i ciągnąc go za sobą. Skupiła się na tym, by znów upadła na plecy. Zgodnie z zamysłem, on powinien upaść na nią. Byle tylko nie przebiła się żadną z jego zabawek. W sumie nie wiedziała czy wciąż je trzymał, czy schował. W przypływie złości nie zwróciła na to uwagi, a później... cóż, później było już za późno.
- Doszłam do wniosku, że nie powinnam się wkurwiać o byle pierdołę. Pieprzyć twój brak szacunku, nie mam na to czasu. Nie jesteś tym, kogo szukam.
No, i to była najprawdziwsza prawda. Nie miała czasu. Ale wciąż nie mogła poradzić sobie z emocjami. Dostała w dupę od takiego śmiecia? No nie może być.
W przypadku, gdyby chciał się podnieść, przez cały czas trzymała go za ramię, nie pozwalając mu.
- I tak, każdego traktuję tak niemiło - dodała po chwili, co miało być odpowiedzią na jego pytanie. - Nie przywykłam do tego, by mi odmawiano.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichura White
Admin
avatar

Postów : 92
Join date : 11/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Pią Gru 19, 2014 8:33 am

Zdecydowanie nie spodziewał się tego, że dziewczyna podczas lotu złapie go za ramiona i pociągnie go za sobą. Był to ułamek sekundy, a znalazł się na niej. Żeby złapać również równowagę i nie wyrżnąć w jej cycki - wyrżnąłby, gdyby tylko to działanie nie było odruchem - opierał się jedną ręką o ziemię, a drugą przycisnął jej ramię. Zrządzeniem losu, w obu dłoniach trzymał noże, opierał się na nich rękojeściami. W ramię dziewczyny lekko wbiło się ostrze.
Z początku nieco przestraszony spoglądał na jej twarz. Chciał wstać, ale dziewczyna cały czas mu to uniemożliwiała. Uniósł brwi, ale się nie odzywał. Odetchnąłby z ulgą, gdyby jednak nieznajoma go puściła. Ale tego nie robiła. Słysząc jej odpowiedź na pytanie, uśmiechnął się i znów przybrał swoją luzacką postawę.
- Brak kobiecego uroku niekoniecznie trzeba nadrabiać siłą. - Ichura kutas mode on. W obliczu walki zawsze był skurwysynem. Miał podobne zagrywki do zagrywek swojego brata. Wiedząc, że tymi słowami mógł narazić jej kobiecą dumę, wbił z pełną premedytacją sztylet w ramię, którego ostrze lekko przecięło już wcześniej skórę. Kiedy dziewczyna się skupiła na bólu i rozluźniła swój uścisk, Ichura wstał szybko od niej, odsuwając się ponownie na bezpieczną odległość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Livola

avatar

Postów : 27
Join date : 17/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Pią Gru 19, 2014 3:23 pm

Lekkie draśnięcie, jakim poczęstował ją przy upadku zignorowała zupełnie. Była przyzwyczajona do ran, w końcu i ją nie raz poddawano torturom, czego efektem jest, na przykład, niewidzące lewe oko. Draśnięcie to pestka. Ale i tak miała pecha, że trafił ostrzem akurat w miejsce, jakiego nie ochraniały naramienniki.
Podczas gdy tak sobie leżeli, nie uszedł jej uwadze jego początkowy strach. Miała ochotę przewrócić oczami. Właściwie najczęściej wcale nie zależało jej na tym, by budzić strach. Dziwiła się nawet osobom bojącym się śmierci. Po co im ta emocja? Przecież i tak niczego z jej pomocą nie zmienią. Śmierć jest przeznaczeniem i jeśli już wyciągnie do kogoś swe ramiona, nie sposób jej uniknąć. Chociaż... kiedy zauważyła zmianę w jego postawie zastanowiła się poważniej nad tym, czy nie wolała tej delikatnej niepewności.
- Siłą można za to więcej osiągnąć - odpowiedziała dość obojętnie. Nie ruszyła jej jego pyskówka, bo zwyczajnie miała w nosie to czy jest kobieca, czy nie. Jej życie nie polegało na podziwianiu własnej urody i uwodzeniu mężczyzn. Z drugiej strony sam fakt, że znów jej pyskował nie wpływał dobrze na jej samopoczucie. Cóż, chyba nie dojdą dziś do porozumienia.
Jak się jednak okazało, nie zdążyła się nawet porządnie wkurzyć, bo zaraz po ich uroczej wymianie zdań poczuła cholerny ból w ramieniu. Naturalnie rozluźniła uścisk, pozwalając mu z siebie wstać. I znów cały misterny plan w pizdu. Skrzywiła się, ale podniosła się zaraz za nim. Zerknęła na swoją poszkodowaną kończynę, oceniając szkody. Dobrze, że była to lewa ręka, bo prawą wygodniej było jej schować wyciągnięty wcześniej miecz, co też wkrótce zrobiła.
Wbiła wzrok w Podziemnego, biorąc kilka głębszych oddechów. Póki co jego broń tamowała krwawienie. Ale może by tak wypuścić kilka kropel?
- Wiesz, tak sobie myślę - zaczęła w miarę spokojnie, ruszając w jego kierunku. Obie jej ręce zwisały wzdłuż ciała, przy czym lewej i tak nie było potrzeby obciążać niepotrzebnymi ruchami - wystarczająco dawała o sobie znać. - Może jesteś po złej stronie palisady? Atakujesz nieznajomych bez ostrzeżenia, przebijasz ich swoimi zabawkami, traktujesz mocami, podczas gdy nie masz pewności o ich złych intencjach. Jeśli chcesz się przenieść, da się załatwić.
Póki co, nie powiedziała nic więcej, a jej twarz nie wyrażała szczególnych emocji. Mogła jedynie wyglądać na odrobinę zamyśloną, a zamyślenie to czasem ustępowało na krótką chwilę miejsca bólowi. Przyglądała się jego twarzy, lecz wkrótce, jakby rzucając mu wzrokowe wyzwanie, przeniosła spojrzenie prosto na jego oczy. Głęboko liczyła na odwzajemnienie.
- A może pójdziesz spać, tu i teraz, rozkoszując się pięknem swoich koszmarów? - spróbowała użyć mocy hipnozy. Nie żeby planowała zrobić mu krzywdę, ale wyjątkowo źle się czuła przegrywając z kimś z podziemi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichura White
Admin
avatar

Postów : 92
Join date : 11/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Pią Gru 19, 2014 3:42 pm

Nie odpowiedział jej. Nie wzruszyła się jego pyskówką, cóż, może to i nawet dobrze. Nie była już tak agresywna jak jeszcze przed chwilą. Obserwował ją znów z pewnej odległości. Zastanawiał się, czemu jeszcze sobie stąd zwyczajnie nie poszedł. Zerknął na chwilę za siebie i potem znów przeniósł głowę w jej stronę. Uniósł jedną brew, oczekując dłuższej wypowiedzi ze strony czerwonowłosej.
- Huh? - mimowolnie wydał z siebie dźwięk. Nie do końca rozumiał jej przesłankę... Czy to była aluzja do tego, że nadawał się na Upadłego? Zmarszczył brwi, uśmiechając się nieco nerwowo, po części kpiąco. - Miałbym z góry założyć, że Upadły ma dobre zamiary? - zadał jej pytanie retoryczne. Oczywiście, że nie, mimo że "dobrego" Upadłego znał. Ale potem napotkał na kolejnego odważniaka, który postanowił potraktować Ichurę trucizną. Jego zachowanie było zachowaniem obronnym. Miał się z nią wcześniej przywitać i krzyknąć "ej! Wiem, że mnie usłyszałaś, ale ja chcę iść do domu, to mnie zignoruj, a ja pójdę do swojej norki"? Uśmiechnął się jeszcze bardziej kpiąco. Może faktycznie z drugiej strony postąpił pochopnie, bo nieznajoma niekoniecznie mogła być z powierzchni... Sęk w tym, że nigdy Podziemnych na Powierzchni nie spotkał, stąd takie uprzedzenie do nieznajomych.
Do jego uszu dotarły kolejne słowa. I nagle był zdezorientowany. Nie wiedział o co jej chodziło, kiedy nagle przed jego oczami stanęły dziwne sny. Koszmary dzieciństwa. Od razu uklęknął, łapiąc się za głowę. Byleby nie wybuchnąć nadmiernymi emocjami. Miał już do czynienia z grzebanie w jego umyśle. Jego brat miał taką umiejętność. Nie należała do najprzyjemniejszych. Pośród wszystkich nieprzyjemnych scen, Ichura powtarzał sobie cicho pod nosem, że to tylko iluzja. Mocno zaciskał palce w swoje włosy i zaciskał szczękę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Livola

avatar

Postów : 27
Join date : 17/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Pią Gru 19, 2014 10:45 pm

I w jej umyśle niejednokrotnie pojawiało się pytanie, dlaczego jeszcze sobie stąd nie poszedł. Gdyby spróbował, czy tym razem by sobie odpuściła? Gdyby nie działała impulsywnie, mogłaby się nad tym głębiej zastanowić, ale teraz nie była w stanie przewidzieć swoich przyszłych kroków.
Nie odpowiedziała na jego słowa, bo uznała, że obydwoje doskonale wiedzą jak jest. Upadli byli po prostu podli. Żywili się nieszczęściem innych, cieszyli się, podczas gdy inni płakali. Livola niestety nie była pod tym względem wyjątkowa, tyle że jej po prostu było wszystko jedno. Miała w nosie czy ktoś umrze, czy zdoła jakoś doczołgać się do medyków, miała w nosie czy przez ewentualne tortury złamie kogoś psychicznie. Jedyne, czego potrzebowała, to cel. Oczywiście takim celem mogło okazać się niemalże wszystko, od dobrze płatnego zlecenia do zwykłej chęci przyłojenia komuś, kto się naraził. Jednak teraz... co nią kierowało?
Mimowolnie skrzywiła się, jak Podziemny uklęknął i złapał się za głowę. Grymas ten trwał zaledwie chwilę, bo już zaraz zastąpiony został przez wyjątkowo nieprzyjazny uśmiech. Zahipnotyzowała go, ale wyglądało na to, że próbował walczyć z jej mocą. A może właśnie w ten sposób na niego działała? W każdym razie, na pewno nie będzie trwała w nieskończoność, dlatego nie tracąc więcej czasu, kopnęła go niezbyt elegancko z zamiarem zmiany jego pozycji z klęczek do leżenia. Niezależnie od tego jak upadł, przewróciła go na plecy. Chyba nie powinien stawiać oporu w takim stanie, w końcu zgodnie z zamysłem Liv miał teraz znajdować się w innej rzeczywistości. Poza tym musiałby wybierać między kurczowym ściskaniem swojej głowy w celu przegnania wyświetlających się w umyśle obrazów a próbą walki z napastnikiem. Jeśli więc wszystko poszło gładko, usiadła na nim okrakiem, niemalże jednocześnie przy zaciśniętych zębach wyjmując nóż ze swojego ramienia. Krew zaczęła spływać po jej ręce, ale póki co starała się to ignorować. Przyjrzała się za to krwi, jaka pozostała na ostrzu. Przy tak niskiej temperaturze wyraźnie było widać, jak najnormalniej w świecie paruje. Pieprzona magia, przez nią medycy często żądali od niej dodatkowej opłaty za poparzenia.
Wytarła ostrze o płaszcz i poczekała, aż mężczyzna zacznie wracać do zmysłów, albo chociaż aż przestanie tak mocno trzymać się za głowę. Dopiero wtedy sięgnęła po jego prawą rękę, chcąc przybić mu sztyletem dłoń po podłoża. Cóż, powinien podziękować jej za brak morderczych intencji.
- Już wystarczy. - Oko za oko, nie? Cholera, ale za te wszystkie zniewagi powinna mu co najmniej brzuch mieczem przedziurawić. Mogła, ale jakoś tak... brakowało jej celu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ichura White
Admin
avatar

Postów : 92
Join date : 11/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Sob Gru 20, 2014 7:50 am

Jego pozycja wyraźnie wskazywała, że próbował z tym walczyć, ale nie za dobrze mu to wychodziło. Nie chciał przechodzić tego jeszcze raz, stąd taki duży opór. Nie miał najmniejszego zamiaru piszczeć jak dziewczynka pod nosem, kiedy ktoś pokazuje przed nim jego najgorsze koszmary. Widział swoje beztroskie dzieciństwo, a potem zmiana scenerii, jak wszystko, co kiedyś miał, tak wszystko utracił. Potem słyszał głosy rodziców, którzy wzbudzali w nim poczucie winy. Nie poczuł nawet, że Upadła go zmusiła do leżenia i siedziała na nim.
"Już wystarczy"
Obudził się z tego stanu wraz z towarzyszącym mu bólem w dłoni. Skrzywił się i zacisnął usta, rzucając spojrzenie na swoją kończynę. Potem przeniósł wzrok pełen złości na dziewczynę. Nie odezwał się nic. Dziewczyna mogła poczuć, jak coś powoli zaczęło zaciskać się na jej ciele. Z ziemi wyrosły długie i kolczaste ciernie, które chwyciły dziewczę za kończyny, jeden owinął się wokół szyi. Odsunęły ją od Ichury, przez co białowłosy mógł przenieść się do pozycji siedzącej. Wyciągnął ostrze wbite do ziemi, ale z dłoni już go nie wyciągał. Wstał wyraźnie poirytowany, czując pulsujący ból w kończynie i czując złość wobec rudej.
- Kurrrwa... - warknął pod nosem, oglądając swoją ranę. Podszedł bez wahania bliżej spętanej dziewczyny i z zamachu lewą ręką wbił jej sztylet w brzuch od razu szybko je wyciągając. Wtedy większa część złości uleciała. W jego oczach pojawiła się niepewność co do słuszności tego czynu.
- Miło cię było poznać. - rzucił niemrawo i sarkastycznie. Teraz wolał się wycofać, żeby nie wdawać się w dalszą bitwę i póki dziewczyna była spętana. Białowłosy po prostu odwrócił się na pięcie i ruszył w swoim obranym wcześniej kierunku. Minęło trochę czasu, zanim ciernie puściły nieznajomą.

zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Livola

avatar

Postów : 27
Join date : 17/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Sob Gru 20, 2014 5:00 pm

Po prostu Liv nie za bardzo wiedziała co takiego pokazuje się w jego głowie. Kazała mu przywołać własne koszmary i szczerze miała gdzieś jak one wyglądają. Mogła go wysłać na jakąś radosną polanę, wtedy by się tak nie spinał, ale pomyślała o tym odrobinkę po fakcie. Wzruszyłaby nawet ramionami, gdyby nie to, że jedno diabelnie ją bolało. Zamiast tego więc przyglądała się uważnie twarzy swojego nowego-starego wroga. Wyglądał na wkurzonego? No halo, przecież sam ją przedziurawił, i to bardziej dotkliwie. Ona mogłaby uchodzić w tym przypadku za łagodnego baranka.
Szarpnęła ręką, kiedy poczuła, że coś się na niej zaciska i niemalże natychmiast tego pożałowała, bo kolce, mimo cienkiej ochrony, jaką stanowił jej płaszcz, powbijały się w jej skórę. Zdążyła jeszcze przewrócić oczami, zanim roślina porwała ją do tyłu, wbijając się jeszcze bardziej. Chciała się ruszyć, by odciągnąć ten upierdliwy drut kolczasty od własnej szyi, ale nie mogła. To było naprawdę irytujące, ale... nie czuła złości, a delikatne rozdrażnienie. Powoli, cichutko rodziło się w niej pragnienie słodkiej zemsty.
W końcu przestała się szamotać, podnosząc dumny wzrok na podchodzącego do niej Podziemnego. Przez myśl nawet jej nie przeszło, że jeszcze mu mało, więc przez chwilę, w momencie, w jakim zadał cios, można było dostrzec na jej twarzy przebłysk zdziwienia. Później uśmiechnęła się i kaszlnęła, kalecząc sobie odrobinę szyję pętającymi ją cierniami. Nie była w odpowiedniej pozycji do splunięcia, ale udało jej się nie udusić własną krwią.
- Naprawdę masz zadatki na Upadłego - odpowiedziała mu zanim się oddalił.
Cholera, czy to oznaczało, że tutaj umrze? Nie żeby jakoś uporczywie planowała trzymać się życia, ale byłby wstyd, gdyby zginęła z ręki kogoś takiego.
Poczekała spokojnie aż ciernie znikną. Od razu uniosła się na kolana i podparła się zdrową ręką o ziemię. Kaszlnęła znów, wypluwając śladowe ilości krwi. Nie było źle. Nie krwawiła w środku aż tak bardzo, choć wyglądało na to, że i tak drasnął jej jakieś narządy wewnętrzne.
Zajebiście. Było zimno, a ona wykrwawiała się na środku jakichś pieprzonych ruin. Trzeba było wziąć się w garść. Nie z takiego gówna się wychodziło. Złapała za lewy rękaw płaszcza i wkładając w to całą swoją siłę, pociągnęła. Materiał rozerwał się, czemu towarzyszył niekoniecznie miły dla ucha odgłos. Przyjrzała się ranie w ramieniu i skrzywiła się. Kiedy będzie w stanie znów sprawnie władać mieczem? Może kolejnym razem powinna obciąć mu obydwie dłonie w ramach rekompensaty za jej krzywdę? Tak, to brzmiało całkiem sprawiedliwie.
Spróbowała owinąć oderwany rękaw wokół ramienia, chcąc w jakiś sposób ucisnąć ranę, chociaż tę jedną. Przy wiązaniu pomogła sobie zębami, po czym przyszła kolej na następne salwy krwawego kaszlu.
- No kurwa, no - mruknęła do siebie, kładąc się na plecach na ziemi. Zwinęła poły płaszcza w grubszą warstwę materiału i przyłożyła je do rany na brzuchu, przyciskając. Jej twarz aż wykręcała się z bólu, ale na chwilę obecną nie miała lepszego pomysłu na zatrzymanie krwi w swoim ciele. A czas płynął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Sob Gru 20, 2014 6:02 pm

Julien był obserwatorem i pasjonował się badaniem tego, co było nieznane. Niechętnie wyruszał na powierzchnię, jednak raz na jakiś czas decydował się na zapuszczanie na górę w celach przede wszystkim badawczych i poznawczych. Póki wiedza na temat terenów obiegowo zwanych niezależnymi  była dość skąpa a osoby, które chodziły na górę regularnie z reguły nie należały do najbardziej rozgarniętych ani tym bardziej inteligentnych, więc Julien porzucił wizję wypytywania ich o to, jak tam jest, zanim na dobre zagościła w jego głowie.
Wyszedł sam, choć szczerze myślał o jakiejś obstawie; niestety nie miał żadnych przyjaciół, których mógłby poprosić o pomoc. Przemierzał kolejne miejsca w poszukiwaniu czegoś niezwykłego. Jego oczy, uszy i notes, w którym zapisywał kolejne cenne obserwacje na temat roślinności i zwierząt żyjących na powierzchni. No i znalazł coś niezwykłego, dokładniej istota z gatunku damus w opałus Z zainteresowaniem wymalowanym na twarzy podszedł do niej i pochylił się. Żywa czy nie, może się mu przydać.
Powrót do góry Go down
Livola

avatar

Postów : 27
Join date : 17/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Sob Gru 20, 2014 6:33 pm

Jej zmysły nie działały do końca tak jak trzeba. Czuła głównie ból i coraz bardziej dające się we znaki zimno. Nie powinna tak bardzo usypiać swojej czujności, nawet a może zwłaszcza w stanie, w jakim obecnie się znajdowała. Ale cóż, uśpiła, czego skutkiem było zbyt późne zorientowanie się, że ktoś pojawił się na horyzoncie. Jej wzrok, jeszcze chwilę temu czujnie badający spód powiek, spoczął na twarzyczce, jakiej nigdy wcześniej nie widziała. Pierwszym, co zrobiła, było przyrównanie jej w myślach do rysopisu z listu gończego. Raczej się nie zgadzało.
- Jeśli jesteś kanibalem, nie pozwalam ci mnie zjeść - odezwała się, na swój sposób interpretując jego zainteresowanie jej osobą. Mogłaby spróbować się podnieść, ale po cóż się trudzić. I tak, jak wcześniej zauważyła, od przeznaczenia nie da się uciec. Zamiast tego przyglądała mu się. Jedyną emocją, jaką była w stanie ukazać było pełzające po jej twarzyczce cierpienie. Nie było co zgrywać chojraka, była śmiertelna jak każdy inny i tak jak każdy inny miała prawo do odczuwania bólu.
- Pewnie nie masz przy sobie bandaży, co? - W sumie nie mówiła nawet poważnie. Dlaczego przypadkowo spotkana osoba miałaby pomóc jej wyjść z tak beznadziejnego stanu? Przyjrzała mu się uważniej. Był bardzo lichej budowy i nie wyglądał na uzbrojonego, więc chyba nie powinna się jakoś bardziej spinać w jego obecności. Niech się napatrzy i sobie idzie czy coś.
Przycisnęła mocniej materiał płaszcza do rany. Jej dłoń była zakrwawiona, ubranie również zaczynało już nasiąkać szkarłatem. Ludzie, jak beznadziejnie. Może jednak powinna podnieść zadek i doczołgać się jakoś do medyków? Jeszcze chwila, a weźmie tę opcję pod uwagę. Jeszcze chwila.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Sob Gru 20, 2014 7:20 pm

Mężczyzna przez dłuższą chwilę wpatrywał się w nią, szukając jakiejś oznaki życia. Klatka piersiowa, na której zawiesił wzrok na dłuższy moment unosiła się i opadała. No, ale to jeszcze nic nie znaczyło. Drgające pod powiekami oczy także. Dobra, jednak żyła. Gada, więc niestety żyje. Kąciki jego ust nieznacznie drgnęły, jakby miał się uśmiechnąć, ale porzucił tę czynność. Jasne oczy mężczyzny teraz skupiały spojrzenie na prowizorycznym bandażu.
- Czy to kwas? - Zapytał swoim cichym, nieco zachrypniętym głosem, zupełnie ignorując jej słowa. Już chwytał mocniej swój notes, w oczach pojawiły się nikłe iskierki ekscytacji.
- Nie mam bandaży. Nie potrzebuję ich. - Odparł, co było zgodne z prawdą. Bandaże nie były mu potrzebne zarówno ze względu na jego profesję, jak i umiejętności. Jakby co ją wyleczy, no i spisze reakcje jej ciała na moc leczenia, właściwie tylko taki miałby cel w pomocy tej osobie. Nie znał jej przecież, a nawet, gdyby ją znał, to nie leczyłby jej z "dobrego serca", którego nie miał.
- Mam coś znacznie lepszego. Jeśliś skrzywdzona, będziesz uleczona. - dodał, po dłuższej pauzie. Czemu? Pewnie mimo wszystko nie chciał, by zupełnie straciła nadzieję na uratowanie.
Powrót do góry Go down
Livola

avatar

Postów : 27
Join date : 17/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Sob Gru 20, 2014 8:26 pm

By ich wszystkich szlag trafił. Ile jeszcze osób tego cholernego dnia będzie ją ignorowało? Powinna się wkurwić, czy zacząć się przyzwyczajać? Cóż, na chwilę obecną ukazywanie skrajnie negatywnych emocji nie wyszłoby jej raczej na dobre. I nie, nie chodzi tu o odstraszanie potencjalnej pomocy, a o pogorszenie własnego stanu. Pozostańmy spokojni. Wdech, wydech. Kaszel. Odwróciła głowę w bok, wypluwając na śnieg trochę krwi. Później otarła usta możliwie niezakrwawioną częścią jedynego rękawa, jaki jej pozostał. Dobrze, że pod spodem miała jeszcze kurteczkę, przynajmniej jej lewa ręka nie była całkowicie odsłonięta. Inna sprawa, że ciuch i tak będzie spisany na straty, w dziurawym ciężko by się chodziło.
- Jaki kwas? - spytała, wracając wzrokiem do nieznajomego. Jej uwadze nie umknął kurczowo ściskany przez niego zeszyt, ale nie skomentowała tego w żaden sposób. Ale serio, o jaki kwas mogło mu chodzić? Może... - Masz na myśli moją krew? Nie polecam dotykać. A jeśli chodziło o coś innego, wyrażaj się jaśniej.
No to mu wyjaśniła. Bo po co wiedzieć więcej? Nie dotykać, bo zrobi kuku, nieważne czym jest. Tylko Livola nie odczuwała jej podwyższonej temperatury. Poza tym, gdyby była kwasem, już dawno zjadłaby jej ubranie. A tak tylko zabarwiała je na jakże piękny, szkarłatny kolor. No porzygać się idzie. Szkarłatnie.
Uniosła jedną brew, gdy jej uszu dobiegły jego ostatnie słowa. Środkowe przemilczała, jako że i tak nie brała opcji z bandażami na poważnie.
- Urwałeś się z ery naszych przodków czy co? - Czyżby aluzja do dziwnie zbudowanego zdania? - Możesz mówić jaśniej?
Nie była ani miła, ani niemiła. Brzmiałaby mocno obojętnie, gdyby nie leciutka nutka zirytowania w głosie. Kompletnie nie dopuszczała do siebie myśli, że to dziwnie wyglądające chucherko z notatnikiem byłoby w stanie jej jakoś pomóc, jednocześnie nie wyczuwała żadnego zagrożenia z jego strony. Czy traciła nadzieję na uratowanie? Chyba nie do końca.
Podniosła się do siadu, klnąc przy tym jak szewc. Dlaczego, kuźwa, akurat w brzuch?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Sob Gru 20, 2014 9:15 pm

Uniósł brwi i przewrócił oczami, w następnej chwili westchnął ze zrezygnowaniem.
- Czas doktor każdemu, w gorącej wodzieś wykąpana? - Skomentował jej niecierpliwość, ponownie westchnął i zapisał w zeszycie "Niecierpliwa, wrzątkiem oblana, ma mnie chyba za barana", po czym niekoniecznie delikatnie ściągnął jej opatrunek, odsłaniając ranę. Zmrużył oczy, przyglądając się badawczo. Przekrzywił głowę w jedną, w drugą stronę, nabazgrał kolejne słowa w notesie określające stan rany w chwili znalezienia, stan krwi otaczającą ranę... Uniósł do oczu prowizoryczny bandaż i jego też przemalował na kartki. Pociągnął rękę dziewczyny do siebie.
- Wszystko się dziwnie plecie... Na tym tu biednym świecie. - Stwierdził wolno i spokojnie, jakby od tej rany zupełnie nie zależały dalsze losy dziewczyny. Odłożył niechętnie na ziemię swój notatnik i gdy ta w międzyczasie siadła, on również usiadł. Uniósł dłoń do jej brzucha i już miał go dotknąć... No dotknąłby, gdyby nie to, że nie był przecież głupi i by tego nie zrobił. Dłoń mężczyzny wisiała nad ciałem nieznajomej i właśnie tym sposobem używał swojej mocy leczenia na niej. Mogła czuć na sobie chłód wydobywający się z jego bladej ręki. Julien pochylił się z drugiej strony, od jej pasa, niemal kładąc głowę na jej ciele. Obserwował po prostu działanie swoich własnych mocy.
Powrót do góry Go down
Livola

avatar

Postów : 27
Join date : 17/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Sob Gru 20, 2014 9:49 pm

Zamrugała, przez chwilę wyglądając tak, jakby poważnie miała go za barana. No proszę, co za idiota mówi w dzisiejszych czasach w ten sposób? Koniec końców wróciła jednak do swoich tradycyjnych min wyrażających mniej więcej jak bardzo stara się walczyć z bólem o kontrolę nad swoim ciałem. Nie odpowiedziała nic na jego pytanie. Gdyby była w gorącej wodzie kąpana, prawdopodobnie obydwoje wąchaliby już kwiatki od spodu, bo w przypływie niekontrolowanego ataku agresji mogłaby mu zrobić krzywdę, przy okazji jeszcze bardziej uszkadzając siebie. Nie zaglądała mu do zeszytu. Nie obchodziło ją to, co w nim zapisuje, przecież nie jej sprawa. No, po części akurat było to jej sprawą, ale póki co jeszcze nie zaskoczyła.
Szarpnęła się, kiedy złapał ją za ranną rękę, ale już po chwili stwierdziła, że wszystko jej jedno i pozwoliła mu na bezczelne wlepianie w nią ślepi. Zainteresowała się dopiero "bandażem", jaki zdawał się przerysowywać do swojego notesu. Coś jej się nie spodobało... I tym czymś nie było nawet to, że pociągnął ją w swoją stronę.
- Zamknij się, jeśli masz mówić w ten sposób, nie chcę się już dzisiaj denerwować. Ale jedno mnie zastanawia, czy ja jestem jakimś pieprzonym królikiem doświadczalnym?
Takie wyciągnęła wnioski. Tylko w takim razie kim był ten człowiek? Livola nie zamierzała brać w tym udziału. Już chciała go odepchnąć, gdy poczuła na sobie dziwny chłód. Przyjrzała się podejrzliwie temu, co działo się z jej ciałem w miejscu, nad którym trzymał dłoń, a później i tak go odepchnęła, wkładając w to resztki siły. Oparła się zdrową ręką o ziemię, by nie upaść.
- Co próbujesz zrobić? - Chyba nie sądził, że mu zaufa i pozwoli tak po prostu używać na niej magii?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Sob Gru 20, 2014 10:21 pm

- Potulnością królikowi nie dorównasz, spróbuj w kwestii spokoju. - Odpowiedział znużonym, niesamowicie spokojnym tonem i po prostu kontynuował swoją robotę. Na pytanie dotyczące tego, co robi, odparł:
- Leczę. Leczę... Sił i krwi nie zwrócę nawet, jeślibym chciał. - Nie, wcale nie znaczyło to, że nie chciałby, no skąd. Odnosił wrażenie, że prędzej czy później i tak zostanie przez nią zbity na kwaśne jabłko, może nawet i na gorzkie albo słone, zależnie od stopnia, w jakim zostanie uszkodzony.
- Badam, się staram. Oporu nie stawiaj, jeśli chcesz być zdrowa. A więc jak, umowa? - Nie umiał mówić inaczej, nie umiał i tyle. Czasem zdarzało mu się gadać po ludzku, ale nie zdarzało się to zbyt często. Siedząc cały czas przy pradawnych zbiorach wiedzy jakoś tak przestawił się na mowę przeplataną archaizacją, metaforami, niedopowiedzeniami i rymami. Kontynuował leczenie jej, nie zwracając uwagi na jej ewentualne opory przed tym. Naprawdę nie miał wobec niej złych zamiarów, jednak jeśli wolała się dalej sprzeciwiać, mógł po prostu posiedzieć obok i patrzeć, jak umiera. Jemu to różnicy nie robiło: mógł zbadać zarówno stan podczas leczenia, jak i śmierć.
Powrót do góry Go down
Livola

avatar

Postów : 27
Join date : 17/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Sob Gru 20, 2014 10:51 pm

Rany, te pieprzone zagadkowe odpowiedzi, jeszcze niemające nic wspólnego z tym, co dziewczyna chciała usłyszeć. Przecież pierdolca idzie dostać.
- Leczysz? - powtórzyła za nim, tonem niewskazującym wcale na to, że przestała traktować go jak idiotę. Wciąż nie wierzyła w tak cudowny zbieg okoliczności, że na teren opuszczonych ruin przyplątał się nagle człowieczek z medycznymi mocami. Akurat w momencie, w którym ona mocno się wykrwawiała.
Odnośnie zbicia na kwaśne jabłko, jej samej chwilę temu przeszło to przez myśl. Wkurzała ją jego mowa, tak ciężka do zrozumienia. Wkurzało ją też to, że się rządził i usiłował ją uleczyć niezależnie od tego, czy tego chciała czy nie. A najgorsze było to, że nie rozumiała dlaczego to robił. Nie potrzebowała niczyjej litości. Mogła przetrwać o własnych siłach. Mogła, nie?
Uniosła w górę zdrową rękę, uznawszy że poradzi sobie w siedzeniu bez podpierania się, i zamachnęła się nią, jakby chciała go uderzyć. Zatrzymała się jednak w połowie drogi, z kolcem od naramiennika ukrytym pod rękawem płaszcza skierowanym w stronę mężczyzny.
- Zgoda. - Opuściła rękę, niespodziewanie zmieniając zdanie.- Ale jeśli zrobisz coś podejrzanego, obiecuję ci, że skopię twój suchy tyłek. - Jej wypowiedź stawiała sprawę tak, jakby to ona robiła mu przysługę, a nie odwrotnie. To było jej naturalne zachowanie i teraz, kiedy rzeczywiście poczuła się leczona, nie brała nawet pod uwagę sytuacji, w której ten miałby zaprzestać swojej roboty, by przyglądać się jak uchodzi z niej życie.
Nie odezwała się już więcej i miała nadzieję, że nie usłyszy też więcej wierszowania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Sob Gru 20, 2014 11:14 pm

- Leczę, to jest czasownik, jak zapewne zauważyłaś. Niedokonany jeszcze, o, zaraz... - Jego inteligentny wywód zatrzymał się, nim na dobre w ogóle się zaczął. Na jego twarzy wykwitł cień uśmiechu, oczy znowu zabłysły w ten charakterystyczny dla niego sposób. - Teraz jest dokonany. Wyleczyłem. Zostałaś wyleczona, w każdym razie twój..
Uniosła na niego rękę, spory błąd. Wydał z siebie ciche "och" i przekrzywił głowę. Jego usta wykrzywione były teraz w uśmiechu, niepokojącym i w pewnym sensie złowrogim. Obrócił głowę do niej.
- Ignorancja jest tym, co wyniszcza ludzi. Kto ze mną zadziera, w grobie się budzi. - Powiedział wyjątkowo pogodnie, po czym dodał jeszcze:
- Innymi, prostymi słowy. Unieś łapkę na mnie raz jeszcze, a nie przejdą mnie dreszcze, gdy ja swą uniosę, by krzywdę ci zrobić. Nie kiwnę ni palcem, by leczyć lub dobić. - Skomentował jej czyn, jakby to było coś zwykłego, jak dostał nie to ciastko, które lubi. Bez słowa zaleczył też ranę na jej ramieniu.
- Tyłka kopanie damie nie przystoi, szczególnie komuś, kto śmierci się nie boi. - Podniósł swój bezcenny notatnik i zapisał kolejne słowa na temat tego, co zaszło. Nieznajoma dotykiem zrażona, agresywna jest ona. Wygłasza groźby dziwne, mając nadzieje naiwne i chyba uważa, że to mi się okazja nadarza, że ona mi pomaga, choć sama niedomaga.
Powrót do góry Go down
Livola

avatar

Postów : 27
Join date : 17/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Nie Gru 21, 2014 1:07 am

Cóż, widać że i ona nie została odebrana przez niego jako osoba względnie inteligentna. Chyba nie powinna się o to czepiać, wbrew pozorom daleko jej było do hipokryzji. Nie zrozumiała z początku dlaczego mężczyzna się uśmiecha, nie zwróciła też szczególnej uwagi na błysk w jego oczach. Ale później, kiedy powiedział, że ją wyleczył, kompletnie zapomniała i o jego mimice, i o wypowiedzianych wcześniej słowach. Przycisnęła rękę do brzucha. Nie bolało. Poważnie całkowicie zlikwidował jej obrażenia? Omiotła spojrzeniem zaplamiony własną krwią płaszcz, oceniając jak wiele jej straciła. Da radę jeszcze dziś ruszyć na dalsze poszukiwania osoby z listu gończego? Teoretycznie powinna odpocząć... Spróbowała na szybko ocenić ewentualne za i przeciw, w rezultacie w ogóle nie słuchając pana naukowca. Włączyła się dopiero w chwili, w jakiej wspomniał o unoszeniu na niego łapki. Powaliło go? Przecież sam ją do tego prowokuje, gadając w dziwny sposób. Mówiła żeby tego nie robił, to jej nie posłuchał. Przy czym nie było dla niej wytłumaczeniem to, że inaczej nie potrafi. Zawsze można się nauczyć, nie? Dla chcącego nic trudnego.
- Nie groź mi, co? Grożenie nieznajomym rzadko kończy się dobrze.
I to też nie była hipokryzja. Ona mu wcześniej nie groziła, zwyczajnie informowała go o tym, co się stanie kiedy poczuje się zagrożona. Poza tym, skąd ona miała tę cierpliwość? Bo na pewno nie wzięła się z szacunku czy nawet wdzięczności, jaką powinna czuć względem osoby, która prawdopodobnie uratowała jej życie. Nic podobnego nie odczuwała, ba, nawet mu nie podziękowała, choćby z czystej... uprzejmości?
Poruszała ręką, sprawdzając czy aby na pewno jest sprawna. Magia lecznicza była całkiem sympatyczna. Może by tak kiedyś porwać sobie takiego medyka i zachować jako własność? W ten sposób zażegnałaby naprawdę wiele problemów.
- A widzisz tu jakąś damę? - spytała, nie oczekując odpowiedzi. No by ich, kolejny. Dlaczego każdy facet zakładał, że wszystkie kobiety mają być damami?
Wstała i zachwiała się lekko, ale nie czuła się aż tak osłabiona, by nie była w stanie ruszać w dalszą drogę. Została znaleziona szybko, więc ciężko było mówić o zbyt dużej utracie krwi. Poczekała aż nieznajomy skończy notować... cokolwiek notował i bez ostrzeżenia wyrwała mu notatnik z rąk. Zanim zdążyła spotkać się ze słowem protestu teleportowała się na maksymalną możliwą odległość, czyli na jakieś dziesięć metrów. Dopiero tam przyjrzała się dotyczącym jej zapiskom, niemalże od razu uznając, że facet zwyczajnie ocipiał. Wyrwała odpowiednią stronę i wyrzuciła notes na ziemię, zanim podjęła się dalszej wędrówki. Trochę kręciło jej się w głowie, ale... ona by sobie nie poradziła?

[nie daję zt jakbyś chciał za nią iść czy coś, a jak nie, to dopiszę :D]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Nie Gru 21, 2014 4:10 pm

Z niemałym zadowoleniem obserwował efekty swojej pracy, nie słuchał jej zupełnie, bo i po co? Taka inteligentna jak on na pewno nie była, więc i niczego  sprytnego i tak mu nie powie. Widoczne było, że po ranach nie został żaden ślad, więc odniósł sukces. Uśmiechnął się z dumą i zaciekawieniem. Może powinien znów rozciąć jej rany by sprawdzić, czy zniwelował dokładnie wszystkie obrażenia wewnętrzne? To zdecydowanie była obiecująca i przyjemna perspektywa, w każdym razie dla Juliena. Dla niej nie musiała, bo przecież jej samopoczucie dla niego priorytetem nie było. Pomógł jej i w sumie był wdzięczny, że dała mu okazję do przetestowania swoich mocy na kimś z powierzchni. Nie wyrosła jej trzecia ręka, głowa na brzuchu, nic jej nie odpadło, więc znaczyło to tyle, że moce Julesa były wszechstronne, a co za tym idzie, on też. Już miał dodać do notatek kolejny wpis, kiedy ona bestialsko mu go odebrała i po prostu... zniknęła. Serce Juliena, choć i tak zwykle biło niemrawo, teraz na chwilę zupełnie się zatrzymało. Zadrżał, jego oczy szeroko się otworzyły. Na szczęście okazało się, że jedynie przeniosła się kawałek dalej. Podbiegł do niej, gdy ta czytała notatki.  
- Oddaj, bo nie zrozumiesz! Czytać pewno nie umiesz! - Oburzył się i w jego głosie aż słyszalne były emocje, co było chyba jednym z najbardziej niewiarygodnych i niespotykanych zjawisk. Zacisnął w pięści dłonie, gdy rzuciła jego bezcennymi zapiskami i co więcej, co gorsze i najbardziej makabryczne, wyrwała jedną z cennych stron!
- Słowa nie poważasz, na się nie uważasz, wiedza dla cię niczym, głupota to nie wyczyn! Tyś głupsza niż myśleć mogłem, czemu ja pomogłem? Istoto plugawa, to nie zabawa, oddaj to, no daj, głupiaś czy głucha? Powinnaś ponieść karę, przygotuj się na marę.  - Choć emocje nie opuszczały jego głosu, ostatnie zdanie powiedział dość grobowym, może i nawet strasznym tonem. Użył jednej ze swych mocy, bowiem zniewaga, jakiej dopuściła się nieznajoma, kary wymaga. Był mściwy, jeśli chodziło o przeszkadzanie mu w pracy lub niszczenie jej i dla pierwszej lepszej napotkanej damulki nie miał zamiaru tego zmieniać. Nieznajoma powinna zobaczyć przed sobą swój największy lęk, w pewien sposób skłaniający ją do oddania kartki.
Powrót do góry Go down
Livola

avatar

Postów : 27
Join date : 17/12/2014

PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   Nie Gru 21, 2014 9:28 pm

Gdzieś tam głęboko w duszy... głęboko w sobie chciała wierzyć, że doktorek da jej spokój i grzecznie wróci tam, skąd przyszedł. W końcu zrobił już co do niego należało, ona została uleczona, on pewnie jakąś tam satysfakcję z tego też miał. Komu trzeba więcej? Nawet notesu by mu nie zabrała, gdyby nie zorientowała się po drodze, że pisał coś na jej temat. Nie zapytał jej o zgodę, której i tak by nie udzieliła, więc czego oczekiwał? Że pozwoli mu na zatrzymanie informacji dotyczącej jej osoby? Marzenie ściętej głowy. Albo idioty, jak kto woli.
Nie przeszkadzała sobie w poznawaniu treści zapisków, mimo ataku słownego ze strony mężczyzny. Westchnęła tylko głośno, najbardziej jak może starając się go ignorować. Czy on nie wyczuwał zagrożenia? Może powinna mu pokazać, że źle zrobił, decydując się na podążenie za nią? I skąd w ogóle pomysł, że nie umiała czytać?
- Odejdź, bo moja cierpliwość się kończy - wcisnęła mniej więcej w środek jego słowotoku. Jej głos wskazywał na to, że jest zmęczona. Nie tak bardzo przez wzgląd na swój stan fizyczny, jak na obecność Podziemnego. Jeśli chciał zeszyt, mógł go sobie podnieść, im szybciej tym lepiej, bo nie zdąży mocno zmoknąć. Ale kartka zawierająca informacje o takiej treści? Nie ma mowy.
Tak jej się przynajmniej wydawało, dopóki nie usłyszała jego ostatnich słów. Karę? Marę? Brzmiało jakby zastosował właśnie jakieś zaklęcie ze starej księgi zaklęć dla czarnych magów. Ludzie, czemu po prostu nie skręciła mu karku? Miałaby święty spokój, a tak...
Zamrugała, dostrzegłszy przed sobą niewyraźny obraz jakiejś niewysokiej postaci. Zmrużyła oczy, jakby chciała poprawić sobie widoczność. Skąd, u diabła, pojawiła się tutaj jakaś osoba? Kim była? Niezidentyfikowany jeszcze człowiek powoli podszedł do niej, zrzucając z głowy kaptur i ukazując bladą, nastoletnią twarzyczkę. Dziewczynka mogła mieć góra dwanaście lat. Niegdyś piękna, z policzkami oblanymi delikatnym, czerwonym rumieńcem, dziś smutna, z poszarzałą cerą i wielkimi, ciemnymi plamami pod oczami. Livola rozpoznała ją. Mocniej zacisnęła palce na wyrwanej z notatnika kartce, mnąc miękki papier. Młoda blondyneczka nie była jej pierwszą ofiarą, ale do końca stanowiła obraz, jakiego Iluzjonistka nie miała ochoty sobie przypominać. Kiedyś dziewczynki przyjaźniły się ze sobą, mimo dzielącej je różnicy kilku lat. Dzieliły się ze sobą swoimi sekretami, pomagały sobie w potrzebie, podczas gdy inni zdawali się ignorować istnienie Liv. Ta malutka blondyneczka była jedyną osobą, jaka wyciągnęła do niej rękę. Upadła, nie będąc jeszcze wtedy pełnoprawną Upadłą, pozbawiła ją życia. Tak po prostu, bo jej kazano. Najbardziej bolesne było jednak to, że dziewczynka sama podstawiła się pod nóż, zupełnie jakby doskonale rozumiała sytuację, w jakiej znalazła się przyjaciółka. Nie sprzeciwiała się, do samej śmierci powtarzając Livoli, by nie płakała. By nigdy w życiu nie poddawała się i by kierowała się tym, co uważa za słuszne. Nie miała do niej żalu. I to bolało ognistowłosą najbardziej. Nie potrafiła zrozumieć, dlaczego nie została znienawidzona. Ona nienawidziła się wszystkim, co miała. Z całych sił. Nienawidziła się za każdym razem, gdy przypominała sobie przyjaciółkę, dlatego z czasem nauczyła się o tym nie myśleć.
Dlaczego więc, do kurwy nędzy, stała teraz przed nią? Dlaczego wciąż próbowała się uśmiechać? Przypomniała sobie doktorka i jego słowa. Czy to możliwe, że wszystko było jego sprawką? W takim razie... to tylko iluzja? A co, jeśli przywołał jej ducha z zaświatów? Cholera jasna.
- Odejdź... - powiedziała w przestrzeń, odwracając się w innym kierunku. Zjawa, jak na złość, znów pojawiła się tuż przed nią. - Odejdź, kurwa!
Kręciła się w kółko jak głupia, ale wszędzie, gdzie popatrzyła, widziała blade lico swojej dawnej przyjaciółki. Powoli, ale całkiem skutecznie, zaczynało ją ogarniać szaleństwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Opustoszałe wzgórza   

Powrót do góry Go down
 
Opustoszałe wzgórza
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Opustoszały dom
» Opustoszały plac zabaw
» Wzgórze startowe przy Gibraltar Road
» Wilcze Wzgórze rodu O'Connor, Irlandia
» Wzgórza rezerwatu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sawir PBF :: ---
Skocz do: